Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Upór Włoch i pat w Europie: kto przyjmie 170 migrantów z Afryki?
 
W tydzień po uratowaniu przez włoski okręt straży przybrzeżnej Diciotti  ok. 200 migrantów z Afryki, większość z nich nie może go opuścić, mimo że w końcu pozwolono mu przybić do włoskiego portu w Katanii na Sycylii. Włochy przyjęły tylko kilkunastu nieletnich i osoby w ciężkim stanie, reszta koczuje na pokładzie w oczekiwaniu na decyzję rządów europejskich.

 „Nikt nie wysiądzie we Włoszech bez mego pozwolenia” – powtarzał dziś w radio włoski minister spraw wewnętrznych i wicepremier Matteo Salvini, który tego pozwolenia dla Afrykańczyków z Diciotti wydać nie chce. To precedens: do tej pory nie zezwalał na przybijanie statków z migrantami należących do międzynarodowych organizacji humanitarnych, a tym razem chodzi o włoską jednostkę, która już jest w porcie.

 

Więcej…
Polacy negatywnie o euro

Za wprowadzeniem w Polsce waluty euro lobbują obecnie nie tylko środowiska lewicowo-liberalne, ponieważ niejednoznaczne stanowisko w tej sprawie zajmował jeszcze przed objęciem urzędu premier Mateusz Morawiecki. Tymczasem Polacy podchodzą krytycznie do kwestii rezygnacji z polskiej złotówki, stąd według ostatniego sondażu większość Polaków obawia się skutków przyjęcia euro dla gospodarki, gospodarstw domowych oraz tożsamości narodowej.

 

Więcej…
Głodny jak pacjent w polskim szpitalu. Szokujące dane

Co trzecia osoba lecząca się w publicznych placówkach służby zdrowia jest głodna. Ponad 70 proc. opuszcza szpital w stanie niedożywienia. Dane ujawnione przez Polskie Towarzystwo Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego sprawiły, że Ministerstwo Zdrowia znów znalazło się pod ostrzałem.

 

Kolacja dla dziecka w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie im. Antoniego Gębali/facebook.com/posiłki w szpitalach
Więcej…
Lewandowscy – gorący temat

Niezależnie od tego, co się dzieje w Polsce i na świecie, w tym roku większość największych polskich mediów ma zagwarantowany stały zbiór świeżych, atrakcyjnych newsów. A imię ich: Lewandowscy. Praktycznie codziennie słyszymy o tym, co robią Robert i Anna, a od pewnego czasu mamy na bieżąco informacje na temat ich córki Klary.

Więcej…
10 piaszczystych faktów o Saharze

Najsłynniejsza pustynia Ziemi wciąż skrywa wiele intrygujących tajemnic.

#1.


Ziemia nie jest idealnie okrągła ani idealnie równa pod jakimkolwiek względem. To samo dotyczy jej ruchów. Czy „niedoskonałości” te można jakoś zaobserwować w praktyce? Oczywiście – na przykład na Saharze, która mniej więcej co 23 tys. lat zmienia się z ziejącej piachem pustyni w całkiem niezły kawałek zieleni… a potem z powrotem.

 

Więcej…
A A A

Izrael

  • Nowego obywatela, i to nie byle jakiego, zyskał Izrael. Jest nim rosyjski oligarcha Roman Abramowicz, właściciel brytyjskiego klubu piłkarskiego Chelsea. 28 maja ten bajecznie bogaty przedsiębiorca przyleciał prywatnym samolotem Boeing 767 do  Tel Awiwu i otrzymał izraelski paszport. Stało się to możliwe na podstawie „Prawa do Powrotu”, które pozwala każdemu Żydowi na osiedlenie się w Izraelu. Magazyn „Forbes” ocenił majątek Abramowicza na 8,3 miliarda dolarów. Według innych źródeł oligarcha „jest wart” nawet 13 miliardów. W każdym razie krezus z państwa Putina został najzamożniejszym obywatelem Izraela. 51-letni Abramowicz urodził się na  Litwie w  rodzinie żydowskiej. Początkowo handlował lalkami.

    Fortunę zbił w chaosie pierwszej połowy lat 90. Działał w branży naftowej wraz z innym oligarchą Borysem Bierezowskim.

     

  •  Delegacja amerykańska z konsulatu amerykańskiego w Jerozolimie przyjechała do Betlejem na rozmowy w tamtejszej Izbie Gospodarczej. Przy okazji miało odbyć się seminarium na temat handlu internetowego. Nagle na salę wtargnęli jednak manifestanci z transparentem „Syjonizm=nazizm=faszyzm”. Amerykanie błyskawicznie spakowali się i rzucili do samochodów, które zostały obrzucone pomidorami.
     
  • Piłkarska federacja Argentyny zdecydowała się odwołać zaplanowany na sobotę mecz towarzyski z Izraelem, który miał odbyć się w Jerozolimie i był planowany jako ostatni sprawdzian Argentyńczyków przed Mistrzostwami Świata w Rosji. To efekt protestów Palestyńczyków, zwracających uwagę na ostatnie krwawe tłumienie demonstracji w Strefie Gazy, a także na fakt umieszczenia miejscowego stadionu na terenach dawnej arabskiej wsi zniszczonej w trakcie powstawania niepodległego państwa syjonistycznego.

    Pierwsze doniesienia na temat możliwości odwołania meczu pomiędzy Izraelem i Argentyną pojawiły się wczoraj wieczorem, zaś ostatecznie tę informację potwierdził Argentyński Związek Piłki Nożnej.

     

  • Austriacki kanclerz Sebastian Kurz dołączył do coraz większego grona naiwnych polityków prawicy, którzy zamierzają walczyć z imigracją i islamizacją poprzez wspieranie Izraela. Lider chadeków podczas wizyty w państwie syjonistycznym odwiedził „Ścianę Płaczu”, natomiast podczas spotkania z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu zapewniał, że będzie walczył z „antysemityzmem” i jego importem do Europy.

     

  • Czterech Palestyńczyków zginęło od strzałów izraelskich żołnierzy, a siedmiuset zostało rannych podczas kolejnej manifestacji w ramach Wielkiego Marszu Powrotu. Najmłodsza ofiara miała 15 lat. Palestyńczycy zamierzają kontynuować demonstracje do 15 maja. Domagają się prawa do powrotu na ojczyste ziemie dla osób, które zostały z nich wypędzone w ramach czystek etnicznych bezpośrednio po utworzeniu na Bliskim Wschodzie państwa Izrael. Wczorajszy protest był czwartym z rzędu i, wobec bezczynności tzw. światowej opinii publicznej, znowu zakończył się strzelaniem do demonstrantów przez żołnierzy i ofiarami śmiertelnymi.

     

  • Kiedy powszechna uwaga jest skupiona na piłkarskim mundialu, niektórzy obserwatorzy sytuacji w Palestynie obawiają się możliwości wykorzystania tej sytuacji i przeprowadzenia przez Izrael poważnej operacji wojskowej w Strefie Gazy. Cztery lata temu, pod koniec mistrzostw świata w Brazylii, Izrael rozpoczął operację „Protective Edge”, która według danych ONZ spowodowała śmierć 2 256 Palestyńczyków, w tym 1 563 cywilów.

    Palestyńskie Centrum Praw Człowieka doprecyzowało, że wśród ofiar były 293 kobiety i 556 dzieci. Niezwykle wysoki odsetek ofiar wśród ludności cywilnej był konsekwencją rozkazów wydanych izraelskim żołnierzom, by strzelać do wszystkich ludzi w zasięgu wzroku, co ujawniła organizacja Breaking the Silence. Było to również zgodne ze starym, milczącym celem Izraela, jakim jest czystka etniczna w Palestynie.

     

  • Żołnierze izraelscy aresztują palestyńskiego nastolatka Fawziego Muhammada Al-Juneidiego w Jerozolimie, 8 grudnia 2017 r. Do dorwania rzucającego kamieniami chłopca potrzebna jest armia – ale rzucający kamieniami wciąż się pojawiają. Co robić?

    Kiedy powszechna uwaga jest skupiona na piłkarskim mundialu, niektórzy obserwatorzy sytuacji w Palestynie obawiają się możliwości wykorzystania tej sytuacji i przeprowadzenia przez Izrael poważnej operacji wojskowej w Strefie Gazy. Cztery lata temu, pod koniec mistrzostw świata w Brazylii, Izrael rozpoczął operację „Protective Edge”, która według danych ONZ spowodowała śmierć 2 256 Palestyńczyków, w tym 1 563 cywilów.

    Palestyńskie Centrum Praw Człowieka doprecyzowało, że wśród ofiar były 293 kobiety i 556 dzieci. Niezwykle wysoki odsetek ofiar wśród ludności cywilnej był konsekwencją rozkazów wydanych izraelskim żołnierzom, by strzelać do wszystkich ludzi w zasięgu wzroku, co ujawniła organizacja Breaking the Silence. Było to również zgodne ze starym, milczącym celem Izraela, jakim jest czystka etniczna w Palestynie.

     

  • Satyryczna strona z wiadomościami News Trump opublikowała artykuł, w którym „zacytowała” wypowiedź premiera Netanjahu o wczorajszej masakrze 62 nieuzbrojonych Palestyńczyków, dokonanej przez izraelskich żołnierzy:

    Netanjahu bronił swoich sił zbrojnych i ich taktyki, oskarżając Palestyńczyków o wspólną pracę na rzecz rzucania się na wprost jakichś przypadkowych kul snajperów, które jakoś znalazły się w pobliżu.

    Netanjahu powiedział dziennikarzom:

    „Ci ludzie, gdyby tylko chcieli, mogli uniknąć tysięcy pędzących pocisków, wysłanych ogólnie w ich kierunku.

    Ale nie, ich głównym celem było sprawienie, by na arenie międzynarodowej Izrael wyglądał na oprycha, wykorzystali więc każdą nadarzającą się okazję, by rzucić się pod kule, które inaczej spadłyby na ziemię, nie wyrządzając żadnej szkody.

    A te martwe dzieci zostały prawdopodobnie rzucone pod kule przez rodziców”.

     

  • Z każdym dniem zaostrza się konflikt między Izraelczykami i Palestyńczykami. I nie zanosi się na unormowanie sytuacji. Na  pewno się nie unormuje, dopóki giną dzieci, a zdjęcia ukazujące ich śmierć publikowane są w mediach społecznościowych, które krążą między profilami z prędkością światła. Nie da się ukryć – nic tak nie działa na odbiorcę, jak widok martwego dziecka. Zdjęcia krzywdzonych dzieci pozostają mocnym i często jedynym środkiem pozwalającym Palestyńczykom na  zasygnalizowanie ich sytuacji i dotarcie z tym przekazem do jak największej liczby ludzi.

    Palestyńczycy prześcigają się w informacjach o zabitych dzieciach. Zamieszczają ogromną liczbę zdjęć, prześcigając się również w poziomie ich drastyczności. Tak czyni Aroob Al-Saqqa, niezwykle aktywna użytkowniczka Twittera, Palestynka, która określa siebie mianem „aktywistki społecznej”, „próbującej zwrócić uwagę na cierpienie, którego doświadcza Strefa Gazy”.

     

  •  
    W poniedziałek New York Times (NYT), powołując się na „wysokiego oficera wywiadu z Bliskiego Wschodu” – co zwykle znaczy: Izraelczyka – napisał to, co można znaleźć w mediach syryjskich i libańskich. Napisał, że Mosad, wywiad izraelski, podłożył bombę pod samochód syryjskiego naukowca Aziza Asbara, dyrektora ośrodka badawczego w prowincji Hama. Asbar tego nie przeżył, co stało się powodem satysfakcji wyrażonej przez izraelskiego ministra ds. wywiadu Israela Katza.

    Oczywiście ani NYT, ani minister Katz nie potwierdzają otwarcie udziału Mosadu, w końcu chodzi o czyn całkowicie bezprawny, dokonany w obcym państwie. Nikt też jednak nie zaprzecza, gdyż fama na temat „długich rąk Mosadu” jest przydatna jako propagandowy środek odstraszający. Każdy, kto zostanie uznany przez Izrael za niebezpiecznego, może zginąć, gdziekolwiek by się znajdował.

     

  • „Nie było was tutaj przed nami i nie będzie was po nas! Przegłosowaliśmy to prawo podstawowe, by przeszkodzić najmniejszej próbie przekształcenia Izraela w państwo wszystkich obywateli!” – krzyczał dziś w Knesecie do arabskich posłów Avi Dichter ze skrajnie prawicowej partii Likud premiera Netanjahu. W okrzyku tym zawiera się cała intencja rasistowskiej ustawy, która tym się różni od innych, że wchodzi do zbioru izraelskich „ustaw podstawowych”, który pełni rolę konstytucji.

    Tu i tam można dziś usłyszeć, że owa ustawa, która oficjalnie czyni z izraelskich obywateli-gojów (prawie 18 proc. populacji) ludzi drugiego sortu, to jakiś przełom. Widać to niby już po tytule, bo podobna ustawa z 1992 r. definiowała Izrael jako „żydowski i demokratyczny” (w tej kolejności), a teraz słowo „demokracja” zniknęło. „Demokracja” w Izraelu pozostanie, ale tylko dla części mieszkańców, czyli nie będzie demokracją. Lecz tu nie ma niczego nowego.

     

  • Jerozolimskie wspólnoty chrześcijańskie zdecydowały się na zamknięcie Bazyliki Grobu Świętego, aby tym samym zaprotestować przeciwko działaniom lokalnych żydowskich władz, które zdaniem Kościołów prześladują chrześcijan w Ziemi Świętej. Strona izraelska w ostatnim czasie cofnęła bowiem zwolnienie wyznawców Chrystusa z podatków gminnych, a więc przywilej przyznany jeszcze przez Imperium Osmańskie, po czym zablokował rachunki bieżące Kościołów w celu odzyskania należności.

     

  • Izrael ewakuował z Syrii działaczy Białych Hełmów wraz z ich rodzinami, powiedział sekretarz prasowy lokalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Emmanuel Nachshon.

    „Na prośbę Stanów Zjednoczonych, Kanady i krajów europejskich Izrael zakończył operację humanitarną ratowania członków syryjskiej organizacji obywatelskiej („Białe hełmy”- red.) i ich rodzin” – napisał Nachshon na „Twitterze”.

    „Zostali ewakuowani ze strefy działań wojennych w południowej Syrii do sąsiedniego kraju” — dodał.

     

  • Deportować hurtowo 40 tys. ludzi do Afryki, tj. wszystkich imigrantów-gojów – na to nie wpadło jeszcze żadne państwo, oprócz Izraela. Ale „Izrael jest rasistowskim krajem, gdzie kwestia czystości rasy pozostaje centralna” – mówi Avi Mograbi, izraelski reżyser, jeden z nielicznych przeciwników tej deportacji. Oto jak Izrael stał się politycznym wzorem europejskiej skrajnej prawicy.

     

  • Po wczorajszej masakrze w Strefie Gazy, w której z rąk izraelskiego wojska zginęło 58 Palestyńczyków, izraelscy politycy wciąż pozostają w dobrych nastrojach. Nie obawiają się oni bowiem oskarżeń o dokonywanie zbrodni wojennych, ponieważ Stany Zjednoczone zablokowały przyjęcie oświadczenia przez Radę Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, które wzywałoby do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie poniedziałkowych wydarzeń.

     

  • Szef izraelskich archiwów państwowych, odchodzący na emeryturę Yaakov Lazovik ujawnił w centrolewicowym „Ha’aretz”, że państwo żydowskie z premedytacją uniemożliwia badania historyczne na temat ciemnych kart swej historii blokując dostęp do archiwów. „To niegodne państwa demokratycznego” – powiedział Lazovik.  „Większość zawartości archiwów państwowych została zamknięta i nigdy nie zostanie udostępniona” – powiedział Lazovik.

     

  • Na Youtube jest mnóstwo filmów, na których widać jak żołnierze Izraelskich Sił Zbrojnych strzelają do palestyńskich cywili. Spora część z nich ma charakter dowodowy. Dokumentuje bowiem działania izraelskich żołnierzy o charakterze zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Robert Ilatow, członek Knesetu i przewodniczący prawicowej partii Yisrael Beiteinu, zaproponował aby ludzi nagrywających takie filmy (w przypadku ich schwytania) wsadzać do więzienia na 5 lat. Jeśli film mógłby grozić bezpieczeństwu państwa, jego autor trafiłby do więzienia na 10 lat.

     

  • Przebywający w Izraelu przybysze z Afryki otrzymali ultimatum od tamtejszego rządu, który daje im dokładnie dziewięćdziesiąt dni na opuszczenie izraelskiego terytorium, a także oferuje wypłaty pieniężne dla osób chcących dobrowolnie powrócić do państw czarnej Afryki. W przeciwnym razie imigranci trafią do więzień, za wyjątkiem dzieci, osób starszych, czy też będących ofiarami handlu ludźmi i niewolnictwa. Podobne ultimatum wystosowano do Sudańczyków i Erytrejczyków przed prawie trzema laty, ale bez większego skutku.

     

  • Wczoraj izraelski premier Benjamin Netanjahu był przez wiele godzin przesłuchiwany przez policję, tak samo jak jego żona Sara. Według izraelskich mediów, premier z ultra-nacjonalistycznej prawicy był przepytywany w dwóch z ośmiu spraw związanych z podejrzeniami o przekupstwo, które na nim ciążą. Aresztowano kolejnych najbliższych współpracowników premiera. Chodzi o stosunki Netanjahu z lokalną oligarchią.

     

  • Co najmniej 750 osób rozpoczęło wczoraj strajk głodowy w izraelskim obozie dla czarnoskórych imigrantów Holot na pustyni Negew. Przebywający w obozie ludzie w latach 2006-2012 przybyli do Izraela, by prosić o azyl. To protest przeciw zdecydowanej przez państwo żydowskie masowej deportacji wszystkich afrykańskich imigrantów, którzy pojawili się w Izraelu w tym okresie. Chodzi o ok. 40 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci.

    Władze izraelskie do tej pory nie ujawniły, do jakiego właściwie kraju lub krajów mają zamiar wysłać dziesiątki tysięcy Erytrejczyków i Sudańczyków, lecz według niewielkiej izraelskiej Organizacji Pomocy Uchodźcom i Zwracającym się o Azyl w Izraelu (AORASI) chodzi prawdopodobnie o Rwandę (która temu zaprzecza).

    Program masowej deportacji imigrantów, zwany w Europie „rozwiązaniem izraelskim”, ma w zasadzie rozpocząć się z końcem marca, lecz już od kilku tygodni policja prowadzi – głównie w Tel-Awiwie – łapanki imigrantów, by ich koncentrować w Holot. Dostają oni wybór między wysłaniem do „afrykańskiego kraju trzeciego” a bezterminowym więzieniem.

    Według Adiego Drori-Avrahama, przedstawiciela AORASI, wczoraj policja izraelska zabrała z Holot siedmiu pierwszych imigrantów erytrejskich, którzy odmówili zgody na deportację. Zabrano ich, chociaż mieli jeszcze  miesiąc do namysłu. Przewieziono ich do nieustalonego więzienia, co wywołało strajk ludzi trzymanych w obozie.

    Wielu izraelskich duchownych i polityków przez lata prezentowało czarnoskórych imigrantów-gojów (nie-żydów) jako zagrożenie dla żydowskiej tożsamości Izraela.

    Program „oczyszczenia” kraju z Afrykańczyków był wspólnym dziełem rządzącego, ultranacjonalistycznego Likudu premiera Benjamina Netanjahu i otwarcie rasistowskiej partii Żydowski Dom, a szczególnie minister sprawiedliwości z tego ugrupowania Ayelet Shaked. Całkowita liczba czarnych imigrantów stanowi ok. 0,45 proc. ludności Izraela.

    Izraelski projekt przewidywał z początku deportację wszystkich w tym roku, lecz został skorygowany: deportacje mają odbywać się w rytmie 7500 osób rocznie, co znaczy, że jego realizacja ma zająć pięć lat. „Izraelskie rozwiązanie” spotkało się z b. ostrą krytyką ONZ, szczególnie Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców, lecz zyskało uznanie europejskich partii skrajnej prawicy i neonazistów.

    JSz  http://strajk.eu

  • Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Zjednoczoną Prawicę znacząco wzrosła liczba paszportów naszego kraju, które trafiają do obywateli Izraela. W ciągu ostatnich dwóch lat Izraelczycy mieli więc otrzymać ponad dziesięć tysięcy polskich dokumentów, przy czym taką samą ich liczbę wydano przez pięć wcześniejszych lat. Jak przyznaje w izraelskich mediach żydowski lobbysta Jonny Daniels, większość Żydów złożyła odpowiednie wnioski w celu uzyskania określonych korzyści.

     

  • Jeden z izraelskich negocjatorów zajmujących się zmianą nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, czyli Ja’akow Nagel, stwierdził wprost na łamach tamtejszych mediów, że syjonistyczny rząd osiągnął swoje cele w rozmowach z Polską. Nagel podkreślił, iż izraelski rząd otrzymał wszystko czego oczekiwał w sprawie zmiany krytykowanego przez niego prawa nie dając stronie polskiej niczego w zamian.

     

  • Parlamentarzysta syjonistycznego Likudu, Miki Zohar, w dość oryginalny sposób postanowił bronić izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, będącego dodatkowo szefem jego ugrupowania. Zdaniem Zohara, Izraelczycy mimo prowadzonych śledztw dotyczących korupcji szefa rządu dalej go popierają, ponieważ „żydowska rasa ma największy kapitał ludzki” oraz „jest najmądrzejsza i najbardziej pojętna”.

    Prawnik i parlamentarzysta Likudu wypowiedział swoje kontrowersyjne słowa w jednej z audycji radiowych. Jego zdaniem wysokie poparcie dla szefa syjonistycznego rządu nie jest przypadkowe, dlatego oskarżenia o korupcję nie robią większego wrażenia na izraelskim społeczeństwie. W chwili obecnej wobec Netanjahu toczą się bowiem trzy śledztwa, w których padają zarzuty o korupcję, oszustwa oraz nadużycie zaufania.

     

  • Izraelski Kneset większością głosów uchwalił nowe kontrowersyjne prawo, które określa Izrael mianem „państwa żydowskiego”, w którym Żydzi mają nadrzędną pozycję wobec innych społeczności. Odpowiednia ustawa stwierdza więc, że „zjednoczona Jerozolima” jest stolicą syjonistycznego tworu, urzędowym językiem jest jedynie hebrajski, a żydowscy osadnicy przejmujący palestyńską ziemię mogą liczyć na wsparcie izraelskiej władzy.

    Za nowym prawem zagłosowało 62 deputowanych do Knesetu, natomiast przeciwko niemu było 55 parlamentarzystów reprezentujących głównie partie arabskie i koalicja lewicowych ugrupowań izraelskich występujących pod nazwą Unii Syjonistycznej. Posłowie reprezentujący arabską Zjednoczoną Listę głośno protestowali przeciwko uchwaleniu specjalnej ustawy, dlatego zostali usunięci z sali plenarnej decyzją przewodniczącego syjonistycznego parlamentu.

     

  • Przez 29 lat Polska i Izrael mozolnie odbudowywały dobre relacje, stając się bliskimi sojusznikami. Teraz wszystko rozsypało się jak domek z kart. „Art. 55a. 1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w  Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r.

     

  • Organizatorzy Konkursu Piosenki Eurowizji wolą, aby w 2019 roku odbył się on nie w Jerozolimie, lecz w innym izraelskim mieście, takie oświadczenie zostało opublikowane przez izraelskich producentów konkursu w mediach.e

    Przeprowadzenie Eurowizji w Izraelu stało się możliww dzięki zwycięstwu izraelskiej Nety Barzilaj na konkursie muzycznym w maju tego roku. Premier Izraela Benjamin Netanjahu krótko po zwycięstwie Barzilaj napisał w Twitterze: „W przyszłym roku w Jerozolimie!”.

     

  • Informacje przedstawione przez izraelskie media wskazują, iż to premier Mateusz Morawiecki dążył do zmian w nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zwracając się do izraelskiego rządu o utworzenie ściśle tajnej grupy polsko-izraelskiej mającej zająć się tym problemem. Z pojawiających się doniesień wynika przy tym, że Izrael może obwieścić swój sukces, ponieważ celem ich negocjatorów było usunięcie wszelkich zapisów ustawy drażniących syjonistyczną władzę.

    Dziennikarz Barak Ravid z izraelskiej stacji telewizyjnej „Kanał 10” twierdzi, że Morawiecki zwrócił się do Netanjahu z prośbą o utworzenie specjalnego polsko-izraelskiego zespołu, którego celem miało być wygaszenie sporu o nowelizację ustawy o IPN. Grupa powołana do wyjaśnienia tej sprawy miała działać poza oficjalnymi kanałami dyplomatycznymi, zaś o jej istnieniu wiedziało w Izraelu nie więcej niż 10 osób.

     

  • Spacerując ulicami największych miast w Izraelu, trudno uwierzyć, że całą dobę są rzetelnie monitorowane przez tamtejsze służby. Ale tak właśnie jest. Obserwacja nigdy nie ustaje, nawet jeśli przeciętny obywatel tego nie odczuwa. Wiele tamtejszych instytucji bezpieczeństwa działa na zasadach tajnych służb- funkcjonują niekiedy na granicy prawa, inwigilują społeczeństwo, lecz biorąc pod uwagę liczbę zagrożeń, z jakimi muszą się mierzyć, trudno się temu dziwić.

  • Grupa ortodoksyjnych Żydów protestowała we wtorek przed polskim konsulatem w Jerozolimie, sprzeciwiając się ingerencji państwa izraelskiego w wewnętrzne sprawy naszego kraju. W specjalnym liście do polskich władz organizacja Neturei Karta przestrzega przed polityką izraelskich władz, które ich zdaniem wykorzystują pamięć o Holokauście dla własnych interesów, dlatego wysyłając do Polski żydowskich uczniów nie mówią im prawdy o zmowie istniejącej pomiędzy syjonistycznymi aktywistami i niemieckimi nazistami. Ortodoksi domagają się przy tym wprowadzenia zakazu używania izraelskich flag w trakcie Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

     

  • Co najmniej siedem osób zostało dziś zabitych i ponad 400 rannych, gdy izraelskie wojsko otworzyło ogień do palestyńskich manifestantów w Strefie Gazy. Nowość: władze izraelskie oskarżyły Palestyńczyków o zatruwanie środowiska, gdyż manifestanci podpalali opony, by ich dym przeszkodził izraelskim snajperom w zabijaniu.

     

  • Dziś po południu rozpoczął się proces Ahed Tamimi, uwięzionej w wieku 16 lat, za „napaść” na żołnierza izraelskiej armii okupacyjnej, który zmasakrował jej 13-letniego kuzyna. „Napaść” na ciężko uzbrojonego mężczyznę polegała na wymierzeniu mu policzka. Grozi jej siedem lat więzienia. Proces zaczął się od skandalu: sąd wojskowy nakazał usunąć z sali publiczność i dyplomatów. Przedmiotem debaty była więc tajność procesu, a nie czyn Ahed Tamimi. Tymczasem Palestyńczycy trzymani w izraelskich więzieniach bez wyroków podjęli decyzję o bojkocie sądów wojskowych.

     

  • Izraelska ambasada zaprotestowała przeciwko holenderskiej parodii piosenki, która wygrała tegoroczny konkurs Eurowizji. Pastisz nagrany przez aktorkę kabaretową Martine Sandifort wyśmiewał między innymi politykę syjonistycznego państwa, w tym budowę murów na granicach oraz zarabianie przez nie na przeniesieniu amerykańskiej ambasady, dlatego zdaniem jego dyplomatów miał „antysemicki charakter”.

     

  • Polska ambasador Joanna Wronecka, będąca przedstawicielem naszego kraju przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, była przewodniczącą obrad ostatniej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconej sytuacji na okupowanych terytoriach palestyńskich. Wronecka w swoim wystąpieniu postanowiła potępić palestyńskie ataki na izraelskie cele, chociaż wcześniej nie była równie wyrywna w sprawie przeprowadzenia śledztwa dotyczącego masakry kilkudziesięciu demonstrantów w Strefie Gazy.

     

  • Rząd izraelski utrzymuje, że w środę późną nocą zaatakował dziesiątki „irańskich obiektów wojskowych” w Syrii w odpowiedzi na rzekome wystrzelenie przez Iran 20 rakiet w izraelskie bazy wojskowe na Wzgórzach Golan. Chociaż nie ma żadnych dowodów na to, że Iran, czy ktokolwiek inny w Syrii, wystrzelił jakiekolwiek „rakiety” w izraelskie obiekty na Wzgórzach Golan, twierdzenie to posłużyło za pretekst do izraelskiego ataku na syryjskie pozycje obrony przeciwlotniczej – który rzeczywiście został przeprowadzony.

     

  • Dla mainstream’owej polskiej prawicy to wydarzenie na miarę lądowania człowieka na księżycu dla całej ludzkości. Publicyści tygodnika „Do Rzeczy” zaczęli bowiem odkrywać, że za szybko uwierzyli we własną propagandę, a więc w narrację o Izraelu jako „sojuszniku Polski i bastionu naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie”, stąd w najnowszym numerze pisma zaczynają zastanawiać się nad rzeczywistym kształtem stosunków polsko-izraelskich, czy nawet szerzej polsko-żydowskich.

     

  • Stanowisko Izraelskich władz wobec ustawy mającej karać za używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne” nie podziałał ozdrowieńczo na większość prawicowych publicystów, którzy starają się ratować swoją skompromitowaną pro-izraelską propagandę. Z tego powodu część z dziennikarzy mediów wspierających obóz Prawa i Sprawiedliwości rozpacza nad możliwymi „antysemickimi” reakcjami, krytykuje pomysły wydalenia izraelskiej ambasador i upominania się o prawa Palestyńczyków, a także przestrzega przed ostrym reagowaniem na żydowskie naciski.

     

  • Rosyjski prezydent Władimir Putin miał wczoraj rozmawiać telefonicznie z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu, a głównym tematem tego dialogu miała być sprawa izraelskiego nalotu na Syryjską Republikę Arabską. Putin przestrzegł więc Netanjahu przed podejmowaniem jakichkolwiek kroków mogących doprowadzić do kolejnej konfrontacji i dalszej destabilizacji regionu Bliskiego Wschodu, choć syjoniści mówią o „obronie przeciwko agresji” i poparciu Stanów Zjednoczonych dla ich działań.

     

  • Wczoraj Trump spełnił obietnicę i uznał Jerozolimę za stolicę Izraela. Jako że ma przeciwko sobie cały świat (minus Izrael) – tak jak i prawo międzynarodowe – nieco zmodyfikował swoją decyzję, opóźniając o sześć miesięcy przeniesienie tam ambasady USA. Jak było do przewidzenia, jego decyzja została jednomyślnie potępiona przez niemal każdego, kto nie jest skończonym syjonistą – co obejmuje również tak zwanych sojuszników USA (ponownie, z wyjątkiem Izraela).

  • Blisko dwadzieścia tysięcy osób wzięło udział w największej „Paradzie Równości”, jaka miała do tej pory miejsce w Jerozolimie. Mobilizacja środowisk mniejszości seksualnych ma związek z niezadowoleniem środowisk LGBT, które domagają się zalegalizowania instytucji surogatek dla osób homoseksualnych. Przeciwko manifestacji protestowała grupa ortodoksyjnych Żydów, przy czym na paradzie obecne byli również przedstawiciele środowisk religijnych.

     

  • Syryjska Armia Arabska wraz ze swoimi postępami w walce z ekstremistami z Państwem Islamskim, jak zwykle musi liczyć się z izraelskimi atakami na swoje pozycje i bazy wojskowe. Tym razem Syryjczycy odpowiedzieli na agresję syjonistów, dlatego wiadomo już o zestrzeleniu jednego izraelskiego samolotu, a według syryjskich źródeł wojskowych udało się unicestwić więcej maszyn Sił Powietrznych Izraela.

     

  • W Jerozolimie odbyło się pierwsze spotkanie zespołów ds. dialogu prawnohistorycznego Polski i  Izraela. Celem polskiej delegacji było wyjaśnienie wątpliwości dotyczących nowelizacji ustawy o IPN, która właśnie tego dnia weszła w życie. Wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki, stojący na  czele polskiego zespołu, oświadczył, że cieszy się z  rozpoczęcia dialogu, który będzie „napędzany wspólnym pragnieniem, aby bronić prawdy, wolności badań naukowych, wolności artystycznej i wolności debaty publicznej”. Szef delegacji izraelskiej, dyrektor generalny MSZ Juwal Rotem podczas wspólnej konferencji prasowej powiedział:

     

  • Ponad 22 tysiące osób uczestniczyło w ubiegłotygodniowej Paradzie Równości w Jerozolimie, a towarzyszyły im specjalne środki bezpieczeństwa związane z zasztyletowaniem uczestniczki marszu sprzed dwóch lat. Tym razem w stolicy „obrońcy naszej cywilizacji” zajmowano się kwestią relacji pomiędzy środowiskami homoseksualnymi oraz religią, która ma zdaniem organizatorów prowadzić do uprzedzeń wobec mniejszości seksualnych.

  • Nowelizację ustawy o IPN Sejm przyjął 26 stycznia — dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holocaustu, a 5 dni później przyjął ją Senat. Podpisanie ustawy doradzał prezydentowi prezes PiS Jarosław Kaczyński. W swoim wtorkowym przemówieniu prezydent Andrzej Duda oświadczył, że podjął decyzję o podpisaniu Ustawy i w trybie następczym skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. To temat rozmowy korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem i niezależnym publicystą Konradem Rękasem.

    — Jak Pan skomentuje to, co się stało, i podpis prezydenta pod Ustawą o IPN?

     

  • Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zapowiedziała wysłanie misji ekspertów na terytoria palestyńskie okupowane przez Izrael w celu wiarygodnej oceny warunków zdrowotnych ludności cywilnej.  Delegaci organizacji wyruszą do Strefy Gazy, wschodniej części Jerozolimy i na Zachodni Brzeg Jordanu. Nie wszystkim to jednak odpowiada.

     W środę podczas zgromadzenia ogólnego WHO reprezentanci 90 krajów członkowskich przegłosowali decyzję, aby najbliższe sprawozdanie Dyrektora Generalnego uwzględniło wnioski delegacji, którą organizacja wyśle na okupowane tereny palestyńskie. Przedstawiciele sześciu krajów: USA, Wielkiej Brytanii, Izraela, Kanady, Australii i Gwatemali zagłosowali przeciwko.

     

  • W dzisiejszym artykule dowiecie się jak to się stało, że malutki kraj, jakim jest Izrael, zdołał w ciągu niespełna 132 godzin pokonać Egipt, Syrię i Jordanię wspierane przez inne państwa arabskie. I jaki ma to związek z dwoma polskimi statkami uwięzionymi na Kanale Sueskim przez 8 lat. 

     

  • Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na sam tytuł, dlatego że dla niektórych kraj który zamierzam opisać jest Izraelem a dla innych Palestyną. Pomimo że Izrael został założony zgodnie z bezprawiem międzynarodowym moim czytelnikom zostawiam decyzję czy teren na którym on się znajduje jest Izraelem, Palestyną czy może dwoma krajami.

    Po ponad 2000 lat nieobecności Izraela na mapie świata zarobaczony przez agentów syjonistycznych rząd brytyjski na czele z Churchill’em oddał swój protektorat organizacji syjonistycznej w okupowanej Palestynie a następnie pozwolił żydom aby ci siłą usunęli Palestyńczyków z ich własnego kraju tworząc swój własny. Pomimo, że polityczny zamach na Palestynę trwa moim zdaniem już od Traktatu Wersalskiego to militarny zamach trwa od roku 1948 i ma on błogosławieństwo wszystkich krajów „demokratycznych” i „cywilizowanych”.

     

  • Dawno nie czułem się tak podle. Przychodzi mi bronić wrogów. Nie wiem, czy to powód do śmiechu czy do płaczu, śmieję się więc przez łzy. Zgrzytnęło na linii Izrael – Polska. Zgrzytnęło głupio i niepotrzebnie. Zgrzytnęło niespodziewanie. Ale, że coś kiedyś zgrzytnąć musiało to przecież wszyscy wiemy. Śledzę przebieg konfliktu wywołanego projektem zmian w ustawie o IPN. Śledzę go nie tylko z uwagą, ale i z obrzydzeniem. Nie pamiętam, ile już razy tłumaczyłem izraelskim dziennikarzom, że nie chcemy niczego zabraniać ani im, ani innym, ale domagamy się jako naród, by nie przypisywano nam winy za zbrodnie hitlerowskie.

     

  • Ogromną burzę wywołała informacja podana wczoraj przez portal Onet.pl, z której wynika, że do czasu wyjaśnienia sytuacji (w domyśle: wycofania się) wokół nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, nie będą utrzymywane kontakty amerykańskich dyplomatów z polskimi władzami. Tym informacjom zaprzeczył amerykański Departament Stanu, ale z notatki szefa gabinetu politycznego resortu spraw zagranicznych wynika, iż taki problem istnieje, a waszyngtońska administracja skrywa ten fakt jedynie swoim dyplomatycznym językiem.

     

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: