Wierzycie w ciężką pracę czy w szczęście?
Dziś po raz kolejny doszłam do wniosku, zobaczyłam na własne oczy, odczułam na własnej skórze, że ciężka praca przynosi efekty i nie wierzę, że można powiedzieć Ona miała szczęście, Po prostu jej się udało. Macie czasami poczucie, że daliście z siebie wszystko i dzięki temu coś osiągnęliście i żyliście w przekonaniu, że to Wasz wysiłek Was tam zaprowadził, a nie szczęśliwy los? Czasami też zastanawiam się, gdzie jest ta granica pracy, a szczęścia. Poza tym, że zapewne w każdej pracy jest trochę szczęścia, a w szczęściu ułamki pracy. Trochę to skomplikowane i nieeee filozoficzne.
Tego wieczoru ten temat jest mi dosyć bliski, ponieważ czuję, że to co robię ma sens i widać tego skutki zewnętrzne.
Chciałabym też poznawać Wasze opinie na postawione przeze mnie pytanie :) Bardzo mnie ciekawi i nurtuje jak inni do tego podchodzę. Może dowiem się, coś co nawet nie przyszło mi do głowy.
Nocnym i refleksyjnym akcentem życzę Wam kolorowych i szczęśliwych snów :)