Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Według portalu 300polityka, podczas zamkniętego posiedzenia klubu parlamentarnego Prawa i  Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stwierdził: Dziś jestem spokojny, bo widzę, że jesteśmy ugrupowaniem na pokolenia.

Żaden inny polityk III RP nie odważyłby się tego powiedzieć o swojej partii. Demokracja demokracją, ale większość polskich ugrupowań polityczny to  partie wodzowskie, gdzie lider ma  ogromną władzę.

To  rozwiązanie pozwala na  sprawniejsze kierowanie, ale gdy lidera zabraknie, partia raptownie traci poparcie lub odchodzi w niebyt.

Tak było z  Samoobroną po  śmierci Andrzeja Leppera, KPN-em po pozbawieniu przywództwa Leszka Moczulskiego, z ZChN-em, gdy na polityczną emeryturę przeszedł Wiesław Chrzanowski. Po wyjeździe do Brukseli Donalda Tuska Platforma Obywatelska straciła połowę wyborców, a  po  odejściu z  Nowoczesnej Ryszarda Petru, partia ta cieszy się poparciem na poziomie błędu statystycznego.

 

Politolodzy, politycy, dziennikarze i  zwykli obywatele zadają sobie pytanie:

Czy PiS może przez lata odgrywać czołową rolę na polskiej scenie politycznej i  będzie w  stanie przetrwać także po odejściu Jarosława Kaczyńskiego?

Zdecydują kadry Prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego:

– PiS uosabia ten nurt europejskiej polityki, który systematycznie rośnie w  siłę w  całej Unii, przeciwstawiając się przeżywającemu kryzys neoliberalizmowi.

To, co przyniosło sukces partii Jarosława Kaczyńskiego, to:

– narodowy charakter

– odwołanie się do wartości chrześcijańskich

– reindustrializacja

– repolonizacja

– centralizacja

– socjalny charakter państwa.

Jako partia konserwatywna i  prosocjalna PiS reprezentuje interesy milionów Polaków. Tak więc teoretycznie na  lata może sobie zapewnić ważną, a nawet dominującą pozycję na naszej scenie politycznej.

Ale czy tak się stanie, zadecydują kadry. Gdy patrzymy na kierownictwo Prawa i  Sprawiedliwości, to widzimy, że wokół Jarosława Kaczyńskiego jest prawdziwa pustka.

Ci politycy, którzy mogliby być dla niego partnerami, są poza PiS-em albo wrócili upokorzeni. To typowe dla partii wodzowskich, gdzie preferowani są posłuszni wykonawcy.

Tak długo jak PiS-em będzie kierował Kaczyński, jego ugrupowanie będzie zapewne zwyciężać. Tylko on gwarantuje jedność licznych, często skłóconych ze sobą partyjnych frakcji.

Prezes jest konserwatystą i jednocześnie socjalistą, a do tego socjalistą narodowym w znaczeniu piłsudczykowskim czy PPS-owskim. Ta ideowa mieszanka okazała się niezwykle skuteczna, gdyż odpowiada poglądom większości Polaków.

Od lat pojawiają się plotki i spekulacje, kto mógłby w przyszłości być następcą prezesa. Jeżeli PiS wygra najbliższe wybory parlamentarne, to moim zdaniem Kaczyński rozpocznie proces przygotowywania następcy.

Kiedyś wydawało się, że takim następcą, delfinem, może być obecny minister sprawiedliwości. Ale wtedy Ziobro wyszedł przed szereg, czyli wykazał cechy nieprofesjonalnego polityka.

Nie tak dawno spekulowano, że miejsce po  prezesie może zająć Macierewicz. Ale pan Antoni, człowiek zacny, jest po pierwsze, starszy od Kaczyńskiego, a po drugie, jego cechy osobowościowe wykluczają możliwość bycia przywódcą demokratycznej partii.

W gronie spadkobierców wymienia się też Joachima Brudzińskiego, ale moim zdaniem to tylko, albo aż, skuteczny aparatczyk. Nie wiem, co trzeba by zrobić, żeby wykreować go na lidera?

Wielu wskazuje na  Mateusza Morawieckiego, który jest człowiekiem z  zewnątrz, nieakceptowanym przez znaczną część partyjnego aktywu, na  dodatek banksterem. Ale Morawiecki ma  wiele atutów.

Odpowiednie pochodzenie: ojca wrażliwego na punkcie sprawiedliwości społecznej, a jednocześnie znanego opozycjonistę w okresie PRL-u.

Zresztą sam premier, choć był wówczas bardzo młodym człowiekiem, też ma godną uznania opozycyjną kartę, którą jednak się nie chwali. I na razie nie popełnia dawnego błędu Ziobry.

Nawet wpływowi politycy PiS nie wiedzą, jaki naprawdę jest Morawiecki? Czy to, że przywiązuje dużą wagę do spraw socjalnych, świadczy o jego politycznym sprycie, czy o rzeczywistych przekonaniach?

Trzeba jeszcze wspomnieć o prezydencie. Nie wykluczam, że po reelekcji Andrzej Duda zacznie tworzyć ruch społeczno-polityczny np. na rzecz reformy konstytucji, za pomocą którego mógłby mieć wielki wpływ na Prawo i Sprawiedliwość.

Mogę sobie wyobrazić sytuację, że  po  odejściu Kaczyńskiego prezesem zostaje Morawiecki, a  wspierać go będzie Duda.

Obaj panowie dobrze współpracują, a premier na razie chyba nie ma prezydenckich ambicji.

 

Delfin Brudziński? Dr  Marek Migalski, były europoseł PiS, politolog z Uniwersytetu Śląskiego:

– Do tej pory, gdy prezes mówił o odejściu z  polityki czy też o  dalekiej przyszłości jego formacji, to takie wypowiedzi były jedynie testowaniem nastrojów w  partii, barometrem sprawdzającym reakcję jego najbliższych współpracowników.

Co bardziej naiwni rozpoczynali dyskusję o  sukcesji, o  tym jak partia będzie wyglądać po  jego odejściu, i to się dla nich źle kończyło. Trudno powiedzieć, jak jest dzisiaj.

Wydaje się, że dziś bardziej niż kiedyś prezes zdaje sobie sprawę ze  „swojej śmiertelności” i być może teraz szczerze wypowiada się na temat przyszłości PiS-u.

Gdybym jednak miał obstawiać jedną z tych dwóch ewentualności, to skłaniałbym się ku temu, że kolejny raz chce wyłapać tych, którzy poważnie zastanawiają się nad sprawą przekazania władzy.

Prezes kiedyś odejdzie i  wówczas w PiS rozpocznie się ostra walka. Największe szanse ma Brudziński, który jest o wiele inteligentniejszy niż sądzi większość opozycyjnych polityków.

To brutalny, ale jednocześnie doświadczony polityk. Dobry organizator, który potrafi kierować dużymi zespołami ludzkimi.

To, że przez lata był sekretarzem generalnym partii, z pewnością pomoże mu w rozgrywce o władzę, bo przecież osobiście zna każdego pisowskiego działacza, co trudno powiedzieć o Ziobrze, Macierewiczu, nie mówiąc o Morawieckim.

Uważam, że Brudziński na stanowisku prezesa PiS radziłby sobie co najmniej tak dobrze jak Schetyna jako przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Oczywiście nowy prezes nie będzie w stanie utrzymać w ręku stanu posiadania Kaczyńskiego. Uaktywnią się więc tacy ludzie jak Ziobro, Morawiecki czy Macierewicz (jeżeli jeszcze będzie w polityce), którzy nie zaakceptują przywództwa Brudzińskiego.

Ale pamiętajmy, że intelektualnie w PiS-ie nikt nie dorównuje Kaczyńskiemu, więc zmiana lidera zawsze będzie zmianą na gorsze. To spowoduje rozpad.

Jednak nawet ten osłabiony, skupiony wokół nowego lidera PiS nadal będzie ważnym graczem na scenie politycznej, chociaż nie tak silnym jak dzisiaj.

Za  to  nie wierzę, że  jakieś formalne lub nieformalne przywództwo nad PiS przypadnie Dudzie. Między prezydentem i prezesem są coraz bardziej pogłębiające się napięcia i to nie tyle natury politycznej, co  psychologicznej.

Dlatego myślę, że  Duda jest ostatnim kandydatem, którego Kaczyński chciałby wyznaczyć na  swojego spadkobiercę.

 

Wyborca nudzi się władzą Dr  Olgierd Annusewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego:

– To, czy PiS na lata zapewni sobie istotny wpływ na naszą politykę, będzie zależeć od  właściwego odczytywania emocji społecznych. Na razie robi to całkiem nieźle. Czy jednak tak się stanie również po odejściu prezesa?

Jarosław Kaczyński jest dla PiS-u jego DNA. Przyciąga wyborców, nadaje partii kierunek. Jak będzie wyglądał PiS po jego odejściu? W dużej mierze zadecyduje o tym skuteczność Mateusza Morawieckiego w budowaniu wizerunku przywódcy.

Premier na  czele rządu stoi niespełna rok. Tymczasem Tuskowi, zanim został niekwestionowanym przywódcą, zajęło to kilkanaście lat.

Tak więc Morawiecki ma jeszcze czas, tym bardziej że prezes zbyt szybko nie wybierze się na emeryturę.

 

Dojrzały wiek to zaleta Prof.  Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego:

– PiS jest ugrupowaniem obliczonym na lata i ma szansę liczyć się w naszej polityce naprawdę długo, zwłaszcza że wśród polskich partii jest najbardziej profesjonalny.

Stosunkowo szybko, choć nie bezboleśnie, dostosował się do funkcjonowania we współczesnym zglobalizowanym świecie. Pamiętajmy jednak, że partia polityczna to pojęcie z innej epoki, któremu bliżej do XIX niż XXI wieku.

Od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia postępuje systematyczny kryzys tej instytucji. Dopóki świat i Polska będą wyglądały podobnie jak dziś, PiS będzie jednym z dwóch największych ugrupowań.

Ale zmiany przyśpieszają. Technologia, demografia, zmiany kulturowe i społeczne, masowa migracja milionów ludzi – to  wszystko może sprawić, że za 20 lat nasz świat, a także partie polityczne będą zupełnie inne niż obecnie.

Gdyby prezes dziś znudził się polityką, to nie tyle w PiS-ie co w Zjednoczonej Prawicy doszłoby do rozłamu.

Powróciłaby tradycyjna na prawicy pokusa tworzenia partii liberalno-konserwatywnych inspirowanych thatcheryzmem i reaganekonomiką, mimo że po 1989 roku ten pomysł w Polsce zupełnie się nie sprawdzał.

Chyba że  Jarosław Kaczyński,  o czym nie wiemy, stworzył mechanizm sukcesji władzy. Jeżeli PiS wygra wybory parlamentarne, a  Duda prezydenckie, Jarosław Kaczyński będzie u szczytu powodzenia, a to najlepsza chwila na odejście.

Straty byłyby wówczas najmniejsze, a nowy lider miałby cztery lata, żeby przekonać do siebie wyborców i partyjnych działaczy. Ale przypuszczam, że tak się nie stanie i prezes ma jeszcze ochotę na zajmowanie się polityką, a  dojrzały wiek u polityka to zaleta, a nie wada.

Między starszym a  nowym pokoleniem polityków w naszym kraju jest przepaść. Starsi są nie tylko doświadczeni w boju, ale w przeciwieństwie do młodych czerpiących wiedzę przede wszystkim z internetu, czytali książki.

U niektórych można jeszcze zauważyć resztki jakichś idei, u młodych nic takiego nie występuje. Kiedyś jednak prezes odejdzie. Nie sądzę jednak, żeby wówczas ktokolwiek spoza środowiska dawnego Porozumienia Centrum był w stanie utrzymać PiS w jego obecnej różnorodności.

Dziś ławka ewentualnych następców jest bardzo krótka. Otwiera ją Joachim Brudziński, za nim trzeba by wymienić Mariusza Błaszczaka i Mariusza Kamińskiego.

W dłuższej perspektywie do tej trójki pretendentów może dołączyć Mateusz Morawiecki, ale na razie PiS „uczy się” Morawieckiego. Jeżeli w wyborach samorządowych Prawo i  Sprawiedliwość zdobędzie władzę w wielu sejmikach, to premier już w tym momencie stanie się jednym z kandydatów do sukcesji.

Jeżeli jednak PiS wypadnie tak, jak teraz pokazują to sondaże, premier pozostanie jeszcze na ławce rezerwowych i na kolejną szansę będzie czekał do wyborów parlamentarnych.

Z całym jednak szacunkiem dla młodego pokolenia naszych polityków będziemy jeszcze tęsknić za  liderami pokroju Kaczyńskiego, Tuska czy Millera. Życie tego ostatniego to świetny temat na książkę: od robotnika do premiera.

KRZYSZTOF RÓŻYCKI  "Angora" nr 37/2018

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

 

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: