Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Tygodnik Wprost podaje, że  według uczonych Australijskiego Centrum Badań nad Seksem najlepszą porą na seks jest godzina 23. W Australii. Czyli u nas coś pierwsza w południe. Masz babo placek. Wszyscy będą się zwalniać z pracy, aby wykorzystać tę najlepszą porę? Tłumaczyłoby to liczbę romansów w pracy, szybkich numerków w porze lunchu; wszystko dlatego, że mamy niedostosowaną do seksu porę biologiczną. Rozpad więzi rodzinnych bierze się stąd, że kiedy człowiek się znajdzie w domu, to mu ochota przechodzi. Zupełnie inaczej w Australii, choć tam też nie za dobrze, bo jest dla odmiany wielu singli i oni z kolei o 23 wracają do pustego domu. Widać wyraźnie, że  seks nie umie się wpasować do współczesnych ram czasowych. Polskie badania mówią, że mężczyzna myśli o seksie regularnie i mechanicznie co dziesięć minut, zupełnie niezależnie od tego, co akurat wówczas robi, i nawet niezależnie od tego, czy widzi akurat jakąś kobietę.

 

Wakacje służą niewierności. Innym i  sobie. Słowa łatwiej tracą kontakt z mową ciała. Hormony mocniej buzują, spojrzenia pożądliwiej się krzyżują. Flirty, miłostki, zauroczenia. Nie wszystkie dotrwają do następnego lata, większość zniknie wraz z opalenizną. Ale wakacje jeszcze trwają. Idźmy więc dalej drogą wzdłuż Sekwany meandrującej kształtem kobiecej piersi przez „paryskie plaże”.

Naszą przewodniczką będzie specjalistka od nieszczerości, kłamstw i kłamstewek Francuzka Claudine Biland, autorka książki „Psychologia kłamstwa”. Bez kłamstwa nie ma uwodzenia, ono jest jego podstawą. Ze wszystkich sytuacji życiowych najczęściej kłamiemy na początku relacji miłosnych. Psychologowie oszacowali, że kobieta i mężczyzna, aby się zwabić, kłamią średnio trzy razy w ciągu 30 minut. Co 10 minut kłamią, żeby dać upust pragnieniom i żądzom. W tej dziedzinie największe kłamstwo to zapewnić, że: „nigdy cię nie okłamuję”.

 

Na utyskiwania Doroty Wellman na temat młodych, którzy „czekają aż im się odetnie Netflixa” żeby ruszyć tyłki w obronie demokracji, w przeciwieństwie do pokolenia 60-latków, którzy poświęcali się w całości walce z systemem – zdążyli już odpowiedzieć Jan Śpiewak i Adam Wajrak. Celną polemiką z uniwersalnymi zarzutami z katalogu zaangażowanych działaczy KOD jest również tekst Kai Puto w Krytyce Politycznej, choć powstał wcześniej niż felieton Wellman w „Wysokich Obcasach”. Jednak i ja chciałabym dorzucić swoje trzy grosze do tej medialnej awantury.

Po mediach społecznościowych krąży jeszcze ciągle wypowiedź Waltera Chełstowskiego o mądrym KODzie i głupiej reszcie, zresztą Zaratustra Opozycji nie daje za wygraną i produkuje kolejne obraźliwe tweety w tym samym duchu. Teraz, oprócz Zaratustry, jeszcze i Wróżka Dorota postanowiła powiedzieć nam, „jak jest”. Dziękujemy, o oświeceni! Wyjaśnijcie nam jeszcze tylko, czy to Wasz przywilej uderzył Wam do głów tak bardzo, że zaczęliście mieć pretensję do ludzi, którzy próbują normalnie żyć w rzeczywistości śmieciowego zatrudnienia i wypłaty na czas postrzeganej w kategoriach wyjątku i dziwu nad dziwy? „Seriale im się zachciewa oglądać!” – sarkacie. Tacy z nas bezczelni roszczeniowcy!

 

Tygodnik Do  Rzeczy pociesza posłów PiS, że nie pójdą do więzienia. Strach wśród nich musi być duży, skoro wymaga to publicznego uspokajania; wiadomo, że nagłe i nieoczekiwane zapewnienie: „Nic wam nie grozi” dopiero może napędzić strachu. Tym bardziej że bezkarność posłom PiS za  nieprzestrzeganie przez nich konstytucji ma im zapewniać... ta konstytucja. Wiadomo, w jakim mają ją poważaniu. Do Rzeczy dostarcza posłom alibi w postaci artykułu 105:

„Poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu”. Tak mówi jednak tylko konstytucja niezłamana. Kompletowanie przez posłów argumentów za tym, że nie można ich zamknąć do więzienia, świadczy o tym, że nie mają tej pewności nawet dziś, a  co  dopiero „po  wygaśnięciu” ich gwiazd na  politycznym firmamencie. Jak wiadomo z astronomii, z gasnącej gwiazdy robi się czerwony karzeł (to chyba z SLD), a z PO – to raczej prędzej czarny. Naginając przepisy prawa i zamieniając wymiar sprawiedliwości w partyjny folwark, rządzący zakładają teraz kajdanki na  rękę opozycji. Tyle że po swym odejściu dadzą te kajdanki jej do ręki. Potem nowa władza będzie decydować, kogo nimi przykuje.

 

Gdy Marek Tuliusz Cicero siedział w swoim domu i pisał swoje znakomite przemówienia, kilkudziesięciu, niewolników pracowicie wyciskało oliwę z  oliwek na jego plantacji. Nikt nie miał wtedy wątpliwości, kto jest Panem, a kto Niewolnikiem. Nikt też nie ośmieliłby się zaproponować Cyceronowi, by  w  ramach równouprawnienia też trochę powyciskał albo przynajmniej ponalewał do butelek. Nikt też nie mówił, że  od  tego wzrosłaby Jego pozycja społeczna. Dwieście, a nawet jeszcze sto lat temu mężczyźni w naszej cywilizacji musieli bardzo starać się o kobietę. I w końcu któraś godziła się zostać Panią jego domu. Było tu oczywiste, że to on musiał harować na utrzymanie jej i jej dzieci.

 

Podkategorie

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: