Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Przez setki lat Polacy byli jednym z najbardziej tolerancyjnych narodów w Europie. To do Polski uciekali Żydzi przed prześladowaniami, jakie ich spotykały w Europie Zachodniej. To Polska była jedynym krajem, który nie wprowadził kar za homoseksualizm. To tutaj kobiety uzyskały prawa wyborcze niemal najszybciej na świecie. Nie było Ku Klux Klanu, sprowadzania niewolników z Afryki czy palenia na stosach. Obecnie, w ramach specyficznej polityki "zawiści", próbuje się od nas wyłudzić pieniądze za błędy popełnione przez rządy innych państw.

Wiele środowisk opiniotwórczych w Polsce bagatelizuje kwestię odszkodowań za mienie pozostawione w Polsce w wyniku działań hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiej Rosji (wszak nie wolno zapominać, że to, co działo się w Polsce bezpośrednio po 1945 roku było w 100 proc. uzależnione od decyzji podejmowanych na Kremlu).

 

W mojej ocenie bagatelizowanie tego tematu to przysłowiowe chowanie głowy w piasek. Po pierwsze - nie powstrzyma to roszczeniowych środowisk skupionych wokół Światowego Kongresu Żydów, które zrobią wszystko, aby Polska wypłaciła bliżej niesprecyzowanym organizacjom powierniczym dziesiątki miliardów dolarów w ramach "rekompensat" za "mienie utracone". Po drugie - udawanie przed opinią publiczną w Polsce, że problem żydowskich roszczeń nie istnieje, to de facto oszukiwanie własnego społeczeństwa.

Jeszcze pod koniec 2017 roku wydawało się, że rząd spróbuje ten problem realnie rozwiązać. Przypomnijmy - w połowie października ub.r. ministerstwo sprawiedliwości zaprezentowało projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej.

Projekt ten przewidywał kompleksowe rozwiązanie kwestii restytucji mienia m.in. pożydowskiego, poprzez np. wyłączenie możliwości dokonywania zwrotów nieruchomości w naturze wraz z lokatorami oraz racjonalną wycenę wartości gruntów (uwzględniającą stan z dnia dokonania nacjonalizacji, a nie stan z dnia dokonania zwrotu).

Przede wszystkim jednak projekt ten przewidywał, że prawo do rekompensaty będzie przysługiwało tylko i wyłącznie byłym właścicielom znacjonalizowanych nieruchomości oraz ich bezpośrednim spadkobiercom (wyłączono by zatem udział kuratorów / organizacji powierniczych itp.).

Ponadto wnioski z roszczeniami co do przedwojennego mienia byłoby można składać tylko przez rok, od momentu wejścia w życie ustawy. Miało to definitywnie zamknąć temat wszystkich reprywatyzacji w Polsce. 

Co się później działo wiemy doskonale. Przeciwko Polsce rozpętała się bezprecedensowa akcja dyfamacyjna prowadzona przez wiele izraelskich, amerykańskich i zachodnioeuropejskich ośrodków politycznych oraz opiniotwórczych.

Niby chodziło o ustawę o IPN. W rzeczywistości powodem rozpętania przeciwko Polsce wizerunkowego piekła był projekt dużej ustawy reprywatyzacyjnej, który w swoich założeniach przekreślał szanse na uzyskanie pieniędzy za mienie pożydowskie przez wszelkiego rodzaju organizacje skupione wokół Światowego Kongresu Żydów.

Rząd Mateusza Morawieckiego nie miał innego wyjścia - musiał podkulić ogon i wyrzucić wspomniany projekt ustawy do kosza.

Przez setki lat Polacy byli jednym z najbardziej tolerancyjnych narodów w Europie. Na terytorium, na którym mieszkali Polacy nie było żadnego Ku Klux Klanu czy sprowadzania niewolników z Afryki.

Palenie na stosach czy inkwizycja miały bardzo ograniczony charakter (w porównaniu do innych państw), a Żydzi znajdowali tu schronienie przed pogromami dokonywanymi na zachodzie Europy.

Aż nagle doszło do wybuchu II wojny światowej, za której konsekwencje próbuje się dziś obciążyć Polskę finansową odpowiedzialnością.

Wszystko podszyte jest zawiścią "organizacji powierniczych", które w swoim cwaniactwie znalazły metodę na wyłudzanie miliardów dolarów. W tych okolicznościach odwracanie wzroku od problemu i życzeniowe myślenie, że "jakoś to będzie" jest przepisem na gwarantowaną katastrofę.

http://niewygodne.info.pl

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: