Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Gościnnie, ale bez szczególnych serdeczności – tak można podsumować, w jaki sposób przebiegało widziane przez pryzmat rosyjskich mediów przyjęcie w  Smoleńsku polskich prokuratorów badających sprawę katastrofy prezydenckiego Tu-154. Nie ukrywa tego publicysta tygodnika Wojenno-Promyszliennyj Kurier, który donosi wprost, że „polskich śledczych powitano z daleko idącą ostrożnością”.

– Do Smoleńska po raz kolejni przybyli śledczy z Polski, przy czym celu ich wizyty faktycznie się nie ukrywa. To  znalezienie dowodów na  to, że samolot Lecha Kaczyńskiego został zniszczony przez jakieś urządzenie wybuchowe – bez ogródek pisze Aleksiej Griszyn w tekście „Naga prawda o  samolocie Lecha Kaczyńskiego”.

 

Przekonuje czytelników, że wszystkie okoliczności tragedii z kwietnia 2010 roku już wyjaśniono i  że  za  główną przyczynę katastrofy uznano odmowę dowódcy polskiego samolotu wylądowania na  zapasowym lotnisku oraz podjętą przez niego próbę posadzenia samolotu w  trudnych warunkach meteorologicznych.

Jak jednak twierdzi autor: „Warszawa uparcie trzyma się wersji, którą przyniosły kaczki dziennikarskie”.

– Śledczy nie są oczywiście niczemu winni – łaskawie przyznaje Griszyn. – Robią, co kazano, ale strona rosyjska przyjęła ich z daleko idącą ostrożnością, graniczącą z lekkim szyderstwem. Lub trollingiem, jeśli ktoś woli.

Kto kazał śledczym robić to, co robią? Nie ma co do tego wątpliwości rządowa Rossijskaja Gazieta, która informuje, że  „polski wektor” odbioru katastrofy nagle zmienił się po zmianie władzy w Polsce, czyli od 2015 roku, kiedy do władzy doszło Prawo i  Sprawiedliwość oraz Jarosław Kaczyński.

– Właśnie od tej chwili temat tragedii smoleńskiej zaczęto gwałtownie upolityczniać. Polska zaczęła oskarżać Moskwę o  próby ograniczenia dostępu do  szczątków samolotu, chociaż obecnie Polacy oglądają wrak już po raz dwunasty – przekonuje wręcz z nutą wspomnianego wcześniej szyderstwa Iwan Pietrow, autor publikacji pt. „Udowodnione i udostępnione”.

– Oprócz tego Polacy zaczęli aktywnie rozgrywać kartę nieprzekazania Polsce wraku Tu-154.

Tak jakby Rosja coś ukrywała. Ale przecież według norm międzynarodowych szczątki to dowód rzeczowy, a póki śledztwo nie zostało zakończone, to  powinny one znajdować się do dyspozycji rosyjskich śledczych.

Gazeta nie omieszkała przypomnieć o działalności komisji Antoniego Macierewicza, która opublikowała „szereg raportów z  własnymi wnioskami, gdzie jako główną przedstawiano wersję o tym, że polski samolot prezydencki uległ katastrofie wskutek serii zaplanowanych wybuchów na  pokładzie samolotu lub –  innymi słowy – wskutek „aktów terroru”.

W  odpowiedzi Rossijskaja Gazieta i inne media przytaczają słowa Swietłany Pietrienko, rzeczniczki Komitetu Śledczego Rosji (SKR): – W ramach śledztwa starannie sprawdzono wersję o wybuchu na pokładzie samolotu.

Jednak liczne ekspertyzy przeprowadzone zarówno przez rosyjskich, jak i polskich ekspertów wykazały, że brak jest śladów substancji wybuchowych na szczątkach zabitych i pozostałościach samolotu – oznajmiła Pietrienko.

– Dla specjalisty znającego prawa fizyki i aerodynamiki będzie absolutnie jasne, że biorąc pod uwagę zaistniałe uszkodzenia samolotu, żadnego wybuchu być nie mogło. Dla specjalisty znającego prawa fizyki i  aerodynamiki...

Czyżby znów szyderstwo i  trolling –  tym razem pod adresem byłego ministra obrony RP?

Przeczyć jego ustaleniom ma też ogrom zebranego materiału w sprawie, o czym pisze – powołując się na dane rzeczniczki SKR –  m.in. Komsomolskaja Prawda: „Materiały liczą ponad 700 tomów. Przesłuchano ponad 500 świadków, zapoznano się z  ponad 17 tys. dowodów rzeczowych, przeprowadzono 1,5 tys. ekspertyz sądowych” – wylicza Komsomołka.

Liczby te przytaczają inne wydania. W tym cytowana już Rossijskaja Gazieta, która dodaje: „Mimo to polscy eksperci ds. lotnictwa bezskutecznie próbują znaleźć ślady materiałów wybuchowych.

Do  tego jesienią 2016 roku polskie władze, szokując społeczność międzynarodową, zdecydowały się nawet na ekshumację ciał osób, które zginęły w katastrofie. Jednak żadnych śladów materiałów wybuchowych i tak nie znaleziono”.

Nazwiska Macierewicza i Pietrienko pojawiają się w poświęconych tematowi katastrofy smoleńskiej publikacjach raz jeszcze w nieco innym kontekście.

Chodzi o  rewelacje dotyczące czarnych skrzynek, które – zdaniem byłego szefa resortu obrony, a także dziennikarzy Gazety Polskiej – mieli podmienić Rosjanie na miejscu katastrofy.

Ci nie przemilczeli tych sensacji: Pietrienko (a za nią media) nazwała je „insynuacją i próbą zdestabilizowania normalnego procesu pracy”.

– Można odnieść wrażenie, że pan Macierewicz w ogóle nie wie, o czym mówi.

Jego oświadczenia, które opiera na swej „wiedzy”, że rzekomo takiej liczby rejestratorów w samolocie typu Tu-154 nie przewidziano, po prostu wywołują niezrozumienie –  bezpardonowy komentarz przedstawicielki rosyjskiego Komitetu Śledczego cytuje m.in. Kommiersant.

O ile urzędniczka państwowa wyraźnie dbała o formę wypowiedzi, to rosyjscy internauci pofolgowali sobie w komentarzach.

A ich opinie skwapliwie cytują nawet „poważne” media: „Nominacja «Idiota roku»:

W sieci ironizują z powodu «zamiany» czarnych skrzynek samolotu Kaczyńskiego” – takim tytułem opatrzyła swoją informację uważana za  konserwatywną i prawicową telewizja Cargrad.

Zatytułowana tak wiadomość dotyczy szeroko udostępnionego internetowego wpisu autorstwa Armena Gaspariana, popularnego publicysty, dziennikarza radiowego oraz autora popularnonaukowych książek o historii Rosji w  XX wieku:

„Stęskniliście się za byłym ministrem obrony Polski Macierewiczem? Znów działa” – napisał Gasparian na  Twitterze.

Oprócz tego zaproponował, by polskiemu politykowi przyznać nagrodę „Idioty roku”, do której jego zdaniem już dawno pretendują Petro Poroszenko, Arkadij Babczenko, Theresa May oraz trzy państwa bałtyckie.

(CEZ)"Angora" nr 37/2018  Na podst.: vpk-news.ru, rg.ru, kp.ru, kommersant.ru, tsargrad.tv

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: