Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Mała antologia hymnów państw świata(2)

Przed tygodniem stwierdziliśmy, że hymny, podobnie jak książki, mają swoje losy. Barwne historie tych utworów tworzą kulturowe konteksty, niezbędne, by  zrozumieć tożsamość danego narodu. Ale wiele ciekawych anegdot wiąże się także z twórcami hymnów. Taki Claude Joseph Rouget de Lisle, autor „Marsylianki”, poza nią nie stworzył żadnego innego, godnego pamięci dzieła. Pieśń powstała w 1792 roku ku pokrzepieniu serc, bo  utwór miał natchnąć Francuzów do walki z Austriakami.

Napisał ją od ręki, by potem przez 44 lata nie stworzyć już niczego poza sprośnymi kupletami. Ale i on, i jego „Marsylianka” pozostali w historii powszechnej. Do historii nie weszła natomiast słabiutka, choć wielce patriotyczna śpiewogra „Fidlovačka”, napisana w latach 30. XIX wieku przez dwóch średnio utalentowanych czeskich twórców Josefa Tyla i Františka Škroupa. Niemniej jedna z pieśni tego dzieła, niespodziewanie – głównie dla autorów – zyskała nadzwyczajną popularność i przetrwała w kulturze masowej do XX stulecia.

 

Więcej…
Telewizja pokazała (355)
A A A

historia,

  • Po  28 latach od  śmierci Salvadora Dalego jego zwłoki wydobyto z  grobu. Ekshumacji domagała się 61-letnia telewizyjna wróżka, ekspertka od tarota, pragnąca udowodnić, że  począł ją  mężczyzna, który nie był w stanie sypiać nawet z własną żoną. Maria Pilar Abel Martínez widzi swoje podobieństwo do biologicznego ojca. –  Jedyną rzeczą, której mi  brakuje, są  wąsy – mówi, robiąc miny i  przybierając pozy, jakie podpatrzyła na  fotografiach przedstawiających Dalego.

  •  

     

    Możesz być zaskoczony tym, co skrywa twój kod DNA. Dzięki niemu uczeni mogą cofnąć się w czasie, zobaczyć kim byli twoi przodkowie i uświadomić ci, jak mało wiesz o swoim pochodzeniu...

  • 22 czerwca 1941 roku Niemcy zaatakowały Związek Radziecki. Operacja „Barbarossa” rozpoczęła walki na najbardziej krwawym froncie II wojny światowej. Przypominamy dziesięć ważnych bitew, w których Niemcy starli się z Armią Czerwoną.

  • Pomorze to obszar rozciągający się nad południowym wybrzeżem Morza Bałtyckiego od ujścia Wisły aż do niemieckiego Pomorza Przedniego. Ze względów historycznych można jednak podzielić je na kilka regionów. Jednym z nich jest Pomorze Gdańskie (Wschodnie), rozciągające się na zachodnim brzegu Wisły, na południu graniczące z Kujawami, natomiast na zachodzie płynnie przechodzące w Pomorze Zachodnie.

    Graniczą dzielącą obydwie krainy historyczne może być dawna zachodnia granica Prus Królewskich, w 1919 roku z grubsza odtworzona jako fragment zachodniej granicy odrodzonej Polski. Specyfika Pomorza Gdańskiego wynika właśnie z jego przeszłości – zależności od średniowiecznego państwa polskiego aż do początków XIV wieku, panowania krzyżackiego, wejścia w skład Prus Królewskich po II pokoju toruńskim oraz województwa województwa pomorskiego w czasach II RP.

     

  • O tym, że w naszym kraju jest wiele miejsc wartych zobaczenia nie trzeba nikogo przekonywać. Czasem jednak pewne lokalizacje są poza naszym zasięgiem – ze względu na dystans, brak czasu czy z innych powodów. I choć nic nie zastąpi prawdziwych odwiedzin, to namiastkę naprawdę ciekawych wycieczek może dać nam zwiedzanie online. Oto 15 ciekawych miejsc w Polsce, które zobaczysz bez wychodzenia z domu!

    Zamek krzyżacki w Malborku znajdujący się nad prawym brzegiem rzeki Nogat jest często nazywany „najpotężniejszą twierdzą średniowiecznej Europy”. Z całą pewnością to dowód dawnej potęgi Krzyżaków i siedziba wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego aż do 1457 roku. Zwiedzanie online dostępne jest pod tym linkiem (fot. Gregy, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska).

  • Powszechnie wiadomo a raczej jak powszechnie nam wmówiono Polacy obalili komunizm przy pomocy okrągłego stolika, który komuniści podarowali związkowi „Solidarność”.

    Bohaterscy przywódcy opozycjonistów rozbili w puch nomenklaturę partyjną i poprowadzili masy szeregowych członków związku zawodowego ku świetlanej przyszłości w III RP. Za to jesteśmy im winni dozgonną wdzięczność i tolerancję dla ich małych przywar, których przecież nikomu nie brakuje. Oczywiście Rzymu nie zbudowano w jeden dzień, więc i droga do zakupu okrągłego stoliczka okazała się długa i wyboista. Kamieniem milowym na niej okazał się wycierany na wszelkie sposoby z kart historii fakt spotkania stron w podwarszawskiej Magdalence.

    To tam położono kamień węgielny na budowie kraju, w którym teraz żyjemy.

     

  • Nie, to nie będzie tekst o paniach z niepełnosprawnymi dziećmi protestujących w sejmie i doprowadzających Genialnego Stratega do szału jelit, o czym świadczą coraz bardziej gorączkowe, a przez to coraz bardziej nieudaczne zabiegi jego pielęgniarzy dla niepoznaki zwanych partią polityczną.

    To tylko kilka kolejnych uwag dotyczących walki pań o równouprawnienie na początku XX wieku, bo mam wrażenie, że akurat ten jej etap jest na tyle wyrazisty, że może nauczyć wiele każdego, kto o coś się stara, zabiega, walczy.

     

  • w czoło. TO było przełomowe osiągnięcie. Niestety, ojciec zupełnie nie zrozumiał, że od tej chwili ja będę tłukł siostrę. Poza tym zrobił jej najpierw opatrunek. Męczyła mnie ta mitręga. Przeszliśmy w końcu z gabinetu do kuchni, gdzie znajdował się stołek, na którym mogłem się wygodnie wypiąć. Jeszcze wcześniej zostałem pouczony, że jak się będę darł, TO dostanę więcej. Pocieszające było TO, że dostałem wojskowym pasem, będącym na uzbrojeniu Armii Krajowej.
     
  • Nad Polską rozbrzmiewa i wzmaga się spazmatyczny, konwulsyjny Chichot Historii. Najdonośniej podczas Wielkich Rocznic i jubileuszy oraz wtedy, gdy ten czy ów ogłasza a to „koniec historii” (bo już dobiegła do mety), a to historyczny przełom, to znów całkowitą odmianę i zupełną nowość, jakiej jeszcze świat nie widział.

  • Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza w ramach rutynowej procedury odtajniła i opublikowała w internecie kolejne setki tysięcy dokumentów z lat bezpośrednio po II wojnie światowej. Wiele z nich dotyczy Polski: sytuacji politycznej i gospodarczej.

  • Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.
  • Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.

  • Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.

  • Kryterium wyboru informacji chyba nie istnieje, a w każdym razie jest ogromnie subiektywne. Czasami skupiamy się na faktach po prostu ciekawych, intrygujących albo po prostu zabawnych.

  • Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.

    Kryterium wyboru informacji chyba nie istnieje, a w każdym razie jest ogromnie subiektywne. Czasami skupiamy się na faktach po prostu ciekawych, intrygujących albo po prostu zabawnych.

  • Kryterium wyboru informacji chyba nie istnieje, a w każdym razie jest ogromnie subiektywne. Czasami skupiamy się na faktach tylko ciekawych, intrygujących albo po prostu zabawnych.

  • Z przerażeniem patrzę na Polskę, jak w zawrotnym tempie z państwa stawianego jeszcze dwa lata temu w Europie za wzór staje się obiektem drwin i politowania poza jej granicami. Z bólem odbieram wydarzenia nie do  pomyślenia w  cywilizowanych, demokratycznych krajach.

  • 4558014670532131955060766.jpeg

    Historia lubi się powtarzać - powiadają. W 1944 roku dziesiątki tysięcy uciekających przed wojną Europejczyków skierowanych zostało do obozów dla uchodźców rozlokowanych w Egipcie, Palestynie oraz... Syrii.

    Dziś, dzięki ciężkiej pracy Sanny Dullaway możemy podziwiać wykonane przeszło 70 lat temu zdjęcia, w nowej, pełnej kolorów wersji.
  • IPN domaga się rozebrania stojącego w Gorzowie Wielkopolskim pomnika upamiętniającego polsko-radziecką walkę z faszyzmem. Protestują Gorzowianie oraz, co zaskakuje, tamtejszy Komitet Obrony Demokracji, który – skądinąd słusznie – twierdzi , że „To część naszej historii”.

  • Warszawa z okresu II wojny światowej kojarzy się jako miejsce ponure i niebezpieczne: z jednej strony ciągłe łapanki i terror okupanta, z drugiej żołnierze podziemia, walka o wolność i zamachy na Niemców. Obok tego żyli jednak zwykli ludzie, którzy niczym Leon Kuraś z Polskich dróg chcieli po prostu przetrwać wojnę. Niejednokrotnie zaś było wręcz groteskowo.

  • Choć rozkręcenie się na całego zajęło trochę czasu, incydent zatrucia Skripala w Salisbury zdominował już nagłówki zachodnich mediów. Codziennie raczy się nas zadowolonymi z siebie i pewnymi swego twarzami, które jednym tchem porównują Putina do Hitlera, Stalina i cara Mikołaja II, po czym przystępują do zrównania Rosji z nazistowskimi Niemcami, Związkiem Radzieckim i Imperium Rosyjskim jednocześnie. Byłby to z pewnością szczyt wszelkiego zła, gdyby to była prawda.

    I oczywiście mamy przyjąć, że to prawda, ponieważ ten ostatni fake news zbudowany jest na fundamencie długiej historii fałszywych wiadomości. Niedawno w jednym z największych dostawców fałszywych wiadomości, The Guardian, Simon Tisdall napisał:

     

  • Konstytucję 3 Maja uchwalono wbrew woli ówczesnej "opozycji", która natychmiast zaczęła błagać zagranicę o interwencję. Historia lubi się powtarzać...

    Źródło ilustracji: wikipedia

  • Konstytucja 3 maja uchodzi w polskiej tradycji historycznej za jedno z najdonioślejszych osiągnięć rodzimego systemu parlamentarnego. Sam sposób przyjęcia Ustawy Rządowej niewiele miał jednak wspólnego z sielankową wizją uchwalenia aktu jedności narodu. Niektórzy powiedzą nawet, że tak naprawdę mieliśmy do czynienia z zamachem stanu.

     Jan Sucharzewski, poseł kaliski protestujący przeciw Konstytucji 3 maja, fragment obrazu Jana Matejki „Konstytucja 3 maja 1791”
     
  • Niepodległa Polska była u swego zarania bytem ze wszech miar unikalnym pośród innych państw, nie do końca bowiem było wiadomo, gdzie się kończy…

    Konferencja wersalska czy „czternaście punktów” prezydenta Wilsona mają dość specyficzne miejsce w polskiej świadomości historycznej. Nic w tym specjalnie dziwnego. Oto po 123 latach pod zaborami Polska wreszcie uzyskuje realną pomoc międzynarodową, która wskrzesza ją z niebytu. W końcu mamy jakichś znacznych sojuszników, nie tylko ochotników i sympatyków rozsianych po różnych krajach. To kojące i satysfakcjonujące uczucie. Problem polega na tym, że dość błędne.

     

  • Pod paryskim brukiem jest plaża. Czyli WOLNOŚĆ! Zdobywa się ją wyrwanymi z bruku kamieniami rzucanymi w policję, koktajlami Mołotowa, walką na barykadach pod porywającymi hasłami: Wyobraźnia bierze władzę. Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego. Wkrótce piękne ruiny. Mija 50 lat od majowej rewolty studentów, kiedy pod czarnymi i czerwonymi sztandarami wznosili ikony Marksa, Lenina, Trockiego, Mao, Che Guevary.

    Żądali innego świata, innego państwa, innej miłości. W imię wolności łamali tabu, obyczaje, autorytety. Co z tego zostało? – pytają autorzy okolicznościowych książek, periodyków, specjalnych dodatków. Trwa debata, celebra, wspominki. Pokazywane są archiwalne filmy, odbywają się konferencje wokół różnych aspektów i konsekwencji wielkiej pokoleniowej zadymy Maja 1968 roku.

     

  • Przed tygodniem stwierdziliśmy, że hymny, podobnie jak książki, mają swoje losy. Barwne historie tych utworów tworzą kulturowe konteksty, niezbędne, by  zrozumieć tożsamość danego narodu. Ale wiele ciekawych anegdot wiąże się także z twórcami hymnów. Taki Claude Joseph Rouget de Lisle, autor „Marsylianki”, poza nią nie stworzył żadnego innego, godnego pamięci dzieła. Pieśń powstała w 1792 roku ku pokrzepieniu serc, bo  utwór miał natchnąć Francuzów do walki z Austriakami.

    Napisał ją od ręki, by potem przez 44 lata nie stworzyć już niczego poza sprośnymi kupletami. Ale i on, i jego „Marsylianka” pozostali w historii powszechnej. Do historii nie weszła natomiast słabiutka, choć wielce patriotyczna śpiewogra „Fidlovačka”, napisana w latach 30. XIX wieku przez dwóch średnio utalentowanych czeskich twórców Josefa Tyla i Františka Škroupa. Niemniej jedna z pieśni tego dzieła, niespodziewanie – głównie dla autorów – zyskała nadzwyczajną popularność i przetrwała w kulturze masowej do XX stulecia.

     

  • Trudno wyrazić miłość ojczyzny bez emocji, jakie niesie hymn państwa. Forma uroczysta i podniosła ma pochwalny i apostroficzny charakter, a jest komponowana na cześć bóstwa, wydarzenia, kraju, idei. W kręgu kultury europejskiej hymny znane były już w starożytności, czytamy w Wikipedii. Melodia hymnu, jego dynamika, tempo, rytm i słowa składają się na emocjonujące, głęboko osobiste wyznanie. Przeżywając hymn, stajemy się obywatelami. Hymn towarzyszy nam w ważnych chwilach. Podczas przysięgi wojskowej lub gdy dekoruje się sportowców. Brzmi, gdy upamiętnia się ważną dla narodu rocznicę. Znamy słowa polskiego hymnu. Potrafilibyśmy opowiedzieć, co znaczą. A nawet kto, kiedy i dlaczego je ułożył. Ale w świecie globalnym, gdy możemy znaleźć się w  kraju, w którym śpiewa się hymn w nieznanym nam języku, też warto wiedzieć, o czym ta pieśń mówi i jakie niesie przesłanie. A co sprawia, że hymn łączy nas we  wspólnotę?

     

  • Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, przedmieście wypełniało przestrzeń między miastem a wsią, gdzie uprzednio sprzedawszy swoje małe gospodarstwa osiedlali się ludzie, by w wielkim mieście szukać lepszego życia. Przybysze przyzwyczajeni do ciężkiej roboty, łatwo znajdowali zatrudnienie, pracy było w bród. Mieszkali w małych, ubogich chałupkach bez kanalizacji, wodociągów i innych wygód, przeważnie traktując swoje locum tymczasowo. Państwo budowało coraz więcej bloków spółdzielczych i z czasem niektórzy wyprowadzali się do nowych osiedli, inni rozpoczynali budową większych i ładniejszych domków.

  • Rozmowa z ANDRZEJEM JAROSZEWICZEM, synem premiera Piotra Jaroszewicza

    – Pierwszego września minie 25 lat od  zabójstwa w  Aninie pańskiego ojca i jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz (pierwsza żona Piotra Jaroszewicza, matka Andrzeja, zmarła w 1952 r.). O to morderstwo oskarżono czterech pospolitych przestępców, których w 2000 r. ostatecznie uniewinniono. Jednak przed miesiącem prokuratura wznowiła śledztwo w tej sprawie.

  • Gdy myślimy o współczesnych Rosjanach, od razu przychodzi nam na myśli kilka stereotypów, takich jak ich pijaństwo, grubiaństwo czy umiłowanie silnej władzy. A jak nasi przodkowie myśleli o sąsiadach ze wschodu?

     

  • Jednak można jeszcze w Polsce powiedzieć prawdę o „żołnierzach wyklętych”. Prokuratura w Częstochowie nie będzie ścigać radnej, która przypomniała o antysemityzmie niektórych z nich i o cywilnych ofiarach powojennych leśnych oddziałów.

  • W lesie nad jeziorem Jeziorak na Mazurach przypadkowo odnaleziono ukryte w ziemi w 1945 r. rodzinne pamiątki i część dobytku pruskiego rodu hrabiów Finckensteinów, dawnych właścicieli dworu w Gubławkach. Znalezisko zaprezentowano w piątek w Iławie.

    Podczas konferencji prasowej w iławskim starostwie zaprezentowano część z kilkuset dokumentów i innych przedmiotów, które przeleżały ponad 70 lat w blaszanych bańkach, zakopanych k. wsi Gubławki nad jeziorem Jeziorak.

    Większość odnalezionych rzeczy to pamiątki rodzinne należące kiedyś do hrabiego Hansa Joachima von Finckensteina, który do 1945 r. był właścicielem tamtejszego majątku ziemskiego.

     

  • Dodajmy: to życie milionów Polek i Polaków, którzy ten Kraj dosłownie, i wcale nie metaforycznie zbudowali. Pozwolili pokoleniu swoich dzieci i wnuków nawiązać partnerski dialog ze światem po dramatycznych zmianach w 1989 roku.

  • Prezydenckie weto i  niepodpisanie tzw. ustawy degradacyjnej spektakularnie odcina się od przaśnego rejwachu, jaki rozbrzmiewał w Wielkim Tygodniu. Hałaśliwe ujadanie przeciw pieniężnym nagrodom dla ministrów (nie należało się im za służbę publiczną!) i żenujące ujadanie za  finansowymi nagrodami (nam się to należało!), ustawia poziom debaty publicznej na  poziomie osiedlowego, przepełnionego śmietnika. Tym bardziej zaskakuje gest Andrzeja Dudy, który swą decyzję usytuował w ponadczasowym kontekście, co wzbudza nadzieję, że  epoka kamienna w  pisowskiej polityce historycznej –  być może? –  przechodzi do przeszłości. – Wetuję tę ustawę –  powiedział prezydent.

     

  • Mimo że od śmierci Adolfa Hitlera minęło siedemdziesiąt dwa lata, to Niemcy nadal mają problem, co zrobić ze spuścizną, jaką pozostawił po sobie największy zbrodniarz w dziejach ludzkości.

    „W wielu miejscach w Niemczech nadal można napotkać ślady jego działalności. I nie ustaje debata o tym, czy tę spuściznę należy zniszczyć czy zachować” – pisze Deutsche Welle

    Nazistowskie symbole powinno się zachowywać. Nie powinniśmy naszej mrocznej historii zamiatać pod dywan ani jej wypierać- mówi historyk i przewodnik Eric Hass .

    Fot. www.dw.com
  • Zwolennicy teorii spiskowych, dziennikarze i historycy długo czekali na  ten dzień. 26 października rząd Stanów Zjednoczonych odtajnił 2891 urzędowych dokumentów dotyczących zamachu na  prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Donald Trump zapewniał, że  wszystkie akta przechowywane w Narodowych Archiwach USA zostaną tego dnia ujawnione. Stało się jednak inaczej. Trzy tysiące dokumentów wciąż objętych jest całkowitą klauzulą tajności. Zirytowany prezydent podkreślił, że  „nie miał innego wyjścia”.

  • W Niepodległej Polsce alkohol był czymś normalnym: pili oficerowie, literaci, kobiety, kolejarze i nauczyciele, pili również uczniowie… Dla niektórych statystyki mogą być szokujące. Przeważająca większość młodzieży szkolnej z czasów II RP miała kontakt z alkoholem, a niemały jej procent raczył się trunkami codziennie.

    Zanim przejdę do opisu alkoholowych ekscesów uczniów, muszę zwrócić uwagę na jeden szalenie istotny aspekt. W przedwojennych badaniach wielokrotnie pada termin „alkoholizm”, ma on jednak nieco inne znaczenie niż dzisiaj. W czasach naszych dziadków nie rozumiano pod nim uzależnienia od alkoholu, lecz po prostu jego spożywanie. Gdy mówi się więc o alkoholizmie wśród młodzieży, nie ma się więc na myśli chorych, a jedynie raczących się regularnie lub nawet nieregularne trunkami.

     

  • Nie ma końca w zakłamywaniu przez PiS historii. Jednym z frontów tej walki jest Muzeum II wojny światowej w Gdańsku. Odwołany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego były dyrektor Paweł Machcewicz uważa się za pokrzywdzonego i idzie do sądu, ale nie polskiego, tylko do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. A nowy dyrektor robi swoje porządki.

    Poza zmianami w układzie dotychczasowych ekspozycji, polegającymi np. na dodaniu historii rodziny Ulmów, rozstrzelanych za pomoc i ukrywanie Żydów w czasie II wojny światowej, zmieniana jest scenografia muzeum poprzez nawet wybijanie otworów w murach.

     

  • To był romans, którym żyło całe imperium. Gdy 20 listopada 1947 roku dzwony opactwa westminsterskiego w Londynie biły przez 3  godziny i  20 minut (dokładnie 5 tysięcy uderzeń) na cześć młodych małżonków Elżbiety i Filipa, słońce nad Imperium Brytyjskim, które rozciągało się od  Australii na wschodzie po zachodnie wybrze- że Kanady, nadal nie zachodziło. Wielka Brytania, wymęczona wojną i powojenną biedą, tak samo cieszyła się z królewskiego wesela, jak zakochani w sobie państwo młodzi.

     

  • Wiceminister kultury Jarosław Sellin w wywiadzie dla PAP wyraził opinię, że polskie żądania ws. reparacji wojennych od Niemiec są w pełni uzasadnione, ponieważ to Polska poniosła najwięcej ofiar w II wojnie światowej. „Przetoczyły się dwie wojny – najpierw ta z września 1939 roku, a potem ta, która przyszła z frontem ze Wschodu” – dodał.

  • 101-letni Franciszek Kornicki będzie bohaterem przyszłorocznej wystawy w  muzeum Royal Air Force, organizowanej z  okazji stulecia sił lotniczych Wielkiej Brytanii. Jego podobizna zostanie umieszczona obok myśliwca Spitfire, legendarnej maszyny z czasów drugiej wojny światowej, a zwiedzający ekspozycję będą mogli zapoznać się z  historią życia Polaka. Zaszczyt reprezentowania RAF-u  Kornicki zawdzięcza zwycięstwu w internetowym plebiscycie „The People’s Spitfire Pilot” przeprowadzonym przez dziennik „The Telegraph”, w  którym zdobył 324 tysiące 700 głosów. Szesnaście razy więcej niż wszyscy pozostali kandydaci razem wzięci.

  • Kiedy rządząca w Rosji partia „Jedna Rosja” organizuje spotkanie tzw. Platformy Patriotycznej (jednej z czterech funkcjonujących w tej partii), by podyskutować o nowelizacji ustawy o zakazie propagowania komunizmu w Polsce, to warto się temu wydarzeniu przyjrzeć, a dyskutantów posłuchać. Choćby po to, by poznać inny niż polski, oficjalny punkt widzenia.

  • Moje o nim myślenie ukształtowały środowiska: w jakim się urodziłem, gdzie wzrastałem i kształciłem. Moją rodzinę charakteryzował pragmatyzm pochodzenia, ze strony matki rosyjskiego, bardziej pruskiego, po przodkach ojca. Po 1945 r. edukowali mnie wiekiem pochodzący jeszcze z XIX w. nauczyciele.

  • Postanie Warszawskie zostało brutalnie ocenione na wszelkie możliwe sposoby, po latach rozliczono dowódców i przypisywano im zbrodnie na ludności cywilnej, a przede wszystkim oceniano (bez)sens akcji zbrojnej. Z częścią tych zarzutów się zgadzam, cześć uważam za absurdalną, ale jedno nie ulega najmniejszej wątpliwości – o PW mówi się bez najmniejszej cenzury i tak samo mówi się o Armii Krajowej. Zupełnie inaczej rzecz się ma z powstaniem w getcie warszawskim, o którym praktycznie w ogóle się nie mówi, jedynie bezrefleksyjnie bije pokłony. Jest to niezmiernie dziwne, bo powstanie w getcie przy PW to nie tylko pozbawione sensu samobójstwo, ale obraz nędzy i rozpaczy żydowskich elit i żydowskiej społeczności.

    Nie zamierzam bawić się w skrupulatne analizy historyczne, tego się w felietonie nie da spisać, ale wystarczy przytoczyć podstawowe fakty, aby zobaczyć, że żydowskie powstanie było kompletnym absurdem i moralnym upadkiem.

     

  • Skandale, niezwykła pozycja na dworze carskim oraz enigmatyczna śmierć spowodowały, że imię Rasputina zyskało nieśmiertelność. Kim tak naprawdę był człowiek, który „nie potrafił umrzeć”? I czy rzeczywiście przyczynił się on do upadku dynastii Romanowów?

    Sława Grigorija Jefimowicza Rasputina nie wynikała ani z urodzenia, ani z intelektu, a tym bardziej nie z wykształcenia. Był zwykłym syberyjskim chłopem, który miał po prostu szczęście posiadać wielki dar i żyć w specyficznych czasach, w których dominowała głęboka wiara w spirytualizm i mistycyzm.

     

  • Trudno mnie - pariasowi PRL, znieść opluwanie PRL przez pieszczochów tamtej władzy, którzy po upadku PRL przemienili się z pieszczochów władzy socjalistycznej, w jej zażartych wrogów. Nie da się bez odrazy, bez poczucia wstydu, słuchać, kłamstw, przeinaczeń, ordynarnych zmyśleń na temat PRL. Dziś całe tabuny różnej maści zwyrodnialców, którzy pełnymi garściami czerpali z przywilejów, ulg i udogodnień życiowych jakie dawał socjalizm, opluwa PRL.

    Pospolite gnidy, które wszystko zawdzięczają socjalizmowi, które ukończyli darmowe szkoły w tym studia; stacjonarne, zaoczne, wieczorowe, posługują się dyplomem ukończenia studiów w socjalistycznym reżimie, mają czelność nazywać PRL systemem zbrodniczym i uznać go za niebyły, nie istniejący. Skoro PRL było odrażającym, okupowanym przez ZSRR reżimem, to wydane przez reżim dyplomy, świadectwa, są nie tylko bez wartości, ale zmuszają do zapytania. W jaki sposób obecny bohater, wróg PRL ukończył w reżimie studia!? Postaram się udowodnić, że PRL była dla nas - Polaków, matką. III RP jest dla nas Polaków wyrodną macochą, sprzedajną dziwką. Po kolei.

     

  • Co pozostawi nam po sobie rok 2017? . Tylko niektórzy z  nas znajdą czas, by miniony rok poddać refleksji i  znaleźć odpowiedź, co  nam po nim pozostanie. Niecodzienne straty finansowe, pożegnania wielkich osobowości, czy może nowe odkrycia naukowe? Niezwykle surowo doświadczył Ziemię jej klimat. Tornada, huragany i powodzie okazały się gigantycznymi niszczycielami. Straty, jakie wyrządziły, przekraczają 300 mld dolarów. Byliśmy świadkami ich niszczycielskiego dzieła. Na początku roku w USA, w Kolorado, a także południowych i wschodnich stanach, czterodniowy kataklizm kosztował niemal trzy miliardy dolarów.

  • Były wspomnienia, chwila zadumy i wzruszająca przemowa Adama Gierka, syna byłego I Sekretarza KC PZPR. 16. rocznica śmierci jednego z najbardziej zasłużonych ludzi Polski Ludowej przypadła w wyjątkowo podłym momencie w historii tego kraju – podczas tzw. dekomunizacji przeprowadzanej przez prawicowych fanatyków.

  • Pewne sprawy z historii Polski wydają się być oczywiste. Określone schematy historyczne są wdrukowane w świadomość Polaków i przyjęte jako pewnik. Dopiero z takich publikacji jak Jerzego Łukaszewskiego dowiadujemy się, że nie było tak jak w podręcznikach szkolnych.Wiemy ze szkoły i corocznych uroczystości że Konstytucja 3 Maja jest chlubą Polski i wyprzedza w swych może nie do końca doskonałych ustawach całą Europę, a ustawodawcy chcieli uratować kraj ale im się nie udało.  Czy na pewno?

  • .„Gdy nasz statek uderzy w lodowiec, pasażerowie poczują tak silny wstrząs, że upadną. Potem usłyszą, jak rozdziera się poszycie i wdziera woda. Wykorzystamy do tego dźwięk i oświetlenie LED i mamy nadzieję, że wrażenie będzie na tyle ogromne, że ludzie będą chcieli uciekać z obawy przed utonięciem”.

  • Fotograf John Olson swoimi zdjęciami pokazał nam migawki z życia amerykańskich hippie komun z 1969 roku. Cofnijmy się w czasie i poczujmy klimat tamtych lat.

    6361914774823203151243810.jpeg

  • W agencji nierobotniczej ścigałem się z Wieśkiem Wesołowskim w pisaniu notek z frontu walki gospodarczej (mieliśmy wtedy co rusz jakiś front). Była to rywalizacja beznadziejna: Wiesiek dostarczał 500 rozszerzonych informacji w miesiącu, podczas gdy ja oswajałem się z telefonem. W 1968 roku wyrzucili szefa działu ekonomicznego, który mnie wyrzucił. Jego przynajmniej za pochodzenie, a mnie za niewinność. Starałem się zwyczajnie pomóc siostrze dostać się na prawo na UW. Do tego użyłem legitymacji agencji i ważnego urzędnika, który znał dziekana.

     

  •  Do  napisania listu do  ANGORY skłonił mnie list pana Jerzego pt. „Generał” zamieszczony w 12. numerze. W swojej 30-letniej służbie miałem trzy epizody związane z gen. Wojciechem Jaruzelskim. Pierwszy, bezpośredni, 20 lipca 1980 r., podczas wspólnego żołnierskiego obiadu na poligonie w Żaganiu, po ćwiczeniach z Rosjanami. Dowodziłem kompanią czołgów T-55AM i byłem na tym obiedzie w 20-osobowej grupie. Przed toastem po raz pierwszy gen. Jaruzelski oficjalnie powiedział o „narastających niepokojach społecznych wśród robotników całego kraju w kluczowych zakładach”. Coś tam o tym słyszałem wcześniej, ale wówczas poczułem niepokój, bo ślub brałem w trakcie wydarzeń w Radomiu w 1976 r.

     

  • Zdjęcie użytkownika Asia Asia.

  • Dzisiaj mija 15 lat od wizyty Lwa Rywina w gabinecie Adama Michnika. Niesamowite, prawda? Urodzone wówczas osoby za trzy lata uzyskają prawa wyborcze. O tym, jak prehistoryczne były to czasy świadczy fakt, że naczelny GW nagrywał zwierzenia swojego rozmówcy na kasecie magnetofonownowej. Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że to takie wcześniejsze nośniki danych, służące również do rejestracji dźwięku.

  • Obaj moi rozmówcy postanowili zachować pełną anonimowość. Nasze rozmowy odbyły się w wydzielonej części publicznej kawiarni w Sztokholmie na przełomie października i listopada 2017 roku. W serii tych wpisów zawarłem wszystkie najciekawsze fragmenty z trzech rozmów, trwających w sumie siedem godzin. Osobiście dokonałem tłumaczenia z języka szwedzkiego i częściowo z języka angielskiego.

    W najbliższym czasie nie planuję udostępnienia nagrań, które skopiowałem i rozdałem osobom niezaznajomionych z ich pełną treścią, ale świadomym tego, czego nasze rozmowy dotyczyły.

    W pierwszej części przewodnim tematem rozmowy jest konflikt w Syrii i sytuacja na Bliskim Wschodzie, a także nadchodzące konflikty w innych częściach świata.

     

  • W dziale krajowym zaproponowałem Wojtkowi Giełżyńskiemu, kierownikowi działu, którego znałem przelotnie, bo zderzyliśmy się kiedyś na nartach, że pojadę w Bieszczady, żeby opisać trud zbieraczy jagód. Chodziły słuchy, że wyciągają niezłą kasę, a jeden,
    z ksywką Piotrek Francuz, postawił sobie nawet chatę. Dla chronicznie poszukującego dachu nad głową, czym się zajmowałem, była to dodatkowa motywacja. Raz  już byłem w Bieszczadach.

     

  • 88-letnia Johanna Ruf jest ostatnim świadkiem historii, który był w bunkrze Hitlera. W kwietniu 1945 roku pracowała w podziemnym lazarecie pod berlińską kwaterą „wodza” jako piętnastoletnia pielęgniarka. Pisała wtedy pamiętnik, który wiele dziesięcioleci przeleżał w ukryciu.

  • Sprawa niemieckich odszkodowań wojennych dla Polski odbiła się szerokim echem w światowych mediach. Komentatorzy przeważnie podkreślają, że  hitlerowskie zbrodnie były potworne, jednak z  punktu widzenia prawa międzynarodowego rzecz jest zamknięta, zaś kwestię reparacji wojennych ze  względów polityki wewnętrznej wysunęła ekipa Jarosława Kaczyńskiego. Niemiecki dziennik „Die Welt” uznał ewentualne polskie żądania odszkodowawcze za „czcze pogróżki”.

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: