Strona w trakcie budowy
 
A A A

Na  linii Bruksela – Londyn zaiskrzyło. UE zamierza postawić Wielkiej Brytanii srogie warunki. Zirytowana premier Theresa May oskarżyła unijnych dygnitarzy o  groźby wobec Zjednoczonego Królestwa.

Proces wyjścia Wielkiej Brytanii z  Unii rozpoczął się formalnie 29 marca i  zostanie ukończony po dwóch latach. Przywódcy UE nie chcą pozwolić na to, aby Londyn odniósł z  tego korzyści. Mogłoby to zachęcić inne państwa do opuszczenia Wspólnoty.

 

Problemów jest wiele. Należą do nich m.in. prawa 3,2 miliona obywateli państw Unii mieszkających w Wielkiej Brytanii, 1,2 miliona Brytyjczyków osiedlonych w  krajach UE, jak również wysokość zobowiązań Londynu wobec Brukseli, nazywanych „rachunkiem za rozwód”.

Obejmują one między innymi brytyjski wkład do  unijnego budżetu i emerytury dla urzędników unijnych. Zjednoczone Królestwo było do tej pory jednym z największych unijnych płatników.

26 kwietnia przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker spotkał się z  Theresą May przy Downing Street. Wymieniano opinie przy kolacji.

Juncker określił rozmowy jako „doskonałe”, ale 30 kwietnia „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zamieścił artykuł, według którego spotkanie było dla Junckera... „wstrząsem”.

Nie ulega wątpliwości, że artykuł w „FAZ” został zainspirowany przez wysokich urzędników unijnych pragnących wywrzeć nacisk na rząd Zjednoczonego Królestwa.

Jak napisał dziennik, premier May powiedziała gościowi, że  Londyn nie jest winny Unii ani pensa. Juncker ostrzegł, że Brexit nie będzie sukcesem, i dodał:

„UE nie jest klubem golfowym, gdzie można wstępować i występować według własnego widzimisię”.

 

Polityk z Brukseli wyznał, że po rozmowach jest „dziesięć razy bardziej sceptyczny” w sprawie możliwości osiągnięcia porozumienia.

Juncker poinformował później Angelę Merkel o  przebiegu rozmowy. Stwierdził, że May „żyje w innej galaktyce” i „oddaje się złudzeniom”.

Właśnie tych słów użyła kanclerz Niemiec, gdy 27 kwietnia oświadczyła w Bundestagu, że „niektórzy w Wielkiej Brytanii oddają się iluzjom”.

 

Merkel zapowiedziała, że w negocjacjach Brytyjczycy nie otrzymają zgody na  „wydziobywanie rodzynek z  ciasta”. Premier May ostrzegła natomiast, że w negocjacjach z Brukselą okaże się „cholernie trudną kobietą”.

3 maja brytyjski dziennik „Financial Times”, przeciwny wyjściu z  Unii, opublikował artykuł stwierdzający, że  koszt Brexitu może wynieść dla Zjednoczonego Królestwa nawet 100 miliardów euro.

 

Jeszcze w grudniu 2016 Juncker oceniał „rachunek za rozwód” na 50 miliardów, potem mówiono o  60 miliardach. Podana przez „Financial Times” kwota oburzyła polityków nad Tamizą.

David Davies, minister odpowiedzialny za negocjacje w sprawie opuszczenia UE, stwierdził, że  jego kraj 100 miliardów nie zapłaci.

Przypomniał, że  Londyn ma  „alternatywne rozwiązanie”, czyli zerwanie rozmów, bo jeśli dojdzie do Brexitu bez porozumienia, Wielka Brytania nie zapłaci Unii ani pensa.

Brytyjczycy uważają, że należy im się rekompensata za  udział we  własności Unii Europejskiej, np.  w  nieruchomościach.

Domagają się, aby wartość tego udziału odjąć od  „rachunku za  rozwód”.

Michel Barnier, główny negocjator Komisji UE w  sprawie Brexitu, uczestniczący w  pamiętnej kolacji z  premier May, podkreślił, że  Londyn ma  zobowiązania wobec Unii, które musi spełnić, a  ich kwota nie może podlegać negocjacjom.

 

Barnier powiedział: „Niektórzy oddają się iluzjom, że  Brexit może być szybki i  bezbolesny”.

Uderzył też na  alarm: jeśli Zjednoczone Królestwo nie zapłaci, sytuacja Wspólnoty stanie się „wybuchowa”, bowiem UE ma do zrealizowania liczne programy.

Dlatego Bruksela będzie rygorystycznie domagać się spłaty, a wynik przedterminowych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii niczego nie zmieni.

Londyński tabloid „The Daily Mail” napisał, że zdaniem polityków w  Brukseli bez brytyjskich pieniędzy Unia może się rozpaść.

Według dziennika do podwojenia wysokości „rachunku za Brexit” przyczyniły się Niemcy, Francja i Polska, obawiają- ce się o unijne dotacje dla swych rolników.

 

3 maja rozsierdzona Theresa May wygłosiła bezprecedensowe oświadczenie. Po  wizycie u  królowej, którą poinformowała o  formalnym rozwiązaniu parlamentu, szefowa rządu powiedziała:

„Brytyjska pozycja negocjacyjna została fałszywie przedstawiona przez kontynentalną prasę. Pozycja negocjacyjna Unii się usztywniła, a pod adresem Wielkiej Brytanii kierują groźby europejscy politycy i  urzędnicy.

Działania te podejmowane są teraz w celu wpłynięcia na wynik wyborów parlamentarnych 8 czerwca”.

„The Telegraph” ocenił, że  próba UE wzięcia odwetu za  Brexit i  zmuszenia Zjednoczonego Królestwa do  zapłacenia odszkodowań, podobnych do tych, jakimi obciążono Niemcy po pierwszej wojnie światowej, tylko bardziej zjednoczy Wielką Brytanię. Ostra retoryka obu stron to głównie propagandowe manewry przed podjęciem negocjacji.

Pewne jest jednak, że  Brexit okaże się trudniejszy i  bardziej bolesny, niż wyobrażali sobie politycy. Nie tylko nad Tamizą.

(KK) "Angora" nr 20/2017 Na podst.: The Daily Mail, The Telegraph, The Guardian, BBC, FAZ

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005 

0
0
0
s2sdefault

Komentarze   

0 # mert 2017-05-19 10:23
Czyli z tym Brexitem może być niezła "zabawa"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: