Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Zmarła Irena Szewińska, najbardziej utytułowana z polskich sportowców. Mnóstwo medali z imprez międzynarodowych i krajowych, długotrwała kariera na najwyższym światowym poziomie. Była sportowcem o wielkiej klasie i równie wielkiej skromności. Do dzisiaj pamiętam, jak Szewińska rozgrzewała się razem z nami, tłumem sportowego planktonu, na bocznym żużlowym boisku Skry przed pierwszym rzutem lekkoatletycznych drużynowych mistrzostw Polski.

Ani to była ważna impreza, ani szczególnie istotna dla jej klubu, Polonii Warszawa, przynajmniej na tym pierwszym etapie, zresztą i sama Polonia, z całym szacunkiem, nie mogła wiele namieszać w tabeli. Szewińska była wówczas już bezdyskusyjną gwiazdą, ze złotymi medalami olimpijskimi i rekordami świata. Uznała jednak, że jej obowiązkiem jest wesprzeć swoją drużynę. I rozgrzewała się na tym prymitywnym bocznym stadionie, razem z tłumem nikomu nieznanych zawodników z równie nieznanych klubów z całej Polski, którzy z rozdziawionymi ustami patrzyli nie rozumiejąc, co taka wielkość tutaj robi razem z nimi. Kiedy człowiek popatrzy na dzisiejsze sportowe celebryckie gwiazdy

 

Add a comment

 Piłkarskie emocje i narzekania niech przez kilka zdań zostaną na aucie. Na plan pierwszy – plan pozornie odległy…

Pan Ryszard Czarnecki osobiście i efektownie (z autoportretem) zawiadomił, że wybrano go członkiem prezydium PKOl. Kiedyś byłem, więc wiem, że zaszczyt to ogromny, choć dla solówek możliwości niewielkie. Ale w grze zespołowej! Byłem w Komisji Sportowej, zawiadowałem komisją „Atlanta”… Skróconą kadencję zwieńczyły Igrzyska w Barcelonie. 19 medali, w tym 3 złote, 6 srebrnych, 10 brązowych – chyba nieźle… Stefan Paszczyk, który wcześniej opuścił prezydium PKOl i objął pieczę nad przygotowaniami olimpijczyków Hiszpanii współsprawił, że odnieśli historyczny sukces… To była udana gra indywidualna, nie to, co skromny wkład dziennikarza sportowego…

Z panem Cz. może być inaczej.

 

Add a comment

Jedna z najsmutniejszych historii ostatnich lat. Bezdomna, upośledzona intelektualnie kobieta w zaawansowanej ciąży przygarnięta przez alkoholika i nędzarza, mieszkającego w ruderze na działkach. Ona rodzi dziecko do wiadra, on zakopuje wiadro w lesie. Jest przy tym jej koleżanka – dziewczyna leczona psychiatrycznie, po szkole specjalnej, nie bardzo wie, co się dzieje. Usłużni sąsiedzi biegną na policję donieść, że był brzuch i nie ma, a dzieciątka nie widać. Policja zawozi kobietę do ginekologa, zmusza do badania, które potwierdza poród, znajduje wiadro ze zwłokami.

Na procesie wszyscy troje mamroczą, plączą się w zeznaniach, oskarżają się wzajemnie. Psychiatrzy mówią o „ewidentnych dysfunkcjach intelektualnych” podsądnych. We wtorek zapadł wyrok: kobieta dostała 15 lat, mężczyzna 11. Jej koleżanka za „nieudzielenie pomocy noworodkowi” 15 miesięcy – sąd ocenił, że kara „będzie dla niej nauczką”. Prokuratura uważa, że wyrok jest za łagodny, będzie się odwoływać. Chciała dla wszystkich 25 lat więzienia.

Prawdziwi zbrodniarze w tej historii nigdy nie staną przed sądem. To państwo, które toleruje zjawisko bezdomności, fałszując statystyki tak, żeby zmniejszyć jego skalę.

 

Add a comment

Nawet Paul McCartney ich lubi, a  trudno nie polegać na guście byłego muzyka The Beatles. Na  dowód zagrał z  nimi na debiutanckiej płycie. Ale zacznijmy od... końca. Kiedy 12 czerwca na warszawskim Torwarze grali na  bis „School’s Out” i fragment „Another Brick in the Wall” z repertuaru Pink Floyd, lider i pomysłodawca przedsięwzięcia – zarazem główny wokalista grupy –  przedstawił współpracujących z nim muzyków.

Zaczął od akompaniatorów, a na koniec wymienił trójkę członków kapeli: „Joe Perry! (po  nazwisku gitarzysty Aerosmith aplauz był ogromny). A  tego faceta znacie? Mistyczny, nieodgadniony, niesamowity Johnny Depp! (w  tym momencie do  braw dołączył wrzask zachwytu). – I wreszcie w roli Alice’a  Coopera... ja!”. Po  słowach tego 70-letniego muzyka, który na scenie wciąż wygląda i  śpiewa równie dobrze jak dawniej, owacje nabrały ogłuszającej mocy. Występujący pod jego kierunkiem Hollywood Vampires – bo to o nich mowa – zasłużyli sobie na owacyjne przyjęcie. Wprawdzie grali w Warszawie niespełna półtorej godziny, ale jak!

 

Add a comment

Świat da się opisać na wiele sposobów, ale jednym z najprzyjemniejszych jest ten według lokalnie konsumowanych alkoholi. Podobno wiele mówi o nas, czy pochodzimy ze strefy wina (południe Europy), piwa – jak nasi zachodni sąsiedzi, czy wreszcie wódki – jak my i choćby nasi bracia Rosjanie. Niektórzy twierdzą, że czy się to nam podoba, czy nie, najlepiej porozumiemy się z tymi, którzy piją to samo co my. Niestety, rodzaj narodowego trunku może też wiele mówić o naszych wadach, bo zwykle większe procenty szybciej uderzają do głowy. Ale tu już jest miejsce na to, co jedni nazywają kulturą picia, a inni po prostu zdrowym rozsądkiem. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba wiedzieć, kiedy przestać.

 

Add a comment

Podkategorie

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: