Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Świat

Gazeta Wyborcza i New York Times znów mają używanie. W Helsinkach Trump nie ciągnął Putina za język w sprawie ostatnich rewelacji “szpiegowskich”. Śmiał nawet nie przyznać, że to Władimir Władimirowicz załatwił mu posadę w Białym Domu. Nic innego się nie liczy – to dzisiejszy breaking news i kolejna odsłona “zdrady wolnego świata”.

Wszystko to dzieje się w dość szczególnym kontekście, jakim jest niekończąca się opowieść pt. “Russia-gate”. W piątek zastępca prokuratora generalnego USA Rod Rosenstein upublicznił akt oskarżenia przeciwko dwunastu Rosjanom wskazanym z imienia i nazwiska, określonym w dokumencie jako agenci GRU, którzy mieli uczestniczyć w “hackowaniu” serwerów Partii Demokratycznej, żeby dobrać się do materiałów kompromitujących Hillary Clinton.

Liberalny establishment już gardłuje: oto wreszcie niezbity dowód, że idylla amerykańskiej demokracji została w 2016 r. zniszczona przez “ruskich trolli”! Trump w Helsinkach nie pociągnął Putina do odpowiedzialności, więc “krzyżowcy wolności” już wołają: “Oto jest głowa zdrajcy!”. Zresztą krzyczeli to, zanim doszło do szczytu. Krzyczą to zawsze i wszędzie.

 

Nad Stary Kontynent nadciągnęło tsunami zza oceanu w postaci amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. W ciągu kilku dni zasiał chaos w szeregach paktu północnoatlantyckiego, zmieszał z błotem Niemcy i Unię Europejską, zagroził wyjściem USA z NATO, upokorzył Wielką Brytanię, a królową potraktował jak luksusową ozdobę własnego ego. Śmieszy, tumani, przestrasza. Najpierw przyjechał na  szczyt NATO do  Brukseli i  wszelkie wcześniejsze obawy europejskich sojuszników potwierdził z nawiązką. Zaprezentował nieznaną dotychczas w  dyplomatycznych kręgach butę, arogancję i  kompletny brak taktu.

Wygłosił oskarżycielską mowę przeciwko Niemcom, drugiemu najsilniejszemu członkowi NATO, twierdząc, że są całkowicie kontrolowane przez Rosję. Zamiast rozmowy o misji wojskowej narzucił temat handlowy, Nord Stream 2, zachowując się jak biznesmen dbający o swoje interesy gazowe. –  Chronimy Niemcy, chronimy Francję, chronimy wszystkie te kraje. A potem wiele krajów zawiera umowę z  Rosją i  płaci biliony dolarów do rosyjskiej kasy. Myślę, że to bardzo nieodpowiednie.

 

Związana z syryjskimi „rebeliantami” organizacja „Białych Hełmów”, rzekomo niosąca pomoc cywilom bombardowanym przez siły rządowe, znajduje się w coraz większych opałach. Postępująca ofensywa Syryjskiej Armii Arabskiej powoduje kurczenie się terytoriów zajmowanych przez dżihadystów, dlatego państwa zachodnie zastanawiają się nad możliwością ewakuacji tej kontrowersyjnej formacji. Sytuację komplikuje jednak fakt, że Zachód musiałby w tej sprawie porozumieć się z Rosjanami.

 

Żołnierze izraelscy aresztują palestyńskiego nastolatka Fawziego Muhammada Al-Juneidiego w Jerozolimie, 8 grudnia 2017 r. Do dorwania rzucającego kamieniami chłopca potrzebna jest armia – ale rzucający kamieniami wciąż się pojawiają. Co robić?

Kiedy powszechna uwaga jest skupiona na piłkarskim mundialu, niektórzy obserwatorzy sytuacji w Palestynie obawiają się możliwości wykorzystania tej sytuacji i przeprowadzenia przez Izrael poważnej operacji wojskowej w Strefie Gazy. Cztery lata temu, pod koniec mistrzostw świata w Brazylii, Izrael rozpoczął operację „Protective Edge”, która według danych ONZ spowodowała śmierć 2 256 Palestyńczyków, w tym 1 563 cywilów.

Palestyńskie Centrum Praw Człowieka doprecyzowało, że wśród ofiar były 293 kobiety i 556 dzieci. Niezwykle wysoki odsetek ofiar wśród ludności cywilnej był konsekwencją rozkazów wydanych izraelskim żołnierzom, by strzelać do wszystkich ludzi w zasięgu wzroku, co ujawniła organizacja Breaking the Silence. Było to również zgodne ze starym, milczącym celem Izraela, jakim jest czystka etniczna w Palestynie.

 

O  tajnym spotkaniu z  dnia 28 czerwca jako pierwszy poinformował, i to dopiero 1 lipca, dziennik „The Sunday Times”. Ministrowie rządu Jej Królewskiej Mości ujrzeli na własne oczy państwowe plany na  wypadek śmierci Elżbiety II. Wzięli udział w ćwiczeniu, które ma ich przygotować do przewidzianej na 10 dni żałoby narodowej. Posiedzeniu przewodniczył minister sprawiedliwości Wielkiej Brytanii lord David Lidington, a wspierali go szef MSW Sajid Javid, przewodnicząca niższej izby brytyjskiego parlamentu Andrea Leadsom oraz minister ds. Szkocji David Mundell.

Plan żałoby jest nieustannie aktualizowany przez urzędników służby cywilnej, ale –  jak zapewnił „The Times” – jeden z nich, skala czwartkowego ćwiczenia nie ma precedensu, bo: „po raz pierwszy w tym celu w jednym miejscu spotkali się ministrowie – wcześniej te zagadnienia omawiali tylko urzędnicy”. Rząd nie skomentował tej informacji; jeden z ministrów powiedział anonimowo: „Z powodu starzenia się prace nabierają tempa”. Spotkanie odbyło się w rządowym pokoju narad znanym jako COBRA, stworzonym, aby zapobiec wyciekom.

 

„Polskie ślady w Niemczech” to tytuł leksykonu, który wydała Federalna Centrala Kształcenia Obywatelskiego, państwowa instytucja w Bonn. Na 450 stronach zebrano 250 haseł dowodzących, jak mocno nasza historia i kultura są ze sobą związane. Autorom nie było łatwo określić, co jest jednoznacznym polskim śladem.

Jak czytamy w leksykonie, Günter Grass pochodził z silnie naznaczonego niemiecką kulturą Gdańska, przyznawał się do kaszubsko-polskiej części swej rodziny, choć nigdy siebie nie opisywał jako Polaka, to przecież „jego twórczość pod płaszczykiem niemieckiej literatury »przeszmuglowała« znaczącą wiedzę o Polsce”.

Pod hasłem „Emigranci 2.0” można przeczytać o pokoleniu Podolskiego i Klosego, które inaczej podchodzi do polskości niż ich ojcowie. Ci, gdy przybyli w latach 80. do RFN, szybko zmienili dżinsy na ubrania z C&A oraz zgolili polskie wąsy. Jedynie szeptali między sobą po polsku, choć nie uczyli tego języka swoich pociech. Gdy Borussia Dortmund kupiła Jakuba Błaszczykowskiego, to dostał koszulkę z napisem KUBA. Władze klubu uznały, że jego nazwisko jest za trudne do wymówienia. Dopiero po pięciu latach BŁASZCZYKOWSKI pojawił się na koszulce Jakuba z Częstochowy. Fryderyk Chopin w drodze do Paryża zatrzymał się w Stuttgarcie.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: