Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Telewizja pokazała (431)

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że decyzje polskich władz ws. zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo UE. Polska, jako strona przegrana, została obciążona kosztami postępowania. Nie będzie jednak żadnej grzywny.

Szyszce się upiekło. A dlaczego wycinano drzewa? Bo to duży biznes i spore pieniądze dla leśników. Ale gdyby nawet Polska została ukarana finansowo, to i tak zapłaciłby skarb państwa, a nie Szyszko. A „dobra zmiana” musi mieć forsę dla swoich.

Takie działania to nie wyjątek.

 

Więcej…
20 tys. zadośćuczynienia za mobbing i bezczynność szefów

20 tys. odszkodowania zasądził Sąd Najwyższy byłemu już pracownikowi Poczty Polskiej, który przez dłuższy czas lat padał ofiarą mobbingu ze strony bezpośredniej zwierzchniczki, a od kierownictwa firmy nie doczekał się realnej pomocy. Sąd Zaznaczył, że w podobnych sprawach zadośćuczynienie ma nie tylko rekompensować krzywdę.

Więcej…
Telewizja pokazała (380)

Wydarzenia sportowe są dla mnie czymś intrygującym. Sportowcy zarabiają ogromne pieniądze, bo wywołują emocje u kibiców. Kibice – nie wiadomo dlaczego – identyfikują się z nimi, z wybraną drużyną, choć właściwie nie ma do tego żadnych podstaw. Dziennikarze w telewizji godzinami analizują mecze i spotkania, grę zawodników, o meczach drużyny narodowej czy ulubionych zespołów mówią „Zagraliśmy…”, „popełniliśmy błędy…”.

Więcej…
Tylko co dziesiąty mieszkaniec Monachium nie ma nic przeciwko muzułmanom

Badania socjologów z Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium pokazują ogromną niechęć, a nawet wrogość wobec muzułmanów wśród społeczności Monachium.

Więcej…
Demotywatory CCLXXXI - Polska do boju!

Za naszą reprezentację trzymamy kciuki z całych sił, co nie przeszkodzi nam nadal się z nich ponabijać jeszcze przez chwilę. Poza tym dzisiaj słowo o bohaterskim policjancie, kalekim polskim systemie sądowniczym, płaceniu po znajomości i kobiecie, która robi realistyczne lalki (dla dzieci, zboczuchu, nie dla dorosłych).

#1.

Kliknij i zobacz więcej!
 
 
A A A

Kaczyński

  • W latach 1955-1989 na ogół starałem się piórem i mordą stopniowo wyprowadzać ten kraj z tego, do czego teraz PiS zmierza. Znam więc drogę powrotną. Mogę lepiej niż otaczający Kaczyńskiego bezmózgowcy doradzać mu, którędy iść do mojego punktu wyjścia, aby dojść do jakże spójnego modelu władzy Bieruta, Bermana i Minca. Ich doradcą był Stalin, a nie Warchoł. Sądownictwo musicie teraz odpuścić, towarzysze z PiS.

  • Trwa właśnie ulubiona zabawa prawicy pod tytułem „Zaufajmy, nie dajmy się podzielić”. Jeśli chodzi o podziały to u mnie święty spokój, bo z nikim się nigdy nie połączyłem, robię swoje i mam nadzieję, że z pożytkiem dla innych. Zaufanie to odrębna kwestia, ale kryteria są dość czytelne. Ufać można komuś, kto nigdy zaufania zawiódł, kto się nie złamał w chwili próby, komu można powierzyć największe tajemnice i problemy.

  • Prezes nikomu nie ufa, a prezydent już mu udowodnił, że taki brak zaufania jest słuszny. Nie zechciał się Duda na dłużej dostosować do roli i wizerunku, jakie dlań prezes przeznaczył. Dał  głos. Zawetował. Znaczy się: zawiódł, zdradził i jeśli teraz nawet weźmie ogon pod siebie, to znowu może ugryźć rękę swego dobroczyńcy, kiedy będzie okazja. Może też taką okazję stworzyć, bo już wie, że  prezes stracił do niego warunkowe zaufanie. I nienawidzi go, a jak będzie mógł to się zemści.

     

  • Po powrocie z gór znalazłem na profilu Krzysztofa taki oto dokument, który przytaczam w całości, bo tworzy on ciąg logiczny:

  • W tych dniach Zbigniew Boniek „rozkochał” w sobie kibiców od Lecha Poznań po Legię Warszawa, podejmując decyzję, że w ostatniej kolejce ekstraklasy na żadnym stadionie nie będzie weryfikacji wideo, czyli słynnego VAR. Boniek nawarzył sobie bigosu i będzie musiał zjeść go sam, a przy okazji spytać sommeliera, czy wino od Kurskiego nada się do tej potrawy. Podobne dylematy ma od wczoraj opozycja, która niczym „karp Millera” prosiła się o Wigilię. Trzeba mieć naprawdę mało wyobraźni i bardzo dużo bezczelności, aby będąc Platformą Obywatelską robić kampanię samorządową pod hasłem „Oni okradli Polskę”. Wczorajsza kontra Kaczyńskiego była prawym prostym, wielkiej finezji tu nie ma, ale cios jest oczywiście nokautujący.

     

  • Wyobraźmy sobie, że pan Kaczyński znudzony trochę i zniecierpliwiony paniami i panami z opozycji parlamentarnej i tych co nie załapali się do parlamentu dostaną od niego pocałunek miłości.

    Betonowe koło ratunkowe, dobre poprawnościowe danie – posypane cyjankiem wyrachowania niemalże makiawelicznego..

  • Czy Jarosław Gowin zostanie grabarzem obecnego obozu władzy? To scenariusz trącający mocno political fiction, jednak podczas ostatniego kryzysu politycznego pokazały się wyraźne pęknięcia w skonsolidowanej dotąd strukturze rządzącej koalicji. Jednym ze słabych punktów jest właśnie obecny minister nauki i szkolnictwa wyższego.

  •  
    Prezesowi PiS nie podoba się najnowsza nowelizacja prawa łowieckiego. Najchętniej wycofałby przepisy dające niemal nieograniczoną wolność myśliwym. W połowie grudnia przyjęto specustawę, którą podyktowała potrzeba chwili – rosnąca liczba ognisk afrykańskiego pomoru świń. Polskie władze nadal pozostają w przekonaniu (choć nie potwierdzają tego żadne badania naukowe, a organizacje ekologiczne wyśmiewają tę teorię), że ratunkiem w tej sytuacji jest odstrzał prewencyjny.
     
  • Jedyną znaną mi ideą, która może wyłonić wspólną listę obozu demokratów – i nie budzić niczyich podejrzeń oraz pretensji – są powszechne prawybory w gronie tych, którzy podpiszą deklarację demokratycznego minimum – pisze Paweł Kocięba-Żabski
     Wszyscy po cichu liczyliśmy na to, że Kaczyński zakiwa się w końcu na amen w swych dryblingach, zaplącze we własne nogi i tradycyjnie przegra sam ze sobą, jak to już wielokrotnie bywało. – Przecież własne demony go załatwią, prędzej czy później – mówili mądrale, skądinąd znawcy tematu.

     

  • Rozmowa z prof. ANTONIM DUDKIEM, politologiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, członkiem Rady IPN (2010 – 2016)

    – Opozycja oskarża PiS, że chce stworzyć własną wizję najnowszej historii Polski?

    – Jeżeli próbuje nam się powiedzieć, że najważniejszym wydarzeniem, jakie miało miejsce w Polsce po 1945 roku, była antykomunistyczna partyzantka zwana „żołnierzami wyklętymi”, to wypacza to obraz tego okresu.

     

  • Rozmowa z prof. ANTONIM DUDKIEM, politologiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, członkiem Rady IPN (2010 – 2016)

    – Opozycja oskarża PiS, że chce stworzyć własną wizję najnowszej historii Polski?

     

  • Będzie osobiście. Gdzieś w przepaściach Internetu przeczytałem wypowiedź Targalskiego, który nazwał mnie propagandystą PiS-u, tak, chodzi o tego Targalskiego. Ubawiłem się po pachy, ale jeśli tak ma być, to chciałbym uczciwie na zaszczytny tytuł zapracować. Mamy dziś dzień partyjnych zjazdów, PO zrobiło stypę w Warszawie, a właściwie w warszawce. PiS swoim zwyczajem wyjechało na prowincję.

  • Jeszcze przedwczoraj padały „prywatne” zapewnienia, że ustawy będą podpisane, ale mamy wakacje i każdy, nie wyłączając kancelarii, coś tam sobie popija. Czas wyciągnąć wnioski ze wszystkich pustych przecieków, dywagacji i hipotez. W pierwszej reakcji też poszedłem na skróty i wylałem naturalną frustrację, zamiast usiąść i pomyśleć. Polityka walenia cepem na oślep nie lubi i dlatego warto sobie na spokojnie wszystko poukładać.

  •  
    Bardzo dobrze się stało, że kongres PiS (i przystawek) oraz posiedzenie Rady Krajowej PO odbyły się tego samego dnia. Dało to możliwość porównań. W tym korespondencyjnym pojedynku puszczono w ruch kłamstwa, manipulacje, agresję i dwie wzajemnie wykluczające się wizje państwa.
  • Wyzwiska rzucane z mównicy sejmowej pod adresem opozycji dowodzą, że nerwy prezesa PiS-u są w stanie opłakanym. Czego lub kogo boi się Jarosław Kaczyński?

  • Wojciech Młynarski napisał w latach 80. piosenkę zatytułowaną „Ballada o dwóch koniach". Opowiadała o koniu posłusznym - „który w galop, cwał czy trucht pięknie ruszał, grzecznie ruszał na najmniejszy bata ruch" i drugim, cokolwiek narowistym.

    W ramach zarządzania kryzysem, woźnica prał grzecznego konia, w nadziei, że przykład zdyscyplinuje tego drugiego.

     

  • Jarosław Kaczyński ma niezwykły dar uruchamiania emocji i mechanizmów społecznych dotychczas głęboko ukrytych lub nawet nieuświadomionych.
  • Pierwsze, a pochopne wnioski wyciągane z rekonstrukcji rządu mogą nas nieco zwodzić. Wydawać się może, że premier podjął decyzje, by wprowadzić istotne zmiany w tak newralgicznych dla państwa resortach jak obronność, polityka wewnętrzna i zagraniczna. Przyznać trzeba, że dotychczas piastujący te stanowiska ministrowie dołożyli niemałych starań, by udowodnić, że całkowicie obca jest im umiejętność kompromisu, dalekowzrocznych koncepcji politycznych oraz instynkt samozachowawczy. Czy oznacza to zatem, że w tych przynajmniej dziedzinach możemy liczyć na pewne ucywilizowanie rządu, za których stoi Jarosław Kaczyński?

     

  • Kawaler najwyższego odznaczenia Związku Solidarności Polskich Kombatantów „Semmler Fidelis” („zawsze wierny”). Niezamężna żona dwóch mężów. Matka dwojga dzieci ustalanego sądownie ojcostwa. Posiadaczka torebki Louisa Vuittona za 15 tys. zł,

  • Słowem należy posługiwać się precyzyjnie, od tego zależy bardzo wiele, czasami wszystko. Niewłaściwie użyte słowo w najlepszym razie prowadzi do niezrozumienia, w razach pośrednich do ośmieszenia, a w skrajnych przypadkach do śmierci. Z wyjątkiem rozmów przy wódeczce albo innych napojach wyskokowych, zawsze i wszędzie trzeba mówić zrozumiale i najprecyzyjniej jak się da.

  • Nie zgadzam się , że po rekonstrukcji w rządzie nastąpi „pełna dyscyplina i wygaszenie walk frakcyjnych”. Właśnie teraz nastąpi ich wzmożenie. Morawiecki łamane przez Kaczyński wyraźnie wyróżnił jedną z grup – „zakon PC”. Pozostałe nadal będą toczyć walki pod dywanem. Dla zakonu natomiast jest to swoiste „być albo nie być”. I paradoksalnie ewentualna klęska tej frakcji może pociągnąć na dno samego prezesa, a partię zatomizować na długie miesiące.

     

  • Podczas wczorajszych obchodów miesięcznicy smoleńskiej Jarosław Kaczyński starał się zaprezentować jako przeciwnik antysemityzmu.

     – Dziś wrogowie Polski, można powiedzieć, że dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu – tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go odrzucać, zdecydowanie odrzucać. Ale to nie oznacza, że mamy przyznać rację tym – wszystko jedno, czy to Żydzi, czy Polacy, bo Polacy niestety też często dzisiaj obrażają swój własny kraj – mówił Jarosław Kaczyński, starając się znaleźć równowagę między kompromitującym jego ugrupowanie antysemityzmem, a prowadzona przez PiS politykę historyczną polegającą na jednostronnym gloryfikowaniu Polski i Polaków.

     

  • Po burzy wokół słów Lecha Wałęsy, który obiecał 4 lipca w Warszawie „fizyczne odsunięcie sprawcy wszystkich nieszczęść” oraz podkreślił, że będzie „walczył i bronił się”, „mam broń i pozwolenie do obrony osobistej”, Joachim Brudziński nakazał podległym służbom odebranie eksliderowi „Solidarności” papierów na pistolecik. I słusznie, prawo obowiązuje bowiem nawet byłych prezydentów, a przepisy mówią wyraźnie: sezon polowań na kaczki trwa w Polsce od 15 sierpnia do 23 grudnia, a złamanie go zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5.

    Niepomny swoich nieudanych kontaktów z Wałęsą (w 2010 r. poprosiłem go o wywiad, na który zgodził się pod warunkiem przysłania obciętego ucha Urbana, za co w zemście wkręciliśmy go w chęć wysłania jego nasienia w kosmos przez NASA), zadałem mu krótkie pytanie: „Gdyby mógł Pan bezkarnie strzelić do Urbana albo Kaczyńskiego, to do którego z nich by Pan strzelił?”. Tym razem odpisał wyjątkowo grzecznie: „Do żadnego”. Ale dodał: „Na pięści mocniej Kaczkę”.

     

  • Szybko się stoczy ten, który pomylił walkę o zasady, z taplaniem się w kisielu z motłochem. Człowiek dorosły nie może nie widzieć i nie rozumieć otaczającej go rzeczywistości inaczej staje się głupcem. Jest rzeczą oczywistą, że zadymy organizowane przez motłoch w czasie miesiącznic są działaniem zaplanowanym, przecież zadymiarze nie ukrywają swoich motywacji.

  • Jarosław Kaczyński przeprowadził rekonstrukcję rządu i przy niesamowitej indolencji opozycji prawdopodobnie zapewnił sobie władzę na najbliższe sześć lat. Gdy w połowie grudnia Mateusz Morawiecki zamienił się miejscami z  Beatą Szydło, zostając szesnastym premierem III RP, niewiele osób przypuszczało, że  zapowiadana od  wielu miesięcy rekonstrukcja rządu będzie tak głęboka. Wydawało się, że jedynym pewnym kandydatem do zwolnienia jest Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych, który po meandrach dyplomacji poruszał się z gracją nosorożca.

     

  • Nie jest żadną sztuką mówić i pisać post factum, dużo trudniej jest napisać coś, co w konkretnej chwili jest tak mało popularne, że spotyka się z jednym wielkim śmiechem. Zaraz po „porażce” 27:1, byłem jednym z nielicznych, którzy twierdzili, że to sukces Polski w kilku aspektach.

  • Rozmowa z WŁADYSŁAWEM FRASYNIUKIEM, jednym z liderów pierwszej „Solidarności”, przewodniczącym Unii Wolności (2001 – 2005), posłem I – III kadencji

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: