Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Zaczęły mnie gnębić coraz powszechniej występujące objawy prostactwa. Ciekawi mnie też, od kiedy tak jawnie, tak wręcz manifestacyjnie panoszą się w nas obojętność, znieczulica i nietolerancji.

Pytam również o to, kiedy te cechy naszych charakterów powstają i kto im ulega. Czy TYLKO ociężałe w rozwoju chamy pragnące powetować sobie lata życiowych niepowodzeń?

Na ogół myślę samodzielnie, więc nie mam zamiaru ulegać zbiorowym przeświadczeniom; uważam, że stwierdzenie, iż wszelkie zło rekrutuje się z PiS-u, a opozycja jest cacy, to uproszczenie. Pójście na łatwiznę.

Niestety, na ten temat wypowiadają się ludzie niegramotni. Eksperci od siedmiu boleści. Fachowcy, którzy zaledwie otarli się o PROBLEM; ich namaszczona i niepodważalna wiedza o wychowaniu jest tak samo dalekosiężna i przenikliwa, jak wiedza turysty o kraju znanym z krótkiego postoju na lotnisku.

I gdy popadłem w zasmucenie, przypomniałem sobie, jak to bywałem świadkiem różnych wydarzeń z udziałem naszych milusińskich. Przypomniałem sobie obrazki z ulic i parków swojego miasta.

 

Rocznica wybuchu powstania warszawskiego jest jednym z wielu wydarzeń w roku, którego celem jest nie tylko pielęgnacja pamięci przeszłości, ale również przypominanie i kształtowanie naczelnych wartości, którymi mamy się kierować, ponieważ ktoś chce, byśmy jako społeczeństwo przyswoili i zaaprobowali właśnie te, a nie inne wartości, wynikające z tych, a nie innych wydarzeń. Nazywa się to polityką historyczną.

  Od jakiegoś czasu dyskusje na temat polityki historycznej wywołują w Polsce niemałe emocje. Jeszcze kilkanaście lat temu w debacie publicznej dominowało podejście traktujące dylematy historyczne, jako niepotrzebny balast przy mierzeniu się z współczesnymi problemami.

Przeciwna temu, a obecnie dominująca, jest wizja historii, która tego nie utrudnia, lecz jest pozytywnym dopełnieniem, niezbędnym do uformowania naszej tożsamości. Według tego podejścia z wiedzy o przeszłości czerpać powinniśmy doświadczenie, które ma pomagać w ustaleniu priorytetów przyszłej działalności.

 

Autorowi nie wypada zapewne mówić bezpośrednio. Ale my jesteśmy gorzej wychowani i niniejszym informujemy, że uważamy ruch antyszczepionkowy i jego wyznawców za wyjątkowo szkodliwych kretynów. To oczywiście tylko nasza opinia – na wypadek, gdyby ktoś się poczuł urażony. Redakcja

Jednym z „miłych” objawów życia w naszych czasach jest łatwość, z jaką zapominamy o periodycznie powtarzających się paroksyzmach strachu przed kolejnymi globalnymi katastrofami.

Cała nasza globalna wioska zachowuje się trochę tak jak entuzjaści oglądania kolejnych filmów o zombie. Wciśnięci w fotele kin, od Anchorage po Władywostok , tłumimy okrzyki grozy garściami pożeranego popcornu gdy po ekranach w 2D, a jeszcze lepiej 3D, snują się ociekające krwią ofiar żywe trupy – to pomimo tego, że takie same procesje świetnie ucharakteryzowanych statystów, multiplikowanych trikami komputerowymi (niskie budżety) widzieliśmy już wielokrotnie w poprzednich wersjach takich filmów.

 

Pewnym jest, że produkcja wszystkiego, co kupujemy w sklepie spożywczym, od orzechów i kapusty, po wołowinę i jabłka, w jakimś stopniu wpłynęła na otaczającą nas przyrodę. Wykorzystane nawozy zanieczyściły zasoby wód, kolejne połacie pól zajęły miejsce dotychczas zajmowane przez las, a do powietrza trafił dwutlenek węgla w trakcie transportu żywności z jednego miejsca do drugiego. Jednak okazuje się, że nie każdy kwiat brokuła czy opakowanie Goudy pozostawia po sobie taki sam „ślad ekologiczny”. Artykuł opublikowany w czasopiśmie naukowym „Science” wskazuje, że produkcja tych samych towarów stojących obok siebie na sklepowej półce, może w znacznie różnym stopniu wpłynąć na nasze środowisko.

 

Na pewno nie cieszą mnie Franciszkowe uwagi na temat podobieństw między aborcją a nazizmem. Sądzę, że argentyński papież mógłby się doszkolić zarówno w historii nazizmu jak i aborcji, która w rękach religijnych fundamentalistów stała się jeszcze jednym narzędziem kontrolowania kobiet i niewiele ma wspólnego z troską o życie. Najlepszym przykładem są osobliwe wybory polityczne i społeczne właśnie naszej nadwiślańskiej celebrytki Kai Godek, która w zabieganiu i trosce o życie nienarodzonych nie znalazła czasu, by pomóc już narodzonym niepełnosprawnym.

 

Jeśli jesteś niezdolny do czynienia zła, to automatycznie stajesz się ofiarą dla kogoś, kto jest do niego zdolny. Czy zgadzasz się z tym zdaniem? Dr Jordan Peterson, znakomity psycholog kliniczny, wyjaśnia w kilkuminutowej prelekcji (patrz niżej) sekret mentalności zdobywcy i mentalności ofiary. Więc czy trzeba koniecznie dojść do dość ponurego wniosku, że jako ludzkość dzielimy się na dwie kategorie, czyli na oprawców i ofiary?! Wcale nie. To dużo bardziej skomplikowane, a takie uproszczenie sprawy byłoby sporym błędem.

 

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: