Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Pomóż pomagać

                                                                                                     Zasady działania zbiórki

 

1. 17 lat walki o zdrowie i życie                  

 

A A A

policja

  • Komando Błaszczaka

    13 lipca przed bramą państwa Gałęziowskich z Sosnowca zaroiło się od policji. Z sześciu radiowozów wyskoczyło kilkunastu funkcjonariuszy. Wspierał ich wóz bojowy straży pożarnej. Policjanci wydali strażakom rozkaz, a ci wydobyli łomy i rozpieraki hydrauliczne, po czym przystąpili do wyważania bramy. Szturmowi przyglądały się przez okno dzieci w wieku ośmiu i jedenastu lat oraz ich babcia. Tylko oni w tym czasie byli w domu.

  • Seba i Karyna mają rację, czyli słuchajcie Bodnara

     Przyznam się, że gdy rok temu rok temu po śmierci 25-letniego Igora Stachowiaka pod komendą przy ul. Tameckiej we Wrocławiu protestowała młodzież z tak zwanej podklasy – po cichu cisnąłem bekę. Tabun ”Sebixów w dresach” i ”Karyn w tipsach” intonował tradycyjne przyśpiewki ”zawsze i wszędzie policja jebana będzie”, ”białe kaski robią laski” i tym podobne.
  • Śmierć Igora Stachowiaka: lecą głowy komendantów

    Stracił stanowisko wrocławski komendant wojewódzki i jego zastępca, poleciał komendant miejski. Specjalny zespół powołany na polecenie ministra spraw wewnętrznych ma ustalić, dlaczego 25-letni Igor Stachowiak zmarł po brutalnym przesłuchaniu na komisariacie w stolicy Dolnego Śląska.

  • Stosowanie tortur zdarza się polskiej policji od lat

    „Przypadków tortur, stwierdzonych wyrokami sądowymi mieliśmy pomiędzy rokiem 2008 a 2015 – 22; skazano za to 34 policjantów” – powiedział w radiu ZET rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Dodał też, że przed sądem powinien stanąć policjant, który kilka razy zastosował paralizator w stosunku do Igora Stachowiaka.

  • Wałbrzych: policjanci oskarżeni o spowodowanie śmierci bezdomnego

    Pod koniec zimy, policjanci przewożący chorego bezdomnego, dostali inne wezwanie i zostawili go w lesie. Gdy sobie o nim po 3 godzinach przypomnieli – już nie żył. W notatce napisali, że na zwłoki natknęli się przypadkiem. Dziś byli już funkcjonariusze usłyszeli zarzuty prokuratorskie.