Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

 

Nie ma tygodnia, w którym zachodnie elity polityczne oraz sprzyjające im media nie oskarżałyby Polski o łamanie demokracji na wzór putinowskiej Rosji. Jeśli wierzyć serwowanym tam przekazom w naszym kraju rządzi obecnie reżim, którego działania są tożsame z działaniami reżimu Putina.

Pomijając fakt, że wspomniane zarzuty są absurdalne, warto zwrócić uwagę, że oskarżanie Polski o "putinizm" nie przeszkadza tym samym zachodnim elitom w robieniu gigantycznych biznesów z Putinem. Gdy chodzi bowiem o kasę, optyka wobec kremlowskiego reżimu nagle staje się inna.

Przypomnijmy - kiedy Emmanuel Macron był jeszcze kandydatem do objęcia urzędu prezydenta Francji twierdził, że "sojusznikami Marie Le Pen (tj. jego głównej konkurentki - przyp. red.) są reżimy Kaczyńskiego i Putina".

Dodał przy tym, że ustroje panujące w Polsce i w Rosji nie są otwarte i wolne. - "Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady" - twierdził ówczesny kandydat na prezydenta Francji. 

 



Kiedy trzy tygodnie później Macron był już prezydentem V Republiki, na przyjacielską rozmowę do Wersalu zaprosił... Władimira Putina. Niedemokratycznym reżimem, który łamie liczne swobody i jest sojusznikiem Marie Le Pen pozostała już tylko Polska.

Skrajna hipokryzja to nie tylko domena francuskich elit. W listopadzie 2014 r. (już po zajęciu Krymu przez Rosję) doszło w Moskwie do zamkniętego spotkania przedstawicieli niemieckiego biznesu z rosyjskimi władzami.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele największych niemieckich firm, które prowadzą swoje biznesy w Rosji, m.in.: Siemensa, Daimlera, Metro AG czy Winterhall Holding.

Ogólnikowe oficjalne komunikaty głosiły wówczas, że "doszło do wymiany poglądów na temat stanu i perspektyw współpracy dwustronnej w sferze handlu i inwestycji, zaś minister Ławrow przestawiło rosyjską ocenę stosunków z Ukrainą, Niemcami, Unią i NATO". 

Po październiku 2015 roku część niemieckich polityków oraz większość niemieckich mediów zaczęła głosić narrację, zgodnie z którą Polska wybrała drogę putinowskiej Rosji.

Nie przeszkodziło to jednak niemieckim elitom w robieniu kolejnych biznesów z Putinem i jego ludźmi.

Przypomnijmy, że wbrew stanowisku Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, Niemcy zgodziły się na rozpoczęcie budowy drugiej nitki gazociągu Nord Stream (w tę inwestycję zaangażowały się mocno niemieckie spółki z branży energetycznej, tj.: Wintershall, BASF oraz E.ON).

Posypały się również nowe, warte grube miliardy euro kontrakty biznesowe. Okazało się, że gdy chodzi o kasę i wspólne interesy, optyka wobec kremlowskiego reżimu nagle staje się inna.

Pisałem o tym jakiś czas temu, ale w kontekście powyższego tematu nie zaszkodzi powtórzyć.

Jedną z przyczyn obecnego kryzysu tożsamościowego Europy, który przekłada się na coraz większą nieufność wobec unijnych struktur, jest wybijająca w niemal każdym miejscu hipokryzja zachodnich elit.

Z jednej strony piętnują one postawy potencjalnie patogenne, które we współczesnej demokracji (czy szerzej - cywilizacji) nie powinny mieć miejsca. Z drugiej jednak robią dokładnie to samo co piętnują, względnie - robią interesy z ludźmi, którzy w sposób patogenny się zachowują.

W takich okolicznościach nie powinniśmy się dziwić, że autorytet starounijnych elit szoruje dziś po dnie, narażając na szwank projekt całej europejskiej wspólnoty.

http://niewygodne.info.pl/ 

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: