Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Irena Sendlerowa, Eugeniusz Łazowski, Aleksander Ładoś, rodzina Ulmów, członkowie Rady Pomocy Żydom i tysiące Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Wszyscy oni w ciemnych i okrutnych latach niemieckiej okupacji, wykazali się niezwykłym wręcz bohaterstwem. Historie wielu z nich mogłyby być kanwą hollywodzkich produkcji. To Polacy w sposób masowy i instytucjonalny ratowali Żydów przed Zagładą. Nie Niemcy. Nie Rosjanie. Nie Amerykanie. Lecz Polacy. I to właśnie jest dziś dla wielu bardzo niewygodną informacją.

 

W dziale krajowym zaproponowałem Wojtkowi Giełżyńskiemu, kierownikowi działu, którego znałem przelotnie, bo zderzyliśmy się kiedyś na nartach, że pojadę w Bieszczady, żeby opisać trud zbieraczy jagód. Chodziły słuchy, że wyciągają niezłą kasę, a jeden,
z ksywką Piotrek Francuz, postawił sobie nawet chatę. Dla chronicznie poszukującego dachu nad głową, czym się zajmowałem, była to dodatkowa motywacja. Raz  już byłem w Bieszczadach.

 

Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.

Kryterium wyboru informacji chyba nie istnieje, a w każdym razie jest ogromnie subiektywne. Czasami skupiamy się na faktach tylko ciekawych, intrygujących albo po prostu zabawnych.

OTO TE FAKTY:

 

W Niepodległej Polsce alkohol był czymś normalnym: pili oficerowie, literaci, kobiety, kolejarze i nauczyciele, pili również uczniowie… Dla niektórych statystyki mogą być szokujące. Przeważająca większość młodzieży szkolnej z czasów II RP miała kontakt z alkoholem, a niemały jej procent raczył się trunkami codziennie.

Zanim przejdę do opisu alkoholowych ekscesów uczniów, muszę zwrócić uwagę na jeden szalenie istotny aspekt. W przedwojennych badaniach wielokrotnie pada termin „alkoholizm”, ma on jednak nieco inne znaczenie niż dzisiaj. W czasach naszych dziadków nie rozumiano pod nim uzależnienia od alkoholu, lecz po prostu jego spożywanie. Gdy mówi się więc o alkoholizmie wśród młodzieży, nie ma się więc na myśli chorych, a jedynie raczących się regularnie lub nawet nieregularne trunkami.

 

Kolejny tydzień przynosi — jak zazwyczaj — przegląd wydarzeń z przeszłości. Ograniczamy się w zasadzie do zdarzeń, związanych z nauką, techniką, kulturą — czyli z tym, co naprawdę ważne dla postępu cywilizacji. Zupełnie incydentalnie omawiamy wydarzenia polityczne.

Kryterium wyboru informacji chyba nie istnieje, a w każdym razie jest ogromnie subiektywne. Czasami skupiamy się na faktach tylko ciekawych, intrygujących albo po prostu zabawnych.

 

Już nie pamiętam, ile razy byłem w Moskwie 9 maja, na Dzień Zwycięstwa. Na pewno więcej niż dwadzieścia. Zaryzykowałbym tezę, że bez obecności tego dnia w Rosji czy przedtem w Związku Radzieckim) trudno jest zrozumieć, czym była, jest i będzie dla nich, obywateli ZSRR, Wielka Wojna Ojczyźniana. Teza z pewnością fałszywa, bo przecież wystarczy nieco empatii, znajomości choćby części rosyjskiej kultury i mentalności tych ludzi, żeby zrozumieć. Ale jestem do niej przywiązany.

 Te pierwsze dziewiąte maje, w moskiewskim Parku Gorkiego, gdzie spotykali się tłumnie weterani tamtych strasznych dni były szczególne. Z jednej strony pełne radości, że przeżyli, że wciąż żyją, że mogą się spotkać i wspominać, tańczyć razem, pić wódkę i płakać, z drugiej, niemal siłą wyciągane osobiste opowieści o przerażających dniach wojny. O hekatombie zabitych, o krwawych bitwach, o strachu, o powszechnej śmierci, o stracie najbliższych, o bohaterstwie, często za cenę życia.

Kiedy wówczas, ponad 30 lat temu, chodziłem od grupy do grupy i naciągałem ich na szczerość, wykorzystując moja młodość i polski akcent (Polacy mieli wtedy w ich sercach specjalne i wyjątkowe miejsce), czasem odciągali mnie na bok, żeby inni nie widzieli ich łez, kiedy mówili o tych, co tam zostali.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: