Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Świat

 

Bank Światowy ogłosił triumfalnie, że odsetek skrajnej biedy na świecie zmniejszył się. W 2015 roku osób żyjących poniżej poziomu ubóstwa było 10 proc.

 Zła wiadomość jest jednak taka, że założenie, które sobie BŚ postawił czyli likwidacja skrajnej biedy na całym świecie do 2030 roku, jest niemożliwe do zrealizowania. Bo choć w tym roku skrajnie biednych ma być jeszcze mniej – 8,6 proc., to tempo likwidacji biedy spada, co właśnie jest powodem dla prognoz, że skrajna bieda nie zniknie.

Na dodatek, kiedy z procentów przejdziemy do liczb bezwzględnych, sprawa wygląda jeszcze gorzej. Skrajna bieda to konieczność przeżycia za mniej niż 1,9 dolara dziennie. Za tę niewyobrażalnie niską kwotę w 2015 roku żyło 738,9 miliona osób na Ziemi.

 

 

Nie ma tygodnia, w którym zachodnie elity polityczne oraz sprzyjające im media nie oskarżałyby Polski o łamanie demokracji na wzór putinowskiej Rosji. Jeśli wierzyć serwowanym tam przekazom w naszym kraju rządzi obecnie reżim, którego działania są tożsame z działaniami reżimu Putina.

Pomijając fakt, że wspomniane zarzuty są absurdalne, warto zwrócić uwagę, że oskarżanie Polski o "putinizm" nie przeszkadza tym samym zachodnim elitom w robieniu gigantycznych biznesów z Putinem. Gdy chodzi bowiem o kasę, optyka wobec kremlowskiego reżimu nagle staje się inna.

Przypomnijmy - kiedy Emmanuel Macron był jeszcze kandydatem do objęcia urzędu prezydenta Francji twierdził, że "sojusznikami Marie Le Pen (tj. jego głównej konkurentki - przyp. red.) są reżimy Kaczyńskiego i Putina".

Dodał przy tym, że ustroje panujące w Polsce i w Rosji nie są otwarte i wolne. - "Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady" - twierdził ówczesny kandydat na prezydenta Francji. 

 

 

Szwedzkie wybory parlamentarne 9  września były najbardziej dramatyczne w  powojennej historii kraju, co sprawia, że budowa nowego rządu może potrwać tygodnie. A nawet miesiące, jeżeli wybory trzeba będzie powtórzyć.

Debaty wyborcze były tak ostre, że –  zdaniem zagranicznych obserwatorów – Szwecja jako pierwszy kraj skandynawski odcięła się od słynnej „politycznej poprawności”.

Największą partią są  w  dalszym ciągu Socjaldemokraci, lecz już tylko z 28 procentami poparcia. Prawicowopopulistyczni i antyimigracyjni Szwedzcy Demokraci uzyskali 17,5  procent głosów i są tym samym drugą partią kraju, z którą jednak żadne inne ugrupowanie nie zamierza współpracować. Na razie.

 

 

Czy lewica powinna zmienić swoje stanowisko w sprawie imigracji ekonomicznej? Pytanie krąży po Europie od kiedy w Niemczech Sahra Wagenknecht, przewodnicząca grupy Die Linke w Bundestagu założyła lewicowy ruch Aufstehen, zakwalifikowany jako „anty-imigracyjny”, choć broni on prawa do azylu i obowiązku przyjmowania uchodźców. W Nieuległej Francji (LFI) , francuskim odpowiedniku Die Linke, doszło do pierwszych starć ideowych w tej kwestii.

 Stanowisko Wagenknecht, według której „otwarcie granic dla wszystkich” jest „nierealistyczne” zdaje się popierać część członków LFI, reprezentowanych przez Djordje Kuzmanovica, jednego z rzeczników partii.

 

 

W piątek 14 września wieczorem w Kraju Tulipanów komisariaty zostaną zamknięte, policjanci nie będą dyżurować, przyjeżdżać na wezwania np. do kradzieży, ani zabezpieczać imprez masowych. Przyjdą do pracy dopiero po weekendzie. Zamierzają reagować wyłącznie w kryzysowych sytuacjach, takich jak zagrożenie życia. To efekt fiaska negocjacji z rządem.

Nawet holenderska liga zastanawia się, czy nie odwołać meczów piłki nożnej zaplanowanych na ten weekend. Funkcjonariusze nie pojawią się na imprezach, które mieli ochraniać. Sami stwierdzili, że „to najbardziej desperacka policyjna akcja w historii”.

 

 

Ana Nicolaci da Costa z  portalu bbc.com pisze, że sukces kasowy filmu „Bajecznie bogaci Azjaci” zwraca uwagę na zasobność azjatyckich portfeli, a tym samym na ogromne nierówności majątkowe w regionie.

Kasowa komedia romantyczna sprawiła, że świat zainteresował się poziomem zamożności obywateli krajów azjatyckich. Zauważono także, że w szybkim tempie przybywa w  nich superbogaczy.

Wystarczy wybrać się do jakiegokolwiek centrum handlowego w Singapurze, gdzie dzieje się akcja kinowego przeboju, żeby zobaczyć sklepy firmowane przez najlepszych projektantów, zapełnione klientelą z torbami od Prady, Gucciego czy Louisa Vuittona.

Jakiś czas temu region ten postrzegano jako wzorcowy, jeśli chodzi o zrównoważony i sprawiedliwy wzrost gospodarczy.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: