Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Świat

 

Czy lewica powinna zmienić swoje stanowisko w sprawie imigracji ekonomicznej? Pytanie krąży po Europie od kiedy w Niemczech Sahra Wagenknecht, przewodnicząca grupy Die Linke w Bundestagu założyła lewicowy ruch Aufstehen, zakwalifikowany jako „anty-imigracyjny”, choć broni on prawa do azylu i obowiązku przyjmowania uchodźców. W Nieuległej Francji (LFI) , francuskim odpowiedniku Die Linke, doszło do pierwszych starć ideowych w tej kwestii.

 Stanowisko Wagenknecht, według której „otwarcie granic dla wszystkich” jest „nierealistyczne” zdaje się popierać część członków LFI, reprezentowanych przez Djordje Kuzmanovica, jednego z rzeczników partii.

 

 

W piątek 14 września wieczorem w Kraju Tulipanów komisariaty zostaną zamknięte, policjanci nie będą dyżurować, przyjeżdżać na wezwania np. do kradzieży, ani zabezpieczać imprez masowych. Przyjdą do pracy dopiero po weekendzie. Zamierzają reagować wyłącznie w kryzysowych sytuacjach, takich jak zagrożenie życia. To efekt fiaska negocjacji z rządem.

Nawet holenderska liga zastanawia się, czy nie odwołać meczów piłki nożnej zaplanowanych na ten weekend. Funkcjonariusze nie pojawią się na imprezach, które mieli ochraniać. Sami stwierdzili, że „to najbardziej desperacka policyjna akcja w historii”.

 

 

Ana Nicolaci da Costa z  portalu bbc.com pisze, że sukces kasowy filmu „Bajecznie bogaci Azjaci” zwraca uwagę na zasobność azjatyckich portfeli, a tym samym na ogromne nierówności majątkowe w regionie.

Kasowa komedia romantyczna sprawiła, że świat zainteresował się poziomem zamożności obywateli krajów azjatyckich. Zauważono także, że w szybkim tempie przybywa w  nich superbogaczy.

Wystarczy wybrać się do jakiegokolwiek centrum handlowego w Singapurze, gdzie dzieje się akcja kinowego przeboju, żeby zobaczyć sklepy firmowane przez najlepszych projektantów, zapełnione klientelą z torbami od Prady, Gucciego czy Louisa Vuittona.

Jakiś czas temu region ten postrzegano jako wzorcowy, jeśli chodzi o zrównoważony i sprawiedliwy wzrost gospodarczy.

 

 

Dalaj Lama, przebywający w właśnie z wizytą w Szwecji, dał wyraz swojemu stanowisku w sprawie uchodźców. Dla części opinii publicznej było ono zaskakujące. “Europa należy do Europejczyków” – powiedział. Jego zdaniem należy pomóc imigrantom, potem jednak powinni wracać do siebie.

 Wielu mówi o nim: duchowy przywódca Tybetu. Jest bez wątpienia jednym z najpilniej słuchanych dzisiaj autorytetów moralnych całego świata. Powszechnie przedstawiany jako wygnaniec, ofiara totalitarnego reżimu, człowiek wypędzony z własnej ojczyzny, wieczny tułacz. Uchodźca.

Przebywający od 1959 r. na emigracji Tenzin Gjaco, XIV Dalaj Lama, według jednej z największych religii świata wcielenia samego Buddy, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, odwiedził Szwecję i wypowiedział się na temat ludzi takich jak on – uchodźców.

Osoby słuchające go na konferencji w Malmö, wśród których na pewno nie zabrakło obrońców praw człowieka, miały jednak prawo być zaskoczone jego stanowiskiem.

 

 

Grupa posłów indyjskiego parlamentu wystosowała specjalną odezwę do tamtejszego rządu, w której domagają się oni wprowadzenia rozwiązań mających na celu walkę z przeludnieniem kraju. Według ich założeń małżeństwa w Indiach mogłyby mieć jedynie dwójkę dzieci, natomiast zakaz posiadania większej liczby potomstwa byłby egzekwowany za pośrednictwem surowych kar zniechęcających do nieprzestrzegania tego limitu.

 

Dla Brazylii to  wielka narodowa tragedia. Ogromny pożar strawił Muzeum Narodowe w Rio de Janei ro. 90 procent bezcennych eksponatów uległo zniszczeniu.

Płomienie unicestwiły andyjskie mumie, rzymskie freski, skamieniałe kości dinozaurów i sarkofagi ze starożytnego Egiptu. Płonące fragmenty starodawnych dokumentów, często pokryte kolorowymi ilustracjami, spadały w odległości kilku kilometrów niczym ognisty deszcz. „To  smutny dzień dla wszystkich Brazylijczyków.

Dwieście lat pracy, badań, wiedzy zostało utraconych” – napisał na Twitterze prezydent kraju Michel Temer. „To prawdziwa zagłada. Nie ma  możliwości odtworzenia utraconej przeszłości. To koniec, to koniec” – żaliła się przewodnicząca Narodowego Instytutu Historii i Dziedzictwa Artystycznego Kátia Bogéa.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: