Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Powrót Tuska

Czy za półtora roku ekspremier i aktualny przewodniczący Rady Europejskiej triumfalnie wjedzie do polskiej polityki na białym koniu? Do tej pory nikomu nie udało się wrócić z zaświatów. Tuskowi gwiazdy sprzyjają, choć droga wcale nie musi być łatwa. Donald Tusk zapowiedział powrót do polityki krajowej. Dał do zrozumienia, że wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 roku. W wywiadzie telewizyjnym nie postawił oczywiście kropki nad „i”, ale komunikat był dość jasny. Kilka dni później zresztą szef klubu parlamentarnego PO publicznie potwierdził wrażenie, że sprawa jest dogadana między Platformą a jej twórcą i byłym liderem.

 

Więcej…
Supereksfakty. Kaja Godek

„Lech Wałęsa (75 l.) w duńskim królestwie klocków! Były prezydent wywołał niemałe zamieszanie, przybywając do słynnego Legolandu. Tam przywitano go z honorami i przygotowano nie lada niespodziankę. Pracownicy duńskiego parku rozrywki zbudowali bowiem... Wałęsę z klocków.

Na dodatek figurka ma stanowić stałą część wystawy Legolandu. Były prezydent przybył do Danii, by uczcić nowo uruchomione połączenie lotnicze między Gdańskiem a tamtejszym miasteczkiem Billund, gdzie znajduje się słynny park (...)” – czytamy w Super Expressie.

 

„Nie sposób zliczyć, ilu osobom pomogła w swej karierze Lidia Staroń (58 l.). Senator znana jest przede wszystkim z bezkompromisowej walki z nieuczciwymi komornikami czy spółdzielniami mieszkaniowymi. Teraz musi walczyć o coś najcenniejszego – o własne zdrowie.

Przeszła udar. – Niestety, codzienna walka z bezprawiem, układami krzywdzącymi zwykłych obywateli, decyzjami urzędników doprowadziły do tego, że nie zdążyłam zadbać o siebie, że czeka mnie teraz najtrudniejsza walka w moim życiu –  walka o  własne zdrowie...

W  związku z  tym na  krótki czas będę musiała zmienić swoje priorytety i  skupić całe siły na mojej walce – czytamy na jej oficjalnym profilu w mediach społecznościowych. – Senator Staroń ostatnio przeszła udar mózgu. Teraz ledwo może się porozumiewać, prawie nie mówi, ma trudności z poruszaniem się. Naprawdę czeka ją ciężka walka.

My wszyscy się za nią modlimy – mówi dziennikarzom Super Expressu osoba z bliskiego otoczenia Lidii Staroń (...)”.

 

„3 promile miał wydmuchać senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Dobrzyński (59 l.), który (...) trafił ze złamanym nosem i rozciętym łukiem brwiowym do jednego z warszawskich szpitali (...). Polityk przybył do Warszawy w niedzielny wieczór. Miał brać udział we wtorkowych obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Co się wydarzyło? Senator stwierdził, że miał zawał, przekonuje także, że upadł i stracił przytomność. Telefonu od dziennikarza Faktu nie odbierał (...). Początkowo pojawiały się doniesienia, że  pijany polityk miał się wdać w awanturę (...). Według naszych ustaleń do żadnej awantury nie doszło. Polityk miał potknąć się i upaść, z tego mają wynikać jego obrażenia (...)”.

 

„Zaczęło się od tego, że Jerzy Owsiak (64 l.) zaprosił Kaję Godek, pomysłodawczynię projektu Zatrzymaj aborcję, by odwiedziła Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Tu mogłaby się zapoznać z trudnymi sytuacjami chorych dzieci i ich rodziców. Ten pomysł wyjątkowo nie spodobał się działaczce ruchu pro-life. Padły krzywdzące słowa:

1. Nie ma niepełnosprawnego dziecka, ale mnie poucza, jak to jest. 2. Wspiera czarny protest, aborcję i eutanazję. 3. Używa dzieci, których rodzice proszą go o pomoc, do lobbowania za zabijaniem takich dzieci – napisała Godek na Twitterze.

Na koniec dodała: Współczesna Akcja T4, nawiązując tym samym do realizowanego przez III Rzeszę programu, który polegał na eliminacji życia niewartego życia. W ramach zbrodniczego procederu zabijano osoby chore m.in. na schizofrenię, otępienie, pląsawicę Huntingtona, niektóre rodzaje padaczki, osoby niepoczytalne czy przebywające w zakładach opiekuńczych przez ponad 5 lat oraz ludzi z niektórymi wrodzonymi zaburzeniami rozwojowymi (...)” – na ten temat więcej można było przeczytać w Fakcie.

 

Dziennikarze Super Expressu ustalili, że Bronisław Komorowski (66 l.) zniszczył swoją ukochaną posiadłość w Budzie Ruskiej! W miejsce starej leśniczówki i domu ma powstać okazała willa i łaźnia! „(...)

To tutaj odbywały się słynne przyjęcia Komorowskich. Od lat była prezydencka para zapraszała tu znajomych, m.in. na imieniny byłej pierwszej damy Anny Komorowskiej (65 l.). Ale najwyraźniej Komorowscy uznali, że pora na zburzenie starego domu i postawienie nowego.

Co to będzie? We wsi aż huczy od plotek na ten temat. – Z tego, co wiemy, to łaźnia ma tu powstać i willa jakaś – mówią przejęci mieszkańcy wsi. O to zapytaliśmy sołtysa Budy Ruskiej i przyjaciela byłego prezydenta, Bolesława Jurkuna (68 l.).

– Jest tu porozwalane stare mieszkanie i się szykują do postawienia nowego. To nie żadna willa ma powstać, normalne mieszkanie, chałupka – mówi (...)”.

Zebrała: KATARZYNA GORZKIEWICZ  "Angora" nr 16/2018

8 ciekawostek na temat książek i znanych pisarzy

„Jak zostać Batmanem”, „100 autorów przeciwko Einsteinowi” i jeszcze kilka innych wartych wspomnienia propozycji.

#1.


Wydawcy, którzy wydają książki na terenie Polski, mają obowiązek przekazania tzw. egzemplarzy obowiązkowych. 15 sztuk każdej nowej pozycji powinno trafić do wskazanych bibliotek. Wydawca nie tylko przekazuje książki bezpłatnie, ale też - jak się okazuje - od oddanych egzemplarzy powinien jeszcze zapłacić podatek VAT. Taka zachęta powoduje, że obowiązek spełniany jest w zaledwie ok. połowy przypadków. Większych konsekwencji - brak.

 

Więcej…
Sefie dawniej

Były czasy, w których aby zrobić selfie, trzeba było mieć talent –

Więcej…
Puste słowa i pokłony pątników – wizyta Donalda Trumpa w Polsce

Trzeba przyznać, że wizyta amerykańskiego prezydenta wzbudziło spore zainteresowanie wśród Polaków. W okolicach Placu Krasińskich, gdzie zaplanowane zostało przemówienie Donalda Trumpa, już od rana gromadziły się spore grupy złaknione widoku najpotężniejszego człowieka na świecie.

Więcej…
A A A

Ukraina

  • Ukraina, Kijów. Stoją na rogu ulic Hruszewskiego i Łypśkiej od ponad trzech miesięcy. Ich namiotowe miasteczko otoczone jest płotem – po drugiej stronie ogrodzenia jest budynek Rady Najwyższej. Z jego stopni w stronę namiotów popatrują policjanci i funkcjonariusze Gwardii Narodowej. Zwykli obywatele przechodzą przez miasteczko obojętnie, zajęci własnymi sprawami. Nie czytają transparentów, na których protestujący wyliczają swoje racje, ignorują portret Stepana Bandery i grupę mężczyzn w wojskowej odzieży, która kręci się przy ogrodzeniu.

     

  • Ukraina nie idzie na Zachód, nie idzie na Wschód, ale myślę, że może iść na dno... (*)

    Polsko-ukraińskie relacje nie były tak złe od czasów, gdy kijowski Majdan obalił prezydenta Wiktora Janukowycza. Nie zmieniła tego nawet grudniowa wizyta Andrzeja Dudy w Charkowie, podczas której prezydenci Polski i Ukrainy na cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu złożyli hołd polskim żołnierzom zamordowanym przez NKWD. 26 stycznia Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która mówi, że – Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom popełnionym na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości przez ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3.

     

  • Były gruziński prezydent Micheil Saakaszwili wpierw został ściągnięty na Ukrainę, aby już po przyjęciu obywatelstwa tego kraju objąć stanowisko gubernatora Odessy, a teraz został pozbawiony paszportu naszego wschodniego sąsiada. Oficjalnie Saakaszwili miał przedstawić fałszywe dokumenty, ale w jego opinii sprawa ma związek z krytyką braku reform oraz korupcji ze strony obecnych władz Ukrainy, natomiast prezydent tego kraju miał oskarżać go o realizację rosyjskiej polityki.

  • Doktor Jan Ciechanowicz, filozof, politolog, nauczyciel akademicki, były działacz mniejszości polskiej na Litwie, deputowany do Rady Najwyższej ZSRR (1989 – 1991):

    – Sytuacja na Ukrainie jest tak zła, że prawie każdy incydent, nawet wydawałoby się niewielki, może ją jeszcze bardziej zdestabilizować. 

     

  • Ministerstwo Spraw Zagranicznych pomaga nie tylko ukraińskim producentom malin, lecz również tamtejszym rolnikom i przetwórcom zajmującym się branżą mleczną. Polscy podatnicy zapłacą więc za specjalne szkolenia, dzięki którym ukraińskie gospodarstwa będą mogły wytwarzać ser lepszej jakości niż obecnie, a także za przeszkolenie marketingowe, które mają między innymi ułatwić Ukraińcom nawiązywanie relacji biznesowych z polskimi pośrednikami.

     

  • Bogaci Polacy, którzy na Wschodzie szukają idealnej kandydatki na żonę, coraz częściej zasilają tajny fundusz prorosyjskich separatystów z Donbasu. Ta  historia mogłaby posłużyć za scenariusz taniego filmu sensacyjnego, tylko że  zabrakło w  niej happy endu.

     

  • Jeden z najważniejszych polskich geopolityków, zmarły w 1976 roku Juliusz Mieroszewski, pisał, że Polacy patrzą na swoje miejsce w historii tak, jakby oczy świata były zwrócone tylko na nich. Wszyscy Polaków doceniają, poklepują po plecach, kadząc im raz, że są flanka NATO, drugi, że bastionem cywilizacji, którego oni, strategiczni partnerzy, nigdy nie opuszczą. A tymczasem, jedna ustawa pokazała, że oczekiwania polskich polityków legły w gruzach. Patrząc na ich przestraszone miny śmiem twierdzić, że oni w to chyba wierzyli.

     

  • Ukraina z głęboką irytacją przywitała powstanie w węgierskim rządzie stanowiska pełnomocnika ds. Zakarpacia, ukraińskiego terytorium zamieszkałego przez węgierską mniejszość.

     Ukraiński rząd zażądał wyjaśnień okoliczności powstania takiego stanowiska oraz zmiany jego nazwy. Do tej pory stanowisko to nazywało się pełnomocnik ds. rozwoju regionów przygranicznych na Węgrzech i Ukrainie. Zresztą poza nazwą niewiele się zmieniło, ponieważ nową-starą funkcję piastuje nadal ten sam człowiek: Istvan Grezsa.

     

  • O tym, że nic nie jest za darmo, przekonał się niedawno Piotr. Mężczyzna poznał przez internet Ukrainkę z Doniecka, której postanowił pomóc. Skończyło się akcją jak z thrillera i pogróżkami, a  dziewczyna rozpłynęła się ze sporą sumą pieniędzy. To nie jedyny przypadek oszukanego Polaka. U naszych sąsiadów trwa w najlepsze biznes naciągania na współczucie ofiarom wojny.

     

  • Lwów to miasto nietypowe w każdym calu – to miejsce, gdzie mieszają się różne kultury, a wielka historia przenika do prozy codziennego życia. Jak się tam dostać? Czy to droga wycieczka? Czy jest bezpiecznie? Jak to jest z tym banderyzmem? I w końcu – czy do Lwowa warto w ogóle jechać, choćby na weekend? Ten reportaż postara się odpowiedzieć na powyższe pytania.

     

  • Przywódca ukraińskich nacjonalistów pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci naszych czasów... Ledwie minęło południe, gdy na klatce schodowej kamienicy przy Kreittmayrstrasse 7 w Monachium znaleziono tracącego przytomność mężczyznę. Z nosa ciekła mu krew, nie mógł mówić, rozpaczliwie walczył o oddech. Pogotowie pojawiło się szybko, ale mężczyzna zmarł w drodze do szpitala. Był to skutek przyjęcia na twarz rozpylonej ze specjalnego urządzenia potężnej dawki cyjanku potasu. Trucizna błyskawicznie zwęża naczynia krwionośne i człowiek umiera, zaś po  kilku minutach cyjanek wyparowuje.

    I  śladów brak. Morderczą broń przeciw człowiekowi w Monachium skierował zawodowy zabójca przysłany przez KGB. To nie jest scenariusz niedawnego zamachu w Salisbury na Siergieja Scripala, od czego dziś z oburzeniem odcinają się władze Rosji. Tak w październiku 1959 roku zginął Stepan Bandera, ukraiński nacjonalista, na którego wyrok śmierci wydało kierownictwo Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.

     

  • Fundusz finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazał środki na rozwój sadownictwa i ogrodnictwa na zachodniej Ukrainie. Tym samym z pieniędzy polskiego podatnika rządzący hodują konkurencję dla polskich producentów, wcześniej godząc się na otwarcie naszego rynku na ukraińskie produkty, stąd też do Polski na specjalne szkolenia przyjedzie kilkudziesięciu ukraińskich rolników.

     

  • Ministerstwo Spraw Zagranicznych zrezygnowało z przekazania kolejnej transzy pieniędzy na programy dla ukraińskich sadowników, którzy mieli dzięki nim rozwijać swoje uprawy i tworzyć silne gospodarstwa rolne. Rządzący wycofali się z kontrowersyjnego wsparcia finansowego pod presją NSZZ „Solidarności” Rolników Indywidualnych, sprzeciwiającej się tworzeniu konkurencji dla polskich plantatorów malin za pieniądze podatników.

     

  • Kłamią prawicowe organizacje próbując szczuć Polaków na Ukraińców pod hasłem, że imigranci ze wschodu zabierają im pracę. Nie udało się zasiać nienawiści. Barometr Imigracji Zarobkowej zbadał relacje polsko-ukraińskie w pracy. Zebrane i opublikowane dane są sensacyjne. Po pierwsze – wbrew narracji nacjonalistów, Ukraińcy są lubiani. 37,8 proc. pracowników ma do swoich ukraińskich kolegów stosunek pozytywny i zdecydowanie pozytywny. Obojętnie do nich odnosi się 54,3 proc polskich pracowników.

     

  • Parlament Europejski przegłosował dzisiaj porozumienie dotyczące nowych koncesji handlowych na produkty z Ukrainy, w celu wsparcia tamtejszej podupadłej gospodarki. To rozwiązanie jest jednak niekorzystne szczególnie dla polskich rolników, ponieważ ich ukraińscy odpowiednicy mogą korzystać chociażby ze środków niedozwolonych w Unii Europejskiej i powodujących zmniejszenie kosztów produkcji.

  • To było bardzo szeroko zakrojone i poważne badanie, zlecone przez Fundację im. Róży Luksemburg w ramach kampanii Clean Clothes Campaign (CCC). Jego wyniki kompromitują ukraińskie państwo. CCC grupuje największe na świecie struktury związków zawodowych i pozarządowych organizacji badających warunki pracy w przemyśle włókienniczym. W ramach badań sprawdzono osiem fabryk w siedmiu regionach Ukrainy, należących do wiodących światowych marek odzieżowych.

     

  • Zawsze chciałem pojechać do  Lwowa. Przez lata wielu moich znajomych mówiło o nim z rozrzewnieniem, zwłaszcza ci, którzy stamtąd po  drugiej wojnie światowej zostali wysiedleni. Dotyczy to także ich dzieci. Chętnie zatem skorzystałem z zaproszenia chełmińskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia i wybrałem się do miasta opiewanego w licznych piosenkach, książkach i żyjącego nadal w legendzie wielu Polaków. Po tym, co zobaczyliśmy i zwiedziliśmy, wcale się nie dziwię tym wspomnieniom.

     

  •  
    Przedstawicielka Misji Monitoringowej ONZ ds. Praw Człowieka na Ukrainie Fiona Frazer zwróciła się do ukraińskiego rządu, aby zaczął reagować na nasilające się ataki na mniejszości. Według ONZ sprawcy napaści najczęściej pozostają bezkarni – szczegółowo opisano to w ostatnim raporcie.

    Frazer napisała w swoim piśmie skierowanym do rządu:
    „Brak odpowiedzialności za brutalne ataki na mniejszości oraz wysiedlenia Romów, mające miejsce w ubiegłych latach, doprowadziły do większej bezkarności sprawców. Domagamy się od władz Ukrainy, aby wdrożyły politykę zero tolerancji dla dyskryminacji mniejszości. Domagamy się publicznego potępienia aktów przemocy, rzetelnych śledztw i skutecznego ścigania sprawców, tak aby doprowadzić ich przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Każdy obywatel w demokratycznym kraju ma prawo do egzystencji na równych zasadach, bez strachu o swój los”.

     

  • "Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we włas­nych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, speku­lantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i naj­ważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów…

  • Zaledwie około dwóch dni spędził w Polsce wydalony z Ukrainy były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. W środę 14 lutego przybył do Holandii a w piątek był widziany w Monachium. Saakaszwili został deportowany do Polski w poniedziałek 12 lutego. Pozbawiony ukraińskiego obywatelstwa jest formalnie bezpaństwowcem nie posiadającym ważnego paszportu uprawniającego do przekroczenia granicy. Został jednak wpuszczony do Polski na prośbę strony ukraińskiej. Jak twierdzi polska Straż Graniczna, podstawą  zezwolenia na wjazd na teren naszego kraju był fakt, iż jest on mężem holenderskiej obywatelki Sandry Roelofs. I właśnie do Holandii wyjechał Saakaszwili.

     

  •  
    Coraz bardziej dziwaczny obrót przybiera historia Micheila Saakaszwilego. Polityk w niedzielę przekroczył granicę Ukrainy i zapowiadał marsz ze Lwowa na Kijów. Na razie zniknął z hotelu, potem wrócił i pojechał zgoła w inną stronę. Były prezydent Gruzji 10 września został dosłownie przepchnięty przez granicę przez sporą grupę swoich zwolenników, wśród których wyróżniali się weterani walk w Donbasie. Nie niepokojony więcej przez ukraińską Straż Graniczną, dotarł jeszcze tego samego dnia do Lwowa, gdzie witał go mer Andrij Sadowy i jeszcze większy tłum ludzi mających nadzieję, że Gruzin przepędzi obecnie rządzącą ekipę Petra Poroszenki. Ochrony Saakaszwilego podjęli się ludzie z batalionu „Donbas”, którego komendant Semen Semenczenko kandydował do Rady Najwyższej z listy partii Sadowego Samopomoc.
  • Ukraina nie wejdzie do UE „z Banderą” – oznajmił minister spraw zagranicznych RP Witold Waszczykowski w wywiadzie dla portalu „wSieci”. Szef polskiego MSZ podkreślił, że współpraca gospodarcza Polski z Ukrainą wygląda niezbyt dobrze, ale „najgorzej jest oczywiście w kwestiach historycznych”.[SN]

  • Nawet do 30 proc. więcej za godzinę pracy w porównaniu z ubiegłym rokiem oczekują Ukraińcy zatrudnieni w Polsce. To dobra wiadomość również dla miejscowych. Wygląda na to, że przybysze zza wschodniej granicy osiągnęli świadomość wartości swojej pracy, co przełoży się z czasem na wzrost wynagrodzeń w innych branżach. Rezerwowa armia pracy już nie zamierza już być tania.

  • Zarówno dziennik „Ekonomiczeskije Izwiestija”, jak i brytyjski portal Status Quo przekonują, że Ukraina już nie może się doczekać wprowadzenia nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt autorstwa PiS. Status Quo, cytowany przez Wirtualną Polskę, ogłasza, że Ukraina szykuje pakiet specjalnych ustaw, mających ułatwić przyszłym inwestorom otwarcie ferm, jeżeli w Polsce zostanie przegłosowany zakaz hodowli zwierząt na futra.

     

  • Prokuratura generalna Ukrainy oskarżyła dziś była pilotkę wojskową Nadię Sawczenko, która stała się deputowaną po dwóch latach więzienia w Rosji, o przygotowywanie zamachu terrorystycznego na ukraiński parlament. Zwróciła się o jej aresztowanie.„Śledztwo wykazało niezbite dowody, że Nadia Sawczenko, deputowana ukraińska, osobiście planowała i dawała instrukcje w celu zorganizowania zamachu terrorystycznego tu, w sali plenarnej” – poinformował w parlamencie prokurator generalny Jurij Łucenko.

     

  • Międzynarodowy Fundusz Walutowy domaga się od Ukrainy, aby ta zniosła obowiązujące od 2002 roku moratorium na handel gruntami rolnymi. Zmiany popierają czołowi ukraińscy politycy, ale są im przeciwni ekonomiści oraz lokalni rolnicy,

  • Obywatele Ukrainy w coraz większym stopniu interesują się zakupem polskich gruntów, a także mieszkań w naszym kraju. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że Ukraińcy otrzymali blisko połowę wszystkich zezwoleń dla cudzoziemców, pozwalających na zakup nieruchomości gruntownych w Polsce. Ponadto w 2016 roku Ukraińcy byli najliczniejszą grupą narodowościową kupującą mieszkania nad Wisłą.

     

  • Napływ imigrantów zza naszej wschodniej granicy zdaniem ekonomistów oraz rządu ma być receptą na brak rąk do pracy, ale zdaniem wielu ekspertów tak naprawdę przyczynił się do tego, iż pensje Polaków nie rosną tak szybko jak powinny. Okazuje się  jednak, że Ukraińcy nie chcą już pracować za najniższe stawki na rynku pracy, zaś co piąty z nich chce zarabiać już na starcie blisko pięć tysięcy złotych na rękę.

     

  • Były minister obrony Ukrainy generał Ołeksandr Kuźmuk uważa, że Ukraińcy w Polsce „mogą chwycić za kije”. Co więcej, twierdzi, że „do Polski wszedł piąty front ukraiński”. Wysoki rangą wojskowy przestrzegł w ten sposób Polaków przed „porachunkami z historią”. Polska jednak najwyraźniej nie zamierza odstępować od głośnej nowelizacji ustawy o IPN, która m.in. wprowadza odpowiedzialność karną za „banderowską ideologię”.

     

  • Nie minęły dwa tygodnie od głośnych rewelacji na temat luksusowych wakacji prezydenta Petra Poroszenki, gdy informacje o podobnych luksusach prokuratora generalnego kraju oburzyły Ukraińców, często ledwo wiążących koniec z końcem. Kwestia silnej korupcji ukraińskich elit znowu zdominowała ukraińskie życie publiczne.

     

  • Ukazał się kolejny raport potwierdzający wcześniej stawianą tezę, iż napływ Ukraińców do naszego kraju spowalnia wzrost wynagrodzeń. Z „Barometru Imigracji Zarobkowej” wynika, że imigrantów zza wschodniej granicy zatrudnia już co piąte działające w Polsce przedsiębiorstwo, a zwłaszcza duże firmy, przy czym część z nich rzeczywiście zapełnia niedobory na rynku pracy, ale ogółem prowadzą oni właśnie do niewielkiego wzrostu płac wśród pracowników zatrudnionych w polskich podmiotach.

     

  • Jest u nas około 1,1 mln Ukraińców. Polska stała się krajem z największą w Europie liczbą imigrantów (...). Ale rząd PiS, straszący obcym i uchodź- cą, udaje, że ponad milion obcokrajowców nie istnieje. A specjaliści od rynku pracy twierdzą, że bez przybyszów ze Wschodu gospodarka upadnie. Biznes nie może znaleźć pracowników. Mamy już 120 tys. wakatów. Dziury w  zatrudnieniu łata się obcokrajowcami.

  • Mija 70 lat od kulminacyjnego momentu rzezi wołyńskiej – czystki etnicznej o cechach ludobójstwa, dokonanej z inspiracji ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA na polskiej ludności Kresów południowo-wschodnich. Obok bandytów, bestialsko mordujących Polaków, znaleźli się też Ukraińcy, którzy nie dołączyli do masowej zbrodni, nie raz niosąc pomoc swoim krewnym, sąsiadom i braciom w wierze chrześcijańskiej.

  • Ministrowie rolnictwa państw Unii Europejskiej zatwierdzili ostatecznie otwarcie unijnego rynku na niektóre produkty z Ukrainy, co ma wspomóc tamtejszą gospodarkę. Od głosu wstrzymali się przedstawiciele Polski i Łotwy, którzy obawiają się negatywnego wpływu nowych koncesji, ponieważ ukraińscy producenci nie muszą spełniać szeregu norm unijnych i tym samym oferują dużo tańsze produkty rolne.

  • Saakaszwili – to nazwisko powinna znać większość Polaków. Starszemu i średniemu pokoleniu kojarzy się z jednym z bohaterów serialu „Czterej pancerni i pies”, młodszym – z byłym prezydentem Gruzji. Obaj deklarowali przywiązanie do Polski, jednak Grigorij był z pewnością o wiele bardziej opanowany od Micheila. 12 lutego na warszawskim lotnisku pojawił się niespodziewany gość: Micheil Saakaszwili. Były prezydent Gruzji nie przyjechał jednak do nas z własnej woli.

     

  • Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin twierdzi, że jego kraj jest gotów uznać i potępić zbrodnie popełnione na Polakach, jeśli Polska zrobi to samo w odniesieniu do zbrodni przeciwko Ukraińcom.

    W artykule opublikowanym przez internetową gazetę „Zbruc” Klimkin zaproponował, aby Warszawa wprowadziła zakaz gloryfikacji Józefa Piłsudskiego, ze względu na przeprowadzaną przez niego „brutalną pacyfikację” Ukraińców, oraz Armii Krajowej, której żołnierze mieli rzekomo krwawo rozprawiać się z ukraińskimi wioskami. Jako przykład podał wieś Pawłokoma, gdzie – jak podkreślił — polskie podziemie rozstrzelało 3 marca 1945 roku 366 Ukraińców.

     

  • Miesiące tajnych negocjacji, a potem godziny pełne napięcia, czy skomplikowana operacja nie zostanie w ostatniej chwili odwołana i czy uda się ją doprowadzić do końca. Ukraina dokonała największej od półtora roku wymiany jeńców z separatystami z tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Od poprzedniej wymiany ukraińskich jeńców na wziętych do niewoli bojowników z formacji zbrojnych separatystów minęło piętnaście miesięcy – podliczyli dziennikarze. Potem zapanował impas, o który wzajemnie oskarżali się z jednej strony przedstawiciele Kijowa, a z drugiej – Doniecka i Ługańska. Coś drgnęło w połowie listopada, kiedy do negocjacji nieoczekiwanie włączył się prezydent Rosji.

     

  • — Były redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, a obecnie konsultant firm zbrojeniowych, Andrzej Talaga na czwartkowym portalu gazety zamieścił felieton pt. „Ukraińcu! Witamy serdecznie!”. W publikacji czytamy między innymi: „Czas na rewolucyjną wręcz, proukraińską politykę imigracyjną. Warto otworzyć na Ukraińców nie tylko plantacje truskawek, ale uczelnie, zarządy firm, a nawet armię.” Jak Pan redaktor zapatruje się na taki pomysł?

  • Przedziera się przez graniczne kordony i ucieka po dachach przed antyterrorystami. Wydostaje się z radiowozu i  grozi nowym Majdanem w Kijowie. Micheil Saakaszwili, były prezydent Gruzji, stał się problemem numer jeden obecnego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Miał być współtwórcą jego przyszłych sukcesów, więc charyzmatycznego przywódcę Gruzji przyjęto na Ukrainie z otwartymi ramionami, gdy po przegranych wyborach zaczął mieć problemy we własnym kraju.

     

  • Bulwersujące zabójstwo w sercu Ukrainy. Odnaleziono ciało Iryny Nozdrowskiej – prawniczki, która przez dwa lata walczyła w sądach o ukaranie sprawcy śmierci jej siostry, Swietłany. Doprowadziła sprawę do końca, nękana pogróżkami. W końcu zrealizowanymi. Iryna Nozdrowska nie pogodziła się z tym, że organy ścigania robiły wszystko, by zakopać pod dywan sprawę śmiertelnego potrącenia jej siostry, czego dopuścił się Dmitrij Rossoszanski, bratanek przewodniczącego sądu rejonowego w Wyszhorodzie (obwód kijowski). Po spowodowaniu tragicznego wypadku mężczyzna, będący najprawdopodobniej pod wpływem narkotyków, zbiegł z miejsca zdarzenia.

     

  • Pieczerski Sąd Rejonowy Kijowa odrzucił wniosek prokuratury o zastosowanie wobec byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego całodobowego aresztu domowego i wypuścił go na wolność po poręczeniu grupy deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy.

  • Mogłoby się wydawać, że wojna to niekończące się działania bojowe, gdzie nie ma miejsca na zwykłe życie. Nie ma możliwości, aby normalnie pracować, chodzić do szkoły, kochać, założyć rodzinę. Jednak statystyki dotyczące współczynnika urodzeń w Donbasie świadczą o czym innym.

    O dzieciach rodzących pod ostrzałami i nie wiedzących, czym jest świat — w naszym materiale.

    Dwie matki, Ksenia i Jana, które mieszkają w Doniecku i nie wyjeżdżały nawet podczas poważnych działań wojennych, odpowiedziały, dlaczego w Donbasie doszło do dziecięcego boomu.

     

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: