Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Belarusian Bulgarian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Galician Georgian German Greek Hungarian Irish Italian Lithuanian Norwegian Portuguese Russian Slovak Slovenian Spanish Swedish Ukrainian

Nasi sponsorzy

Blog o CMS Joomla i tworzeniu stron internetowych

LINKI NASZYCH DOBROCZYŃCÓW

DOMY MIESZKANIA NIERUCHOMOŚCI HOTELE WCZASY PENSJONATY REKREACJA  USŁUGI MOTORYZACYJNE CZĘŚCI AKCESORIA SKLEPY INTERNETOWE MEDYCYNA ZDROWIE LEKARZE KOSMETYKI SALONY USŁUGI BUDOWLANE I RÓŻNE ŚRODKI CZYSZCZĄCE CHEMIA ODPADY SKUP ZŁOMU   

 

                                                                                                                                              

   

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                


Reklama

Kejti

Wierzycie w ciężką pracę czy w szczęście?

 

Dziś po raz kolejny doszłam do wniosku, zobaczyłam na własne oczy, odczułam na własnej skórze, że ciężka praca przynosi efekty i nie wierzę, że można powiedzieć Ona miała szczęście, Po prostu jej się udało. Macie czasami poczucie, że daliście z siebie wszystko i dzięki temu coś osiągnęliście i żyliście w przekonaniu, że to Wasz wysiłek Was tam zaprowadził, a nie szczęśliwy los? Czasami też zastanawiam się, gdzie jest ta granica pracy, a szczęścia. Poza tym, że zapewne w każdej pracy jest trochę szczęścia, a w szczęściu ułamki pracy. Trochę to skomplikowane i nieeee filozoficzne.

 

Tego wieczoru ten temat jest mi dosyć bliski, ponieważ czuję, że to co robię ma sens i widać tego skutki zewnętrzne.

Chciałabym też poznawać Wasze opinie na postawione przeze mnie pytanie :) Bardzo mnie ciekawi i nurtuje jak inni do tego podchodzę. Może dowiem się, coś co nawet nie przyszło mi do głowy.

 

Nocnym i refleksyjnym akcentem życzę Wam kolorowych i szczęśliwych snów :)

 

Od jakiegoś czasu jestem na „nie” jeżeli chodzi o postanowienia noworoczne, bo zawsze miałam do nich słomiany zapał. Ta sama teoria sprawdzała się także u moich znajomych. W tym roku wraz z moim przyjacielem postanowiliśmy przerwać tę złą passę i ustaliliśmy, że w tym roku będziemy przekraczać swoje granice. Naukowe, zawodowe, społeczne, moralne, towarzyskie. Uważam, że jedno, dość mocne i konkretne postanowienie jest więcej warte niż lista małych rzeczy, które niby na pewno się wykona. Skupiamy się tylko na tej jednej, z pozoru małej rzeczy i z całej siły dążymy do swojego celu. Co ja rozumiem przez przekraczanie granic i jak to widzę? Przede wszystkim uważam, że warto ciągnąć za sobą duży bagaż doświadczeń z, którego można w każdej chwili skorzystać. Robienie rzeczy na, które nigdy nie mieliśmy odwagi punktuje wśród naszych doświadczeń, czy przygód. Uważam także, że młodość to taki czas, kiedy społeczeństwo jest w stanie nam wybaczyć różne wyskoki. Korzystanie z tego przywileju owocuje w marzenia senne. Osobiście nigdy nie byłam na balu karnawałowym, nigdy nie miałam robionych aktów, nigdy bym się nie odważyła jeździć na snowboardzie, ani pojechać na obóz z gromadą osób, których kompletnie nie znam, a którzy są wśród siebie dość zgrani, nigdy bym się nie odważyła pracować w biurze matrymonialnym jako psychografolog. Obecnie po kolei realizuję każdą wyżej wymienioną rzecz i kompletuję kolejne wygórowane cele. Także te zawodowe. Zmienia to także punkt widzenia i nastawienie. Jedna pozytywna myśl rodzi kolejną i powstaje twardy system wartości. Osobiście polecam i zachęcam do pokonywania samego siebie. Podobno podnoszenie kwalifikacji jest owocne. Na pewno nie tak bardzo jak samoświadomość i poczucie spełnienia. Jestem na „tak”!

 

Zrobiło się biało i zimowo, a do tego przyszedł czas ferii. Sesja szczęśliwa się skończyła, o poprawkowej jeszcze nikt nie myśli, więc można pozwolić sobie na zimowe szaleństwo.

Czy interesowanie się filmami to tylko oglądami filmów czy coś więcej? Gdzie zaszufladkować osobę, która twierdzi, że fascynuje się filmami i co ma na myśli? A może w ogóle nie warto dzielić rzeczy na białe i czarne?

Ostatni dzień grudnia. Ostatni dzień w tym roku. Przedostatni wieczór 2011. Hmm...podsumowanie, postanowienia? Nie bardzo. Słyszałam, że nie warto spoglądać wstecz, tylko dzielnie

Święta, święta, a teraz coś innego :) Już pewnie o mnie nie myśli.

Muszę się przyznać, że dziś zaliczyłam literacką porażkę. Rano odczytałam wiadomość, że mój tekst nie zostanie opublikowany.

 

Wątpliwości są najgorsze. Niepewność tak samo. Zastanawiam się czy pisać dalej, czy może zostawić tę aktywność za sobą i zająć się czymś, co przychodzi mi o wiele łatwiej. Sprawdzam maila, mam wiadomość, czytam iiii...znowu to samo. Po raz kolejny dostałam wiadomość o pilnych poprawkach swojego artykułu, który został tak zmieniony, że nie poznaje w nim siebie. Wiem dlaczego nie poznaje – ponieważ to, co napisałam niestety nie nadaje się do publikacji. Na końcu wiadomości pojawiło się pytanie, czy chcę dalej to ciągnąć czy może zrezygnować. Zastanawiam się czy naprawdę jest tak źle czy może po prostu pisałam na temat, który niewiele się wiąże z moją osobą i za dużo rzeczy było w nim narzuconych. Macie tak czasami, że jedna porażka ostro daje Wam do myślenia i zastanawiacie się czy może by nie zmienić kierunku swoich działań? Osobiście mam takie wrażenie, że może pisanie nie jest wszystkim i jest coś co bardziej mnie pochłonie i zostanie choć troszeczkę docenione.

A ja Wam życzę dużo literackich małych i dużych sukcesów oraz kolorowych i inspirujących snów :)

Jest godzina 00:38 i dopiero mam czas, żeby zabrać się za artykuł, który piszę w ramach pewnego projektu. Wszystko super, wywiady przeprowadzone, materiały zebrane, chęci są, zapał także, ale gdzie jest wena?

 

Zdrada. Myślę, że temat jest dość popularny i niejednoznaczny. Tyle ile ludzi, tyle poglądów, spojrzeń na zdradę. Jednak nie ulega wątpliwości (potwierdzają to badania), że kobiety gorzej znoszą zdradę emocjonalną, niż mężczyźni.

 

Jesień. Podobno najbardziej depresyjna pora roku. Podpisuję się pod tym nogami i rękami.

Czym jest hipnoza, a czym nie jest?

 

Najczęściej słyszymy odpowiedzi, że szczęście, satysfakcję świadomość, że stajemy się lepszym człowiekiem.Chciałabym głębiej zastanowić się nad sensem i korzyściami jakie płyną z wolontariatu. Mam nadzieję, że moje przemyślenia zachęcą innych do angażowania się w różne akcje na rzecz innych.

Reklama

Ostatnie komentarze