Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Świat

Sankcje przeciwko wszystkim, agresywna polityka antyimigracyjna, wycofanie się z Paryskiego Porozumienia klimatycznego, a nawet z Rady Praw Człowieka ONZ… Kolejne decyzje prezydenta Donalda Trumpa przestają powoli budzić zdumienie reszty świata. Wszyscy zdążyli już niejako przywyknąć do tego szaleństwa. Lecz właśnie, czy aby na pewno o szaleństwie mowa?

 Ostre słowa i śmieszno-groźne miny, w jakie Trump opakowuje politykę USA, jego nieprzewidywalność, pozwalająca mu czasem dokonać zwrotu o 180 stopni z dnia na dzień – są dla wielu przekonującym sygnałem, że najwyższy urząd najpotężniejszego mocarstwa dostał się w ręce wariata.

Jednak uważna analiza światowego układu sił pozwala wyciągnąć wniosek, że izolacjonistyczny kierunek jest raczej wyrazem głębokich sprzeczności trapiących Stany Zjednoczone, niegdysiejszego lidera globalizacji, który porwany przez jej nurt, utknął dziś na pozycji pariasa. Być może pomysły Trumpa są faktycznie pochodną jego nieznośnego charakteru i nieprzygotowania do roli jaką obrał. Jednak fakt, że w roli tej się znalazł i z powodzeniem ją odgrywa, umożliwiły obiektywne czynniki.

 

Zasada swobody świadczenia usług, jako jedna z podstawowych zasad współczesnej UE, teoretycznie nie powinna być niczym ograniczana. W praktyce bywało z tym różnie. W 2004 roku Niemcy panicznie bali się konsekwencji rozszerzenia UE i konkurencji ze strony niektórych polskich firm. Lęk był na tyle silny, że w traktacie akcesyjnym wynegocjowali, iż polskie firmy z branż potencjalnie najbardziej konkurencyjnych nie będą mogły swobodnie świadczyć usług na terytorium RFN przez okres 7 lat (!) od dnia rozszerzenia UE. W drugą stronę to ograniczenie nie obowiązywało.

 

Włoski wicepremier i minister spraw wewnętrznych Matteo Salvini nakazał przywrócić w urzędach normalne formularze, zawierające określenia „matka” i „ojciec” zamiast wprowadzonych przez lewicę pojęć „rodzic 1” i „rodzić 2”. Ponadto lider Ligi zapowiedział obronę tradycyjnego modelu rodziny, dlatego na koniec swoich rządów chce pochwalić się większą liczbą narodzin, aby przełamać kryzys demograficzny.

Salvini w rozmowie z jedną z katolickich gazet poinformował, że nakazał zmianę formularzy wniosków o wydanie dowodu tożsamości dla dzieci, aby ponownie zawierały one normalne określenia rodziców.

 

Ponad milion ludzi wróciło do Syrii, informuje rosyjskie Centrum Przyjęcia, Rozmieszczenia i Ulokowania Uchodźców. Dokument szacuje liczbę powracających na 1 216 796 osób licząc od 15 września 2015 roku. Wśród nich było 364 tys. kobiet i 620 tysięcy dzieci. Codziennie do swojego kraju wracają kolejni ludzi, wygnane wojną ze swoich domów. W ciągu ostatniej doby z Libanu powróciło 64 uchodźców, w tym 18 kobiet i 34 dzieci.

Jak ocenia Centrum, chęć powrotu do Syrii wyraziło kolejne około 1,7 miliona ludzi.

 

 Koniec z jednorazowymi plastikowymi torbami zapowiedział rząd Nowej Zelandii. Premier Jacinda Ardern chce bardziej konsekwentnie dbać o środowisko i podtrzymywać reputację Nowej Zelandii jako zielonej, czystej przestrzeni.– Każdego roku w Nowej Zelandii używanym setek milionów jednorazowych reklamówek.
To cała góra toreb, z których wiele po wyrzuceniu zatruwa nasze cenne środowisko wybrzeży i morza, szkodząc wszelkim formom życia w morzu. To dzieje się, chociaż mamy sensowne alternatywy – powiedziała szefowa rządu Nowej Zelandii.
 

Nie żyje Oksana Szaczko, współzałożycielka grupy Femen znanej z protestów, często w nietypowych miejscach. O  jej śmierci poinformowała obecna liderka organizacji Inna Szewczenko. 31-letnią Oksanę znaleziono martwą 23 lipca w jej mieszkaniu w Montrouge na przedmieściach Paryża. Emmanuelle Lepissier, rzeczniczka urzędu prokuratora w Nanterre, oświadczyła, że zgon nastąpił przez uduszenie w wyniku powieszenia się. Oksana zostawiła list pożegnalny. Według znajomych od pewnego czasu cierpiała na depresję. W oficjalnym oświadczeniu Femen stwierdza: „Oksana walczyła o sprawiedliwość, o równość, o prawa dla siebie i dla wszystkich kobiet, które uważają ją za bohaterkę”. „Przychodzę, rozbieram się, zwyciężam”. To było motto Femenu, organizacji feministycznej założonej w kwietniu 2008 roku w uniwersyteckim mieście Chmielnicki i znanej z  akcji, w  której uczestniczki pokazywały się z obnażonymi piersiami.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: