Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A
15 maja– imieniny Zofii. I spełnienie zasady, że najlepszy prezent wybiera się osobiście. Pani Zosia Klepacka, już wielce zasłużona osobistość wielkiego sportu (i wody), parę dni przed imieninami sprawiła sobie żeglarskie mistrzostwo Europy.

Dwa zdania o personaliach: „Zofia Teresa Noceti-Klepacka (ur. 26 kwietnia 1986 w Warszawie) – reprezentantka Polski w windsurfingu, mistrzyni i dwukrotna wicemistrzyni świata w olimpijskiej klasie RS:X, brązowa medalistka XXX letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie”… Gratulacje, słowa wielkiego uznania, najlepsze życzenia imieninowe!

Idę dalej drogą wyróżnień.

Silny młodzian ze Szczytna, Konrad Bukowiecki, ledwie 20– latek, a już sława światowa. Sezon pchania kulą na powietrzu zaczął od wyniku 21, 51, co jest rekordem życiowym, (mimo, że pod dachem miał nawet 21, 97) w klasycznych warunkach dla lekkiej atletyki „olimpijskiej”… I kula „dorosła” – 7,26 kg.

 

Serial zapoczątkowany rekordami w kategoriach młodzieżowych rozwija się imponująco. Było zahamowanie podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio (trzy nieudane próby w eliminacjach), ale potem nastał czas rewanżu. Mistrzostwo Europy w hali, teraz przepustka do londyńskich mistrzostw świata…Tomaszowi Majewskiemu, teraz „ w prezesach”, wyrósł i wciąż rośnie następca.

Poprzeczka wprawdzie bardzo wysoko– na poziomie dwóch złotych medali olimpijskich, ale wyniki na rzutni ma już młodzian znakomite.

Dalej. „Ewa Brodnicka pokonała w Częstochowie jednogłośnie na punkty Irmę Balijagić Adler z Bośni i Hercegowiny w walce o tytuł tymczasowej mistrzyni świata w boksie federacji WBO w kategorii super piórkowej.”

W imię wierności kronikarskiej odnotowuję, zgodne z poczuciem obiektywizmu– gratuluję, ale zachwycać się jakoś nie mogę. Rozumiem równouprawnienie, lecz osobiście wolę, gdy w ringu piorą się panowie… Przepraszam, jestem jakiś tradycyjny…

Podrozdział pt Piłka Nożna:

W naszej ekstralidze emocje finiszu są wielkie, a znaki zapytania jeszcze je potęgują. To niewątpliwie plus rozgrywek i magnes przyciągający na nowoczesne już stadiony wiele tysięcy widzów.

A widz– to bilet, bilet– to kasa, zaś pod względem materialnym większość klubów znajduje się podobno w stanie nie do porównania z tym, co w wielkim futbolowym świecie. Mimo, że „być zawodowym piłkarzem” już i u nas się opłaci. Nawet sportowy średniak nieźle podobno z tego żyje; nawet jeśli klubowi ciężko.

Z czasem może jednak i kluby okrzepną, a o stanie spraw boiskowych mocniej będą decydowały nie posiłki z importu, lecz zawodnicy rodzimego chowu.

Wiem, taka jest też reguła światowa, że gwiazdy się importuje, a taki Bayern bez Pana Roberta – z Polski rodem– to też ledwie część renomowanego zespołu, ale jednak… Chodzi mi o proporcje– w składzie i we wkładzie…

Podsumowanie jednego z ostatnich ligowych meczów: „Legia Warszawa – Bruk– Bet Termalica Nieciecza 6:0 (2:0).Bramki: Hamalainen (5), (74), Radović (28), Nagy (53), Guilherme (56– karny), Kazaiszwili (88)”… Czy taki obraz sugeruje, że w klubach rośnie nam rodzima piłka? Podkreślam słowo– RODZIMA…

Bo u nas to jednak z dbałością by młodzi stawali się mistrzami bywa bardzo różnie. Wspomniany Pan Robert stał się wielkim sportowcem, gdy opuścił rodzinne podwórko – tu nie bardzo go chcieli.

Przykładzik z drugiego bieguna problemu. Niedawno był widziany w KrakowieBartosz Kapustka. Wielce obiecujący piłkarz , nawet już reprezentant.

Przeszedł z Cracovii do angielskiego Leicester City – i jakby przestał być tym, kim miał być. 20– latek nie może przebić się do pierwszego składu, na ogół ma nawet problem, by zmieścić się na ławce rezerwowych. W Premier League nie zdołał jeszcze zadebiutować. Jego największym osiągnięciem była jedynie gra w Pucharze Anglii. Rozegrał tam trzy spotkania i na boisku spędził 151 minut.

I też bym pytał – po co? Dlaczego klub podwawelski tak łatwo się pozbył kandydata na asa? Dla szybkich pieniędzy? Pozornych, bo pewnie by były dużo większe, gdyby za transferem stała prawdziwa sława? Przepraszam, nie rozumiem. Taki talent skazać na drzemkę!? A chłopaka mi żal.

 

Wdzięczna pamięć. Razy dwa.

Primo – w Częstochowie planują postawić pomnik Jerzego Kuleja. Jeden z dawnych arcymistrzów ringu, dwakroć złoty medalista olimpijski; człowiek z Częstochowy i chętnie do finiszu życiowego podkreślający związki z tym miastem. „ Jest już w Częstochowie rondo Kuleja u zbiegu Sabinowskiej i Żyznej oraz poświęcona mu tablica na budynku w Al. NMP 12, czas na pomnik – przekonuje grupa mieszkańców miasta i zawiązała komitet społeczny jego budowy.”

 Secundo– „Marian Woronin – nowy tulipan został ochrzczony w ogrodach Bogdana Królika w Chrzypsku Wielkim w poniedziałek 1 maja. Jest odmianą późną, w kolorze wino-bordowym z kremowym brzegiem. Prace nad jego wyhodowaniem trwały 25 lat, więc dokładnie tyle, ile Marian Woronin był najszybszym białym sprinterem na świecie.”

 Przypominam – 100 metrów w 10 sekund. Teraz Woronin jest wciąż przy lekkiej atletyce. Wznowił kiedyś Czwartki Lekkoatletyczne, po dziś współkieruje rozwojem tej imprezy i w ten sposób współreżyseruje lekkoatletyczną zmianę pokoleń. Kszczot, Lisek – dziś sławy mają za sobą drogę przez „Czwartki”…

Andrzej Lewandowski  

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: