Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Warszawa 1944

 

Płonące domy przy ul. Marszałkowskiej   https://pl.wikipedia.org

 

Więcej…
GŁUPOTA ZAPEŁNIA CMENTARZE

Śmierć bywa pomysłowa... Dziś, ku  przestrodze i  w  celu wywołania pożytecznej refleksji, kilka jej przykładów.

1. Żonie pana Jerzego zdarzyło się kiedyś odtykać zapchany odpływ wanny za pomocą odkurzacza. Zwarcie w instalacji, gdy woda wpada do pracującego silnika, to oczywistość.

Pan domu, naprawiając korki i chcąc uwolnić przy tym ręce, śrubokręt wsunął do ust w taki sposób, że jego ostrze, przytrzymywane zębami, dotykało podniebienia. Wystarczyło drobne zachwianie i utrata równowagi. Śrubokręt przebił rdzeń kręgowy, rozpruwając wcześniej podniebienie.

 

Więcej…
Dekomunizacja: w Olsztynie zostaje ul. Dąbrowszczaków, w Legnicy kaczka zamiast Armii Czerwonej
 
Więcej…
Gwiazdy, celebryci

Anita Lipnicka (42  l.) jest zakochana w  swoim mężu, z którym wzięła ślub w 2016 roku. „(...) Mark Gray jest Brytyjczykiem. Pracował jako dyrektor kreatyw ny w reklamie. Ale gdy urodziły się jego dzieci, 13-letnia córka i 12-letni syn, porzucił etat, żeby się nimi opiekować. Zajął się sztuką, jest malarzem i grafikiem.

 

Więcej…
Działo się (129)

Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.

Kryterium wyboru informacji chyba nie istnieje, a w każdym razie jest ogromnie subiektywne. Czasami skupiamy się na faktach tylko ciekawych, intrygujących albo po prostu zabawnych.

OTO TE FAKTY:

 

Więcej…
A A A

KOD

  • Niech się z nich każdy niewinnie rozśmieje.
    Żaden nagany sobie nie przyswoi,
    Nicht się nie zgorszy, mam pewną nadzieję.
    Prawdziwa cnota krytyk się nie boi
    .

    Ignacy Krasicki, Monachomachia, pieśń szósta

    ROMANTYCZNE POCZĄTKI, CZYLI JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

     

  •  

    Z dużym zainteresowaniem śledzę programy wyborcze kandydatów/kandydatek na przewodniczącego KOD oraz na członków/członkinie zarządu naszej organizacji.

  • Nie wiem co o tym myśleć. Nie zostałem wpuszczony na spotkanie z Łozińskim, bo… „jest zamknięte. Tylko dla członków KOD-u”.

    Niestety argument, że tego, iż spotkanie jest zamknięte, nie było w zaproszeniu na FB, na niewiele się zdał. „Było! I na „Suwerenniku” też było!” – żachnął się, stojąc w drzwiach jak kołek działacz bydgoskiego KOD-u, znany z tego, że jest prezesem kilkudziesięciu stowarzyszeń. Tu stał na bramce. Jak Cerber!

    No to poniżej zrzut ekranu – pod zdjęciem Łozińskiego – „Spotkanie (…) publiczne”.

     

  • Jest coś, co mnie od dłuższego czasu niepokoi, a wnosząc z ciągu zdarzeń, który tu chciałabym przedstawić, może wskazywać na nieprawidłowość, o znaczeniu nie mniejszym, od tych, które znamy.

  • Po powrocie z gór znalazłem na profilu Krzysztofa taki oto dokument, który przytaczam w całości, bo tworzy on ciąg logiczny:

  • Komitet Obrony Demokracji, będący swego czasu uliczną emanacją liberalnej opozycji i której doprawdy nie można lekceważyć choćby przez to, że była w stanie zgromadzić na protestach prawdziwe tłumy, nie ma szczęścia do liderów. Być może w ogóle ”prawdziwych liderów już nie ma” i warto zastanowić się nad innymi formami przywództwa w organizacjach społecznych będących pod ostrzałem władzy nie stroniącej od ciągot autorytarnych. W KOD-zie najpierw objawił się Mateusz Kijowski i wziął kierownictwo, bo to leżało na ulicy; przez długi czas nic nie było w stanie go skompromitować – nawet niepłacenie alimentów na własne dzieci. Pomogło mu to, że liderzy polityczni w Polsce dzierżą często władzę quasi-religijną, opartą na zaufaniu w boskie cechy Mistrza. Prawda jest jednak taka, że Kijowski w odpowiednim czasie zrobił po prostu wydarzenie na fejsie.

     

  • Tylko obawa przed przypisywaniem genialności Jarosławowi Kaczyńskiemu powstrzymuje przed stwierdzeniem, że to On wymyślił kontrmanifestacje Obywateli RP przeciwko "miesięcznicom".

    Ten średni pomysł z miesięcznicami powstał na gorąco, pod wpływem emocji po katastrofie smoleńskiej. Jeśli przez jakiś czas /1 rok?/ może i miało to sens, to ciągnięcie tego w nieskończoność zaczynało być groteską.

  • Mamy oto „nowe rozdanie” w KOD po półtorarocznym zmaganiu nie tylko z obstrukcyjną władzą, ale i z wewnętrznym zagrożeniem. Komitet byłby bez porównania efektywniejszy, gdyby nie próżność i ambicja rozmaitych działaczy, którzy dostali się do zarządu i postanowili swoje osobiste plany szturmem zrealizować.

  •  

    Przemysław Wiszniewski, przyjaciel i stronnik Mateusza Kijowskiego, skomentował obszernie sytuację stowarzyszenia po Krajowym Zjeździe Delegatów. Posłużył się jednak licznymi niedomówieniami i insynuacjami, które dopraszają się wyjaśnienia, czego się niniejszym domagam.

  • Przeczytałem odpowiedź KK „S” na zaproszenie Gdańskiego KOD-u  do uczestnictwa w obchodach rocznicy porozumień sierpniowych, odpowiedź, pod którą i Pan się podpisał.

    Zawiera ona następujący fragment:

  • I pomyślałem, że wszystko to, co się obecnie dzieje, to nobilitacja chamstwa, to bydło na salonach.

    I napisałem: największym problemem po PiS-ie będzie zdjąć aureolę z chama.

    Cham wyrasta na pomniki, cham zaczyna być wzorcem patriotyzmu, kultury, myśli. Cham dzierży władzę, a wrogiem chama są „elity”.

     

  • Szanowny Panie,
    Z jednego drobnego incydentu, nieporozumienia, wyciąga Pan wnioski katastroficzne. Pisze Pan:      /zobacz TUTAJ/
    „KOD nie jest ani organizacją otwartą, ani demokratyczną. Skostniała, sfrustrowana, bezmyślna. Nie podniosła się po Kijowskim. Stacza się. Coraz bardziej przypomina sektę, coraz bardziej ulega sekciarskim metodom zarządzania!”
    Mógłbym skwitować to krótko: wierutne bzdury.
    Na jakiej podstawie wyciąga Pan wniosek, że KOD nie jest organizacją demokratyczną? Na podstawie tego, że nie wpuszczono Pana na jedno spotkanie? Tak samo z pozostałymi wnioskami.

     

  • You’re gonna be the lonely one

    – z piosenki Cher (Believe)

     To stara piosenka. I bardzo przejmująca. Cher śpiewa o miłosnej rozpaczy. O odejściu. I o namiętności, która nagle ustała. Możemy dzisiaj sformatować znaczenie tych słów do naszych potrzeb. Nie przypuszczam, aby Cher miała coś przeciwko temu.

  • Gdy prezydent Andrzej Duda poddał ostrej krytyce ustawy, które potem zawetował, mieliśmy nadzieję, że w prezydenckich projektach nie znajdą się tego rodzaju skandaliczne rozwiązania, które uzależniałyby system sądownictwa od politycznych wpływów.

    Dziś okazało się, że Andrzej Duda chciałby pójść jeszcze dalej i wprowadzić do Konstytucji zmiany, które miałyby sankcjonować wpływ polityków na niezależne sądy.

  • Zawodowym obywatelom-demokratom i w ogóle całemu Świętemu Protestariatowi też odradzam, ale oni mnie mało obchodzą.

     Wygląda na to, że ludzie zaliczający się (nierzadko cokolwiek pochopnie) do lewicy w Polsce, pozazdrościli PiS-owi. Nie mogą bowiem ostatnio opuścić żadnej okazji, by się spektakularnie skompromitować. Ponieważ Wielka Wojna Ojczyźniana o demokrację i praworządność jawi się jako tymczasowo przegrana, teraz polscy liberalni demokraci i szpagatowi lewicowcy zaczęli konkurować z PiS-em w ramach partyzanckiej podjazdówki nerwów i złośliwości.

  • Obrażał kobiety na Czarnym Proteście, koledzy oskarżają go o kradzież pieniędzy z sejfu, teraz może stać się twarzą nowego ruchu obrońców demokracji. Poznajcie Piotra Wieczorka, człowieka, który właśnie ogłosił śmierć KOD.

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: