Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Zbigniew Wodecki: Za jakieś 5 lat przyjdzie się żegnać z publicznością. Wywiad z 06.12.2016

Zbigniew Wodecki: Za jakieś 5 lat przyjdzie się żegnać z publicznością. Ale dopóki stoję i włosy mi nie wypadną, dopóty będę robił karierę

Muzyk jeszcze przez kilka lat nie zamierza się żegnać z publicznością. Więcej…
Polska twarz RAF-u

101-letni Franciszek Kornicki będzie bohaterem przyszłorocznej wystawy w  muzeum Royal Air Force, organizowanej z  okazji stulecia sił lotniczych Wielkiej Brytanii. Jego podobizna zostanie umieszczona obok myśliwca Spitfire, legendarnej maszyny z czasów drugiej wojny światowej, a zwiedzający ekspozycję będą mogli zapoznać się z  historią życia Polaka. Zaszczyt reprezentowania RAF-u  Kornicki zawdzięcza zwycięstwu w internetowym plebiscycie „The People’s Spitfire Pilot” przeprowadzonym przez dziennik „The Telegraph”, w  którym zdobył 324 tysiące 700 głosów. Szesnaście razy więcej niż wszyscy pozostali kandydaci razem wzięci.

Więcej…
Rosja ostrzega przed prowokacjami w Syrii

Rosja zapowiada odpowiedź na wszelkie ataki na rosyjskie siły, które stacjonują obecnie w Syryjskiej Republice Arabskiej, jeśli działania na terenie tego kraju zgodnie ze swoimi zapowiedziami przeprowadzą Stany Zjednoczone. Jednocześnie od kilku dni pojawiają się informacje na temat kolejnej planowanej prowokacji, która miałaby polegać na użyciu broni chemicznej przez „rebeliantów”, aby następnie oskarżyć o jej stosowanie syryjską armię i tym samym uzyskać pretekst do ataku na jej pozycje.

 

Więcej…
Country się zmienia

Mimo że na listach przebojów królują ostatnio rap i hip-hop, to inne style też czasami dobrze sobie radzą w zestawieniach bestsellerów. Przykładem muzyka country. Takie nazwiska jak Kenny Rogers, Johnny Cash czy Willie Nelson nieobce są nawet melomanom niesłuchają- cym na co dzień rytmów z amerykańskiego południa. Są też artyści, którzy debiutowali piosenkami country, a teraz wykraczają poza ten gatunek z korzyścią dla popularności.

 

Więcej…
Wpuszczanie do Polski rzesz Ukraińców jest działaniem antynarodowym

— Były redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, a obecnie konsultant firm zbrojeniowych, Andrzej Talaga na czwartkowym portalu gazety zamieścił felieton pt. „Ukraińcu! Witamy serdecznie!”. W publikacji czytamy między innymi: „Czas na rewolucyjną wręcz, proukraińską politykę imigracyjną. Warto otworzyć na Ukraińców nie tylko plantacje truskawek, ale uczelnie, zarządy firm, a nawet armię.” Jak Pan redaktor zapatruje się na taki pomysł?

Więcej…
A A A

Żydzi

  • Polityka zagraniczna Polski po 1989 roku była prowadzona w sposób amatorski, często pod presją obcych ośrodków wpływu. W ostatnim czasie zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do dna, aż w końcu 24 kwietnia br., w dniu przyjęcia przez Izbę Reprezentantów Kongresu Amerykańskiego ustawy 447, spoczęła na dnie.

    Polscy politycy starają się oczywiście robić dobrą minę do złej gry, a sam Johny Daniels zapewnia, że ustawa „niczego nie zmieni”. Aż chciałoby się zacytować don Corleone i powiedzieć: nie obrażajcie mojej inteligencji. Amerykański Kongres jest instytucją poważną i nie przyjmuje ustaw, które niczego nie zmieniają. Warto się w tym miejscu zastanowić, jakie są przyczyny spektakularnej klęski polskiej polityki zagranicznej i jakie mogą być następstwa geopolityczne realizacji w przyszłości ustawy 477.

     

  • Nowego obywatela, i to nie byle jakiego, zyskał Izrael. Jest nim rosyjski oligarcha Roman Abramowicz, właściciel brytyjskiego klubu piłkarskiego Chelsea. 28 maja ten bajecznie bogaty przedsiębiorca przyleciał prywatnym samolotem Boeing 767 do  Tel Awiwu i otrzymał izraelski paszport. Stało się to możliwe na podstawie „Prawa do Powrotu”, które pozwala każdemu Żydowi na osiedlenie się w Izraelu. Magazyn „Forbes” ocenił majątek Abramowicza na 8,3 miliarda dolarów. Według innych źródeł oligarcha „jest wart” nawet 13 miliardów. W każdym razie krezus z państwa Putina został najzamożniejszym obywatelem Izraela. 51-letni Abramowicz urodził się na  Litwie w  rodzinie żydowskiej. Początkowo handlował lalkami.

    Fortunę zbił w chaosie pierwszej połowy lat 90. Działał w branży naftowej wraz z innym oligarchą Borysem Bierezowskim.

     

  • Prezydent wybił się na niepodległość. Izraelską!

    21 sierpnia w Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie miało odbyć się spotkanie z Jerzym Robertem Nowakiem, tytułowanym przez media mylnie profesorem – najbardziej znanym polskim antysemitą i jednocześnie prawą ręką ojca Rydzyka w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Miało się odbyć – bo jakiś ch.. z „Gazety Wyborczej” narobił rabanu,

  • Amerykański prezydent Donald Trump przed kilkoma dniami ogłosił maj „Miesiącem Amerykańskiego Dziedzictwa Żydowskiego”, aby uczcić wkład Żydów w najważniejsze wydarzenia w historii Stanów Zjednoczonych.

    Wczoraj wiceprezydent Mike Pence gościł w Białym Domu przedstawicieli społeczności żydowskiej celebrując wraz z nimi Dzień Niepodległości Izraela, podtrzymując przy tym zapowiedzi Trumpa z czasu kampanii wyborczej o przeniesieniu amerykańskiej ambasady w Izraelu z Tel-Awiwu do Jerozolimy.

  • Chasydom nie zależy na szczęściu. Najważniejsze są zasady, nakazy i zakazy. Mężczyźni godzinami studiują Torę, a kobiety dbają o dom oraz wychowanie dzieci. W świecie ortodoksyjnych Żydów nie ma miejsca na oglądanie telewizji, serfowanie po Internecie czy na bilbordy na ulicy z reklamą proszków do prania. Nie ma też miejsca na rozrywkę, zakupy w sklepie odzieżowym czy miłość…

  • Prezydent Andrzej Duda i medialni klakierzy „dobrej zmiany” starają się wmówić, że podczas wczorajszego wystąpienia izraelskiego prezydenta Re’uwena Riwlina w Oświęcimiu nie padły słowa o współudziale Polaków w Holokauście, o czym szeroko rozpisują się tamtejsze gazety. Z informacji dostępnych na stronie izraelskiego resortu spraw zagranicznych wynika jednak, iż Riwlin wyraźnie mówił o „polskiej ziemi umożliwiającej egzekucję w imię przerażającej ideologii Hitlera”, a także o „fali antysemityzmu spowodowanej nowym prawem”.

     

  • Donald Trump decydując się na przeniesienie amerykańskiej ambasady w Izraelu do Jerozolimy nie liczy się specjalnie z ewentualnymi konsekwencjami tego posunięcia, które po raz kolejny podpali już i tak zdestabilizowany do cna Bliski Wschód. Dużo ważniejsze od światowego pokoju okazują się więc po raz kolejny żydowskie interesy, stąd warto prześledzić powody dla których tak hołubieni przez polską prawicę Republikanie pałają tak wielką miłością do państwa izraelskiego.

     

  • Okrągła rocznica czystek wewnątrz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej stała się dla środowisk lewicowo-liberalnych kolejnym przyczynkiem do tropienia polskiego „antysemityzmu”, a dla prezydenta Andrzeja Dudy do wykonania kolejnych gestów wobec społeczności żydowskiej. Z tego powodu głowa państwa postanowiła poprosić „ofiary” wydarzeń z marca 1968 roku o przebaczenie, przy czym poinformowała znów, iż w naszym kraju na „antysemityzm” nie ma miejsca.

     

  • Jonny Daniels tak długo pełnił rolę izraelskiego przyjaciela naszego kraju, a dokładniej rządzącego obozu Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy, że niedawno kilka państwowych spółek zapowiedziało finansowe wsparcie dla jego fundacji. Tajemniczy lobbysta uznał najwyraźniej, iż po dobiciu interesu może pozwolić sobie na kilka słów krytyki względem rządzących, stąd negatywnie ocenił sobotnią wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego o żydowskich zbrodniarzach i usprawiedliwił kolaborację niektórych Żydów z niemieckimi nazistami.

     

  •  
    W poniedziałek New York Times (NYT), powołując się na „wysokiego oficera wywiadu z Bliskiego Wschodu” – co zwykle znaczy: Izraelczyka – napisał to, co można znaleźć w mediach syryjskich i libańskich. Napisał, że Mosad, wywiad izraelski, podłożył bombę pod samochód syryjskiego naukowca Aziza Asbara, dyrektora ośrodka badawczego w prowincji Hama. Asbar tego nie przeżył, co stało się powodem satysfakcji wyrażonej przez izraelskiego ministra ds. wywiadu Israela Katza.

    Oczywiście ani NYT, ani minister Katz nie potwierdzają otwarcie udziału Mosadu, w końcu chodzi o czyn całkowicie bezprawny, dokonany w obcym państwie. Nikt też jednak nie zaprzecza, gdyż fama na temat „długich rąk Mosadu” jest przydatna jako propagandowy środek odstraszający. Każdy, kto zostanie uznany przez Izrael za niebezpiecznego, może zginąć, gdziekolwiek by się znajdował.

     

  • „Nie było was tutaj przed nami i nie będzie was po nas! Przegłosowaliśmy to prawo podstawowe, by przeszkodzić najmniejszej próbie przekształcenia Izraela w państwo wszystkich obywateli!” – krzyczał dziś w Knesecie do arabskich posłów Avi Dichter ze skrajnie prawicowej partii Likud premiera Netanjahu. W okrzyku tym zawiera się cała intencja rasistowskiej ustawy, która tym się różni od innych, że wchodzi do zbioru izraelskich „ustaw podstawowych”, który pełni rolę konstytucji.

    Tu i tam można dziś usłyszeć, że owa ustawa, która oficjalnie czyni z izraelskich obywateli-gojów (prawie 18 proc. populacji) ludzi drugiego sortu, to jakiś przełom. Widać to niby już po tytule, bo podobna ustawa z 1992 r. definiowała Izrael jako „żydowski i demokratyczny” (w tej kolejności), a teraz słowo „demokracja” zniknęło. „Demokracja” w Izraelu pozostanie, ale tylko dla części mieszkańców, czyli nie będzie demokracją. Lecz tu nie ma niczego nowego.

     

  • Ci „bohaterowie” walczyli z bezbronnymi ludźmi, bili, okradali, podkładali bomby, mordowali tych, którzy nie mogli się obronić. Na tym polegała ich odwaga i niezłomność. Zakładam z pewną troską, iż być może niektórzy odziani w bluzy z napisem ”śmierć wrogom ojczyzny” nie mieli czasu zapoznać się z wytrwałą i bohaterską codzienną znojną pracą u podstaw swych poprzedników. A kto wie, być może niejeden z tatusiów, trzymających za rękę malutkiego synka na niedzielnym spacerze zerwałby z siebie szatę wychwalającą ONR jak koszulę Dejaniry, gdyby wiedział, gdyby znał przeszłość?

  • Jeden z najważniejszych polskich geopolityków, zmarły w 1976 roku Juliusz Mieroszewski, pisał, że Polacy patrzą na swoje miejsce w historii tak, jakby oczy świata były zwrócone tylko na nich. Wszyscy Polaków doceniają, poklepują po plecach, kadząc im raz, że są flanka NATO, drugi, że bastionem cywilizacji, którego oni, strategiczni partnerzy, nigdy nie opuszczą. A tymczasem, jedna ustawa pokazała, że oczekiwania polskich polityków legły w gruzach. Patrząc na ich przestraszone miny śmiem twierdzić, że oni w to chyba wierzyli.

     

  • 6 lipca 1938 r. w Evian rozpoczęła się zwołana z inicjatywy Stanów Zjednoczonych międzynarodowa konferencja, podczas której zamierzano przygotować wspólną politykę wobec uchodźców z Niemiec. Konferencja zakończyła się fiaskiem. Przedstawiciele uczestniczących w niej rządów wyjaśniali, że z rozmaitych przyczyn nie mogą przyjąć Żydów. Po „kryształowej nocy" (9 listopada 1938 r.) internowano 30 tys. Żydów. 24 stycznia 1939 r. Hermann Göring utworzył Centralne Biuro Emigracji Żydów
    W sobotę 13 maja 1939 r. w porcie w Hamburgu stał statek „St. Louis" niemieckiej firmy Hapag. Od rana na ten luksusowy transatlantyk, nad którym powiewała swastyka, zaczęli przybywać pasażerowie.

     

  • Po wczorajszej masakrze w Strefie Gazy, w której z rąk izraelskiego wojska zginęło 58 Palestyńczyków, izraelscy politycy wciąż pozostają w dobrych nastrojach. Nie obawiają się oni bowiem oskarżeń o dokonywanie zbrodni wojennych, ponieważ Stany Zjednoczone zablokowały przyjęcie oświadczenia przez Radę Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, które wzywałoby do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie poniedziałkowych wydarzeń.

     

  • Odpalanie chanukowych świec z chasydzką sektą, „dziedzictwo” Lecha Kaczyńskiego, potępianie obrońców europejskiej tożsamości i poparcie dla izraelskiej polityki na Bliskim Wschodzie – od wczoraj wiemy już, że pro-izraelska propaganda sączona od wielu tygodni przez rządzącą centroprawicę niczego nie zmieniła, a czołowi izraelscy politycy na czele z premierem Benjaminem Netanjahu są po prostu zainteresowani rozpowszechnianiem kłamstw o „polskich obozach zagłady”, w czym mają zresztą pomóc nowe wytyczne syjonistycznego resortu edukacji.

     

  • Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Zjednoczoną Prawicę znacząco wzrosła liczba paszportów naszego kraju, które trafiają do obywateli Izraela. W ciągu ostatnich dwóch lat Izraelczycy mieli więc otrzymać ponad dziesięć tysięcy polskich dokumentów, przy czym taką samą ich liczbę wydano przez pięć wcześniejszych lat. Jak przyznaje w izraelskich mediach żydowski lobbysta Jonny Daniels, większość Żydów złożyła odpowiednie wnioski w celu uzyskania określonych korzyści.

     

  • Parlamentarzysta syjonistycznego Likudu, Miki Zohar, w dość oryginalny sposób postanowił bronić izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, będącego dodatkowo szefem jego ugrupowania. Zdaniem Zohara, Izraelczycy mimo prowadzonych śledztw dotyczących korupcji szefa rządu dalej go popierają, ponieważ „żydowska rasa ma największy kapitał ludzki” oraz „jest najmądrzejsza i najbardziej pojętna”.

    Prawnik i parlamentarzysta Likudu wypowiedział swoje kontrowersyjne słowa w jednej z audycji radiowych. Jego zdaniem wysokie poparcie dla szefa syjonistycznego rządu nie jest przypadkowe, dlatego oskarżenia o korupcję nie robią większego wrażenia na izraelskim społeczeństwie. W chwili obecnej wobec Netanjahu toczą się bowiem trzy śledztwa, w których padają zarzuty o korupcję, oszustwa oraz nadużycie zaufania.

     

  • “Al Arab”, ukazująca się w Wielkiej Brytanii gazeta panarabska, zamieściła niezwykły artykuł autora ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Salema Hamida, o tym, jak świat arabski popełniał błąd za błędem w sprawie Żydów i syjonistów.

    Poniżej polskie tłumaczenie z wersji angielskiej artykułu Salema Hamida.

  • Przez 29 lat Polska i Izrael mozolnie odbudowywały dobre relacje, stając się bliskimi sojusznikami. Teraz wszystko rozsypało się jak domek z kart. „Art. 55a. 1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w  Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r.

     

  • Podczas kolejnych obchodów rocznicy zdarzeń nazywanych oficjalnie „pogromem w Jedwabnem”, biskup pomocniczy warszawski Rafał Markowski w imieniu polskiego Kościoła katolickiego przeprosił za udział Polaków w tych wydarzeniach. Duchowny zapomniał jednak, że sprawa wydarzeń z 10 lipca 1941 roku nie została w pełni wyjaśniona, ponieważ nie zgodzono się na ekshumację ciał żydowskich ofiar, a charakter udziału polskich mieszkańców w zbrodni nie jest do końca jasny.

  • Były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w swojej miłości do Stanów Zjednoczonych zapędził się tak daleko, iż stara się bagatelizować sprawę żydowskich roszczeń majątkowych wobec naszego kraju, które są teraz wysuwane za sprawą ustawy przyjętej w ubiegłym miesiącu przez amerykański Senat. Jednocześnie polityk Prawa i Sprawiedliwości twierdzi, że w pogorszeniu się relacji polsko-izraelskich udział ma Rosja, zaś Izrael ma obecnie w swoim sąsiedztwie zagrożenie w postaci rosyjskiej armii, przy czym były szef MON nie zauważył ostatniej wizyty izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu w Moskwie.

     

  • Można to z łatwością przedstawić jako nadinterpretację. Bez problemu też da się przekonać odbiorców, że to niewinna, a potrzebna społeczeństwu i bezpieczeństwu państwa inicjatywa. Jednak działania Ministerstwa Obrony Narodowej, które spowodowały, że wojewoda zachodniopomorski prosi wójtów i burmistrzów o informacje o osobach innych narodowości posiadających obywatelstwo polskie – budzi najwyższy niepokój.

  • Premier Mateusz Morawiecki spotkał się wczoraj wieczorem z ortodoksyjnym żydowskim rabinem Shmuleyem Boteachiem, a podczas wspólnej koszernej kolacji szef polskiego rządu miał dyskutować na temat nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Rozmówca Morawieckiego napisał po tym wydarzeniu, iż premier z uwaga wysłuchał jego argumentacji na temat zmian w polskim prawie i z tego powodu ma on nadzieję, że rządzący wycofają się z prób przeciwdziałania fałszowaniu historii. 

     

  • Informacje przedstawione przez izraelskie media wskazują, iż to premier Mateusz Morawiecki dążył do zmian w nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zwracając się do izraelskiego rządu o utworzenie ściśle tajnej grupy polsko-izraelskiej mającej zająć się tym problemem. Z pojawiających się doniesień wynika przy tym, że Izrael może obwieścić swój sukces, ponieważ celem ich negocjatorów było usunięcie wszelkich zapisów ustawy drażniących syjonistyczną władzę.

    Dziennikarz Barak Ravid z izraelskiej stacji telewizyjnej „Kanał 10” twierdzi, że Morawiecki zwrócił się do Netanjahu z prośbą o utworzenie specjalnego polsko-izraelskiego zespołu, którego celem miało być wygaszenie sporu o nowelizację ustawy o IPN. Grupa powołana do wyjaśnienia tej sprawy miała działać poza oficjalnymi kanałami dyplomatycznymi, zaś o jej istnieniu wiedziało w Izraelu nie więcej niż 10 osób.

     

  • Spacerując ulicami największych miast w Izraelu, trudno uwierzyć, że całą dobę są rzetelnie monitorowane przez tamtejsze służby. Ale tak właśnie jest. Obserwacja nigdy nie ustaje, nawet jeśli przeciętny obywatel tego nie odczuwa. Wiele tamtejszych instytucji bezpieczeństwa działa na zasadach tajnych służb- funkcjonują niekiedy na granicy prawa, inwigilują społeczeństwo, lecz biorąc pod uwagę liczbę zagrożeń, z jakimi muszą się mierzyć, trudno się temu dziwić.

  • Duże kontrowersje wywołała wypowiedź Jicchaka Josefa, naczelnego rabina Żydów sefardyjskich, który podczas swojego cotygodniowego kazania porównał murzynów do małp, co zdaniem jego biura prasowego było jedynie nawiązaniem do stwierdzeń zawartych w Talmudzie. Wypowiedź Josefa spotkała się nawet z krytyką niektórych żydowskich organizacji, przy czym już jego ojciec pozwalał sobie na podobne uwagi względem osób nie wyznających judaizmu.

     

  • Dwa lata wytrzymywałem namiętne naprawianie naszej najnowszej historii przez obecną władzę, a zwłaszcza przez jej zbrojne ramię, czyli prokuraturę pamięci narodowej, zwaną – chyba dla żartu –  instytutem. Słowo „instytut” kojarzy się w naszym języku z pracą naukową i w definicjach encyklopedycznych oznacza „samodzielną jednostkę badawczą lub jednostkę badawczą w  strukturze uczelni, większą od katedry i mniejszą od wydziału”. O prokuratorach śledzących postacie historyczne definicje nie wspominają. Wyklęci Związani z tą instytucją lub pozostający pod jej wpływem nasi najbardziej aktywni naprawiacze historii, to z reguły ludzie z  trudem pamiętający czasy późnego Gierka, kiedy w krótkich jeszcze majteczkach oglądali „Misia z  okienka”.

  • Sejm w  błyskawicznym tempie znowelizował ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej, usuwając przepisy przewidujące grzywnę lub pozbawienie wolności za przypisywanie Polsce współodpowiedzialności za zbrodnie niemieckie podczas drugiej wojny światowej. Dla wielu to klęska rządu, PiS-u i największe upokorzenie, jakie spotkało nasz kraj od 30 lat. W  styczniu Sejm po  raz pierwszy w tym roku znowelizował ustawę o IPN, wprowadzając do niej artykuł 55a:

    1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie (...) lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3.

     

  • Rozmowa z prof. JERZYM EISLEREM, historykiem, dyrektorem warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej

    – Na temat Marca ’68 w przestrzeni publicznej przeważają dwie skrajne opinie. Jedna, głoszona także przez naukowców z  tytułami profesorskimi, zakłada, że przyczyną tych wydarzeń był wrodzony antysemityzm Polaków. Druga – iż była to tylko walka dwóch partyjnych gangów, z którą polskie społeczeństwo nie miało nic wspólnego.

    – Nie zgadzam się z żadną z nich.

     

  • Szef niemieckiego MSZ Sigmar Gabriel zapewnił w sobotę Polaków, że Niemcy biorą na siebie pełną odpowiedzialność za Holokaust i będą potępiać takie zafałszowania historii jak sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”.

    Minister odniósł się do dyskusji, jaką wywołała nowelizacja ustawy o IPN. „Polska może być pewna, że jakakolwiek próba zafałszowania historii, jak w sfomułowaniu „polskie obozy koncentracyjne”, zostanie przez nas w sposób jasny i zdecydowany odrzucona” – podkreślił dyplomata.

  • Na ulicach kilku niemieckich miast pojawili się demonstranci, którzy mieli na sobie żydowskie jarmułki. To gest solidarności z tamtejszą społecznością żydowską, która w ostatnim czasie ma coraz częściej padać ofiarą ataków, co wiąże się głównie z napływem muzułmańskich imigrantów do tego kraju. Wspomniane manifestacje odbyły się po wydarzeniu sprzed ponad tygodnia, kiedy w Berlinie ofiarą napaści padł Żyd przechadzający się ulicą w tradycyjnym żydowskim nakryciu głowy.

     

  • Zdjęcie użytkownika Rafał Trzeciak.

     

  • Wczoraj w sądzie w Bochni odbyła się pierwsza rozprawa, w której 24 osoby pochodzące z Izraela, USA, Meksyku i Austrii domagają się zwrotu wielu gruntów położonych w centrum Żegociny. Przed wojną nieruchomości te były własnością kilku żydowskich rodzin. Po wojnie, w oparciu o dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich, zostały przejęte przez Skarb Państwa, co ostatecznie zostało potwierdzone w 1960 roku prawomocnym orzeczeniem sądu. Obecnie skarżący chcą unieważnienia tego orzeczenia i otrzymania tytułu własności dla wspomnianych nieruchomości.

     

  • Grupa ortodoksyjnych Żydów protestowała we wtorek przed polskim konsulatem w Jerozolimie, sprzeciwiając się ingerencji państwa izraelskiego w wewnętrzne sprawy naszego kraju. W specjalnym liście do polskich władz organizacja Neturei Karta przestrzega przed polityką izraelskich władz, które ich zdaniem wykorzystują pamięć o Holokauście dla własnych interesów, dlatego wysyłając do Polski żydowskich uczniów nie mówią im prawdy o zmowie istniejącej pomiędzy syjonistycznymi aktywistami i niemieckimi nazistami. Ortodoksi domagają się przy tym wprowadzenia zakazu używania izraelskich flag w trakcie Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

     

  • Dziś po południu rozpoczął się proces Ahed Tamimi, uwięzionej w wieku 16 lat, za „napaść” na żołnierza izraelskiej armii okupacyjnej, który zmasakrował jej 13-letniego kuzyna. „Napaść” na ciężko uzbrojonego mężczyznę polegała na wymierzeniu mu policzka. Grozi jej siedem lat więzienia. Proces zaczął się od skandalu: sąd wojskowy nakazał usunąć z sali publiczność i dyplomatów. Przedmiotem debaty była więc tajność procesu, a nie czyn Ahed Tamimi. Tymczasem Palestyńczycy trzymani w izraelskich więzieniach bez wyroków podjęli decyzję o bojkocie sądów wojskowych.

     

  • Izraelska ambasada zaprotestowała przeciwko holenderskiej parodii piosenki, która wygrała tegoroczny konkurs Eurowizji. Pastisz nagrany przez aktorkę kabaretową Martine Sandifort wyśmiewał między innymi politykę syjonistycznego państwa, w tym budowę murów na granicach oraz zarabianie przez nie na przeniesieniu amerykańskiej ambasady, dlatego zdaniem jego dyplomatów miał „antysemicki charakter”.

     

  • Uchwalenie przez parlament Stanów Zjednoczonych ustawy 447, zobowiązującej Departament Stanu USA do wsparcia roszczeń majątkowych wysuwanych przez organizacje żydowskie, nie wzbudziło większego zainteresowania mediów w naszym kraju, a przebywający akurat w Ameryce przedstawiciele rządu Mateusza Morawieckiego także zbagatelizowali sprawę. Innego zdania na ten temat są jednak amerykańskie środowiska polonijne, które apelują do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, aby nie zaakceptował nowego prawa.

     

  • Przez setki lat Polacy byli jednym z najbardziej tolerancyjnych narodów w Europie. To do Polski uciekali Żydzi przed prześladowaniami, jakie ich spotykały w Europie Zachodniej. To Polska była jedynym krajem, który nie wprowadził kar za homoseksualizm. To tutaj kobiety uzyskały prawa wyborcze niemal najszybciej na świecie. Nie było Ku Klux Klanu, sprowadzania niewolników z Afryki czy palenia na stosach. Obecnie, w ramach specyficznej polityki "zawiści", próbuje się od nas wyłudzić pieniądze za błędy popełnione przez rządy innych państw.

    Wiele środowisk opiniotwórczych w Polsce bagatelizuje kwestię odszkodowań za mienie pozostawione w Polsce w wyniku działań hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiej Rosji (wszak nie wolno zapominać, że to, co działo się w Polsce bezpośrednio po 1945 roku było w 100 proc. uzależnione od decyzji podejmowanych na Kremlu).

     

  • Sprawa ta jest już trochę zapomniana, ale w kontekście zmasowanej akcji dyfamacyjnej Izraela wobec naszego kraju oraz działań amerykańskich polityków ("Ustawa 447") warto przypomnieć o tajnej notatce ambasadora USA w Polsce z 2009 roku, którą swego czasu ujawniła WikiLeaks. Zgodnie z jej treścią polskie władze chciały sprzedać Lasy Państwowe oraz wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa, aby uzyskać odpowiednie środki finansowe na pokrycie roszczeń za mienie pożydowskie. Aby sprzedać Lasy trzeba było zmienić Konstytucję. To jednak ekipie PO-PSL nie wyszło. 

     

  • Postanie Warszawskie zostało brutalnie ocenione na wszelkie możliwe sposoby, po latach rozliczono dowódców i przypisywano im zbrodnie na ludności cywilnej, a przede wszystkim oceniano (bez)sens akcji zbrojnej. Z częścią tych zarzutów się zgadzam, cześć uważam za absurdalną, ale jedno nie ulega najmniejszej wątpliwości – o PW mówi się bez najmniejszej cenzury i tak samo mówi się o Armii Krajowej. Zupełnie inaczej rzecz się ma z powstaniem w getcie warszawskim, o którym praktycznie w ogóle się nie mówi, jedynie bezrefleksyjnie bije pokłony. Jest to niezmiernie dziwne, bo powstanie w getcie przy PW to nie tylko pozbawione sensu samobójstwo, ale obraz nędzy i rozpaczy żydowskich elit i żydowskiej społeczności.

    Nie zamierzam bawić się w skrupulatne analizy historyczne, tego się w felietonie nie da spisać, ale wystarczy przytoczyć podstawowe fakty, aby zobaczyć, że żydowskie powstanie było kompletnym absurdem i moralnym upadkiem.

     

  • Dla mainstream’owej polskiej prawicy to wydarzenie na miarę lądowania człowieka na księżycu dla całej ludzkości. Publicyści tygodnika „Do Rzeczy” zaczęli bowiem odkrywać, że za szybko uwierzyli we własną propagandę, a więc w narrację o Izraelu jako „sojuszniku Polski i bastionu naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie”, stąd w najnowszym numerze pisma zaczynają zastanawiać się nad rzeczywistym kształtem stosunków polsko-izraelskich, czy nawet szerzej polsko-żydowskich.

     

  • Stanowisko Izraelskich władz wobec ustawy mającej karać za używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne” nie podziałał ozdrowieńczo na większość prawicowych publicystów, którzy starają się ratować swoją skompromitowaną pro-izraelską propagandę. Z tego powodu część z dziennikarzy mediów wspierających obóz Prawa i Sprawiedliwości rozpacza nad możliwymi „antysemickimi” reakcjami, krytykuje pomysły wydalenia izraelskiej ambasador i upominania się o prawa Palestyńczyków, a także przestrzega przed ostrym reagowaniem na żydowskie naciski.

     

  • Telemost Mateusza Morawieckiego z Binjaminem Netanjahu był cyrkiem podsumowującym cały dzień obfitujący w niezrozumiałe wydarzenia dla wielu wyborców PiS. Wspólna konferencja poprzedzająca ekspresowe uchwalenie ustawy pozwalającej bezkarnie znieważać Polskę nie mogła się spodobać w Polsce, ale powiedzmy, że na zewnątrz jakiś tam pozytywny sygnał poszedł. W te bzdury o wielkim pojednaniu i sojuszu nie ma co wierzyć, natomiast wygląda na to, że Żydzi przerwą kampanie oszczerstw przeciw Polsce, a raczej poważnie ograniczą jej skalę, bo pełnej ciszy nie będzie na pewno.

     

  • Wszystko staje się jasne gdy poskłada się pewne fakty. Jak to się dzieje, że obecne elity, te, które akurat rządza Polską i które nieźle radzą sobie z Unią Europejską, dostaje łomot od środowisk żydowskich: jeżdżą bez celu do Izraela, tolerują antypolskie fobie, jak muzeum Polin z fałszywą wersją historii, czy nietolerującego polskich flag dyrektora muzeum niemieckich zbrodni w Auschwitz.    

     Gabriel Maciejewski, autor „Baśni jak niedźwiedź” na swoim blogu w art. „Żydzi i pornografia”* opublikowali tekst Jerzy Sławomir Maca i Stanisława Janeckiego, w Tygodniku „Wprost” z marca 2001 r. pt.: „Nasza wina”**:

     

  • 1. Czy w Izraelu, jakimkolwiek panstwie na świecie istnieje coś takiego jak "dziedziczenie bezspadkowe" ; tj., czy u was jest tak, że np. obywatel Izraela pochodzenia arabskiego, który umiera bezpotomnie - czy jego majątek po śmierci przechodzi do jakis organizacji arabskich, np. Hezbollah ?. A jeśli tak nie jest, to skąd ta ustawa 447 i jej forsowanie przez was ??? To jest "prawo pięśći", czyli bezprawie z epoki jaskiniowców !!

    2. Skoro tak bardzo przestrzegacie prawa własności - to dlaczego nie oddacie ziem/domów zrabowanych ( w waszej terminologii - przejętych ) Palestyńczykom ???

     

  • Dzięki udziałowi w programie, któ- ry na podstawie badań genetycznych i dokumentacji pochodzącej z historycznych archiwów sprawdza, skąd pochodzimy, hollywoodzka gwiazda Scarlett Johansson dowiedziała się więcej o  swoich przodkach mieszkających przed wojną w Warszawie (...).

  • Amerykański prezydent Donald Trump podpisał ostatecznie ustawę 447, która zobowiązuje Departament Stanu USA do raportowania tamtejszym parlamentarzystom, jakie kraje „ociągają się” z uregulowaniem kwestii żydowskiego majątku znacjonalizowanego po zakończeniu II wojny światowej.

    Przed poważnymi konsekwencjami nowego prawa przestrzegają od wielu tygodni amerykańskie środowiska polonijne, zarzucające dodatkowo bierną postawę rządowi Mateusza Morawieckiego.

     

  • Naczelny rabin Polski Michael Schudrich, który choćby przy okazji żydowskiego święta Chanuka był podejmowany z honorami przez prezydenta Andrzeja Dudę, postanowił poskarżyć się na rosnący w naszym kraju „antysemityzm”, co raczył uczynić na antenie niemieckiej telewizji państwowej. Zdaniem zwierzchnika żydowskiej społeczności w Polsce, obecną sytuację można porównać do wydarzeń z marca 1968 roku, za co odpowiada nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

     

  • Dopiero teraz dochodzi do nas jak bardzo niebezpieczna dla polskiej racji stanu jest podpisana w 2009 roku przez rząd Donalda Tuska tzw. Deklaracja Terezińska. Dokument ten sam w sobie nie ma mocy prawnej. Problem w tym, że ekipa Tuska podpisując go uwiarygodniła roszczenia Światowego Kongresu Żydów w zakresie tzw. mienia bezspadkowego (dobrowolnie przyznała bowiem, że kwestia ta istnieje i nie jest uregulowana). Serbia również podpisała tę deklarację. Efekt jest taki, że dziś – jako pierwszy kraj w Europie – płaci żydowskim organizacjom wysokie odszkodowania.

     

  • Minęła 50. rocznica Marca ’68. Czy był to przejaw antysemityzmu Polaków, radziecka intryga, czy jedynie walka dwóch partyjnych gangów? Wydarzenia sprzed pół wieku, jak żadne po upadku stalinizmu, sprawiły, że Polska i Polacy stali się uosobieniem niechęci do Żydów. 19 marca, wkrótce po słynnym przemówieniu w Sali Kongresowej I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, w zakładach pracy organizowano obowiązkowe masówki (sprawdzano listę obecności), podczas których popierano władzę i bezpardonowo atakowano prawdziwych i urojonych syjonistów.

     

  • Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz postanowił wytłumaczyć się z nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, co zrobił na łamach liberalnego dziennika „Rzeczpospolita”. Wychowanek tak zwanej „geremkowskiej szkoły dyplomacji” stwierdza w nim między innymi, że nowe przepisy nie są wymierzone w ludzi pokroju Jana Tomasza Grossa, a także obciąża Polaków winą za niewyjaśnione z powodu braku ekshumacji ofiar wydarzenia w Jedwabnem.

     

  • St. Zjednoczone jak ognia unikają tej wstydliwej historii. W czerwcu 1939 r. do portu w Miami zbliżał się statek "St. Louis", na pokładzie którego znajdowało się 937 żydowskich uchodźców. Kiedy statek był już blisko Miami amerykańska straż przybrzeżna przekazała jego kapitanowi, że "St. Louis" - jako "element niepożądany" - nie może cumować ani w Miami, ani w żadnym innym porcie USA. Po wielu dniach nieudanych negocjacji kapitan musiał podjąć decyzję o powrocie do Europy. Na pokładzie statku był również 2-letni Joachim Hirsch. Niedługo później został on zagazowany w Auschwitz.

     

  • W Jerozolimie odbyło się pierwsze spotkanie zespołów ds. dialogu prawnohistorycznego Polski i  Izraela. Celem polskiej delegacji było wyjaśnienie wątpliwości dotyczących nowelizacji ustawy o IPN, która właśnie tego dnia weszła w życie. Wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki, stojący na  czele polskiego zespołu, oświadczył, że cieszy się z  rozpoczęcia dialogu, który będzie „napędzany wspólnym pragnieniem, aby bronić prawdy, wolności badań naukowych, wolności artystycznej i wolności debaty publicznej”. Szef delegacji izraelskiej, dyrektor generalny MSZ Juwal Rotem podczas wspólnej konferencji prasowej powiedział:

     

  • Rozmowa z prof. WIESŁAWEM JANEM WYSOCKIM, historykiem, sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (1990 – 1992)

    – Chyba nikt nie spodziewał się takiej reakcji Izraela na uchwalenie noweli o IPN-ie.

     

  • Szykowany na nowego premiera Izraela Ja’ir Lapid, który w ubiegłym tygodniu stwierdził, że "Polskie obozy śmierci istniały i żadne prawo nigdy tego nie zmieni", obraca się w bardzo ciekawym towarzystwie. U jego boku widziano bowiem... Andrzeja Gąsiorowskiego. Przypomnijmy, że Gąsiorowski na początku lat 90-tych za pośrednictwem swojej spółki Art-B wypompował z polskiego sektora bankowego 4,2 bln ówczesnych zł (równowartość 420 mln zł), po czym uciekł do Izraela. Do dziś za ten gigantyczny przekręt nie poniósł żadnych konsekwencji.

     

  • Nowelizację ustawy o IPN Sejm przyjął 26 stycznia — dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holocaustu, a 5 dni później przyjął ją Senat. Podpisanie ustawy doradzał prezydentowi prezes PiS Jarosław Kaczyński. W swoim wtorkowym przemówieniu prezydent Andrzej Duda oświadczył, że podjął decyzję o podpisaniu Ustawy i w trybie następczym skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. To temat rozmowy korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem i niezależnym publicystą Konradem Rękasem.

    — Jak Pan skomentuje to, co się stało, i podpis prezydenta pod Ustawą o IPN?

     

  • Rządzący sprytnie to sobie obmyślili - większość Polaków w tym tygodniu miała żyć mistrzostwami w piłce nożnej i nie specjalnie interesować się polityką. W takich warunkach zawsze łatwiej przeforsować różne kontrowersyjne rozwiązania. Niestety "Orły Nawałki" zrobiły wszystkim przykrego psikusa dostając łomot od Senegalu i Kolumbii. W ten sposób przesłaniający rzeczywistość mundialowy balonik pękł szybciej niż przewidywano, ujawniając przy tym, że na zwołanym naprędce nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmu rządzący chcą "pozbyć się" problemu ustawy IPN.

     

  • Marszałek Sejmu Marek Kuchciński uroczyście zapalił świecie z okazji żydowskiego święta Chanuka, zaś w uroczystości w budynku parlamentu towarzyszyli mu przedstawiciele ortodoksyjnej sekty Chabad-Lubawicz. O podobnym uczczeniu chrześcijańskiego Bożego Narodzenia w izraelskim Knesecie jak zwykle nie ma natomiast mowy, ponieważ już kilka lat temu przewodniczący syjonistycznego parlamentu sprzeciwił się podobnym pomysłom z powodu „przywoływania złych wspomnień” przez świąteczne drzewko.

  • Rozmowa z prof. TOMASZEM GĄSOWSKIM, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego

    – Czy obchody 75. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim mogą wpłynąć na normalizację stosunków polsko-żydowskich, czy też spowodują ich dalsze zaostrzenie?

    – Mam nadzieję, że wpłyną na poprawę naszych relacji, zwłaszcza że upamiętniający Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu Marsz Żywych, jaki nie tak dawno miał miejsce na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, wypadł bardzo dobrze (brało w nim udział 12 tys. ludzi, w przeważającej większości uczniowie z Izraela – przyp. autora). Prezydenci Polski i Izraela nie szczędzili sobie miłych słów i gestów, co dowodzi, że obu stronom zależy na złagodzeniu napięcia.

    – Izraelska reakcja na nowelizację ustawy o IPN pokazała, że nasze kraje nie są tak zaprzyjaźnione, jak twierdzono w  ostatnich latach, a  wśród wielu zwykłych ludzi odżyła skrywana wzajemna niechęć.

     

  • W Nowym Jorku powstanie Muzeum Polaków Ratujących Żydów – ogłosił kilka dni temu na antenie telewizji wPolsce.pl Jan Dziedziczak, wiceminister spraw zagranicznych.

    Jak donosi portal wPolityce.pl Dziedziczak stwierdził m.in.: „Musimy przypilnować, by przebiła się obiektywna prawda”. Wiceminister stwierdził również, że z powodu trwającego prawie 50 lat komunizmu Polska ma opóźnienia dot. interpretacji wydarzeń z czasów II wojny światowej względem państw Zachodu.

     

  • Syjonistyczna Organizacja Ameryki poinformowała, że katarska stacja Al-Dżazira nie wyemituje czterech odcinków filmu dokumentalnego poświęconego działalności pro-izraelskiego lobby w Stanach Zjednoczonych, ponieważ katarskie władze odwiódł od tego przywódca syjonistów. Dokument jest owocem pracy reportera śledczego, który przeniknął do organizacji żydowskich w Ameryce i dzięki uzyskanym w nich informacjom miał ujawnić, iż amerykańscy parlamentarzyści zostali wciągnięci w tajną kampanię Izraela przeciwko ruchowi bojkotu tego państwa.

     

  • Francuscy intelektualiści podpisali specjalny list, natomiast niemiecka kanclerz Angela Merkel ubolewa z powodu rozprzestrzeniania się „antysemityzmu”, który ma być obecnie udziałem przede wszystkim środowisk imigranckich i muzułmańskich. W obu przypadkach chodzi głównie o potępienie zjawisk ataków z powodu żydowskich korzeni mieszkańców tych państw, co zdaniem tamtejszych elit związane jest z radykalizacją wyznawców islamu.

     

  • Zdjęcie użytkownika Paweł Wolniewicz.

     

  • Irena Sendlerowa, Eugeniusz Łazowski, Aleksander Ładoś, rodzina Ulmów, członkowie Rady Pomocy Żydom i tysiące Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Wszyscy oni w ciemnych i okrutnych latach niemieckiej okupacji, wykazali się niezwykłym wręcz bohaterstwem. Historie wielu z nich mogłyby być kanwą hollywodzkich produkcji. To Polacy w sposób masowy i instytucjonalny ratowali Żydów przed Zagładą. Nie Niemcy. Nie Rosjanie. Nie Amerykanie. Lecz Polacy. I to właśnie jest dziś dla wielu bardzo niewygodną informacją.

     

  • Dodano: 2010-07-7 9:45 am   Aktualizacja: 2018-01-30 2:45 pm 

    Poniżej przypominamy archiwalny i historyczny wywiad z prof. Finkelsteinem, jednak zyskujący dzisiaj nowy wymiar, szczególnie w kwestiach obarczania Polaków za tzw. holokaust oraz podejmowania kolejnych prób wyłudzenia od Polski “odszkodowań”. Przypomnijmy również, że Bronisław Komorowski pełniący funkcję Marszałka RP podczas swojego pobytu w Izraelu w 2009 roku przyrzekł nowe ustawodawstwo gwarantujące “rekompensaty za żydowskie mienie” [link]. Warto również dodać, że prasa izraelska już 3 lata temu pisała, że wypłacenie “rekompensat” będzie możliwe “po zmianie reżimu w Polsce” [link]. Jak wiemy “zmiana reżimu” braci Kaczyńskich już nastąpiła, pora więc na dalsze kroki.

    Z dr. Normanem G. Finkelsteinem, autorem głośnej książki  „The Holocaust Industry”, rozmawia Jan M. Fijor

    – Panie profesorze, jakie związki łączą Pana z Polską?

     

  • Kręcący się w środowisku Prawa i Sprawiedliwości żydowski lobbysta Jonny Daniels po raz kolejny dał do zrozumienia, iż polski rząd powinien zdecydować się na wycofanie z nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Jego zdaniem to właśnie nowe prawo, przewidujące karanie za fałszowanie historii, odpowiada za rzekomy wzrost „antysemityzmu” w naszym kraju, a także za niechęć do Polaków w Izraelu.

     

  • Rabin Michael Schudrich zapowiada w prasowym wywiadzie, iż będzie wspierał mieszkających w Polsce muzułmanów w ramach walki z „ksenofobią”, stwierdzając wprost, iż de facto taka współpraca ma już miejsce. Naczelny rabin Polski jest przy tym zaniepokojony wzrostem negatywnych emocji związanych z obecnością środowisk żydowskich w naszym kraju, przy czym uważa, że w Polsce za mało mówi się o takich wydarzeniach jak niewyjaśnione do końca incydenty w Jedwabnem i Kielcach.

     

  • Zgromadzenie Żydowskie w Sztokholmie opowiedziało się przeciwko proponowanym rozwiązaniom, które mają na celu zakazanie islamskiego nawoływania do modlitwy z minaretów w miejscowych meczetach. Środowiska żydowskie w Szwecji twierdzą, że muezzini powinni mieć takie same prawa jak chrześcijańskie Kościoły używające dzwonów, zaś ewentualny zakaz porównują do osiemnastowiecznych „uprzedzeń” wobec wyznawców judaizmu.

     

  • Chociaż prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się ostatnio między innymi z przedstawicielami ortodoksyjnych środowisk żydowskich, wyraziły one właśnie zaniepokojenie, że w Polsce „coraz częściej dochodzi do antysemickich incydentów”. Ponadto Europejski Kongres Żydowski twierdzi, iż polskie władze nie dyskutują z lokalnymi liderami żydowskiej społeczności o zwalczaniu podobnych zjawisk.

    Europejski Kongres Żydowski opublikował na swoich stronach internetowych oświadczenie, którego autorem jest szef tej organizacji, Wiaczesław Mosze Kantor. Rosyjsko-żydowski oligarcha pisze w nim, iż w Polsce „coraz częściej dochodzi do antysemickich incydentów”, a w całej Europie w tej sprawie istnieje dialog pomiędzy rządzącymi oraz lokalnymi społecznościami żydowskimi w sprawie przeciwdziałania podobnym wydarzeniom.

    Według europejskich Żydów w Polsce jest jednak zupełnie inaczej, ponieważ rząd „w niewielkim stopniu” jest zainteresowany konsultacjami oraz dialogiem z miejscową społecznością żydowską. Kantor zwraca uwagę w oświadczeniu, że przez blisko rok rząd Beaty Szydło nie był w stanie spotkać się z liderami Związku Gmin Żydowskich w Polsce, przy czym miliarder pomija niedawne rozmowy pomiędzy tą organizacją i prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim.

    Jeśli chodzi natomiast o „antysemickie incydenty”, Kongres uważa za takie wytknięcie przez byłą kandydatkę na prezydenta Magdalenę Ogórek zmiany nazwiska przez byłego marszałka Sejmu i senatora Marka Borowskiego, a także odbywające się w Polsce manifestacje Obozu Narodowo-Radykalnego. Z tego powodu Żydzi mają nadzieję, że „polski rząd zatrzyma tę nienawiść i zacznie zdecydowanie działać przeciwko niej”.


     Autonom.pl

  • Dawno nie czułem się tak podle. Przychodzi mi bronić wrogów. Nie wiem, czy to powód do śmiechu czy do płaczu, śmieję się więc przez łzy. Zgrzytnęło na linii Izrael – Polska. Zgrzytnęło głupio i niepotrzebnie. Zgrzytnęło niespodziewanie. Ale, że coś kiedyś zgrzytnąć musiało to przecież wszyscy wiemy. Śledzę przebieg konfliktu wywołanego projektem zmian w ustawie o IPN. Śledzę go nie tylko z uwagą, ale i z obrzydzeniem. Nie pamiętam, ile już razy tłumaczyłem izraelskim dziennikarzom, że nie chcemy niczego zabraniać ani im, ani innym, ale domagamy się jako naród, by nie przypisywano nam winy za zbrodnie hitlerowskie.

     

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: