Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Jajecznica

Laska jest mistrzynią Obrazki

Więcej…
Kiedy pralka tez wrogiem...

Kiedy pralka też wrogiem... –  na ile mam nastawić pranie?a co masz napisane na koszulce?śmierć wrogom ojczyzny ale co to ma do rzeczy?ziko

Skradzione dzieciństwo

Pięcioletnia Cheng Ying po skończonych zajęciach w przedszkolu czekała na matkę, ale ta się spóźniała. Dziewczynka wybrała się więc sama do domu. Sto metrów za bramą przedszkola złapali ją obcy ludzie, wpakowali do samochodu i wywieźli w nieznane. Była jedną z  tysięcy małych Chińczyków, którzy zaginęli w ciągu ostatnich czterdziestu lat. Władze nie dysponują żadnymi wiarygodnymi danymi na temat liczby uprowadzeń, lecz eksperci zajmujący się tym problemem szacują, że może ich być nawet 200 tysięcy.

Więcej…
Poparcie dla Macrona leci w dół

Francuski prezydent Emmanuel Macron jeszcze w maju zwyciężał wybory z poparciem 66 procent wyborców, natomiast ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że popiera go już mniej niż 40 procent obywateli jego kraju. Przyczyną tak drastycznego spadku poparcia są niepopularne decyzje Macrona, który zgodnie z życzeniem wspierających go elit wprowadza francuską gospodarkę na coraz bardziej neoliberalne tory.

Macron był pokazywany przez czołowe światowe media jako cudowne dziecko francuskiej polityki i jedyny człowiek mogący zreformować kraj, co w maju przyniosło mu zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich, w której zmierzył się z Marine Le Pen. Przeciwnik szefowej Frontu Narodowego otrzymał wówczas blisko 66 proc. wszystkich oddanych głosów, ale obecnie sondaże wskazują na niepokojący dla niego trend – poparcie dla Macrona nie przekracza bowiem 36-40 proc.

Specjaliści wypowiadający się dla czołowych francuskich mediów twierdzą, że powoli pryska czar Macrona jako idealnego produktu marketingu politycznego, bowiem obecnie jest on głównym orędownikiem radykalnie liberalnych reform tamtejszej gospodarki. Dodatkowo lewicowej części jego elektoratu nie podoba się chociażby budowanie relacji z prezydentami Rosji i Stanów Zjednoczonych, Władimirem Putinem i Donaldem Trumpem, którzy byli jednymi z pierwszych zagranicznych przywódców przyjętych przez Macrona.

Pozytywnie na notowania nowego prezydenta nie wpływa też ostatnia dymisja szefa sztabu generalnego tamtejszego wojska, gen. Pierre’a de Villiersa, który postanowił opuścić zajmowane stanowisko po obcięciu francuskiego budżetu obronnego. Niektórzy wojskowi, a także polityczni komentatorzy stwierdzili z tej okazji, iż Macron chce skupić w swoich rękach pełnie władzy, próbując zachwiać systemem trójpodziału władzy. Jego radykalni krytycy porównują go już nawet do tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana.

Z pewnością na wysokie poparcie może liczyć Macron wśród francuskich oligarchów, po tym jak proponuje coraz dalej posuniętą liberalizację krajowej gospodarki. Francuski prezydent przy pomocy dekretów reformuje chociażby kodeks pracy w stronę niekorzystną dla pracowników, jak choćby w kwestii łatwiejszej możliwości rozwiązania umowy o pracę przez przedsiębiorców, czy też ograniczania świadczeń chorobowych.

http://autonom.pl

C009

Zdjęcie użytkownika Tamta Polska.

https://www.facebook.com/

A A A

gospodarka

  • Okazuje się, że polskie banki, które są kontrolowane przez zagraniczny kapitał, mają bardzo duży wpływ na wyniki finansowe macierzystej grupy. Działający na terytorium naszego kraju mBank wypracował w 2017 roku 450 mln euro zysku operacyjnego. Stanowiło to 91,8 proc. wyniku swojej macierzystej grupy, czyli niemieckiego Commerzbank.

    Jeszcze większe udziały miał Bank Millennium. W 2017 roku wypracował 260 mln euro zysku operacyjnego, co stanowiło 92,9 proc. całkowitego wyniku kontrolującej ten bank portugalskiej grupy BCP.

     

  • Polska Akademia Nauk alarmuje, że blisko 122 miast jest zagrożonych marginalizacją poprzez utratę swoich społeczno-gospodarczych funkcji, co przełoży się na pojawienie się w nich sytuacji kryzysowych. To oznacza, iż blisko zapaści jest prawie połowa wszystkich średnich polskich miast, które cierpią na poważne problemy demograficzne przekładające się negatywnie na pozostałe dziedziny życia społecznego.

  • Donald Trump w najbliższym czasie wprowadzi cła zaporowe na stal i aluminium. Decyzja uderzy w Chiny i Unię Europejską. Szykowany jest odwet.

    Prezydent USA oczywiście tłumaczy swą decyzję bezpieczeństwem narodowym i nie chce słuchać jakichkolwiek argumentów przeciwko. Cła – 25 proc. na stal i 10 proc. na aluminium utrudnią import z Kanady i UE. Władze tej ostatniej zapowiadają zwrócenie się z protestem do Światowej Organizacji Handlu, uważają bowiem, że istotą działań Trumpa jest przeciwdziałanie swobodnej konkurencji gospodarczej.

     

  • Tygodnik „Der Spiegel” twierdzi, że koncerny samochodowe Niemiec już w 1990 roku potajemnie utworzyły kartel. Przez całe lata uzgadniały ze sobą rozwiązania techniczne, ceny, kwestie części zamiennych i dostawców, a nawet sprawy emisji spalin. Tym samym złamały zasadę wolnej konkurencji, blokowały postęp techniczny i rozwiązania ekologiczne, a być może także zaszkodziły milionom klientów, bowiem na skutek „zmowy” auta stały się znacznie droższe.

  • W kontekście ostatnich podwyżek cen paliw warto zauważyć, że w styczniu 2014 roku baryłka ropy na światowych rynkach kosztowała między 105 a 108 USD (ropa Brent/Ural). W tym czasie cena jednego litra paliwa wahała się między 5,10 a 5,40 PLN. Obecnie ceny paliw znowu osiągnęły wspomniane poziomy. Problem w tym, że baryłka ropy nie kosztuje dziś 105-108 USD, a tylko 75-78 USD. Różnice kursowe, choć istotne, nie odpowiadają w pełni za cenę tankowanego paliwa. Co zatem powoduje, że na polskich stacjach musimy dziś zostawiać coraz więcej pieniędzy?

     

  • Rozmowa ze ZBIGNIEWEM SAŁKIEM, od 2007 roku członkiem zarządu International Association of Airport Executive (Międzynarodowe Stowarzyszenie Menedżerów Lotnictwa) w Waszyngtonie, ekspertem w dziedzinie portów lotniczych i lotnictwa cywilnego.

  • Tusk na początku lat 90-tych powiedział, że: "Polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic nie warte. Dlatego są i będą tanio sprzedawane". W 1992 roku, kiedy ministrem przekształceń własnościowych był jego dobry kumpel Janusz Lewandowski, forsowany był pomysł, aby sprywatyzować KGHM za 400 mln $. Opinii publicznej wmawiano że, to "złoty" interes i dziejowa konieczność. Co ciekawe - innego zdania byli pracownicy KGHM, którzy z tego powodu ogłosili strajk. Po 32 dniach Lewandowski ustąpił. W ten sposób obroniono polskiego championa. 

     

  • Przebywająca w Polsce delegacja Komitetu Stałego Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych Chin wraz z towarzyszącymi jej chińskimi biznesmenami prowadzi serię spotkań z polskimi odpowiednikami oraz prezydentem i premier Szydło.

  • Chińczycy na wyścigi zaklepują inwestycje w Polsce. Będą budować drogi a także kopać kolejną linię metra w Warszawie. Ale też otwierają nad Wisłą swoje firmy. Wygląda na to, że po chwilowym zastoju szykuje się prawdziwy napływ kapitału zza Wielkiego Muru.

    Polska należy do tak zwanej inicjatywy „Pasa i Szlaku”, promowanej przez przewodniczącego Xi Jinpinga. Rząd PiS zabiega o wzmocnienie relacji gospodarczych z Chinami, mając na uwadze m.in. zbliżające się wielkimi krokami ograniczenie napływu funduszy w kolejnym rozdaniu unijnego budżetu.

     

  • Ani godziny spędzone przed telewizorem. Ani święte oburzenie na rządzących. Ani tak liczne ostatnio marsze i protesty. Wszystko to nie zastąpi najważniejszego. Rozmowy. Podsumowanie mijającego roku wypada dla Polski zdecydowanie źle. Mimo rekordowo wysokiego poparcia dla członkostwa Polski w Unii Europejskiej, jesteśmy coraz dalej od Europy. Coraz dalej od wartości, które doprowadziły do powstania wspólnej Europy. Cztery swobody, będące podstawą wspólnoty europejskiej: swobodny przepływ ludzi, towarów, usług i kapitału, premier Mateusz Morawiecki nazwał „kolonizacją Polski przez Europę Zachodnią”. Zaś Komisja Europejska uruchomiła art. 7 unijnego traktatu, mówiący o poważnym naruszaniu przez Polskę zasad demokratycznego państwa. Instytucjom młodej polskiej demokracji można wiele zarzucić. Niewydolność sądów jest doświadczeniem 15 milionów obywateli, będących rokrocznie petentami w polskich sądach.

     

  • 30 kwietnia zaczęła obowiązywać konstytucja biznesu, pakiet pięciu ustaw mający ułatwić życie przedsiębiorcom. PRL, który przez ponad 40 lat zwalczał prywatną własność i  przedsiębiorczość, nim skonał, stworzył ustawę o działalności gospodarczej, zwaną od nazwisk jej autorów ustawą Wilczka lub Wilczka i Rakowskiego. Ci dwaj zagorzali członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej napisali rewolucyjny akt prawny, który do dziś nie ma  sobie równych od  Atlantyku po Pacyfik.

    To zawarte w nim 54 jasne i rzeczowe artykuły, a nie tzw. reforma Balcerowicza, przywróciły Polsce normalność i stworzyły szansę na przyszłość. Dewizą przewodnią tej przełomowej regulacji była zasada: co nie jest zakazane, jest dozwolone, a  legalne było niemal wszystko (tylko 11 rodzajów działalności wymagało koncesji). Kolejne rządy zrobiły wiele, żeby z ustawy Wilczka zostało tylko wspomnienie.

     

  • Zarzuty, jakoby firmy z Zachodu wykorzystywały kraje Europy Środkowo-Wschodniej, to woda na młyn prawicowych partii politycznych. Okazuje się jednak, że zdanie to podziela słynny francuski ekonomista Thomas Piketty, o czym donosi szwajcarski publicysta Matthias Benz. Marek Magierowski, podsekretarz stanu w polskim MSZ, przypomina, że Polska otworzyła się na zachodnich inwestorów, praktycznie zatapiając rodzime firmy. Nie było innej możliwości.

     

  • „Mamy do czynienia z ekstremalnym optymizmem!” – głosił w Davos Michael Sorrell, szef jednej z najpotężniejszych na świecie grup reklamowych (WPP PLC). Michael Corbat, szef Citigroup, mówił z kolei o obniżce podatków dla najbogatszych w Ameryce i innych krajach jako wspaniałym źródle „optymizmu i zaufania”. Mają rację. Ich klasa społeczna zwycięża w walce klas śpiewająco, z palcem w nosie. Przecież na dwa dni przed otwarciem 48 forum ekonomicznego w Davos, Oxfam wyliczył, że 82 proc. planetarnego PKB trafiło w zeszłym roku do 1 proc. najbogatszych, do nich. Hura!

     

  • Otrzymałem ostatnio sporo pytań o GMŻ. W związku z tym przygotowalem w najprostszej formie zestaw pytań i odpowiedzi dotyczacych tego projektu. Zainteresowanych bardzo proszę o uwagi na temat przejrzystości tekstu i wątpliwości z nim zwiazanych.

    10 trudnych pytań i prostych odpowiedzi.

    1. Co to jest GMŻ???
    GMŻ to Gwarantowane Minimum Życiowe.

  • Ministerstwo Spraw Zagranicznych pomaga nie tylko ukraińskim producentom malin, lecz również tamtejszym rolnikom i przetwórcom zajmującym się branżą mleczną. Polscy podatnicy zapłacą więc za specjalne szkolenia, dzięki którym ukraińskie gospodarstwa będą mogły wytwarzać ser lepszej jakości niż obecnie, a także za przeszkolenie marketingowe, które mają między innymi ułatwić Ukraińcom nawiązywanie relacji biznesowych z polskimi pośrednikami.

     

  • Jeszcze nie tak dawno wielu branżowych ekspertów sugerowało, że przynoszące straty polskie kopalnie powinny zostać sprywatyzowane. Takie opinie miały swoje podstawy w wynikach finansowych Kompanii Węglowej - największej spółki węglowej kontrolowanej przez Skarb Państwa. W 2015 roku przyniosła ona 1,2 mld zł strat. Do każdej wydobytej tony węgla trzeba było dopłacać sporo pieniędzy. Dzisiaj ta sama spółka (działająca pod nazwą Polska Grupa Górnicza) w ciągu I półrocza 2018 r. wypracowała 294 mln zł zysku i na każdej wydobytej tonie węgla zarobiła po 28 zł.

     

  • Przez kilka lat jednym z głównych tematów poruszanych w kontekście rynku pracy było nadużywanie umów śmieciowych, w czym polscy pracodawcy wraz ze swoimi chilijskimi odpowiednikami stali się liderami wśród państw OECD. Obecnie jednak przybywa miejsc pracy z zatrudnieniem na etacie, bowiem mamy do czynienia z dobrą koniunkturą gospodarczą oraz coraz częstszą walką o nowego pracownika.

  • Zgodnie z ogłoszonym  listem intencyjnym w sprawie połączenia LOTOS-u z PKN Orlen, płocki koncern miałby nabyć minimum 53 proc. akcji Grupy LOTOS, które dziś należą do Skarbu Państwa. Ich rynkowa wartość to – nie bagatela – 5,6 miliarda złotych. Jeśli transakcja przejęcia kontroli przez Orlen nad LOTOS-em zostanie zrealizowana, rząd PiS „zje ciastko” (skonsumuje wspomnianą kwotę na bieżące wydatki kraju), ale jednocześnie będzie „miał ciastko” (gdyż nadal zachowa kontrolę nad powiększonym już Orlenem). Na drodze może jednak stanąć Komisja Europejska.

     

  • Decydujący, długo oczekiwany szczyt Eurogrupy w Brukseli – spotkanie ministrów finansów strefy Euro – niczego nie zmienił. Miliardy euro obiecane przez Komisję Europejską dla Grecji posłużą spłacie wierzycieli i uniknięciu bankructwa kraju. Nie anulowano najmniejszej części długu i nie zgodzono się nawet na restrukturyzację spłat. Rząd grecki pozostaje izolowany jak nigdy.

  • Rozwój sieci hipermarketów w Polsce znacząco wyhamował, ponieważ nie są one już tak atrakcyjne dla Polaków jak w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku. Stąd polscy konsumenci coraz częściej sięgają po produkty z oferujących podobne ceny, ale mniejszych sklepów blisko miejsca zamieszkania, których w ubiegłym roku w całym kraju przybyło blisko tysiąc.

  • W ostatnim czasie wiele mówi się na temat podatków. Rząd modyfikuje przepisy w takim tempie, że nikt normalny nie jest w stanie nadążyć za zmianami. Celem jest oczywiście uszczelnienie systemu i zwiększenie dochodów państwa. Mało kto jednak zastanawia się jak duże podatki w istocie płacimy.

     Dziś postanowiłem zająć się tym tematem, gdyż zdecydowana większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak ogromne są obciążenia podatkowe oraz ile faktycznie państwo zabiera z naszych dochodów.

     

  • Na płatnych odcinkach autostrad można w Polsce nieźle zarobić. Najlepszym tego przykładem jest spółka Stalexport Autostrady SA, która posiada koncesję na zarządzanie 60-kilometrowym odcinkiem autostrady A4 między Katowicami a Krakowem. Dzięki ustaleniu bardzo wysokich stawek za przejazd tym krótkim fragmentem drogi (samochody osobowe – 20 zł, samochody ciężarowe – 60 zł) ta prywatna spółka notuje gigantyczne zyski. W ciągu 5 lat wyniosły one netto 573 mln zł, a to oznacza, że każdy jeden metr tej autostrady przyniósł na czysto ponad 9 500 zł zysku.

     

  • Flaki mi się wywracają, gdy słucham „liberałów” i sekciarskich mantr z tą ulubioną, że rynek sam się wyreguluje. Na proste pytanie gdzie jest taka planeta, bo na pewno nie w gospodarczych potęgach takich jak USA, Niemcy, Chiny, „liberałowie” odpowiadają jak Grzegorz Schetyna.

  •  Od  2.01  spółka Autostrada Wielkopolska S.A. (AWSA) postanowiła po raz kolejny podnieść opłaty za przejazd zarządzanym przez siebie płatnym odcinkiem 150 kilometrów autostrady A2. Tym razem tłumaczy to potrzebą uzyskania m.in. środków na "spłatę kredytów zaciągniętych w bankach komercyjnych". Czy to oznacza, że wcale nie trzeba było mieć pieniędzy na budowę takiej autostrady (wszak sfinansowano ją z kredytów), a najważniejsze były "chody" u rządzących w 1997 roku polityków z SLD, którzy przyznali stosowną koncesję?

     

  • Rządzący wycofali się z pomysłu włączenia Lasów Państwowych do nowej spółki Polskie Domy Drewniane, przeciwko czemu we wtorek demonstrowali przedstawiciele polskich leśników, a całą sprawę po ich proteście nagłośniły niektóre media. Zdaniem krytyków pierwotnej wersji tego projektu, włączenie do niego Lasów Państwowych mogłoby doprowadzić do ich bankructwa, co ostatecznie doprowadziłoby do sprzedaży polskich lasów.

     

  • Dlaczego tak nie cierpię liberalnych zdrajców z POPiSu (właściwie należałoby napisać z Nowoczesnego POPiSu)? To przecież oczywiste: w skali kraju zostaliśmy jako polscy obywatele (lub Polacy – jak kto woli tę formę) przez liberałów zdradzeni i okradzeni z należącego do nas ogromnego majątku społecznego: Przedsiębiorstw sprywatyzowanych za 15% albo i mniej rzeczywistej wartości, zniszczonych przez wieloletnie zaniechania i aktywne niszczenie, polskich kolei co boli mnie szczególnie jako syna kolejarza. Wielu przedsiębiorstw zniszczonych po prywatyzacji będącej typowym wrogim przejęciem by usunąć konkurencję np. ELWRO.

  • 27 i 28 listopada w Budapeszcie odbyło się spotkanie przywódców 16 państw Europy Środkowo-Wschodniej i  Chin. Wziął w nim udział szef rządu w Pekinie Li Keqiang. Zapowiedział, że Chiński Bank Rozwoju przeznaczy 2 miliardy dolarów na inwestycje w regionie. Wartość drugiego etapu inwestycji i współpracy wyniesie dodatkowy miliard. „Gwiazda Wschodu wznosi się wysoko na niebie”, oświadczył zadowolony szef węgierskiego rządu Viktor Orbán. W  spotkaniach grupy 16+1 oprócz Chin uczestniczą od 2012 roku Polska, Estonia, Łotwa, Litwa, Słowacja, Czechy, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Słowenia, Chorwacja, Serbia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Albania i Macedonia.

     

  • W Polsce komunizm próbowano tak naprawdę wprowadzać w latach 1947 – 1955 (tak – również już po śmierci Stalina!) – i to się u nas nie przyjęło. Co  innego z  socjalizmem, który wprowadzony w 1956 trwa do tej pory i pięknie się rozwija: coraz więcej ustaw, coraz więcej zasiłków socjalnych obciąża kraj. Niedługo ten euro- -socjalizm trzaśnie. Socjalizm w  latach 1956 – 1988 nazywano z rozpędu „komuną”, bo rządząca w  Sowietach partia nazywała się nadal „komunistyczna”. Socjalizm w latach 1990 – 2018 nazywa się „liberalizmem”, choć wolności mamy coraz mniej. Wolność panowała w  latach 1988 – 1989 – i właśnie obchodzimy XXX rocznicę „ustawy Wilczka”, która zlikwidowała większość socjalizmu. Przerażeni euro-socjaliści dali wtedy Polsce sporo pieniędzy – i śp. gen. Czesław Kiszczak zmajstrował „Okrągły Stół”, przekazując władzę... swojej agenturze zarejestrowanej jako „SOLIDARNOŚĆ”.

     

  • Fundusz finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazał środki na rozwój sadownictwa i ogrodnictwa na zachodniej Ukrainie. Tym samym z pieniędzy polskiego podatnika rządzący hodują konkurencję dla polskich producentów, wcześniej godząc się na otwarcie naszego rynku na ukraińskie produkty, stąd też do Polski na specjalne szkolenia przyjedzie kilkudziesięciu ukraińskich rolników.

     

  • Nie znam się na gospodarce i staram się podejść do wygłaszanych wyroków ekonomicznych (tych, które mogę zrozumieć) stosując zasady logiki, choć zdaję sobie sprawę z tego że to trochę jak stosować takie zasady do pism urzędowych. Docierają do nas sprzeczne opinie, niektóre wyrażane w sposób dość apodyktyczny.
  • Przegląd wydarzeń z lipca 2017 r.

    POGORSZENIE STOSUNKÓW NA LINII USA – NIEMCY

    Każdy kolejny tydzień przynosi pogorszenie relacji pomiędzy Waszyngtonem i Berlinem. Obecnie sytuacja wygląda diametralnie inaczej niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu, kiedy USA oraz Niemcy solidarnie nakładały na Rosję sankcje za aneksję Krymu.

  • Miały być symbolami sukcesu gospodarczego rządów Platformy Obywatelskiej. Wydano na nie ponad 4,3 miliarda zł z pieniędzy publicznych. Zapewniano, że będą inwestycjami rentownymi. Jak wygląda los stadionów wybudowanych na piłkarskie mistrzostwa Europy sześć lat temu? Nieszczególnie.

     

    Wrocławski stadion – największa pomyłka inwestycjna regionu /wikipedia commons

    Koszty były horrendalne. Amber Arena w Gdańsku – pełna inwestycja – począwszy od usunięcia starych ogródków działkowych i wywózki kilku milionów metrów sześciennych ziemi przy pracach przygotowawczych, poprzez wybudowanie stadionu, dróg dojazdowych oraz parkingów dookoła obiektu, skończywszy na jego umeblowaniu – kosztowała 863 milionów złotych brutto.

     

  • Fenomenem naszego kraju jest to, że od 1988 r. udało nam się zredukować emisje dwutlenku węgla o około 30 proc., a jednocześnie zwiększyliśmy swoje PKB siedmiokrotnie. Pod względem tempa redukcji emisji Polska zajmuje obecnie 2. miejsce w Europie (tuż za Wielką Brytanią). Uchodząca za „wzorzec do naśladowania” gospodarka Niemiec w tej klasyfikacji zajmuje dopiero odległe 14. miejsce. Nasi zachodni sąsiedzi, mimo iż wyraźnie naruszają europejską politykę klimatyczną, nie ponoszą za to żadnych konsekwencji. Dlaczego?

     

  • Ściernisko: jak było, tak jest.

    Kolejny Nowy Rok uzmysławia, że najmądrzejszą rzeczą jest porzucenie wszelkiej nadziei. Od prawie trzydziestu lat słyszę o tygrysie, zielonej wyspie i tym podobne opowieści. Co jakiś czas politykom choć na chwilę udawało się nawet złapać mnie na haczyk świetlanej przyszłości.

     Powszechny rentier

    Na pewno nie wyszło to Wałęsie, gdy obiecywał każdemu po 100 milionów. Prędzej wierzyłem Balcerowiczowi i jego terapii szokowej, która miała się zakończyć Programem Powszechnej Prywatyzacji.

     

  • Ambicje chińskiego smoka budzą lęk sąsiadów i niepokój Brukseli. To  gigantyczny projekt mogący zmienić oblicze świata. Nowy Jedwabny Szlak to  największy program inwestycyjny od czasów planu Marshalla. Wartość przedsięwzięcia to 900 miliardów dolarów. Zapowiada się infrastrukturalna rewolucja, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała.

  • PiS rzutem na taśmę wprowadził trzy nowe ustawy. Największe kontrowersje środowisk opozycyjnych budzi projekt oczyszczenia sądów z różnych klik i koterii prawniczych. Często wywodzących się jeszcze z poprzedniej epoki. Patologie w sądach są zauważalne nawet dla przeciętnego zjadacza chleba. Wymiar sprawiedliwości ma krytycznie niskie zaufanie społeczne. Korupcja, nadgorliwe karanie za marihuanę czy obronę konieczną, współpraca z aferzystami i mafią – to sprawia, że wymiar sprawiedliwości jest bardziej kartelem przestępczym.

    Dziś, dnia 16 lipca 2017 roku, mają miejsce liczne protesty środowisk opozycji w całej Polsce. Szczególnie w Warszawie. Bóli dupy i pretensji nie ma końca. Niszczą demokrację, chcą nam odebrać to, co wywalczyliśmy! Czyli naszą ciepła wodę w kranie, na którą i tak nas nie stać! Olaboga! Średnia wieku na marszach KOD i Obywateli RP to ponad 40 lat. Młodych ludzi tam po prostu nie ma. Większość głosuje na PiS czy Kukiz ’15. Nawet Ci o lewicowych poglądach głosują na Razem, albo popierają Ikonowicza czy ideę anarchizmu. I są tak samo wkurwieni jak Ci pierwsi.

  • Idea Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego zadomowiła się już w świadomości zachodnich polityków. Jednak ciągle brak chętnych, aby ją wdrożyć w życie. Tymczasem, póki trwają eksperymenty, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wydała miażdżący dla BDP raport. Przedstawiciele najbogatszych krajów twierdzą wprost, że nie stać nas na dochód podstawowy. Szkoda, że dla uwiarygodnienia swojej tezy przemilczają fakty, straszą ubóstwem i rosnącymi podatkami.

  • Ostatnia „Polityka” piórem Juliusza Ćwielucha przekonuje, że jest dobrze, za podstawę biorąc badania CBOS z końca zeszłego roku, czyli sprzed paru tygodni.

    „<<Z ankiet wynika, że żyje nam się najlepiej od 1989 r.>> – mówi Małgorzata Omyła-Rudzka, jedna z autorek badania”. Liczba optymistów gospodarczych po raz pierwszy przekroczyła 50 proc., aktywa finansowe Polaków to ponad 2 biliony złotych, nasz kraj jest w pierwszej czterdziestce krajów najlepszych do życia, około 75 proc. Polaków jest właścicielami nieruchomości, co określa ich status materialny, w naszych gospodarstwach domowych są sprzęty, na które jeszcze kilka lat temu patrzyliśmy z zazdrością w telewizji podczas oglądania amerykańskich seriali. Byczo jest.

    pozio

  • Nagrody w wysokości od 1,5 do 2 tysięcy złotych domagają się związki zawodowe zrzeszające pracowników PKN Orlen. Pracownicy nie wyobrażają sobie, by władze spółki nie podzieliły się z nimi prawie czteromiliardowym zyskiem, wypracowanym w pierwszym półroczu.

  • Jeden z naszych ostatnich artykułów pt. "Nadchodzi globalna kryptowaluta" zaowcował bardzo ciekawą dyskusją w komentarzach. Wśród nich znalazł się dłuższy tekst użytkownika aristoi. Uznaliśmy go za bardzo wartościowy i dający do myślenia, zwłaszcza w obliczu trwającej obecnie kryptomanii.

    Wspomniany tekst mógłby umknąć większości z Was, dlatego też postanowiliśmy opublikować go jako oddzielny artykuł (wszystko za zgodą autora). Pełna treść poniżej.

     

  • Obecna władza obok posunięć ewidentnie podłych i szkodliwych wykonuje zupełnie racjonalne i zgodne z interesem społecznym. Do tych drugich zaliczyć należy przejęcie aktywów francuskiej spółki EDF, czyli nacjonalizację elektrowni Rybnik i ośmiu elektrociepłowni. Transakcja została właśnie dopięta.

     

  • Strategiczne partnerstwo z Chińską Republiką Ludową nie przynosi jak na razie większych korzyści naszemu krajowi. W 2016 roku wartość towarów eksportowanych z Polski do Państwa Środka zmniejszyła się pierwszy raz od początku dekady, co przy rosnących polsko-chińskich obrotach handlowych oznacza, że importujemy jeszcze więcej produktów z Azji. Warto przy tym wspomnieć, że jeszcze za czasów urzędowania Beaty Szydło nasz rząd skarżył się na blokowanie ekspansji polskich firm na chińskim rynku, choć podobne problemy mają dużo większe gospodarki od naszej.

     

  • Za wprowadzeniem w Polsce waluty euro lobbują obecnie nie tylko środowiska lewicowo-liberalne, ponieważ niejednoznaczne stanowisko w tej sprawie zajmował jeszcze przed objęciem urzędu premier Mateusz Morawiecki. Tymczasem Polacy podchodzą krytycznie do kwestii rezygnacji z polskiej złotówki, stąd według ostatniego sondażu większość Polaków obawia się skutków przyjęcia euro dla gospodarki, gospodarstw domowych oraz tożsamości narodowej.

     

  • Stany Zjednoczone podjęły rękawicę rzuconą przez Rosję. Stawka jest wysoka: kto wciśnie Europie więcej swojego gazu. Amerykański Senat przytłaczającą większością głosów przyjął ustawę rozszerzającą sankcje wobec Rosji. Spośród 100 senatorów przeciwko było tylko dwóch – republikanin Rand Paul i będący nową twarzą amerykańskiej lewicy Bernie Sanders,

  • W ten pogardliwy sposób Niemcy przez pokolenia wyrażali się o naszej gospodarce. Teraz to  się zaczyna zmieniać. Program 500+ i skrócenie wieku emerytalnego mogły zachwiać budżetem, co wróżyło wielu uznanych ekonomistów. Tymczasem po przeciętnym 2016 bieżący rok przyniósł niespodziewanie dobre wyniki ekonomiczne. W lipcu zanotowano najniższy poziom bezrobocia od 1991 roku – 7,1 proc. Planowany deficyt miał być wyraźnie niższy od tzw. progu z Maastricht (3 proc. PKB), popyt krajowy zwiększył się o 5,6 proc.

  • Rząd Beaty Szydło może pochwalić się kolejnymi dobrymi wynikami ekonomicznymi, po tym jak znacząco poprawił on wpływy z podatku VAT. Tym razem okazało się, iż polskie PKB wzrosło o blisko 4 procent w porównaniu do pierwszego kwartału ubiegłego roku.

  • Wizyta premier Beaty Szydło w Chinach, gdzie odbyło się Forum Pasa i Szlaku, ma pomóc w zacieśnieniu polsko-chińskiej współpracy w zakresie inwestycji oraz wymiany handlowej, nad czym obecny rząd ma pracować od wielu miesięcy.

  • Nie straszny nam smog, ani wytyczne Komisji Europejskiej. Polska węglem stoi i stać będzie nadal. Po objęciu teki premiera przez Mateusza Morawieckiego była nadzieja, że nowy gabinet postawi na odnawialne źródła energii. Okazało się jednak, że zamierza zainwestować  ogromne środki w zakłady wydobycia węgla.

     

  • Polski rząd przyjął program współpracy transgranicznej z Rosją - poinformowało Ministerstwo Rozwoju RP. „Rada Ministrów na wniosek ministra rozwoju przyjęła program Polska-Rosja. Dzięki zgodzie rządu 41,65 mln euro z środków UE trafi do beneficjentów z województw: warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i pomorskiego na realizację programów partnerskich z obwodem kaliningradzkim" — czytamy w komunikacie ministerstwa.

     Podkreślono, że łączny budżet programu wynosi 62,47 mln euro, w tym 41,65 mln euro z funduszy unijnych, jeszcze 20,82 mln euro z rosyjskiego budżetu.

     

  • Polscy przedsiębiorcy coraz częściej korzystają z usług imigrantów z Dalekiego Wschodu, ponieważ zdaniem części z nich „wydrenowano już Ukrainę”. Tym samym w pierwszym półroczu bieżącego roku do Polski przyjechało blisko osiem tysięcy pracowników z państw takich jak Bangladesz, Indie czy Nepal, a jedna z firm deklaruje wręcz gotowość utworzenia biura do rekrutacji taniej siły roboczej na terytorium Azji.

  •  Do wielu z nich nie dojeżdża już żaden autobus. Ani elektryczny, ani nawet spalinowy. W 20 proc. sołectw nie ma już w ogóle transportu zbiorowego, w wielu innych kursują tylko szkolne busy. Odkąd weszliśmy do Unii, liczba kursów pozamiejskiej komunikacji publicznej skurczyła się o 40 proc. Jeśli mieszkańcy prowincji chcą mieć kontakt z resztą kraju, muszą kupić samochód. Ich kłopoty są  pochodną prawnego chaosu, w którym za organizację i finansowanie transportu odpowiada wiele podmiotów, więc w  rezultacie wszyscy umywają ręce, tym bardziej że za niewypełnienie obowiązków wobec pasażerów nie grożą żadne kary.

     

  • Jest już właściwie przesądzone, że w co drugą niedzielę będzie obowiązywał zakaz handlu, dzięki któremu pracownicy głównie sieci handlowych będą mogli spędzać czas ze swoimi rodzinami. To rozwiązanie nie spodobało się nie tylko lewicowo-liberalnej opozycji, ale także prawicowym publicystom, którzy razem chociażby z Ryszardem Petru zawzięcie atakują zwolenników ograniczenia pracy w siódmy dzień tygodnia.

  • WEDŁUG MIEDWIEDIEWA STANY ZJEDNOCZONE WYPOWIEDZIAŁY ROSJI WOJNĘ HANDLOWĄ

    Kilka godzin po tym, jak prezydent Donald Trump oficjalnie podpisał kontynuację sankcji gospodarczych względem Rosji, Dmitrij Miedwiediew określił ten akt jako „wypowiedzenie wojny handlowej na pełną skalę”.

    Pomimo nadziei jakie pojawiły się po wyborach w USA, szanse na poprawę relacji na linii Rosja – USA są znikome.

  • Tegoroczna podwyżka minimalnego wynagrodzenia do kwoty dwóch tysięcy złotych brutto ma być jedynie wstępem do kolejnych korzystnych zmian dla najmniej zarabiających.

  • Członek rady nadzorczej to najlepsza praca z możliwych: obciążenie obowiązkami minimalne, wynagrodzenia bajońskie. W tym roku, jak wynika z raportu Sedlak & Sedlak, osoby zasiadające w radach zarobiły minimalnie mniej niż roku poprzednim. Skala grabieży, jaką są ich apanaże wciąż jest jednak porażająca.

     Najwięcej pobierają w spółkach telekomunikacyjnych. Wzrost płac w tym sektorze przekroczył 10 proc. w porównaniu z 2016 rokiem. Oczywiście, tylko w przypadku rad nadzorczych. Obecnie mediana uprzywilejowanej kasty wynosi tam  180 tys zł. W skali całego kraju jest to 40 tys. To mniej o 4,8 proc. niż w zeszłym roku.

     

  • Święta Bożego Narodzenia upłynęły w wielu miejscach naszego kraju pod znakiem silnych wichur, co ucieszyło właścicieli farm wiatrowych, które zajmują się dostarczaniem naturalnych źródeł energii. W świąteczny poniedziałek obiekty te pokryły nawet 40 procent zapotrzebowania na energię w Polsce, bijąc przy tym rekord produkcji swojej mocy, zaś elektrownie korzystające z węgla kamiennego musiały ograniczyć swoje moce. 

     

  • Dzięki rekordowym zwyżkom na giełdach, majątek 500 najbogatszych ludzi na świecie urósł w kończącym się r. 2017 o bilion dolarów. Równocześnie miliardy mieszkańców globu nie odnotowały żadnej poprawy swojego losu i stanu majątkowego. Pierwsza pięćsetka krezusów posiada już łącznie 5,3 biliona dolarów, o 23 proc. więcej, niż rok temu. Ten oszałamiający wynik to efekt idących w górę indeksów giełdowych, które mogą w ostatnim dniu 2017 r. osiągnąć rekordowy poziom. Rekordowa jest również przepaść między najbogatszymi i całą resztą. Do tego stopnia, że, jak napisał „The Guardian”, doradcy miliarderów ostrzegają ich przed możliwością wybuchu gniewu większości, której neoliberalizm zaserwował niepewność jutra i pauperyzację.

     

  • Re-industrializacja Polski jest jednym z głównych haseł obecnej ekipy rządzącej, ale jak na razie znajduje się głównie w sferze planów. Na szczęście w naszym kraju i tak rośnie produkcja przemysłowa, która w maju w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku wzrosła o blisko 9 procent, ale jednocześnie rozczarowała w sektorze budownictwa.

  • Coraz więcej polskich firm inwestuje i nawiązuje kontakty handlowe w Chinach i Azji, odległych krajach Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. Różnice kulturowe to jeden z największych czynników ryzyka, które wiążą się z ekspansją na te rynki. Eksperci zauważają, że firma, która ma w planach taki krok, powinna najpierw zapoznać pracowników z kulturą i zwyczajami kraju, w którym zamierza inwestować albo sprzedawać swoje produkty. W przeciwnym razie może się pozbawić szansy na współpracę już na starcie.

  • Wiceminister Stanisław Szwed zapewnił, że władza dostrzega problem, jakie stwarza likwidacja transportu publicznego w małych miejscowościach. Deklaruje wsparcie dla bezrobotnych.

     W wywiadzie udzielonym PAP wiceszef resortu rodziny, pracy i polityki społecznej odniósł się do trudnej sytuacji mieszkańców mniejszych miejscowości, które coraz częściej zostają niemalże odcięte od świata w wyniku likwidacji kolejnych połączeń kolejowych i autobusowych. Dzieje się to najczęściej z powodów finansowych. Ostatnio upadły spółki PKS w Mińsku Mazowieckim, Ostrołęce i Ciechanowie, a więc w miastach powiatowych. Stanisław Szwed przyznaje, że szczególnie dotkliwie odczuwają tę sytuację osoby pozostające bez pracy.

     

  • Polska jest „dosyć blisko” stworzenia modelu, który pozwoli sfinansować budowę elektrowni jądrowej w naszym kraju – powiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Członek rządu przyznał jednak, że jesteśmy bardzo daleko od realizacji celu dotyczącego przejścia na Odnawialne Źródła Energii (OZE), wyznaczonego przez Komisję Europejską.

     

  • Tak niskiego deficytu budżetowego nasze państwo nie notowało jeszcze nigdy w historii! Ministerstwo Finansów właśnie ogłosiło, że w okresie od stycznia do maja deficyt wyniósł zaledwie 0,2 mld zł, tj. 0,3 proc. całorocznego planu.

  • W 2003 r. podjęto decyzję o prywatyzacji Polskich Hut Stali SA (huty w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Świętochłowicach i Sosnowcu). Rząd oraz ministerstwa skarbu i gospodarki (opanowane przez polityków SLD) zgodziły się wówczas na sprzedaż pakietu 22,1 proc. akcji tej spółki za kwotę 6 milionów zł (przy kilku warunkach). Późniejszy raport NIK stwierdził jednak, że na potrzeby prywatyzacji wycenę spółki zaniżono o blisko 2 miliardy zł, a najlepszym tego dowodem był fakt, że już w 2004 r. spółka miała 1,7 miliarda zł zysku na czysto!

     

  • W Baranowie, 40 km na zachód od Warszawy będzie zlokalizowany Centralny Port Lotniczy – obwieściła Informacyjna Agencja Radiowa. Oznacza to, że ambicjonalny projekt Kaczyńskiego i Morawieckiego doczeka się realizacji. Czy ogromne lotnisko jest nam potrzebne? Opinie nie są jednoznaczne.

  • Baranów, Teresin, Wiskitki to mazowieckie gminy, na których terenie ma powstać Centralny Port Komunikacyjny, większa, droższa i ważniejsza inwestycja niż budowa przedwojennej Gdyni. Na niebie ani jednej chmurki, z nieba leje się żar jak w środku lata. Pola zazieleniły się jeszcze niespalonym słońcem intensywnym kolorem. W sadach na drzewach już widać owoce. Na ten sielski i lekko senny obraz kładzie się cieniem nerwowa atmosfera, jaka dotknęła mieszkańców kilkudziesięciu wsi, na których terenie będzie budowany Centralny Port Komunikacyjny.

    Pod uwagę wstępnie brane są dwie lokalizacje o łącznej powierzchni 6620 hektarów, z których zostanie wybrana jedna. Decyzja zapadnie dopiero po przeprowadzeniu badań środowiskowych. Port powstanie tylko na 3500 hektarach. Jednak bez względu na ostateczną lokalizację rząd chce wykupić całość wybranych gruntów, a  to,  czego nie zajmie CPK, wykorzystać do celów komercyjnych. Gdyby dobrowolny wykup się nie udał, wówczas mieszkańców będą czekać przymusowe wysiedlenia.

  •  Na rynku tym funkcjonują bowiem podmioty, „których działalność polega na pośrednictwie w przekazywaniu zleceń przewozowych, złożonych za pomocą aplikacji mobilnych, pomiędzy pasażerami a kierowcami”. Urzędnicy, wyjaśniając cel opracowania projektu i potrzebę uchwalenia ustawy twierdzą, że obecnie pośrednictwo nie jest uregulowane przepisami, a to powoduje, że pojawiają się „niejasności związane z charakterem” nieuregulowanych przez państwo usług.

  • Komisja Europejska (KE) wszczęła kolejne postępowanie przeciwko Polsce. Tym razem chodzi o polskie stocznie, a dokładnie o podatkowe zachęty dla przedsiębiorców budujących statki na terenie naszego kraju. Zdaniem Brukseli takie działanie może dawać polskim stoczniom przewagę nad konkurentami z zagranicy... No cóż - tak tylko przypomnę, że kiedy rządzony przez obecnego szefa KE Luksemburg stosował optymalizacje podatkowe dla wybranych międzynarodowych korporacji (ze szkodą dla takich państw jak Polska), to wszystko było okey.

     

  • Raport organizacji Global Financial Integrity (GFI) stwierdzał, że Polska była liderem w UE jeśli chodzi o drenaż środków finansowych przez zagraniczne podmioty za lata 2004-2013. Niestety informacje te właśnie potwierdziło Ministerstwo Finansów. Światło dzienne ujrzały oficjalne dane na temat transferów wypływających z Polski z tytułu z odsetek, należności licencyjnych, kosztów doradczych, księgowych, dywidend i innych przychodów osiąganych przez zagraniczne podmioty. Wynika z nich, że w latach 2005-2015 z Polski wypłynęło 537,8 mld zł!

  • Okazuje się, że przez wiele lat Skarb Państwa tracił miliardy złotych na nielegalnym imporcie do Polski setek tysięcy litrów paliwa. Jeszcze w 2015 r. do naszego kraju wjeżdżało po 750 cystern dziennie, a kontrolowano tylko 20 z nich (!). W sierpniu 2016 r. do Polski wjeżdżało średnio już tylko 150 cystern dziennie, a kontrolami legalności objęto zdecydowaną większość. Przedrzeźniając się nieco z opozycji można zadać pytanie - jak to możliwe, że w czasach nieskrępowanej "demokracji" nielegalny import paliw hulał, a gdy "demokrację obalono" spadł niemal do zera?

     

  • W Polsce każdego roku marnuje się około 9 mln ton jedzenia wartego ok. 14 mld euro. Na śmietnik trafiają najczęściej pieczywo, wędliny, warzywa, owoce i jogurty. Przeterminowane produkty i ich późniejsza utylizacja to również problem sprzedawców, którzy notują przez to straty finansowe. W walce ze zjawiskiem marnowania żywności mogą pomóc nowe technologie, które zmieniają proces zamawiania towaru tak, żeby uniknąć późniejszych nadwyżek i marnotrawstwa.

    Co roku w Europie marnuje się około 88 mln ton żywności, a straty z tego tytułu sięgają ok. 143 mld euro. Polska zajmuje pod tym względem niechlubne, piąte miejsce – każdego roku Polacy wrzucają do kosza średnio 9 mln ton żywności wartej blisko 14 mld euro. To blisko 250 kg w przeliczeniu na osobę. Do marnowania żywności przyznaje się średnio co trzeci Polak.

     

  • U 25 proc. skontrolowanych kapitalistów z branży gastronomicznej w stolicy wykryto poważne nieprawidłowości. Właściciele celowo nie rejestrowali sprzedaży na kasach fiskalnych, mimo, że mają taki obowiązek. Zintensyfikowane kontrole prowadzone przez funkcjonariuszy Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie są  częścią rządowej strategii mającej na celu uszczelnienie systemu podatkowego i zwiększenie wpływów budżetowych. Sektor gastronomiczny jest jednym z najbardziej „dziurawych” w polskiej gospodarce.

  • Mafia paliwowa oraz grupy wyłudzające od Skarbu Państwa zwroty podatku VAT przez cały poprzedni rok były w zdecydowanym odwrocie. Wprowadzenie m.in. pakietu paliwowego i energetycznego, odwróconego VAT-u na niektóre towary oraz zwiększenie kar za oszustwa związane z wyłudzaniem zwrotu VAT-u spowodowały, że dochody państwa z tytułu tego podatku wzrosły w 2017 roku o 30 mld zł względem roku 2016 i o 44 mld zł względem roku 2013. To potwierdza, że za PO tzw. luka VAT była w gigantyczna, a państwo okradano na potęgę!

     

  • Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli mocno krytycznie podchodzi do programów obliczonych na wsparcie innowacyjności. Nasz kraj znajduje się pod tym względem w ogonie Unii Europejskiej, a wydawane na ten cel fundusze na ogól trafiają do inicjatyw mających niewielki wpływ na gospodarkę, dlatego polskie przedsiębiorstwa dostały pokaźne wsparcie na produkty nie będące żadną nowością.

     

  • Najnowsze badania ekonomiczne mocno zachwiały wiarę neoliberałów w ich dotychczasowe przekonanie, iż obniżka podatku VAT działa głównie na korzyść klientów sklepów. Okazuje się, że najczęściej przedsiębiorcy nie reagują na zmniejszenie tej daniny, natomiast w przypadku podwyżki VAT niemal od razu starają się przenosić jej koszty na biorców swoich usług. Pieniądze osiągnięte z takich zysków w niewielkim stopniu zasilają przy tym kieszenie pracowników oraz dostawców.

     

  • Rządowi PiS można zarzucić różne rzeczy, ale jedno z pewnością trzeba mu oddać – walka z mafią wyłudzającą (kradnącą) zwroty VAT w końcu zaczęła przynosić realne efekty. Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów w okresie styczeń – czerwiec 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 25,1 mld zł w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.

  • Do niedawna byliśmy zdani jedynie na gaz z Rosji. Teraz sprowadzamy go jeszcze z Kataru, Stanów Zjednoczonych, w przyszłości być może także z Norwegii, a do tego mamy całkiem spore własne wydobycie. To się nazywa dywersyfikacja. 8 czerwca do gazoportu w Świnoujściu przypłynął amerykański gazowiec „Clean Ocean”. Statek przyjmowany był z wielką pompą.

  • Dziś wygląda to  tak: jedne firmy wydobywają surowce, inne produkują z nich towary, handlowcy je sprzedają, my kupujemy, a po zużyciu wyrzucamy do śmieci i nabywamy następne. – Korporacje (...) robią wszystko, żeby nie dało się absolutnie niczego wymienić, a w najlepszym wypadku – by bardziej opłacało się kupić nowy model, niż naprawić stary (...).

  • Spółka Stalexport Autostrady, która posiada przyznaną w 1997 roku koncesję na zarządzanie 60-kilometrowym odcinkiem autostrady A4 między Katowicami a Krakowem, ponownie wykazała fantastyczne wyniki finansowe. Przychody ze sprzedaży biletów na bramkach wjazdowych za 2017 rok sięgnęły 318,83 mln zł i były wyższe o 25 mln zł w porównaniu do przychodów uzyskanych w 2016 roku. Zysk netto wyniósł 153,38 mln zł, a co oznacza, że KAŻDY JEDEN METR zażądanej przez tą spółkę państwowej autostrady (łącznie jest ich 60 000) przyniósł jej po 2,55 tys. zł zysku na czysto!

     

  • Marzenia o gazowej potędze sięgnęły dna. Oceanicznego. „Pod nami, na głębokości od 2 do 3 km, są ogromne zasoby gorącej wody. Siedzimy na piecu centralnego ogrzewania, po prostu trzeba się tylko podłączyć infrastrukturą na tę głębokość” – powiedział tydzień temu minister środowiska Jan Szyszko.

    Czyli niemal za darmo będziemy mieć ciepłą wodę w kranach i kaloryferach. Wiatry niepamięci rozwieją znad miast pył zawieszony, związki siarki, azotu i nawet dwutlenek węgla. Będzie tak pięknie jak miało być, gdy zostawaliśmy światowym potentatem w produkcji gazu łupkowego.

  • Exposé to z francuskiego wykład i choćby z tego powodu przyzwyczailiśmy się już, że programowe wystąpienie każdego nowego premiera musi być nudne. Co pamiętamy z mowy Tadeusza Mazowieckiego w 1989 roku? Tylko „grubą kreskę” i zasłabnięcie pierwszego niekomunistycznego szefa rządu na sejmowej mównicy. A przecież był to przełomowy moment w naszych dziejach. Jan Olszewski mówił długo, ale w pamięci pozostała jedynie zapowiedź zacieśnienia współpracy z NATO. Marek Belka był wyrozumiały wobec rodaków i mówił zaledwie 34 minuty, co nawet jego partyjni koledzy przyjęli z zadowoleniem.

     

  • Ulicami Warszawy przeszedł dziś wielki protest polskich rolników. Sprzeciwiali się polityce rządu, która ich zdaniem faworyzuje potężny zagraniczny kapitał, prowadząc do upadku rodzimych hodowców. Pod ambasadą USA wybrzmiały też hasła antyamerykańskie. Kilkutysięczny tłum, który zgromadził się dziś na Pl. Konstytucji, zaskoczył swą liczebnością nawet organizatorów protestu. Hodowcy i producenci płodów rolnych: warzyw, owoców, trzody i bydła zjechali z całej Polski do stolicy, by sprzeciwić się polityce rządu Prawa i Sprawiedliwości, która – jak ostrzegają – może doprowadzić wkrótce do upadku dużej części krajowego rolnictwa. Wszystko przez to, że ich zdaniem Ministerstwo Rolnictwa faktycznie faworyzuje zagraniczne koncerny, które zalewają Polskę tanimi i niezdrowymi produktami żywnościowymi, paszami i nawozami.

     

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: