Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A
Donald Trump odwiedził sojusznika Stanów Zjednoczonych – Arabię Saudyjską. Dwa lata temu pisałem o działaniach tego sojusznika:  Organizacja Human Rights Watch oznajmiła, że koalicja państw pod wodzą Arabii Saudyjskiej użyła w Jemenie zakazanych bomb kasetowych, produkowanych w USA. Ta wiadomość krótko gościła w mediach. Ot, zastanawiano się, skąd Arabia Saudyjska ma te bomby, ale nikt nie posunął się dalej w dociekaniach. Może, podobnie do zielonych ludzików na Krymie, ludziki saudyjskie kupiły sobie te bomby w sklepach?

Kiedy nasi sojusznicy popełnią zbrodnię to na pewno mają ku temu ważne powody, a tak naprawdę to nie była zbrodnia, bo stoi za nią racja stanu albo konieczność powstrzymania zbrodniarzy.

Według danych ONZ, w obecnych walkach w Jemenie (gdzie rebelianci walczą z wojskami rządowymi) zginęło ponad 1000 osób, w tym 551 cywilów, ok. 3 tys. ludzi zostało rannych, a 250 tys. było zmuszonych do porzucenia stałych miejsc zamieszkania. Gdyby to działo się w Europie, byłoby to straszne.

Najgorsi są jednak ci terroryści, bo nie mają żadnych zasad.

* * *

Pokazano w telewizji obrazki sprzed roku z zatrzymania we Wrocławiu młodego człowieka, którego pomylono z człowiekiem poszukiwanym  za niestawienie do odbycia kary więzienia za posiadanie narkotyków. Policjanci obalili go na ziemię, w komisariacie pobili w ubikacji i wielokrotnie potraktowali paralizatorem i gazem, mimo że miał nałożone kajdanki. Chłopak zmarł. Rodzinie powiedziano że spadł z krzesła i umarł. Skąd tyle agresji wobec bezbronnego człowieka?

 

Wciąż ma miejsce odczłowieczanie „wroga” albo przeciwnika. Wobec pozbawionego człowieczeństwa można stosować środki takie, jak przy zwalczaniu szkodników czy pluskiew. Wróg jest podły, chce nas pognębić, więc mamy prawo się bronić wszystkimi środkami.

Jakikolwiek by był nasz wróg, to takie podejście niszczy też nas.

Polityka PiS sprawia, że Polacy się zmieniają, że wydobywa się z nich to co najgorsze. Uchodźców już traktuje się jak terrorystów, z niedawnego ludzkiego humanitarnego podejścia zrobiła się wrogość, podejrzliwość i nienawiść. O swoich przeciwnikach politycznych (wszystkich którzy stoją na drodze autorytarnej władzy) PiS wypowiada się jak hitlerowcy o Żydach w czasie Holokaustu.

Ale policja reaguje. Policjant, który używał paralizatora, został zawieszony aż na 3 miesiące. Wszyscy pozostali funkcjonariusze dalej pracują w policji. Ukarano również jednego ze świadków zajścia –  zapłacił 500 zł kary za używanie wulgarnych słów podczas interwencji policji na rynku. Teraz, po roku, kiedy podniósł się szum w mediach, zwolniono policjanta, który kilkakrotnie używał paralizatora wobec skutego więźnia.

Inny aspekt sprawy, na który zwróciła uwagę Justyna Pochanke: szefowie policji są z pisowskiego awansu. Komendant, który przedtem dowodził grupą 30 policjantów teraz ma pod sobą 10 tys. Brak doświadczenia jednak nie tłumaczy nieznajomości procedur.

Ciekawe czy z awansu pochodzą też policjanci, którzy się spokojnie przyglądali traktowaniu skutego zatrzymanego paralizatorem i gazem. Chyba jeszcze nie awansowali na ludzi.

* * *

Rozmowa z gen. Mieczysławem Cieniuchem, byłym szefem Sztabu Generalnego (Polityka):

 

Dewaluacja wiedzy i kompetencji, którą zaserwował armii minister obrony narodowej, jest jednym z powodów, dla których postanowiłem przestać milczeć. Przesłużyłem w armii ponad 40 lat i jeszcze nigdy nie widziałem jej w tak złym stanie. Kadra jest pod silną presją polityczną. Odbywa się niezrozumiała czystka wśród najlepszych oficerów. Proces modernizacji jest właściwie zatrzymany. Osłabia się potencjał wojsk operacyjnych, kosztem których budowana jest Obrona Terytorialna. Mam wyliczać dalej? (…)

[W poprzednich latach] armia była finansowana według założeń, że w perspektywie najbliższych lat nie grozi nam konflikt zbrojny. Co kilkakrotnie spowodowało ratowanie gospodarki kosztem wojska. Pytanie, czy lepiej było wydać te pieniądze na nowe czołgi, czy na ratowanie gospodarki przed kryzysem, jest otwarte. Ja osobiście uważam, że kraj z silną gospodarką w długiej perspektywie kupi więcej czołgów niż ten pogrążony w chaosie kryzysu.

A gdzie powinniśmy kupić te czołgi czy okręty podwodne?

Tam, gdzie potrafią je najlepiej wyprodukować, tam, gdzie polskie pieniądze przyniosą najlepsze korzyści w postaci kooperacji czy offsetu.

Ucieka pan przed odpowiedzią. Minister Macierewicz twierdzi, że sami możemy zbudować okręty podwodne.

Minister ma niezwykłą łatwość w formułowaniu obietnic. Ja wolę skupić się na faktach. A te są takie, że okręt nawodny, czyli konstrukcję o niebo mniej skomplikowaną od okrętu podwodnego, budujemy już 16 lat i końca nie widać. Budżet projektu został już dawno przekroczony. Za te pieniądze można by kupić dwa okręty podobnej klasy.  A serce, czyli maszynownie, oraz cały system nerwowy, czyli elementy rozpoznania i sterowania ogniem, nawet samo uzbrojenie niemal w całości kupiliśmy za granicą. To wróży jak najgorzej pomysłowi ministra, żeby polskie stocznie, i to w stanie upadłości, rzucić do budowy takich zaawansowanych jednostek. Okręty podwodne ze zdolnościami odstraszania, czyli systemem rakietowym, są nam oczywiście potrzebne.

Czyli budowanie w Polsce okrętów podwodnych to proszenie się o katastrofę?

Niestety tak. Nie mamy żadnego doświadczenia w tej materii, a mówimy o konstrukcji, która działa w warunkach bardziej ekstremalnych niż te panujące w kosmosie. Porywanie się na taki projekt bez doświadczenia, zaplecza i wiedzy może być podyktowane jedynie doraźnym interesem politycznym.  (…)

W ramach protestu odeszło już paru generałów. Ludzie już ziewają, czytając, że odchodzi kolejny. A i w samym wojsku nie widać specjalnego poruszenia z tego powodu.

Ministrowi udało się uśpić czujność żołnierzy sowitymi podwyżkami i obniżeniem wymagań. Szeregowi, żyjący problemami dnia codziennego, mają inną perspektywę niż ich dowódcy. Z ich perspektywy w wojsku z pewnością jest lepiej, bo mniej trzeba. Trzeba mniej umieć, mniej robić. I ta bylejakość sięga nawet najwyższych stanowisk. Kurs generalski można zrobić zaocznie. Nawet nie trzeba go kończyć, a już się dostaje gwiazdkę. To jest tak, jakbyśmy przenieśli studenta pierwszego roku od razu na piąty i powiedzieli mu, że z tą pracą magisterską to też nie ma się co męczyć, bo na pierwszy rzut oka widać, że sobie poradzi. (…)

Za obecnych rządów w ministerstwie i, niestety, również w wojsku króluje doraźność, która na dodatek coraz bardziej się wszystkim podoba. To, co wczoraj było ważne, dziś jest nieważne. A jeśli ktoś coś zrobił to jego strata, bo dziś już mamy nowy pomysł. Nowy plan piarowy. (…)

Minister przejmując na swój garnuszek przemysł zbrojeniowy, automatycznie stał się jego zakładnikiem. A rachunek za to zapłaci polska armia. Płaci go zresztą od lat. Przemysł zobowiązał się, że wyprodukuje amunicję czołgową. No i wyprodukował.

Kosztowało to życie jednego żołnierza, który zginął od jej wybuchu.

To najwyższa cena. Niestety na tym nie koniec. Okazało się, że ta amunicja niszczy czołgowe armaty. Kilka luf do leopardów zostało w ten sposób zniszczonych. Nie mamy tych czołgów aż tak dużo, żeby móc sobie pozwolić na podobne sytuacje. A każda zniszczona lufa to koszty liczone w milionach. Jakość bojowa tej amunicji również pozostawia wiele do życzenia, o czym napisano już wiele raportów.

Amunicję zamówiono za poprzedniej władzy.

A czy ta coś z tym zrobiła? Czy te szumne zapowiedzi, że teraz będzie lepiej, mądrzej, racjonalniej, zostały spełnione? Otóż moim zdaniem nie. I nie ma na to żadnej szansy, bo jak minister ma osiągnąć ten cel, skoro przemysł zbrojeniowy stał się miejscem do zatrudnienia kolegów i przyjaciół. Przypadek pana Misiewicza to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Wielkie pensje, służbowe limuzyny, a nowoczesnej broni nie ma. (…)

Rosja nie ma interesu, żeby zaczynać pełnowymiarowy konflikt. Rosjanie nauczyli się osiągać swoje cele innymi metodami. Szantaż ekonomiczny, rozbijanie Unii Europejskiej od wewnątrz, w czym Polska niezwykle im pomaga, to ważne cele Rosji i, jak widać, osiągane bez pomocy wojska. Podobnie zresztą jak destabilizowanie samej Polski poprzez umiejętne podsycanie podziałów za pomocą sprawy smoleńskiej.

Dla Rosji silna armia jest gwarantem trwania systemu i odgrywa rolę straszaka, zarówno na zewnątrz, jak i po części również wewnątrz kraju, ale pełnoskalowy konflikt nie wchodzi raczej w rachubę w obecnej sytuacji.

To po co mamy utrzymywać armię?

Po pierwsze, żeby nie prowokować przeciwnika swoją słabością. Czasem łup jest tak łatwy, że wstyd byłoby się nie schylić i nie zabrać czegoś, co samo wpada w ręce, co Rosja przećwiczyła z Krymem. (…)

Relacje Ameryki z Rosją mają globalny charakter i często przesłaniają relacje z Polską. I nie ma się co obrażać, po prostu gramy przy innym stoliku. Na dodatek ostatnio wypracowaliśmy sobie wizerunek kraju sprawiającego kłopoty i wszczynającego nieracjonalne awantury. Próbujemy zrobić wielką politykę za pomocą wielkich emocji. Wielką politykę od zawsze robi się za pomocą wielkich interesów.

* * *

Prof. Morawski, na konferencji w Oxfordzie zasłynął wystąpieniem, gdzie stwierdził, że reprezentuje stanowisko polskiego rządu (był tam jako członek Trybunału Konstytucyjnego). Mówił m.in. o naszych przeciwnikach, którzy przegrali wybory, a także stwierdził:

 

– Polska konstytucja jest całkowicie niejasna. Można ją interpretować w dowolny sposób. Dla mnie to legislacyjna tragedia i dramat.
– Politycy i sędziowie biorą w Polsce łapówki.

Mówił też o tolerancji polskich władz:

Polski rząd jest przeciwko homoseksualistom i takim sprawom. Ale nie ściga ich prokuratura.

Podniósł się szum, więc pan profesor przeprosił „wszystkich, którzy poczuli się urażeni jego wystąpieniem” i stwierdził. że to było nieporozumienie i przejęzyczenie.

Pan profesor, pani Przyłębska, Patryk Jaki i inni uznali że te przeprosiny zamykają sprawę.

Wyobrażam sobie wystąpienie na forum międzynarodowym kogoś z opozycji, kto stwierdzi np., że teraz Polską rządzi banda ciemniaków wprowadzająca ustrój faszystowski, że panuje nepotyzm, a postępowanie wielu polityków PiS wygląda na działalność agenturalną na rzecz Rosji. Że rząd robi skok na kasę i razem z Kościołem, któremu wciska pieniądze, sieje nienawiść i dzieli Polaków. To powinno być wygłoszone w języku angielskim. Jakiś czas potem mówca przeprosi tych co się poczuli urażeni jego wystąpieniem, stwierdzi że to jakieś nieporozumienie, bo w języku angielskim wiele słów ma inne znaczenie niż to jakie przypisano jego wypowiedzi, i że uważa sprawę za zamkniętą.

* * *

Rozmowa z Bernardem-Henri Lévy, filozofem i pisarzem:

 

Skąd się wziął kryzys? Prawica uważa, że wszystko by było w porządku, gdyby nie uchodźcy zaproszeni przez Angelę Merkel.

Niemcy przyjęli najwięcej uchodźców i nie mają problemów z populizmem. Wybory rozegrają się między Merkel a Schulzem, czyli między dwoma od dawna znanymi politykami dwóch od dawna kluczowych partii. Francja przyjęła dużo mniej uchodźców i ma z populistami bardzo duży problem. A największy problem ma Polska, która w ogóle nie przyjęła uchodźców.

Czyli to nie uchodźcy są źródłem populizmu, tylko łatwość, z jaką można nimi jakieś społeczeństwo nastraszyć?

To jest empirycznie sprawdzalne. We Włoszech ani w Grecji, gdzie lądowały miliony uchodźców, populizm nie jest dziś większym problemem, niż zanim ta fala ruszyła. (…)

Może na Zachodzie Putin stał się bardziej skuteczny niż Breżniew, bo zamiast radykalnej lewicy wspiera radykalną prawicę, a to jest sprzeczne z powszechnym oczekiwaniem. On działa bardziej inteligentnie, a demokracja jest teraz w słabszej fazie. Od lat 30. XX w. demokracje nie były w Europie Zachodniej tak słabe jak ostatnio. A w Ameryce demokracja jest dużo słabsza niż wtedy. Bo społeczne więzi erodują, bo skoncentrowaliśmy się na strachu przed terroryzmem, bo słabnie spójność społeczna. (…) Demokracja jest słaba z natury. Bardzo trudno jest być demokratą. (…) To jest skomplikowany, intelektualnie zaawansowany, kulturowo wymagający konstrukt. Demokracja wymaga permanentnego uczenia demokratycznych postaw, budowania demokratycznych sumień, tłumaczenia wszystkich złożoności demokratycznych systemów, wymagających stałego podtrzymywania i weryfikowania naszych wszelkich decyzji pytaniem: czy to nie zaszkodzi naszej demokracji? Jeżeli chce się utrzymać demokrację, trzeba rezygnować z wielu innych wartości. W dłuższym okresie większości naszych wartości demokracja służy. Ale na co dzień wiele problemów łatwiej jest rozwiązać kosztem demokracji. Zwłaszcza kosztem jej przyszłości.

Na przykład wzrost gospodarczy, który przez jakiś czas może być trochę większy, gdy nie dba się o spójność społeczną?

A bezpieczeństwo szybciej można poprawić, ograniczając swobody. Takie kompromisy kosztem demokracji mogą być w jakichś sytuacjach konieczne, a naprawdę są po prostu łatwiejsze. Zawieraliśmy takie złe kompromisy i teraz za to płacimy. Wzmocnieniem nacjonalizmów, prostych przynależności, opierania tożsamości na biologicznych korzeniach. Mamy eksplozję takich łatwych wspólnot.

* * *

Włodzimierz Cimoszewicz mówiąc o konstytucji stwierdził, że pisząc ją należało uwzględnić dwie sprawy:

  • Przewidzieć możliwość wprowadzenia euro.
  • Zabezpieczyć konstytucję przed zbyt łatwym jej zmienianiem, np. stawiając wymóg aby wprowadzane zmiany zatwierdziły parlamenty dwóch kolejnych kadencji, co by uniemożliwiło wprowadzenie zmian przez polityków jednej opcji, którzy akurat zdobyliby przewagę potrzebną do zmian. Na zastrzeżenie, że to zbyt długi okres oczekiwania, stwierdził, że 27. poprawkę do konstytucji USA, przyjętą w latach 90., zgłoszono 203 lata wcześniej.

O nieprzyjmowaniu przez Polskę uchodźców:

Naród, który odwraca się plecami od ofiar wojny, a szczególnie naród sam przez nie doświadczony, doprowadza się do samodegradacji moralnej.

* * *

Bezrobocie wg badań CBOS.

Dwie trzecie bezrobotnych pozostaje bez pracy dłużej niż rok, w tym 21 procent nie ma zatrudnienia od ponad dwóch do pięciu lat. Jednocześnie niemal połowa (48%) pozostających bez pracy nie wyraża gotowości do jej podjęcia od razu, co stanowi najwyższy wynik w historii badań.

71% bezrobotnych przyznaje, że podstawowym źródłem ich utrzymania są dochody uzyskiwane przez innych członków rodziny. Z własnej pracy, głównie dorywczej, utrzymuje się 21% zadeklarowanych bezrobotnych, 17% żyje z oszczędności, Z zasiłku dla bezrobotnych – 5%.

* * *

Ktoś się jeszcze podnieca panem Berczyńskim, który – jak sam przyznał – obalił kontrakt na Caracale za paręnaście miliardów, a chociaż miał dostęp do papierów z przetargu, to do nich podobno nie zaglądał i tak sobie tylko jeździł z Macierewiczem? A może ktoś się interesuje atakiem PiS na sądy? Są ważniejsze sprawy: jak doszło do śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie – dziesiątki hipotez, wypowiadają się koledzy i rodzina denatki, lekarze, antyterroryści i dziennikarze, filmy ze szpitala, sekcja zwłok itd.

 

A co z uchodźcami? A nie przyjmiemy ich, choćby przyszło zapłacić karę. My już im podobno pomagamy, gdzieś w ich krajach (może wojna już się tam skończyła, a my o tym nie wiemy?). Udało się nastraszyć rodaków uchodźcami i teraz nikt nie ma śmiałości ludziom powiedzieć że trzeba by okazać ludzkie uczucia, może nawet chrześcijańskie. Jaka partia z tym wystąpi, skoro chce zdobyć głosy w dzielnym polskim narodzie? Może gdyby ktoś wystąpił z ludzkim przesłaniem to by się te nastroje odwróciły, ale jeszcze nie urodzili się u nas tacy politycy i nie ma takiej partii.

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: