Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Nie mnie osądzać poszczególne przypadki, od tego są sądy, ale faktem jest, że akcja bardzo poważnie naruszyła pewne układy zawodowe. Mam też nadzieję, że przemoc na tle seksualnym, w takiej czy innej formie obecna w różnych grupach znacznie się zmniejszy. Nie wierzę bowiem, że zniknie zupełnie.

Może przesadzam, ale coś mi się wydaje, że podobna akcja ogarnie polski społeczeństwo po filmie Wojciecha Smarzowskiego „Kler”, który właśnie wchodzi na ekrany. Już zresztą pojawiły się omówienia, różne zresztą.

Ja sam na pewno na film się wybiorę po prostu dlatego, że lubię mieć własne zdanie na tematy żywo dyskutowane. A do kleru mam, by tak powiedzieć, stosunek osobisty, więc tym bardziej.

 

Ale rzecz znacznie przekracza recepcję filmu poświęconego polskim księżom katolickim. Może to czysty przypadek, ale spraw związanych z klerem i kościołem, którego tworzą najważniejszą bodaj część składową jest znacznie więcej.

Wspomnę przykładowo najboleśniejszą bodaj, z którą zmaga się papież Franciszek czyli problem pedofilii niektórych przedstawicieli tej grupy zawodowej; ale również ważne zjawisko, to problem upolitycznienia katolicyzmu i opowiedzenia się większości kleru za akurat rządzącą partią i sprawującym władzę prezydentem kraju.

Ciągle społecznie uciążliwe i niewyjaśnione jest finansowanie tej instytucji oraz niejasny status katechezy w szkołach.

To wszystko domaga się spokojnej debaty i prawdziwego społecznego rozliczenia.

W tym klimacie rosnącego zainteresowania sięgnąłem ponownie po lekturę ostatniej bodaj za życia wydanej książki ks. Józefa Tischnera „Ksiądz na manowcach” z 1999 roku.

Rok po jej opublikowaniu Tischner już nie żył, można więc ją traktować jako duchowy testament. Być może jej lektura pomoże zobaczyć, że tak naprawdę na dobre rozkręcająca się akcja ksiądz #MeToo jest rodzajem rozmowy z tą książką. Jej autor pisał, że najpierw jest człowiekiem, potem filozofem, a dopiero na końcu księdzem.

Może gromadzący się społeczny gniew, uderzający w nadużycia, jakich się w ostatnich latach dopuściło wielu księży, pomoże nam wszystkim zobaczyć w nich przede wszystkim słabych ludzi, którym polskie społeczeństwo (a najbardziej politycy) pomogło raczej rozwijać grzeszne strony natury ludzkiej, a zrobiło niewiele by pomóc im uratować człowieczeństwo.

O chrześcijaństwie nie wspominając. Pisał Tischner: „Mam takie przekonanie, iż chrześcijaństwo… Ewangelię – mamy nie tyle za sobą, ile przed sobą”.

Od czasu napisania tych słów nic się nie zmieniło. Dodałbym tylko, że dotyczy to szczególnie polskiego kleru katolickiego.

 

Stanisław Obirek   http://studioopinii.pl 

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: