Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Jajecznica

Laska jest mistrzynią Obrazki

Więcej…
Kiedy pralka tez wrogiem...

Kiedy pralka też wrogiem... –  na ile mam nastawić pranie?a co masz napisane na koszulce?śmierć wrogom ojczyzny ale co to ma do rzeczy?ziko

Skradzione dzieciństwo

Pięcioletnia Cheng Ying po skończonych zajęciach w przedszkolu czekała na matkę, ale ta się spóźniała. Dziewczynka wybrała się więc sama do domu. Sto metrów za bramą przedszkola złapali ją obcy ludzie, wpakowali do samochodu i wywieźli w nieznane. Była jedną z  tysięcy małych Chińczyków, którzy zaginęli w ciągu ostatnich czterdziestu lat. Władze nie dysponują żadnymi wiarygodnymi danymi na temat liczby uprowadzeń, lecz eksperci zajmujący się tym problemem szacują, że może ich być nawet 200 tysięcy.

Więcej…
Poparcie dla Macrona leci w dół

Francuski prezydent Emmanuel Macron jeszcze w maju zwyciężał wybory z poparciem 66 procent wyborców, natomiast ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że popiera go już mniej niż 40 procent obywateli jego kraju. Przyczyną tak drastycznego spadku poparcia są niepopularne decyzje Macrona, który zgodnie z życzeniem wspierających go elit wprowadza francuską gospodarkę na coraz bardziej neoliberalne tory.

Macron był pokazywany przez czołowe światowe media jako cudowne dziecko francuskiej polityki i jedyny człowiek mogący zreformować kraj, co w maju przyniosło mu zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich, w której zmierzył się z Marine Le Pen. Przeciwnik szefowej Frontu Narodowego otrzymał wówczas blisko 66 proc. wszystkich oddanych głosów, ale obecnie sondaże wskazują na niepokojący dla niego trend – poparcie dla Macrona nie przekracza bowiem 36-40 proc.

Specjaliści wypowiadający się dla czołowych francuskich mediów twierdzą, że powoli pryska czar Macrona jako idealnego produktu marketingu politycznego, bowiem obecnie jest on głównym orędownikiem radykalnie liberalnych reform tamtejszej gospodarki. Dodatkowo lewicowej części jego elektoratu nie podoba się chociażby budowanie relacji z prezydentami Rosji i Stanów Zjednoczonych, Władimirem Putinem i Donaldem Trumpem, którzy byli jednymi z pierwszych zagranicznych przywódców przyjętych przez Macrona.

Pozytywnie na notowania nowego prezydenta nie wpływa też ostatnia dymisja szefa sztabu generalnego tamtejszego wojska, gen. Pierre’a de Villiersa, który postanowił opuścić zajmowane stanowisko po obcięciu francuskiego budżetu obronnego. Niektórzy wojskowi, a także polityczni komentatorzy stwierdzili z tej okazji, iż Macron chce skupić w swoich rękach pełnie władzy, próbując zachwiać systemem trójpodziału władzy. Jego radykalni krytycy porównują go już nawet do tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana.

Z pewnością na wysokie poparcie może liczyć Macron wśród francuskich oligarchów, po tym jak proponuje coraz dalej posuniętą liberalizację krajowej gospodarki. Francuski prezydent przy pomocy dekretów reformuje chociażby kodeks pracy w stronę niekorzystną dla pracowników, jak choćby w kwestii łatwiejszej możliwości rozwiązania umowy o pracę przez przedsiębiorców, czy też ograniczania świadczeń chorobowych.

http://autonom.pl

C009

Zdjęcie użytkownika Tamta Polska.

https://www.facebook.com/

A A A

telewizja

  • Bardzo dobrze, że fala krytyki spadła w ostatnich dniach na program „Projekt Lady”. Spośród wszystkich pop psychologicznych programów, w których lubuje się TVN, ten jest wyjątkowo szkodliwy. Wszystkie „Masterchefy”, „Piekielne kuchnie” i inne formaty z tej serii są nieetyczne o tyle, że podkręcają uczestników do rywalizacji w dziedzinie proszenia się o upokorzenie ze strony jury.

  • Cudowna przygoda, choć wymagająca wiele wysiłku tak aktorka podsumowuje swój udział w programie „Azja Express”. Gwiazda nie ukrywa, że wiele razy przeżywała chwile zwątpienia, zawsze jednak potrafiła się zmobilizować do dalszego wyścigu. Jest przekonana, że widzowie będą się świetnie bawić podczas oglądania zmagań szesnaściorga uczestników w Indiach i na Sri Lance.

  •  
    W jesiennej ramówce telewizji TVN ma się pojawić program pt. “Wracajcie, skąd przyszliście”. To kontrowersyjny reality-show, format wywodzący się z Australii. Celebryci przebędą szlaki pokonywane przez dzisiejszych uchodźców, ale w odwrotną stronę.

    Idea programu jest zbliżona do emitowanego już w TVN “Azja Ekspress”, w którym gwiazdy porzucały swoje wygodne życie, by na oczach widzów doświadczać “przygód” pośród slumsów i bezdroży krajów Azji Płd.-Wsch. We “Wracajcie, skąd przyszliście” będą mieli za zadanie przebyć drogę, jaką podejmują uchodźcy napływający do Europy z Bliskiego Wschodu, kierować się jednak będą w przeciwnym kierunku – do miejsc, z których przybywają.

    Formuła programu od początku wzbudzała kontrowersje zarówno w Australii, gdzie powstał ten format, jak i w krajach, gdzie lokalne stacje telewizyjne emitowały własne wersje, m.in. w Niemczech, Szwecji, Holandii i Danii. Podstawowy zarzut dotyczy trywializacji palącego problemu społeczno-politycznego i próby ujęcia go w ramy programu o charakterze de facto rozrywkowym. “Azja Ekspress” miało uwrażliwić odbiorców na problem biedy w krajach Globalnego Południa.

     

  • Materiały informacyjne publikowane w telewizji publicznej od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość nie cieszą się najlepszą opinią, ale do chóru ich krytyków dołączyły nawet media prywatne wspierające poczynania partii rządzącej. Według Bronisława Wildsteina i Piotra Cywińskiego z tygodnika „W Sieci”, czołowe programy informacyjne TVP stały się autoparodią i przywołują skojarzenia z epoką Edwarda Gierka.

  • To, co najbardziej zaprząta umysły Polaków w roku 17. XXI stulecia, jest żarcie. Musi. Nie ma możliwości, aby mózg uchronił się przed propagandą jedzenia, bo ta i tak go dopadnie. Charyzmatyczni kucharze publicyści stali się autorytetami moralnymi, filozofami człowieczeństwa i strategami politycznymi. Należałoby się zastanowić, czy na wydziałach dziennikarstwa nie powołać fakultetów poświęconych dziennikarstwu kulinarnemu – w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne.

  • 20 lat w „Jaka to melodia?” minęło jak jeden dzień – mówi wokalista. Twierdzi, że praca na planie słynnego teleturnieju nigdy mu się nie znudzi, uwielbia bowiem muzykę i cieszy się, że może mieć z nią na co dzień styczność. Artysta jest zaskoczony sukcesem programu, choć rozumie, że jego kolorowa, radosna i apolityczna formuła mogła się spodobać widzom.

     

  • W Szwajcarii nie przeszedł w referendum pomysł likwidacji abonamentu radiowo-telewizyjnego i powolna prywatyzacja mediów (te państwowa miały być odtąd finansowane głównie z reklam). Jednak ponad 70 procent głosujących opowiedziało się za pozostawieniem abonamentu, wprawiając liberałów w osłupienie.

    Inicjatywa nazwana „No Billag” miała zakładać likwidację abonamentu, z którego utrzymują się media, zgodnie z działającą ustawą „misyjne”. Każdy region ma regionalną telewizję oraz radio, prócz tego odpowiedniki naszych głównych kanałów TVP nadają w czterech państwowych językach.

     

  • Do specjalnie strachliwych ludzi nie należę. To i owo w swoim życiu widzia- łem, o wielu strasznych i przerażających historiach słyszałem, a jednak poczu- łem się nieswojo, gdy zapoznałem się z wywodem św. pamięci księdza, egzorcysty archidiecezji warszawskiej Jana Szymborskiego. Z zamieszczonej w „Małym Dzienniku” publikacji dowiedziałem się, że najbardziej narażeni na OPĘTANIE są ludzie mający ponad 30 lat!

  • Co  trzecie polskie gospodarstwo domowe korzysta wyłącznie z naziemnej telewizji cyfrowej, która oferuje obecnie prawie 30 bezpłatnych kanałów telewizyjnych. Od maja do września miliony Polaków spędzają wolny czas na działkach położonych czasem nawet w sporej odległości od miejsca zamieszkania. Dla większości z nich taki pobyt oznacza odcięcie od oglądanej w domu telewizji kablowej czy satelitarnej. W tej sytuacji sensownym pomysłem jest montaż na działce anteny do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej. Wiąże się to zazwyczaj z jednorazowym wydatkiem przekraczającym nieco 100 zł (nie licząc telewizora).

     

  • Coraz więcej ludzi odchodzi od tradycyjnej telewizji i  szuka możliwości oglądania wybranych treści w dogodnym dla siebie czasie i bez konieczności podpisywania umowy abonenckiej. Ostatnio trafił do sprzedaży produkt odpowiadający tym oczekiwaniom. Chodzi o dekoder Player+ Box, przygotowany przez TVN i  platformę nc+. Niewielkie urządzenie w kształcie kostki podłączane do  telewizora za  pomocą kabla HDMI (trzeba go dodatkowo kupić) pozwala zastąpić klasyczny dekoder satelitarny czy kablowy i zapewnia dostęp do wybranych pakietów programowych, kanałów premium (C+, HBO) oraz programów VoD.

     

  • Piłkarski mundial dobiegł wprawdzie końca, ale fani futbolu lubiący oglądać mecze w telewizj wcale nie muszą czekać na kolejne emocje. Wystartowały już bowiem kwalifikacje Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Przez najbliższe trzy sezony wspomniane rozgrywki klubowe pokazywać będzie w Polsce Cyfrowy Polsat. Dobra wiadomość jest taka, że transmitowane będą wszystkie 343 mecze w każdym sezonie. Zła zaś, że za prawo oglądania każdego spotkania trzeba będzie dodatkowo płacić i przedłużyć umowę. To  efekt stworzenia przez operatora unikatowej oferty telewizyjnej, jaką jest pakiet Polsat Sport Premium.

     

  • Nikt nie da tyle, ile obiecają nam politycy –  to  powiedzenie pasuje jak ulał także do  wciąż czekającej na  rozstrzygnięcie sprawy abonamentu radiowo-telewizyjnego. Na  zmiany w  tym zakresie nie ma co na razie liczyć. Obecnie przepisy nakazują opłacanie takiego abonamentu z tytułu posiadania radia i telewizora. Nie ma znaczenia, czy z nich korzystamy, ani to, że płacimy abonament sieci kablowej lub korzystamy z platformy satelitarnej. Zgodnie z  prawem zakup telewizora powinniśmy zarejestrować w urzędzie pocztowym, co staje się podstawą do ustalenia opłaty abonenckiej. O ile gospodarstwo domowe opłaca jeden abonament, niezależnie od  liczby odbiorników, o  tyle firmy muszą płacić za każdy posiadany odbiornik. Kilka lat temu ówczesny premier Donald Tusk zapowiedział likwidację abonamentu, do czego jednak nie doszło.

     

  • Popularne powiedzenie „mówił dziad do obrazu, a obraz doń ani razu” straciło właśnie swoje zastosowanie w  odniesieniu do  telewizorów. Wszystko za  sprawą sztucznej inteligencji (AI-artificial intelligence), która coraz powszechniej zaczyna trafiać na rynek sprzętu audio-wideo. Eksperci uważają, że sztuczna inteligencja wkrótce zmieni w znaczący sposób nasze życie, choć obecnie zaledwie co trzeci Polak wie, czym jest AI i  w  jaki sposób można ją  wykorzystać. Wydarzeniem ostatnich tygodni było pojawienie się telewizorów z AI, na co zdecydowała się koreańska firma LG. Wprowadza ona na rynek odbiorniki, które nie tylko reagują na polecania wysyłane za pomocą pilota, ale wykonuje także polecenia głosowe.

     

  •  Mimo to liczba dotychczasowych kanałów tego nadawcy nie ulegnie zmianie. Jak to możliwe? Chodzi o  stację TVP Sport, której pojawienie się w  naziemnej telewizji cyfrowej zapowiadano już dawno. Kibice liczyli, że  nastąpi to  wraz z uruchomieniem multipleksu MUX 8, na którym dla TVP zarezerwowano trzy miejsca. Jednak od startu MUX 8 minęło już ponad półtora roku, a miejsca te nadal są  puste. To  efekt sporu między telewizją publiczną a firmą Emitel, odpowiadającą za przekaz programów z naziemnych multipleksów. Problem odżył ze zwiększoną mocą w  związku z  mundialem.

     

  • Co o tym decyduje i czy warto wydawać duże pieniądze na zakup takiego właśnie odbiornika? Pierwszy wyświetlacz we wspomnianej technologii zaprezentowano w 2007 roku. Miał przekątną zaledwie 11 cm. Sześć lat później można było kupić pierwszy w  Polsce telewizor OLED o przekątnej ekranu 55 cali, czyli blisko 140 cm.

    Za to ówczesne cudo techniki trzeba było zapłacić aż 40 tys. zł. Dziś podobny model można już mieć za ok. 6 tys. zł. To ciągle jednak zdecydowanie więcej niż wynosi cena telewizora LCD/LED o podobnej przekątnej ekranu. Dlaczego tak się dzieje? Decydująca jest technologia podświetlenia ekranu.

     

  • Kilka tygodni temu w czasie pobytu za granicą chciałem na tablecie obejrzeć program polskiego operatora satelitarnego. Na  ekranie pojawił się komunikat, że  usługa dostępna jest wyłącznie na terenie Polski. Dziś nie miałbym już takiego problemu. Wszystko za sprawą obowiązujących od 1 kwietnia przepisów unijnych dotyczących transgranicznego przenoszenia na rynku wewnętrznym usług online w zakresie treści. Oznacza to, że jadąc za granicę, nie muszę się już martwić, że na komputerze nie obejrzę programów telewizyjnych i oferty VoD, za któ- re zapłaciłem w Polsce.

     

  • Już tylko dni dzielą nas od rozpoczęcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w koreańskim Pjongczangu. Podczas gdy najlepsi sportowcy z całego świata walczyć będą o medale, bój o polskich kibiców stoczą TVP i Eurosport. Choć ceremonia rozpoczęcia zaplanowana jest na 9 lutego, to już dzień wcześniej w TVP1 będzie można oglądać treningi i kwalifikacje do konkursu skoków na normalnym obiekcie – ekspertem będzie Adam Małysz. Każdego dnia igrzysk transmisje z  zawodów rozpoczynać się będą o  godz. 1 – 2 w nocy, co wynika z przesunięcia czasowego.

  • Na początku nowego roku nie tylko zwykli ludzie podejmują różne postanowienia. Np. producenci telewizorów postanawiają skutecznie zachę- cić nas do wymiany dotychczasowych odbiorników, nawet wtedy, gdy kupiliśmy je kilka miesięcy temu. Rozwój technologii jest tak szybki, że przynajmniej dwa razy w roku pojawiają się nowości na rynku telewizorów. Właśnie zakończyły się w Las Vegas największe na świecie targi elektroniki, znane pod nazwą CES.

     

  • W piosence z „Czterech Pancernych” cytowanej na oficjalnej stronie TVP na Facebooku wycięto słowo „brzoza” i zamieniono na „płmień”. Przypadek?

  • Sylwester Marzeń z Dwójką ponownie zawita do Zakopanego. Po ubiegłorocznym koncercie, który przyciągnął 50 tys. publiczności na żywo i średnio 3,5 mln przed telewizorami, TVP liczy na powtórkę sukcesu. – To będzie sylwester z przytupem – zapewnia prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski. Mają to zapewnić różnorodni artyści polscy i zagraniczni, których TVP zaprosiło do współpracy.

     

  • Wieczna wojna jakości z tandetą i szmiry ze sztuką jest pacyfikowana, jakże głupio używaną sentencją łacińską: „o gustach się nie dyskutuje”. Trzeba zacząć od tego, że owe słowa zostały wypowiedziane w czasie, gdy coś takiego jak bezguście praktycznie nie istniało. Nie licząc „dzieł” Nerona, w starożytnym Rzymie do sztuki, kultury, podobnie, jaki i nauki, nie byli dopuszczani analfabeci. Filozofowie, poeci, malarze prezentowali najwyższy poziom, reszta to rzemieślnicy, którzy z powodzeniem ośmieszyliby współczesnych „artystów”. Kontekst i odniesienie tej słynnej sentencji są jednoznacznie pozytywne, poeta miał na myśli tyle, że nie dyskutuje się o tym, czy Seneka, czy Cyceron jest bardziej „cool”.

     

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: