Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Świat

Lewicowy rząd Nowej Zelandii oficjalnie zakazał sprzedaży nieruchomości cudzoziemcom, za wyjątkiem Australijczyków i Singapurczyków, aby tym samym powstrzymać gwałtowny wzrost cen mieszkań, przez który cierpią nowozelandzkie rodziny. Dane z ubiegłego roku były przy tym alarmujące, ponieważ odsetek nowozelandzkich właścicieli domów zmalał do najniższego poziomu od blisko sześćdziesięciu lat, a liczba osób bezdomnych i mieszkających w samochodach jest rekordowa.

Minister do spraw rozwoju gospodarczego David Parker stwierdził, że wprowadzone właśnie nowe regulacje pozwolą na kształtowanie cen mieszkań na nowozelandzkim rynku, a nie poprzez spekulacje na rynku międzynarodowym. Krajowa agencja do spraw zarządzania nieruchomościami  poinformowała przy tym, iż mediana cen nieruchomości mieszkalnych wzrosła od lipca 2010 roku do lipca roku bieżącego o blisko 57 proc., tymczasem dynamika ta była zdecydowanie szybsza od wzrostu płac w tym kraju.

 

Wśród prezydentów Stanów Zjednoczonych byli tacy, którzy mieli opinię kobieciarzy. Historycy do niewiernych małżonków zaliczają m.in. Johna F. Kennedy’ego i jego następcę Lyndona B. Johnsona. Jimmy Carter jako bogobojny prezydent był wiernym małżonkiem, ale pewnego razu, w  listopadzie 1976 roku, w przypływie szczerości publicznie powiedział w wywiadzie dla „Playboya”: – Patrzyłem na  wiele kobiet z  pożądaniem, ale Bóg przebaczy mi to...

Wiele razy popełniłem cudzołóstwo w  moim sercu. „Los Angeles Times” opublikował karykaturę przedstawiającą Jimmy’ego Cartera patrzącego z  pożądaniem na  nagą Statuę Wolności. Na  zderzakach samochodów przylepiano wówczas, w drugiej połowie lat 70., napisy: „W głębi serca on zna twoją żonę”. Ale pojawiły się także napisy: „W głębi serca wiesz, że on ma rację”. Donald Trump ma  opinię największego kobieciarza wśród prezydentów amerykańskich. Równocześnie lubi przedstawiać się jako obrońca kobiet.

 

Bułgarskie władze od  lat bezskutecznie próbują znaleźć sposób na rozwiązanie dramatycznych problemów demograficznych. Kraj pustoszeje. W niektórych rejonach więcej dziś opuszczonych domostw niż gospodarstw zamieszkanych przez samotnych staruszków. Władze próbują na  różne sposoby zatrzymać proces zachwiania równowagi etnicznej, bo inaczej Bułgarzy przestaną być większością we  własnym kraju i  zostaną zdominowani przez Romów i bułgarskich Turków – nacje, u  których przyrost naturalny należy do najwyższych w Europie.

Społeczeństwo bułgarskie niechętnym okiem patrzy na wizję cygańsko -tureckiej dominacji. Badania pokazują natomiast, że Bułgarzy nie mają nic przeciwko zaproszeniu przedstawicieli innych społeczności – najlepiej białych. Takim rozwiązaniem mogłoby być sprowadzenie do Bułgarii południowoafrykańskich Burów. Tym bardziej że  na  pomysł ten wpadł już wcześniej Władimir Putin. Kraj Stawropolski odwiedziło już 15 rodzin Burów, a każda z zasobnym portfelem, wypełnionym co najmniej 100 tys. dolarów! I co najważniejsze – każda gotowa do inwestowania!

 

Międzynarodowy Fundusz Walutowy zalecił właśnie Hiszpanii przyjęcie do siebie ponad pięciu milionów imigrantów do 2050 roku, aby tym samym utrzymać obecny system zabezpieczeń społecznych. Rząd hiszpańskiej lewicy w ostatnim czasie poczynił kroki mające zadowolić międzynarodowe instytucje finansowe, ponieważ zaczął przyjmować statki z nielegalnymi imigrantami oraz szerzy propagandę dotyczącą braku rąk do pracy chociaż Hiszpania notuje rekordowe bezrobocie wśród młodych ludzi.

Prognozy demograficzne OECD oraz badania Międzynarodowego Funduszu Walutowego są dla Hiszpanii mocno alarmujące, bowiem już w najbliższej przyszłości kraj ten może stać się drugim najstarszym krajem na świecie pod względem piramidy populacji. Niski wskaźnik urodzeń połączony ze wzrostem średniej długości życia powoduje, iż zdaniem finansistów Hiszpania powinna do 2050 roku przyjąć blisko 5,5 miliona imigrantów, z czego 90 proc. z nich powinno przypadać na osoby w wieku produkcyjnym.

 

Kraje Zachodu posłużyły się Izraelem do ewakuacji członków Białych Hełmów z południowej Syrii. Nie mogli wpaść w ręce syryjskiego rządu – przynajmniej nie żywi.

Niezastąpieni obrońcy praw człowieka

Damaszek prawie zakończył wyzwalanie południowo-zachodniej Syrii. Syryjska operacja wojskowa Bazalt odniosła ogromny sukces, co pozwoliło odzyskać kontrolę nad okupowanymi prowincjami Daraa i Quneitra (do wyzwolenia z rąk dżihadystów pozostał już tylko niewielki obszar). Wiele lokalnych gangów po prostu się poddało. Bojownicy, chcący pozostać na miejscu, przeszli procedurę pojednania z władzami, a pozostałych wsadzono do zielonych autobusów i wysłano do Idlibu.

Jednak wśród bojowników były bardzo cenne okazy – członkowie „obrony cywilnej Syrii”, powszechnie znani jako „Białe Hełmy”.

 

Budowa otoczonego drutem kolczastym płotu o wysokości 1,5 metra i głębokości 50 cm ma kosztować 11 milionów euro i powinna zostać zakończona do końca przyszłego roku. Decyzję w tej sprawie podjął duński parlament głosami rządzącej partii socjaldemokratycznej przy wsparciu ze strony opozycyjnej prawicowej Duńskiej Partii Ludowej.

Wielu Duńczyków uważa, że socjaldemokraci poszli na rękę homofobicznej prawicy przeciwnej przyjmowaniu uchodźców.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: