Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

11 egzotycznych ciekawostek na temat Malezji

Stolica - Kuala Lumpur - z charakterystycznymi połączonymi wieżowcami to tylko jeden z wielu interesujących elementów tego atrakcyjnego kraju. 

#1.

 
Więcej…
Cuda na Kiju

Sprawdziłam dziś stan zrzutki na Stypendium Wolności dla Pierwszego Alimenciarza RP. Z 35 tysięcy złotych zebrano już 22. Zaprawdę, przedziwne motywacje kierują darczyńcami w tym kraju. Prawie codziennie widzę dramatyczne ogłoszenia o tym, że 18-latek zbiera na protezę, a studentka Uniwersytetu Warszawskiego na elektryczny wózek. Widzę dzieci z rzadkimi chorobami, które miały tego pecha, że urodziły się w Polsce, bo za oceanem zabieg bądź operacja umożliwiająca im godne życie jest oswojonym standardem.

 

Więcej…
Przegląd tygodnia

Ksenia, córka byłego mera Sankt Petersburga Anatolija Sobczaka, ogłosiła, że  zamierza kandydować na stanowisko prezydenta Rosji. Trudno ocenić jej szanse, bo  choć jest popularną prezenterką telewizyjną i skandalistką zwaną rosyjską Paris Hilton, to nie proponuje żadnego programu poza krytyką obecnego prezydenta.

Więcej…
Przysięga wojskowa czy harcerskie ślubowanie?

Stało się. 21 maja pierwszych kilkuset ochotników złożyło przysięgę i stało się żołnierzami pierwszych trzech brygad Wojsk Obrony Terytorialnej. Zamiast zająć się na serio kwestią modernizacji istniejących formacji wojskowych, co  z  pewnością zwiększyłoby ich zdolności bojowe, topi się pieniądze w kabaretowych przedsięwzięciach.

Więcej…
Na Mazurach odkryto zakopany w 1945 roku "skarb von Finckensteinów"

W lesie nad jeziorem Jeziorak na Mazurach przypadkowo odnaleziono ukryte w ziemi w 1945 r. rodzinne pamiątki i część dobytku pruskiego rodu hrabiów Finckensteinów, dawnych właścicieli dworu w Gubławkach. Znalezisko zaprezentowano w piątek w Iławie.

Podczas konferencji prasowej w iławskim starostwie zaprezentowano część z kilkuset dokumentów i innych przedmiotów, które przeleżały ponad 70 lat w blaszanych bańkach, zakopanych k. wsi Gubławki nad jeziorem Jeziorak.

Większość odnalezionych rzeczy to pamiątki rodzinne należące kiedyś do hrabiego Hansa Joachima von Finckensteina, który do 1945 r. był właścicielem tamtejszego majątku ziemskiego.

 

Więcej…
A A A

Michał Ogórek

  • Aby na Święta poczuć się bardziej uduchowionym, szukałem inspiracji w  prasie kościelnej i religijnej, ale – od razu przyznam – z marnym skutkiem. Okazuje się, że jest to ostatnie miejsce, gdzie moż- na oderwać się od przyziemnych spraw, a nawet agitacji politycznej. Ich czytanie można więc raczej uznać za  pokutę. W  dniu zmiany premiera z Szydło na Morawieckiego organ katolicki Nasz Dziennik na pierwszej stronie opublikował wezwanie: „Murem za Szydło!”. Byłem pewien, że  to  pomyłka i że zgodnie ze stanem faktycznym tytuł powinien brzmieć „Szydło za murem”,

     

  • Kraj zamarł w  oczekiwaniu, co  może zrobić Antoni Macierewicz. Wygląda na to, że wszyscy staliśmy się jego zakładnikami. Publiczność podzieliła się na takich, którzy się go boją, oraz takich, którzy mówią, że się go nie boją. Ale nie jest to taki prosty podział: pośród tych, którzy się go boją, niektórzy są z tego zadowoleni. A pośród tych, którzy się go nie boją, są i tacy, którzy mają o to do niego pretensje. Wśród jednych i drugich przeważają tacy, którzy uważają, że Macierewicz jest od tego, aby się go bać, i niepokoją się, że teraz nie będzie kogo.

     

  • Czy mam Państwu relacjonować okładki pism, czy dalsze strony? Bo to są zupełnie sprzeczne sprawy. W ostatnim numerze wSieci na okładce czytamy o wynikach badań opinii publicznej: „skręcone sondaże”. A w środku: „większość fachowców od sondaży twierdzi, że prawie każdy w dużym stopniu odpowiada rzeczywistości, że nie został przekręcony”.

  • Gazety są jak oddziały szturmowe: to, co wyczytać można ze  środka gazety, nie jest tak ważne, jak to, co można zobaczyć na froncie. Tygodnik Sieci Prawdy daje na okładkę Tuska w brunatnej koszuli – takiej, jaką noszą nacjonaliści wszystkich krajów – z dwoma rozjuszonymi psami trzymanymi na smyczy. Wymowa fotomontażu nie jest jasna: czyżby chodziło o ocieplenie wizerunku Tuska w oczach czytelników i autorów pisma, mających wiele sympatii do narodowców i wcale się z tym niekryjących w tym samym zresztą numerze?

     

  • Rysujące się przed ludźmi perspektywy są właściwie oszałamiające: będą żyli coraz dłużej i będą pobierali coraz więcej zasiłków. Jak wyczytaliśmy w Newsweeku, w 2030 roku po raz pierwszy w historii ludzkości przeciętna mieszkanka Korei Południowej przekroczy wiek 90 lat i pożyje do tego jeszcze 8 miesięcy.

  • Poczynię nikogo nieobchodzące wyznanie: nigdy nie zagłosowałem na prezydenta Komorowskiego. Ale wcale nie dlatego, że wybieram prezydenta Dudę. Od prezydentów w ogóle wolę zwierzęta. Komorowski jako myśliwy, który nie potrafi się pohamować przed strzelaniem do zwierząt, naraził się wszystkim, którzy uważają zabijanie dla rozrywki za barbarzyństwo. Ale inni – prawdziwi – myśliwi i tak nie chcieli z nim pojechać na łów. Z radością udawał się na polowania, na których był raczej celem. Trudno nie zobaczyć w nim jelenia.

  • Kobiety w  Ameryce obaliły potentata filmowego z Hollywood. I u nas – choć nikogo z grubsza do niego podobnego nawet nie znalazły – nabrały poczucia, że mają w tym swój udział. Czerpią stąd poczucie siły i satysfakcji – nawet jeśli są one trochę zapożyczone. Kiedy jednak współczesne, wyzwolone kobiety wykrzykują na manifestacjach coś o macicach, staroświeccy politycy ślinią je po rękach, co one odczuwają jako rodzaj oplucia, czym w zasadzie ten staropolski zwyczaj – jak się tak zastanowić – jest. Widać, że już na tym wstępnym etapie, przy powitaniu, porozumienia nie ma.

     

  • Podobno rządzą teraz „zwykli Polacy”. W  ustach premier Szydło to  rodzaj najwyższego uznania. Po  angielsku to „ordinary”, czyli można zrozumieć, że rządzą Polacy ordynarni, z czym prędzej można się zgodzić. Premier Szydło ma szansę zostać istotnie zwykłym człowiekiem i to już wkrótce. Polityczna bomba odpalona przez tygodnik Sieci Prawdy mówi o tym, że 11 listopada zostanie ona zastąpiona na stanowisku przez prawdziwego Jarosława Kaczyńskiego, a jej samej nic się na razie nie zaproponuje; najwyżej ześle się ją do Parlamentu Europejskiego do Brukseli.

  • Dziwna i pokrętna jest natura poparcia PiS-u: im więcej działaczy stamtąd wywalą, tym bardziej sympatia dla nich rośnie. Poparcie zwyżkuje im od tego, że się kogoś pozbędą. Od razu wszyscy odetchnęli, kiedy Mateusz Morawiecki zastąpił Beatę Szydło, która się wszystkim bardzo podobała jako premier, ale wyrzucenie jej z tej funkcji spodobało się jeszcze bardziej i chyba od tego momentu nie ma już wątpliwości, czy politycznie bardziej opłaca się takiego działacza trzymać, czy wyrzucać. Wyrzucenie jest tym, co publiczność ceni sobie najbardziej, a partia dostaje za to same premie. Teraz – po jednoczesnym pozbyciu się takich ulubieńców publiczności jak Macierewicz, Szyszko czy Radziwiłł – poparcie dla PiS-u pewnie poszybuje.

     

  • Plany Prawa i Sprawiedliwości stają się coraz bardziej pokrzyżowane. Z krzyżem niby PiSowi bardzo po drodze, ale chyba nie w tym przypadku, bo może to być ich krzyż na drogę. Realizacja hasła „a  na  drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” może pozostać na papierze (bezdrzewnym) z powodu coraz dotkliwszego braku drzew.

  • Nieśmiertelna fraza komentatora wyścigu kolarskiego „cudowne dziecko dwóch pedałów” – pomijając nie do zaakceptowania dziś terminologię – okazała się w jakiś sposób prorocza. Coraz więcej dzieci wychowuje się w rodzinach nazywanych z angielska patchworkowymi, czyli składających się z kilku wymieniających się ojców, kilku matek i ich dzieci pochodzących z różnych konfiguracji; czasem są same matki lub ojcowie.

     

  • Prasa odnotowuje wyjątkowy wysyp grzybów. Ustalono, że poprzednie grzybne lata wypadły w roku 2006 i 2007. Czy to może być przypadek, że zawsze za rządów PiS? Jest to jakiś fenomen biologiczny, że  PiS rozwija się jak grzyby. Zbieżności okazuje się więcej. Ze zdziwieniem uświadomiłem sobie, że – przy pozornie nieograniczonym zasobie – mamy w Polsce zaledwie 10 grzybów; tzn. rodzajów do zbierania. PiS też robi wrażenie jakiejś niewyczerpanej oferty, ale jak przychodzi do konkretów, to jest to borowik z obstawy albo jakaś gąska.

  • Polacy nie przestają szukać sobie alternatywnych świątyń. Po zamknięciu im galerii handlowych w niedziele przenoszą się do siłowni. Kluby fitness mają już 3 miliony członków w całym kraju i coraz bardziej przypominają kościół, gdzie czci się wygląd, a  rządzi bóg muskuł. Świętym obrazem jest lustro. No i tak jak do kościoła: „40 procent chodzi na siłownię, aby się pokazać”. Tygodnik Wprost poświęca tej naszej nowej żarliwej wierze w  swoje ciało okładkę.

     

  • To, czy ktoś w  życiu wypłynął najlepiej, można poznać po tym, czy na nie wpływa. Tygodnik Wprost właśnie ułożył listę najbardziej „wpływowych” Polaków i jeśli myślą Państwo, że znają tego najbardziej wpływowego w ciemno, to się Państwo mylą. Na pierwszym miejscu jest bowiem prezydent Duda, a dopiero za nim Jarosław Kaczyński. Najbardziej zdziwiony swą wpływowością jest pewnie sam Duda. Na jego miejscu już bym się zaczął nią martwić i nie schodził z tronu, nie tylko w sensie „z sedesu”, ale ani na chwilę nie wypuszczał z rąk żadnych insygniów władzy.

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: