Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Nic innego nie potrafię

Jego głos znają prawie wszyscy. Przez blisko 30 lat Janusz Weiss był związany z radiem. Potem zniknął. Teraz pojawił się w jednej ze stacji telewizyjnych. W Zetce spędził 23 lata. Niedługo potem rozpoczął pracę w radiowej Jedynce. Karierę rozpoczynał od kabaretu. Występował w Salonie Niezależnych. Przez wiele lat był konferansjerem scenicznym znanych artystów. Należy do założycieli Radia Zet. Pracował też w TVP, prowadził kilka teleturniejów.

 

Więcej…
Telewizja pokazała (322)
A A A

Angora na salonach

  • Dla starszego pokolenia były symbolem przemiany ustrojowej, która dokonała się w naszym kraju. Dla małolatów są  czymś tak oczywistym jak powietrze. Centra handlowe, nazywane szumnie galeriami, bo całkowicie zastąpiły nam przybytki sztuki i – zamiast nich –  stały się celem codziennych, masowych pielgrzymek. Dla celebrytów to także doskonałe miejsce zarobku niemałych pieniędzy.

  • Ludziom można wmówić wszystko. Trochę znajomości psychologii, nieco marketingowych sztuczek – i piękne panie oraz panowie dają się prowadzić jak owieczki na rzeź. Idą po kolejne modne spodnie. To nic, że takie same jak w ubiegłym sezonie. Zachwycają się jeszcze jedną modną knajpą, bo przecież „wszyscy teraz tam chodzą”.

  • Cała plejada gwiazd na  gali Gwiazdy Plejady. Nareszcie pierwsza od dawna okazja, żeby zgodnie z życzeniem gospodarzy założyć suknie wieczorowe i wysokie aż do nieba szpilki. Znane panie nie mogły przepuścić takiej okazji. Tego wieczoru rozegrał się wyścig o palmę pierwszeństwa w nieoficjalnym konkursie na najgłębszy dekolt i najkrótszą mini.

  • Kiedy wszyscy objedzeni po świętach szykują się na sylwestrowe harce, a w lodówkach mrożą się liczne butelki szampana, w gabinetach prezesów telewizji zapadają ostatnie gorączkowe decyzje. Koncert sylwestrowy to pierwsze starcie na wyniki oglądalności i wszyscy chcą stanąć do walki uzbrojeni po zęby – w wielkie gwiazdy i wielkie przeboje. Chociaż koniec roku to w warszawskim życiu towarzyskim czas spokojny jak na emeryturze, myliłby się ten, kto sądzi, że celebryci wtedy próżnują. Najwięksi szczęśliwcy nie tylko mają ręce pełne roboty, ale i ich konta zasilają niebagatelne sumy.

     

  • Możesz oszukać ludzkie oczy i umysły, ale nie oszukasz ich serc – mawiał amerykański magik Howard Thurston, który żył i czarował na przełomie XIX i XX wieku. Najlepsze sztuczki nie uwiodą widowni, jeśli nie porwie ich wdzięk i inteligencja magika. Życie to nie magia, ale od czasu do czasu każdemu przydadzą się jakieś zgrabne tricki. Marketingowcy pod każdą szerokością geograficzną dobrze wiedzą, jakich czarów muszą codziennie dokonywać, żeby sprzedać coraz bardziej wymagającym klientom kolejne produkty.

     

  • Bycie konferansjerem to – wbrew pozorom – dla większości wykonujących to trudne zadanie osób nie chałtura, a główne źródło dochodów. Okazja do zarobienia szybko i w miarę łatwo dużych pieniędzy. Najlepsi dostają za poprowadzenie imprezy kilkanaście i więcej tysięcy złotych. Płotki biorą wszystko jak leci, kasa mniejsza, ale i odpowiedzialność niewielka, bo zwykle są to występy bez obecności kamer. Poprowadzić imprezę, tak by spełnić oczekiwania organizatora i  porwać za  sobą przypadkową publiczność, to naprawdę wielka sztuka.

     

  • Muzyka łagodzi obyczaje. Tę starą prawdę próbował nawet przypomnieć kiedyś z mównicy sejmowej poseł opozycji, ale nie wyszło mu to na dobre. Wszystko dlatego, że partia rządząca nie lubi pokołysać się w rytm dobrego bitu, a jedyne, co im wychodzi, to słuchanie na okrągło marsza żałobnego. Cała reszta naszej populacji wie, że nie ma to jak ulubiona piosenka ulubionego wykonawcy – nic tak nie poprawia humoru i nie nastraja pozytywnie na resztę dnia. Z dwojga złego lepsze już niewyszukane disco polo niż kolejny wpis na Twitterze zostawiony tam przez ministra Jakiego.

  • Rytm życia warszawskich celebrytów wyznaczają odbywające się w  mieście imprezy. Niektóre są takie, że chce się o nich zapomnieć, jeszcze zanim na dobre się zaczęły. Na szczęście inne bywają takie, że warto je długo pamiętać. Tych drugich jest zdecydowanie mniej, bo  organizatorzy wielkich promocji i hucznych premier generalnie cierpią na chroniczny brak kreatywności. Na szczęście niektórym zdarza się mieć rewelacyjne pomysły. Łał. Wielkie łał. Takiej imprezy w Warszawie dawno nie było.

  • Do trzech odlicz. Co trzeci z nas znajdzie pod choinką nietrafiony prezent. To może być pan, pani albo ty, dziewczynko. Lepiej więc zawczasu nabrać zdrowego dystansu i nie czekać na wizytę Mikołaja, jakby to od niej zależało nasze dalsze życie w nieustającej szczęśliwości. Serwis „Prezent marzeń” zapytał Polaków, czy znajdują pod choinką to, co naprawdę chcieli dostać, i na co czekali niecierpliwie od wielu miesięcy. Niestety, wyniki badań przeprowadzonych wśród ponad tysiąca trzystu osób nie nastrajają optymistycznie.

     

  • Jak zawsze o tej porze roku, przeżyjmy to jeszcze raz. Sprawdźmy, kto wspiął się jeszcze wyżej w drodze na sam szczyt kariery, a kto spadł z wielkim hukiem i długo się nie podniesie. Jakich sław nam przybyło, a o kim nie chcemy już pamiętać. Wystarczył jeden wpis znanego dziadka, a Warszawa i wraz z nią reszta Polski dostały nową gwiazdkę stołecznych salonów. Wytatuowana od stóp do głów Monika Miller (22 l.) zaczęła bywać na warszawskich imprezach i gościć na miękkich kanapach telewizji śniadaniowych.

     

  • Nie sądź książki po okładce – mówi inne powiedzenie i znajdą się setki osób, które będą nas przekonywać do słuszności tej tezy. Fakty są jednak zupełnie inne: nasz wygląd to jasny komunikat, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Wizerunek jest jak otwarta książka, by trzymać się dalej porównania. Można z niego wszystko wyczytać, choć – to prawda – trzeba mieć opanowaną sztukę czytania między wierszami. Starzy telewizyjni wyjadacze wiedzą, że widz słucha ich zaledwie siedem sekund, a potem zaczyna się przyglądać. Analizuje fryzurę, kolor włosów, zmarszczki na twarzy, no i oczywiście strój.

     

  • Styczeń to ponoć jeden z najtrudniejszych miesię- cy w roku. Kasy brak, bo puściliśmy ją na święta i sylwestra. Kondycja do niczego, bo nawet najwytrwalsi zarzucili wszelką aktywność, a dodatkowe kilogramy nie poprawiają humoru.

    Krótki dzień, długa noc – wszystko to sprawia, że najchętniej zapadlibyśmy w sen zimowy. Pewnie dlatego w tak niesprzyjających okolicznościach przyrody niektórym puszczają nerwy. W nowym sezonie Polsat zamierza znów wyprodukować kochany przez widzów „Taniec z gwiazdami”. Bo chociaż od ładnych paru lat trwa narzekanie, że od tytułowych gwiazd sławniejsi są już tancerze, to i tak gdy przychodzi co do czego, ludzie chętnie siadają przed telewizorami.

     

  • Dla redakcji „Twojego Stylu” jest Kobietą Roku. Dla twórcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest kobietą niemal całego życia. Idą razem, ramię w ramię jeszcze od czasów szkoły średniej, czyli ponad czterdzieści lat. Jeśli on jest sercem Orkiestry, to ona jest jej mózgiem. Lidia Niedźwiedzka-Owsiak zasiada w zarządzie fundacji i jest jej dyrektorem medycznym. Wystarczy na nich spojrzeć, żeby od razu dostrzec, że nie tylko od lat się kochają, ale też niezmiennie bardzo przyjaźnią. Bez przerwy ze sobą rozmawiają. Jeśli Owsiak kogoś się boi, to jest to Dzidzia (jak pieszczotliwie nazywa żonę).

     

  • Kobiet jest na świecie mniej niż mężczyzn. Raptem o jakieś 66 milionów. Ale to one, a nie panowie, mają swoje międzynarodowe święto. Może dlatego, że przez wieki o płci pięknej mówiło się wyłącznie w kontekście kuchni lub alkowy. Dziś z kobietami najchętniej łączy się słowa „sukces” i „kariera”. To są historie, których wszyscy chcą słuchać i które dobrze sprzedają się w mediach albo w filmie. Kobieta zdobyła najwyższe stanowisko, najwyższą górę, nagrodę, co tam jeszcze chcecie. Po drodze przebiegli mężczyźni rzucali jej kłody pod nogi, ale ona nie dała się i pokonała wszystkie niesprzyjające okoliczności.

     

  • W Warszawie trwa sezon studniówek. To już nie skromne imprezy w sali gimnastycznej – to wielkie bale w najmodniejszych knajpach i hotelach. Alkohol leje się szerokim strumieniem, bo zwykle – nie wiedzieć czemu – jest dostępny bez limitów w tak zwanym open barze. Młodym ludziom zapatrzonym w gwiazdki i gwiazdeczki trudno dziś wytłumaczyć, że prawdziwe życie wygląda jednak trochę inaczej. W sieci jest sporo nagrań i zdjęć ze studniówek młodych celebrytów. Suknię Igi Lis (18 l.) na imprezę w tym roku zaprojektował duet Paprocki – Brzozowski. Makijaż i fryzurę też zrobili jej profesjonaliści.

     

  • Kiedyś kucharz nie wychodził z kuchni. Mógł z niej co najwyżej wylecieć, jeśli królowi czy innemu arystokracie, dla którego gotował, nie zasmakowało jakieś danie. Telewizja zrodziła kulinarne gwiazdy, prawdziwych celebrytów, którzy cieszą się mniej lub bardziej zasłu- żoną sławą i czerpią z tego całkiem wymierne profity. O  dochodach na  miarę Gordona Ramsaya (50 l.) marzy pewnie każdy szef kuchni. Nie wiadomo, czy nieokrzesany Szkot najlepiej na świecie gotuje, ale na pewno najlepiej zarabia.

  • Bohaterka piosenki z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku wcale nie była miłą dziewczyną. Swoją malowaną buzią do cna zawróciła w głowie dobremu chłopakowi. Historia ludzkości zna takie przypadki i ile ludzi na świecie, tyle opowieści o fajnym facecie, który wpadł w sidła ślicznej jak lalka i pustej jak ona kobiety. Karin Stanek wyśpiewała swój przebój już ponad pół wieku temu, ale ani trochę nie stracił uroku. Parę lat temu piosenkę pod tym samym tytułem wykonał jakiś „artysta” disco polo i – jak łatwo się domyślić – to już nie było to. Nawet proste rymy i rytmy trzeba bowiem umieć składać, bo to naprawdę wielka sztuka. Malowanie się to też wielka sztuka i nie każda to potrafi, choć archeolodzy i historycy ustalili, że kobiety robią to – na różne sposoby – od zawsze.

     

  • Na przełomie wiosny i lata styliści są już myślami przy zimie, a projektanci wymyślają fasony na kolejny sezon wiosenno-letni. Łowcy trendów, czyli ludzie, od których to wszystko się zaczyna, próbują dociec, czym będzie żył świat za kilka lat i co w związku z tym będziemy chcieli nosić. Szalona machina mody nie zatrzymuje się ani na chwilę, wręcz przeciwnie – z każdą nową kolekcją nabiera coraz większego pędu.

  • O takich jak oni mówi się dinozaury. Całkiem niesłusznie, bo te przecież wyginęły, a oni nie dosyć, że mają się dobrze, to jeszcze ich kariery nie zwalniają tempa. Głowy im posiwiały, zmarszczek przybyło, ale, jak śpiewali Starsi Panowie, „w sercu ciągle maj”.

  • Pańskie oko konia tuczy. Nic tak dobrze jak ta znana od lat zasada nie opisuje sukcesu najstarszej komercyjnej stacji telewizyjnej w Polsce. Nie byłoby Polsatu bez marzeń, determinacji i uporu jej właściciela i prezesa. Zygmunt Solorz (61  l.) jest znany z  dwóch rzeczy: że  ceni lojalność i że zawsze wszystkie decyzje podejmuje sam. Jeśli czegoś nie rozumie, nie jest przekonany – nie robi tego, choćby wszyscy go namawiali. Długo trwało, zanim zdecydował się przekazać część obowiązków najpierw swoim najbliższym, sprawdzonym przez lata współpracownikom, a potem także synowi Tobiasowi.

     

  • Świat celebrytów rządzi się swoimi prawami. Zupełnie innymi niż prawa normików, jak o zwyczajnych ludziach mówi teraz młodzież. Nie zrozumie biedny bogatego i na odwrót. Ale czasem, gdy jest okazja, warto zajrzeć do wnętrza luksusowych samochodów, eleganckich domów z wysokim ogrodzeniem i drogich restauracji, do których nie każdego wpuszczają. Nie tylko po to, żeby się pośmiać i zdziwić, ale też zrozumieć. Warszawkę w ostatnich dniach zelektryzowała wieść o pierwszym numerze kultowego (nie bójmy się tego słowa) magazynu „Vogue”.

     

  • W szołbiznesie majątek i sukces przychodzą równie szybko, jak odchodzą. Kariery zaczynają się i kończą w mgnieniu oka. Wystarcza iskra, która rozpala płomień popularności, a już za chwilę okazuje się, że nowa gwiazda płonie w ogniu krytyki i zmiennych nastrojów publiczności. Dlatego pod każdą szerokością geograficzną ludzie wyciskają sławę jak cytrynę, a ich księgowi dopisują kolejne zera na koncie, bo wiedzą, że ten złoty sen może się skończyć równie szybko, jak błyskawicznie się zaczął.

     

  • Kochali sławę i  pieniądze. Już w  swoich czasach mieli status gwiazd, dziś nie opędziliby się od  wścibskich paparazzich. Ekscentryczni prowokatorzy idealnie wpisywali się w  popkulturę.

  • Temida ma zasłonięte oczy. Nie daje się uwieść pięknym twarzom, wielkim pieniądzom i bezkresnej władzy. Prędzej czy później dopadnie każdego, kto z nią zadrze – także gwiazdy, polityków i celebrytów. Wszystkich tych, którym wydaje się, że mogą wszystko. Podczas wręczania Róż Gali Doda (33 l.) wyglądała fantastycznie. Biały dopasowany sweterek połączyła z ekstremalnie krótką czarną minispódniczką, z tyłu wyposażoną w obfity tren. Do tego sandałki na wysokiej szpilce i stylowo upięte włosy.

     

  • Kiedyś, wcale nie tak dawno temu, do galerii szło się oglądać obrazy. Ewentualnie rzeźby. Czasem jedno i drugie. Można było się wzruszyć, zachwycić, uśmiechnąć, zaglądając w oczy postaciom z dawnych portretów czy próbując odnaleźć myśl w abstrakcyjnym splocie kresek, które artysta pozostawił na płótnie. Teraz w dawnych przybytkach sztuki coraz częściej dzieje się wszystko, ale z rzadka ma to coś wspólnego ze sztuką.

  • Czy zastanawiałaś się kiedyś, ty – całkiem zwykła Polko, gdzie leży sekret niezwykłej urody gwiazd, gwiazdek i gwiazdeczek? Pewnie uważasz, że wysypiają się do południa, mają cały sztab pomocników, począwszy od stylisty, poprzez fryzjera, aż po osobistą makijażystkę, a na dodatek zawsze, zanim opublikują jakieś zdjęcie, korzystają z uprzejmości i talentu pana Photoshopa. To wszystko prawda, ale jest coś jeszcze.

  • W czasach, kiedy modne jest zajadanie się wyłącznie warzywami, podanie gościom wysmażonego kotleta może graniczyć z impertynencją. Oczywiście mięsożernych nie brakuje w naszym kraju, ale na salonach wypada przyznawać się jedynie do konsumpcji wymyślnych dań jarskich, zwanych teraz z cudzoziemska wegetariańskimi. Tym bardziej cieszy widok porządnych steków i ociekających smakowitym sosem żeberek, które na dodatek zostały przyrządzone przez znakomitego szefa kuchni.

  • Ramówka, premiera, show, konferencja. Słowa klucze odmieniane w każdej stacji przez wszystkie przypadki dwa razy w roku: gdy zbliża się wiosna i pół roku później, w okolicach jesieni, prezentacja oferty programowej Wielkiej Trójki to ważne wydarzenia towarzyskie, ale czy widzowie cokolwiek są w stanie zapamiętać poza tym, kto przyszedł i jak się ubrał? Kinga Rusin (46  l.) tym razem postanowiła zagrać va banque – nieważne dobrze czy źle, byle mówili. Na konferencję prasową w samo południe przyszła więc w czarnym toczku z woalką, który pewnie dobrze sprawdziłby się na pogrzebie, ale raczej „nie zagrał” na spotkaniu ramówkowym.

     

  • Ktoś mądry powiedział kiedyś: doceniaj dobre towarzystwo, bo trudno jest trafić na porządnych ludzi. Dobry kompan w życiu to połowa sukcesu. Nawet najdłuższa podróż minie szybciej, gdy obok siedzi sympatyczna osoba. Kolegów z pracy warto dobierać sobie uważniej niż męża czy żonę, w końcu łatwiej się dziś rozwieść, niż rzucić robotę. Warszawskie imprezy to z reguły ciągle ci sami ludzie; niektórzy mówią „towarzystwo wzajemnej adoracji”, „znani z tego, że są znani”. W tłumie sezonowych celebrytów z rzadka zdarza się prawdziwa gwiazda. Jednak radiu RMF Classic co roku udaje się raz zgromadzić naprawdę wyśmienite towarzystwo, prawdziwe talenty i wyjątkowych twórców.

     

  • Ma wszystkie cechy gwiazdy. Jest jedyny w swoim rodzaju, trochę zwariowany, na pewno inny niż wszyscy. Robi, jak na gwiazdę przystało, rzeczy absolutnie wyjątkowe. Trudno znaleźć drugiego takiego jak on. Uwielbia o sobie mówić, a ludzie chcą tego słuchać. Tylko jedna rzecz odróżnia go od tłumu Bardzo Znanych Ludzi – jest całkowicie pozbawiony umiejętności „strzelania focha”.

  • „Jest taki dzień...” – ta piękna świąteczna piosenka już od wielu lat powinna mieć swoją nową wersję. Ten szczególny dzień, gdy – jak głosi tekst – „jesteśmy wszyscy razem”, od dwudziestu sześciu lat przypada bowiem nie w grudniu (a na pewno nie tylko), ale na początku stycznia. Mimo śniegu i niekiedy nawet trzaskającego mrozu tysiące ludzi wychodzi wtedy na ulice, by wrzucić choć parę złotych do kolorowych puszek, z którymi chodzą wolontariusze. Z tych drobnych monet rosną potem wielomilionowe sumy, które dobrzy ludzie wydają na sprzęt medyczny dla dzieci.

     

  • Kiedyś ktoś mądry powiedział: zainwestuj w  dobrą fryzurę, bo to korona, której nigdy nie zdejmujesz. Gwiazdy mają swoich stylistów, którzy dbają o  ich włosy dwadzieścia cztery godziny na dobę trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. Bywa, że czyjaś kariera nabiera rozpędu wraz z radykalną zmianą uczesania. Anja Rubik (34 l.) zaczęła dostawać najlepsze zlecenia, gdy kilkanaście lat temu obcięła włosy na krótko. W zalewie długowłosych modelek Polka zaczęła się wtedy bardzo wyróżniać i to właśnie ją chcieli widzieć na swoich pokazach najwięksi projektanci mody.

  • Ile można zrobić dla roli? Schudnąć kilkadziesiąt kilogramów. Przytyć. Zgolić na łyso głowę. To wszystko już było. Aktorzy w Hollywood takie metamorfozy – choć imponujące – od lat traktują jak „oczywistą oczywistość”. Żeby w ogóle znaleźć się w obsadzie jakiegoś filmu, cią- gle chodzą na castingi. Pewnie niektórzy korzystają z jakichś znajomości. Kilka, może kilkanaście gwiazd –  nigdzie nie chodzi. To  do  nich przychodzą reżyserzy i  proszą, by stali się częścią ich filmowego przedsięwzięcia. Stara towarzyska zasada mówi, że na bankiecie nie rozmawiamy o interesach.

     

  • Dieta i zdrowy tryb życia to ważna część wizerunku gwiazd. Coraz chętniej celebryci lansują niejedzenie mięsa, a  na  bankietach odmawiają nawet lampki alkoholu. Aktorki czy piosenkarki chętnie dają się sfotografować w drodze na  siłownię czy podczas uprawiania jakiegoś sportu. Stracone w pocie czoła kilogramy to zawsze powód do dumy. Moda na niejedzenie mięsa zatacza coraz szersze kręgi. Jedni robią to  wyłącznie ze  względu na  zdrowie, inni z pobudek ideologicznych, bo – jak mówią – „nie jedzą swoich przyjaciół”.

     

  • Największym dylematem śmietanki warszawskiej (słowo śmietanka jest tu naprawdę na miejscu) jest dobrze zjeść i wciąż jeszcze dobrze wyglądać. Oczywiście bywa, że ważne imprezy popija się jedynie wodą lub alkoholem, ale zwykle stoły uginają się od jedzenia. Co zrobić, żeby skorzystać z tej darmowej kuchni, a jednocześnie nie przytyć, bo tego fani i aparaty paparazzich nie zniosą. Współczesna sztuka makijażu czyni cuda.

  • Gdy za  oknem tropikalne temperatury, trudno wyobrazić sobie, że wkrótce nadejdzie jesień. Będzie zimno i mokro, a szare chmury zalegną na niebie jak ponure myśli w naszych głowach. Za miastem widok trenujących przed odlotem bocianów to najlepszy dowód, że lato ma się ku końcowi, w szołbiznesie zwiastunem nieuchronnej zmiany są  konferencje ramówkowe.

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: