Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

„Tatuś Ameryka” przed sądem

Komik Bill Cosby oskarżony o przestępstwa seksualne.To najważniejszy proces celebryty w  XXI wieku, piszą amerykańskie media. Przed sądem w Norristown w Pensylwanii stanął 5 czerwca Bill Cosby, sławny aktor, komik, multimilioner i filantrop, przez wiele lat autorytet i kompas moralny narodu.

Więcej…
Białe pociągi

Włoski UNITALSI działa już 115 lat. Krajowy Związek Transportu Chorych do Lourdes i Międzynarodowych Sanktuariów słynie z organizowania pielgrzymek dla osób obłożnie i terminalnie chorych. Wyjazdy do miejsc maryjnych odbywają się białymi pocią- gami. Pociągi są  białe metaforycznie. Określenie nawiązuje do szpitalności i  maryjności, a  w  rzeczywistości są  to  składy w  barwach Trenitalia (szaro-zielone z  kolorowym paskiem), przystosowane do przewozu osób niepełnosprawnych. Wejścia do wagonu nie są umieszczone przy krawędzi peronu, a znajdują się na wysokości umożliwiającej specjalnym platformom podniesienie wózka lub łóżka z chorym.

 

Więcej…
Polska-Izrael: Sytuacja jest patowa. Nikt nie może ustąpić

Konflikt między Polską a Izraelem, jaki spowodowało uchwalenie przez polski Sejm ustawy zmieniającej ustawę o IPN, nie powinien dziwić, choć wcale nie był pewny do przewidzenia. Obecne polskie władze, przez wielu w Polsce uważane za najbardziej proamerykańskie i proizraelskie zarazem, bez wątpienia nie miały takich intencji, by ten konflikt wywoływać. Ustawa została uchwalona na potrzeby wewnętrznej, naszej powiatowej polityki. Takie po prostu były oczekiwania dużej części społeczeństwa, elektoratu, który PiS chciał zadowolić.

 

Więcej…
Panny, sznury i mundury

W  gęstych patriotycznych i  bogoojczyźnianych oparach uczciliśmy 15 sierpnia Święto Wojska Polskiego. Podczas defilady warszawskiej wojsko stukało obcasami, dymiło czołgami, pyszniło się śmiercionośnymi Krabami, Langustami i  Rosomakami, a  z  nieba huczało samolotami. Wszędzie było „słychać miarowy, równy krok...”. Wprost namacalna zdała się pośród tłumu „święta miłość kochanej ojczyzny”.

Więcej…
W Tiel jest jak w Polsce, tylko lepiej

Gmina i  miasto Tiel nie chcą kolejnych mieszkań dla imigrantów ekonomicznych z Europy Wschodniej. Ale tym ostatnim podoba się tu bardzo! – Great city, good coffee shop – ocenia jeden z nich, a opisała to Barbara Volle bregt. Przed supermarketem Polo Smak stoi Krzysztof August. Za nim – regał pełen neonowych napojów energetyzujących i  dużych puszek piwa. Krzysztof nie jest zainteresowany tymi artykułami, ma w ręku dużą butlę –  zdrowy koktajl poziomkowy. Łamanym angielskim tłumaczy, że chodzi do szkoły sportowej. Mieszka tu dwa lata. – It’s like Poland, but better. (Tu jest jak w Polsce, tylko lepiej).

 

Więcej…
A A A

Henryk Martenka

  • I kudłate, i łaciate, pręgowane i skrzydlate. Te, co skaczą i fruwają, do roboty zapraszają... To tylko niewielka modyfikacja tekstu piosenki, którą w latach 70. i 80. w każdy poniedziałek po południu rozpoczynał się „Zwierzyniec”, niezwykły show Michała Sumińskiego. Dziś zwierzyniec nabiera innego, kadrowego kontekstu. Menażeria zaczyna bowiem przenikać urzędy i korporacje. A wszystko przez wymyśloną lata temu przez Japończyków modę, by przychodzić do pracy ze swym kudłatym bądź łaciatym przyjacielem. Obecność psa w pracy łagodzi obyczaje bardziej niż sonata skrzypcowa, zwiększa efektywność właściciela czworonoga i buduje jego spokój wewnętrzny.

     

  • Zapowiedź dobrej zmiany, dzięki któ- rej Prawo i Sprawiedliwość przejęło rządy w Polsce, ludzie potraktowali dosłownie, bo ją dosłownie zobaczyli – na przykład w dużych rodzinach. Jest dobra zmiana? Jest! Zapowiedź dobrej zmiany poważnie potraktowali też ludzie pracujący w służbie zdrowia, ale tu okazało się, że to tylko zapowiedź. Fakt, służba zdrowia, dychawiczna i  niedoinwestowana, ogrywana jest przez polityków od zawsze. Nikomu nie starczyło odwagi, by rachityczny pień przewrócić.

     

  • Humor, który nikogo nie bawi, i  dowcip, nakręcający wyłącznie prowadzącego, stały się osią benefisowego programu, na wyrost zwanego spektaklem, jaki miał uczcić pół wieku kabaretu Pod Egidą i osiemdziesięciolecie jego założyciela Jana Pietrzaka. Miało być dobrze, wyszło jak zwykle. Opolski program stał się najlepszą ilustracją zasady, że samemu sobie spieprzyć można wszystko. I niech nikt nie wierzy jubilatowi, który udawał dziecięcą radość w  wywiadzie dla prawicowego portalu:

  • W  gęstych patriotycznych i  bogoojczyźnianych oparach uczciliśmy 15 sierpnia Święto Wojska Polskiego. Podczas defilady warszawskiej wojsko stukało obcasami, dymiło czołgami, pyszniło się śmiercionośnymi Krabami, Langustami i  Rosomakami, a  z  nieba huczało samolotami. Wszędzie było „słychać miarowy, równy krok...”. Wprost namacalna zdała się pośród tłumu „święta miłość kochanej ojczyzny”.

  • Film „Upadek” chyba wszyscy znamy. Gość uwięziony w gigantycznym korku na autostradzie w Los Angeles nie wytrzymuje psychicznie. Wybucha, porzuca auto i napędzony furią rusza przed siebie... W podobnych okolicznościach Chrisa Rea stworzył wielki przebój „Road to Hell” („Droga do piekła”) napisany przez brytyjskiego wykonawcę w  bezkresnych korkach londyńskiej obwodnicy M25. Oba dzieła to artystyczne wyobrażenia społecznej sytuacji, która w Polsce dawno przekroczyła już masę krytyczną. Droga do piekła przestała być metaforą zatłoczonej drogi. Stała się rutynową informacją drogową. Jak tablica „Białystok 125 km”. Minął dziesięciodniowy majowy weekend (swoją drogą, jeśli tyle liczy weekend, to miesiąc musiałby mieć 70 dni!). Już dzień po nim policja podała dane, które uzasadniają znaczenie tytułu angielskiej piosenki.

     

  • Rok temu rajcy miasta Jersey, leżącego vis-à-vis Manhattanu, postanowili, że przekomponują fragment miejskiego centrum. Powstanie tam park. Aliści na środku terenu stoi duży pomnik ufundowany przez społeczność polską, której w stanie New Jersey niemało, a  poświęcony ofiarom zbrodni katyńskiej. Pomnik stoi tu od 1991 roku i jest dziełem nie byle kogo, bo liczącego się także w Ameryce rzeźbiarza Andrzeja Pityńskiego.

    Twórcom projektu nowego centrum pomnik jednak niespecjalnie pasuje, więc zdecydowano się go zdemontować i tymczasowo schować w magazynie. Potem się coś wymyśli, kombinowali rajcy i ich szef, czyli burmistrz Jersey City Steven Fulop, choć nie jest tajemnicą, że założycielom parku średnio pasuje postać człowieka przebitego na wskroś bagnetem. Przebąkują, że park to nie miejsce na takie horrory. Może nie wiedzą, jak wyjaśniać jego sens?

     

  • Niekiedy wystarczy drobiazg, by się potknąć i zdefasonować twarz. Kamyk na chodniku, mały uskok, nieraz własna noga i  nieszczęście gotowe. Ze  zdartą skórą twarzy, ruszającym się zębem i  obolałym nosem wyjeżdżał w  piątek z  Sejmu premier Morawiecki. Opadła zeń maska błyskotliwego menedżera, ukazał się drewniany, pozbawiony empatii urzędnik, klepiący banały, bo sytuacja przerosła go o głowę. „Królem lodu” nazwała premiera posłanka Nowoczesnej. Inni nazwali go gorzej. W Sejmie trwa okupacja skrawka podłogi zajętej przez matki opiekujące się dziećmi chorymi od  urodzenia.

     

  • ...mówi jeden z  bohaterów kultowej komedii, ale film jest z 1980 roku i jego autorzy mogli Ryśka Czarneckiego nie znać.

    Czasy były ponure, rządziła krwawa junta z generałem w czarnych okularach, a ta nigdy nie pozwoliłaby, żeby funkcję publiczną mógł pełnić funkcjonariusz tak mało udany jak Rysiek, od powicia zwany Richardem, gdyż zrodziła go matka w londyńskiej mgle. Już miejsce urodzenia namaściło małego Dicka do misji międzynarodowej.

     

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: