Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Tak to jest, że najpierw fachowcy wymyślą coś sensownego, ludzie się przyzwyczają, a potem przychodzi poseł i ma pomysły racjonalizatorskie.

Pamiętam jak dawno temu opisywano takie działania racjonalizatorów. Otóż jakiś racjonalizator wystąpił z pomysłem aby zaoszczędzić w ołówkach grafit i nie dawać go na całej długości, bo przecież – jak zauważył – nie pisze się już małym „ogryzkiem”, więc po co ma się grafit marnować.

Tak też zrobiono. Potem ktoś zauważył, że przecież marnuje się kawałek drewna, który zostaje, więc można uzyskać oszczędności jeśli się ołówek o ten kawałek skróci. Tak też postąpiono a racjonalizator otrzymał nagrodę.

Na pewno wkrótce po wdrożeniu tego pomysłu znajdzie się poseł, który zaproponuje aby dodać drugą ciągłą linię, co poprawi bezpieczeństwo ruchu.

* * *

Za poprzednich rządów PiS można było zostać oficerem służb już po dwutygodniowym kursie. Teraz dla kandydatów na oficerów Wojsk Obrony Terytorialnej będą kursy zamiast studiów.

 Jakie szczęście, że Antoni Macierewicz nie został ministrem zdrowia, ale kto wie czy min. Radziwiłł nie zapożyczy tych pomysłów i można będzie zostać lekarzem po parotygodniowym kursie.

* * *

Nigdy nie przypuszczałem, że w Polsce mogą powstać ruchy nazistowskie. Po wojnie nie było chyba rodziny, która nie poniosłaby ofiar ze strony nazistów albo nie słyszała o takich ofiarach.
Trauma wojenna była taka, że wiele osób nie wyobrażało sobie normalnych stosunków z Niemcami, którzy w ogromnej większości przyczynili się do zniszczenia Polski.
Zginęło 6 milionów Polaków, wielu straciło zdrowie, straty materialne były ogromne. Długie lata w naszym otoczeniu widać było ruiny, liczne miejsca gdzie zgładzono w czasie wojny Polaków, ślady po kulach. A jednak faszystowska ideologia zdobywa coraz więcej zwolenników wśród młodzieży.
Patrzę na zdjęcia oenerowców podnoszących ręce w faszystowskim pozdrowieniu, widzę i czytam o ich marszach, działaniach pełnych nienawiści i o tym, że władze nie zamierzają ich zdelegalizować a wręcz przeciwnie – widzą w nich sojuszników do rozprawienia się z przeciwnikami politycznymi.

 

W Związku Radzieckim zginęło z rąk nazistów 26 milionów ludzi. I tam też powstały ruchy faszystowskie.

Ale najdziwniejsze jest, że zwolennicy nazizmu pojawili się w Izraelu. Nie są to „miejscowi”, ale napływowi imigranci z terenów byłego ZSRR.

Tacy już byli w swojej ojczyźnie, a związki z żydostwem mają zwykle luźne – ktoś z przodków był Żydem. W Izraelu nawet nie ma prawa zabraniającego działalności nazistowskiej, bo nikomu do głowy nie wpadło, że ktoś może tam naśladować hitlerowców.

Tymczasem młodzi nowi Izraelczycy z krajów byłego ZSRR mają inną mentalność i poglądy. Jeden z aresztowanych kilka lat temu młodzieńców, którego rodzina zginęła w czasie wojny w Treblince i tylko babci udało się przeżyć okupację ukrywając się w lasach, tak pisał na swoim blogu:

Nie poddam się nigdy. Byłem nazistą i zostanę nim na zawsze. Nie spocznę, dopóki ich wszystkich nie zgładzimy.

Wcześniej pisał, że nie chce mieć dzieci, ponieważ jego dziadek był Żydem, a w krwi moich potomków nie znajdzie się nigdy nasienie tej przeklętej rasy.

Grupę młodych nazistów wykryto przypadkiem, bo handlowali narkotykami. A odpowiadali przed sądem za zbezczeszczenie synagog i grobowców, za systematyczne maltretowanie ciemnoskórych, homoseksualistów, narkomanów i pobożnych Żydów oraz za publikowanie propagandy antysemickiej na internetowych portalach.

Ludzie się niczego nie uczą. Po I Wojnie Światowej panowało przekonanie że taka straszna wojna już nie może się zdarzyć, że nastąpią wieki pokoju.

Wiesław Górnicki, w latach 60. korespondent PAP w ONZ (zrezygnował w 1967 r. w proteście przeciw kampanii antysemickiej w Polsce), przytacza w książce „Wielki Świat” anegdotę o wiekowym korespondencie Neue Zürcher Zeitung, dr Beerze, którą opowiadał 68-letni wówczas syn dr Beera:

W roku 1911 dr Beer został mianowany stałym korespondentem Neue Zürcher Zeitung w Wiedniu. W połowie 1913 roku wysłał do swojej gazety obszerną korespondencję polityczną, z której wynikało, że wojna europejska jest nieunikniona.

–  Zuchwały młokos – powiedział z niesmakiem redaktor gazety, rzucając korespondencję do kosza. – Dziś, kiedy wynaleziono karabiny maszynowe i samoloty, któż może ryzykować wojnę?

I żeby dziennikarz z półtorarocznym stażem wypisywał tak skandaliczne głupstwa…

W roku 1938 Beer jako szef genewskiego biura tej samej gazety wysłał obszerną korespondencję, z której wynikało, że wojna europejska jest nieunikniona.

–  To smutne, jak ten Max się starzeje – powiedział z niesmakiem następny redaktor gazety, rzucając korespondencję do kosza.

– Dziś, kiedy wynaleziono gazy trujące, któż będzie ryzykował wojnę? Żeby z takim doświadczeniem i praktyką ważyć się na tak niedorzeczne opinie…

W roku 1962, podczas kryzysu karaibskiego, dr Beer wysłał z Nowego Jorku obszerną korespondencję do tej samej gazety. Z jego wywodów wynikało, że prędzej czy później wojna światowa jest nieunikniona.

–  Niestety, to już objawy rozmiękczenia mózgu – powiedział z niesmakiem trzeci z kolei redaktor, rzucając korespondencję do kosza. – Dziś, kiedy wynaleziono broń atomową…

* * *

Przypomniano pisowski projekt konstytucji opracowany w 2010 r. Na czas wyborów zniknął on ze stron PiS ale teraz, w związku z inicjatywą prezydenta, powrócił.

 

Zaczyna się pięknie:

W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości, pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, wdzięczni poprzednim pokoleniom za ich wytrwałą pracę, poświęcenie i ofiary dla Polski, zrzuciwszy jarzmo obcej przemocy i komunizmu, zobowiązani do zachowania i umocnienia niepodległego Państwa Polskiego, pragnąc Rzeczypospolitej silnej prawdą, uczciwością i sprawiedliwością, naszą wolność i odpowiedzialność za los współczesnych i przyszłych pokoleń Narodu wyrażamy na kartach tej Konstytucji, która jest najwyższym prawem dla Rzeczypospolitej.

Oczywiście prezydent w swoim ślubowaniu obowiązkowo wyraża pragnienie, aby w spełnianiu obowiązków pomógł mu Bóg.

Może warto chociaż przyjąć stwierdzenie Woody Allena, że ateiści to lojalna opozycja wobec Pana Boga?

Opozycja i konstytucjonaliści zajęli się analizą projektu i nowych propozycji PiS.

Zwracają uwagę na pominięcia –  nie ma tam m.in. nic o tym, że Polska jest krajem świeckim, ani o ochronie par, które nie są małżeństwem. Propozycje idą w kierunku wprowadzenia systemu prezydenckiego (marzył już o tym Wałęsa, ale oczywiście z sobą jako prezydentem).

Projekt likwiduje autonomię państwa i Kościoła, a także ogranicza władzę samorządów. Fachowa analiza projektu jeszcze przed nami, tu wymieniam kilka „kwiatków”:

– W przypadkach określonych w ustawie sąd może nakazać poddanie osoby, która ze względu na zaburzenia psychiczne stwarza zagrożenie dla życia, zdrowia lub nietykalności cielesnej innych osób, zabiegom medycznym zmniejszającym to zagrożenie.

Zwrócono uwagę, że bardzo podobne przepisy umożliwiały zwalczanie opozycji w ZSRR, umieszczając w szpitalach psychiatrycznych osoby niewygodne władzy.

–  Władze publiczne umożliwiają nauczanie w szkołach publicznych religii Kościoła katolickiego oraz innych prawnie uznanych kościołów i związków wyznaniowych pod ich nadzorem.

Krzysztof Łoziński o projekcie konstytucji:

Gdyby coś takiego weszło w życie, to prezydent mógłby decydować o wszystkim. Miałby w każdej chwili prawo zmieniać treść ustaw, mianować i odwoływać wszystkich ministrów, decydować o obsadzie sędziów. I nie, że miałby się konsultować –  mógłby to zrobić sam, na własną rękę, z dnia na dzień! W tym projekcie prezydent otrzymuje także prawo do rozwiązania parlamentu, ale co ciekawe: ustawa nie reguluje terminu, w jakim miałyby się odbyć następne wybory.

Mógłby z taką decyzją zwlekać latami. A gdyby chciał, mógłby zgodnie z prawem użyć wojska w celu uspokojenia sytuacji na ulicach. To się w głowie nie mieści. 

Prezydent chciałby w przyszłym roku przeprowadzić referendum z pytaniem: Czy chciałbyś nowej lepszej konstytucji na 100-lecie niepodległości?

Uzupełnił bym to pytanie tak aby brzmiało: Czy chciałbyś nowej lepszej konstytucji na 100-lecie niepodległości czy raczej takiej jaką proponuje PiS?

Czekam z utęsknieniem, kiedy już PiS nie będzie przy władzy. Zapewne wtedy dowiemy się, że byli to Politycy Wyklęci.

* * *

Politycy i dziennikarze mają zwyczaj ocieplania swego wizerunku przyznając się, że byli w szkole głąbami z matematyki czy fizyki.
To trochę jakby daltonista chwalił się, że nie miał głowy do rozróżniania kolorów i nigdy mu to w życiu nie przeszkadzało.
My to mamy przyjmować z ciepłym zrozumieniem, bo w domyśle też byliśmy takimi głąbami. W rozumieniu polityków i dziennikarzy my wszyscy pasjonujemy się tylko historią, występami naszych sportowców, wzruszamy się na widok flagi, nie chcemy żeby cudzoziemcy dowiedzieli się o świństwach jakie tu się dzieją i kochamy Ojczyznę – cokolwiek by to oznaczało.

 

Były prezydent Komorowski wyznał niedawno jak to było na maturze:

Matematyka poszła bardzo dobrze dzięki bardzo, że tak powiem, solidarnej współpracy z kolegami i koleżankami, ale także, nie ukrywam, pomogli nam nauczyciele, no i zdałem tę matematykę.

Jakoś nie zacząłem lubić ani podziwiać pana Bronka.

Nie tylko politycy i dziennikarze mają kłopoty z matematyką. W Marszu Wolności w Warszawie wzięło udział według ratusza ok. 90 tys. osób, a według policji – 12 tys.

Marek Sawicki powiedział, że PSL rejestrowało swoich uczestników i było ich ok. 10 tys. Policja też wiedziała od organizatora marszu że do Warszawy przyjedzie autokarami 12 tys. uczestników (przyjechało 20 tys.).

Niepokojące jest, że policja kłamie, ale jeszcze bardziej że się tego nie wstydzi.

* * *

Krakowiacy, którzy mają dość comiesięcznych oficjalnych odwiedzin u grobu Kaczyńskich na Wawelu, wystawili znak przed zamkiem:

 

* * *

Pani Witek, szefowa gabinetu premiera, zareagowała na krytyczną opinię Franka Timmermansa o zagrożeniach dla niezależności sądów w Polsce i powiedziała, że zaprasza krytyków do Polski, żeby zobaczyli jak w Polsce teraz kwitnie demokracja.

 

Problem w tym, że ona ciągle kwitnie – ale jakoś nie dojrzewa.

* * *

Wyżej cytowałem opinię Krzysztofa Łozińskiego o pisowskim projekcie konstytucji. Poniżej inne fragmenty wywiadu jaki przeprowadził z nim Janusz Schwertner (Onet):

 

Jak się ma w garści Trybunał Konstytucyjny, to można wszystko. Kaczyński o tym marzył. Dziś, jeśli tylko zechce, może wprowadzić w życie każdą dowolną bzdurę.

Zechce ustawy nakazującej strzyżenie rudych, to będzie ją miał. Brzmi absurdalnie? A czy ustawa o obrocie ziemią, która zakazuje całej ludności wiejskiej dysponowania ich własnym majątkiem, absurdalnie nie brzmi? Albo zmiany w kodeksie postępowania karnego: że człowiek przesłuchiwany jako świadek nie ma prawa ukrywać przestępstw swoich i swojej rodziny?

Do tej pory zasada domniemania niewinności zakładała prawo odmowy zeznań, które obciążałyby siebie i bliskich. A teraz państwo narzuca nam obowiązek zakapowania własnej żony! (…)

Kaczyński nienawidzi prywatnej własności. Chce, żeby państwo stopniowo przejęło całą ziemię.

Ta ustawa [o obrocie ziemią] jest skonstruowana tak, żeby każdy ruch własnościowy, każdy akt notarialny, zapewnił prawo pierwokupu Agencji Rolnej.

Jeśli ktoś się będzie rozwodził i zechce podzielić majątek, to zaraz zainterweniuje państwo. I w świetle prawa będzie mogło wykupić sporny teren za grosze.

Teraz rolnik pójdzie do banku, a bank odmówi mu kredytu, bo wartość jego majątku wynosi zero. Wpadnie na pomysł, by pójść z tym do sądu, ale tam trafi na sędziego obsadzonego przez Ziobrę.

A jak nie i sędzia wyda wyrok niezgodny z ustawą, to się takiego sędziego przeniesie z Warszawy do Ustrzyk Górnych. I następny zrobi już tak, jak ma zrobić. Wszystko zgodnie z nowym porządkiem prawnym. (…)

Jeśli chodzi o stan naszego prawodawstwa, to cofamy się o ponad 350 lat. W 1776 roku  Polska, jako drugi kraj na świecie, zakazała tortur i uznawania nielegalnych dowodów.

Teraz Ziobro proponuje i wprowadza w kodeksie postępowania karnego przepis, nakazujący sądom  na uznawanie dowodów zdobytych niezgodnie z prawem.

Pan sądzi, że to ma być straszak na opozycję?

A czemu tylko na opozycję? A jeśli jakiemuś politykowi podpadnie zwykły obywatel, to z tego nie skorzysta? Wiele osób wciąż nie dostrzega związku między zmianami w prawie a swoim prywatnym życiem. Im się wydaje, że będą mogli nadal spokojnie uprawiać swoje działki, pracować w korporacjach i nikt im nie podskoczy.

No więc nie, drodzy państwo, obecny obóz władzy wprowadza przepisy, które wolność wam odbierają. Skoro prokuratura ma prawo szantażem i pobiciem zdobywać dowody, to dochodzimy do ściany. Skoro sądy mają trafić w ręce polityków, to obywatel zostaje sam.

Zgoda, ale PiS nie będzie rządziło wiecznie. Te narzędzia będą do dyspozycji każdej kolejnej władzy.

Zakłada pan, że w Polsce dojdzie do demokratycznych wyborów.

A pan nie?

Ja nie mam złudzeń.

Dotąd to Kaczyński zwykle negował wyniki wyborów.

Już mówiłem dwa razy, że on cały czas kłamie.

Rzuca oskarżenia, ale nie przedstawia żadnych dowodów. Nie sili się nawet na logiczne tłumaczenia swoich urojeń. Dziś faktem jest próba opanowania Krajowej Rady Sądownictwa przez PiS, a to właśnie sędziowie są członkami Państwowej Komisji Wyborczej.

Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo. Prezes konsekwentnie realizuje swój plan. Chce nam zafundować coś, co w PRLnazywaliśmy „rajskimi wyborami”: Stwórca staje przed Adamem, przyprowadza mu Ewę i mówi: „wybierz sobie żonę”. (…)

Mam odwagę powiedzieć to, czego wiele osób nie chce powiedzieć na głos: Jarosław Kaczyński jest złym człowiekiem.

Facetem, który dla prywatnych celów niszczy nasz kraj. Dobrze opanował sztukę spisku, ale poza tym nie zna się na niczym. Ani na gospodarce, ani na polityce zagranicznej –  ba! – on nic nie wie nawet o codziennym życiu Polaków.

Od dwudziestu kilku lat nie chodził po ulicy, nie był w kawiarni, nie jechał tramwajem, nie był w sklepie. Raz przed kamerami zgodził się pójść na zakupy. Dali mu do ręki 200-złotowy banknot i się pogubił.(…)

Pan uważa, że państwo już dziś jest opresyjne wobec ludzi?

Tak.

Poproszę przykłady.

Zaczęło się przed wyborami. Prokuratura czuła, że Ziobro nadciąga i nagle umorzyła sprawy niebezpieczne dla PiS.

Natychmiast po przejęciu władzy przez Kaczyńskiego zamknięto postępowanie w sprawie SKOK-ów. To afera, przy której Amber Gold i Art-B to ledwie detale.

Pięć miliardów złotych zostało w sposób przestępczy wyprowadzonych z systemu, a jak tylko Ziobro przejął resort, to postępowanie umorzono.

KNF wypłaciła już poszkodowanym 3,5 miliarda odszkodowania. Każdego Polaka ta afera kosztowała po tysiąc złotych.

Pańskim zdaniem Ziobro broni przestępców?

Takie mam podejrzenie. Pewne sprawy są jasne: ponad 200 milionów złotych wyprowadzono na konto spółek, których współwłaścicielem jest senator PiS Grzegorz Bierecki. Człowiek, który został szefem senackiej Komisji Finansów. (…)

Kaczyński wyraźnie zmierza do ograniczenia praw kobiet.

Jeśli tylko będzie to możliwe, zakaże aborcji. Już odebrał „tabletkę po” i sprzeciwił się metodzie in vitro. Nie pozwolił też na wprowadzenie konwencji antyprzemocowej, choć na zdrowy rozum, trudno przeciwstawiać się dokumentowi, który chroni kobiety przed przemocą.

PiS ma konkretny plan: z powrotem zapędzić panie do kuchni, do kościoła, do zajmowania się dziećmi. Kobieta pracująca na wysokim stanowisku, która jest wyzwolona i samodzielna, w strategii tej władzy się nie mieści. Kobieta ma być podporządkowana mężczyźnie. I to wszystko znowu wynika wprost z osobowości Kaczyńskiego.

Czemu?

On się boi i nienawidzi kobiet. Nie chcę rozwijać tego tematu. Nie mam do tego prawa.(…)

Kaczyński dziś wprowadza w życie koncepcje ksenofobiczne. Mówi o uchodźcach –  że przynoszą zarazki; o swoich przeciwnikach –  że nie są prawdziwymi Polakami; o opozycji – że to gatunek zwierzęcy.

Czym to się różni od koncepcji nadludzi i podludzi? No więc ja nie mogę nie reagować.

PIRS   

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: