Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

 

Rozmowa z adwokatem, profesorem WALDEMAREM GONTARSKIM

–  Media triumfalnie odtrąbiły, że  po  wielu latach ze  Stanów Zjednoczonych został przywieziony w  kajdankach skazany w  aferze Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego Dariusz Przywieczerski, kiedyś jeden z  najbogatszych Polaków.

Czy to  z  powodu dziennikarskiej nieuwagi czy też jakiegoś drugiego dna – nikt jednak nie poinformował opinii publicznej, że Przywieczerski, gdyby tylko chciał, mógł pozostać w USA albo wrócić do kraju jako człowiek wolny, nigdy nieskazany żadnym prawomocnym wyrokiem.

– To prawda. Do ekstradycji by nie doszło, gdyby Dariusz Przywieczerski wykorzystał istniejące możliwości prawne. Przypomnijmy – po 11 latach oczekiwania, 12 kwietnia 2018 r., Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie: Chim i Przywieczerski przeciwko Polsce, w którym uznał, że  sędzia Andrzej Kryże, który w  pierwszej instancji skazał Przywieczerskiego i  innych oskarżonych w  sprawie FOZZ, został do  tej sprawy wyznaczony sprzecznie z  przepisem Kodeksu postępowania karnego, a tym samym niezgodnie z przepisem Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

 

Kodeks nakazywał bowiem, żeby do  orzekania w  konkretnej sprawie wyznaczano sędziego według kolejności wpływu spraw oraz jawnej dla stron postępowania listy sędziów danego sądu lub wydziału (dziś zostało to  zastąpione losowaniem – przyp. autora).

Tymczasem Kryże został wyznaczony przez kolegium sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie poza kolejnością, a zarzuty podniesione w  tej kwestii przez oskarżonych nie zostały uwzględnione ani przez sąd odwoławczy, ani kasacyjny.

Trybunał w  Strasburgu stwierdził więc naruszenie gwarantowanego Konwencją prawa do sądu ustanowionego zgodnie z ustawą, chociaż – trzeba to przyznać – nie stwierdził u sędziego Kryże braku bezstronności.

Teraz w myśl obowiązującego prawa na wniosek skazanych sąd wznowi postępowanie, uchyli skazujący wyrok, uzna ten wyrok za niebyły, a to będzie oznaczać, że ci ludzie nigdy nie byli skazani.

– Dlaczego Polska nie odwołała się od wyroku do Wielkiej Izby Trybunału?

– W tej sprawie sędziowie Trybunału nie mieli żadnych wątpliwości i wyrok zapadł jednogłośnie. Sprawa nie była skomplikowana. Jest więc wielce prawdopodobne, że Wielka Izba oddaliłaby skargę (wniosek) Polski. Wyrok stał się ostateczny w dniu 12 lipca br. Od tego dnia Polska nie może już się odwoływać.

– Czy w kraju nie można przekazać tej sprawy do ponownego rozpatrzenia i wydać wyroki skazujące bez naruszenia prawa?

– Nie można, bo nastąpiło przedawnienie ścigania i karania.

–  Dlaczego Przywieczerski nie złożył wniosku do  sądu o  wznowienie postępowania w  związku z korzystnym dla niego wyrokiem Trybunału w Strasburgu, tylko ryzykuje aresztowaniem? Ma  72 lata, żył w luksusie, więc nawet gdyby spędził w areszcie tylko kilka dni, musiałby to być dla niego poważny wstrząs.

– Wystarczyło, żeby na jednej kartce papieru wysłał do  sądu wniosek o wznowienie postępowania i wstrzymanie wykonania kary w  związku z  ostatecznym wyrokiem Trybunału w  Strasburgu.

Mógł też upoważnić do tego adwokata, np. mnie, gdyż na zlecenie śp. mecenasa Czesława Jaworskiego pisałem dla Przywieczerskiego skargę do  Trybunału. Jestem prawnikiem, a  nie psychologiem czy politykiem i trudno mi odpowiedzieć, dlaczego nie złożył takiego wniosku.

Dla mnie jest to całkowicie niezrozumiałe i  pozbawione sensu, więc być może jest w  tym jakieś drugie dno. Pozbawione sensu jest też to, co zrobił Trybunał w Strasburgu.

Jak to się stało, że skarga złożona do Trybunału w  2007  r. została zakomunikowana rządowi polskiemu (aby ten mógł się do  niej ustosunkować) dopiero po  przeszło siedmiu latach, a  wyrok wydano w 2018 r.?

–  W  czwartek w  mediach pojawiły się spekulacje, że FOZZ mógł finansować Kongres Liberalno- -Demokratyczny, którego liderem był Donald Tusk. Może więc chodzi o  jakiś układ? Przywieczerski obciąży nieistniejący już Kongres, a więc i Tuska?

–  Na  ten temat nie mam żadnej wiedzy. Na pewno wracając do kraju na koszt podatnika, zaoszczędzi kilkaset dolarów (śmiech).

– Czy Przywieczerski może na dłużej trafić do aresztu?

– To zależy jedynie od niego! Jeżeli nie złoży wspomnianego wniosku, będzie siedział. Jeżeli złoży, to  sąd musi go rozpatrzyć niezwłocznie i nie będzie miał innego wyjścia jak zwolnić Przywieczerskiego z  aresztu.

Teoretycznie można sobie wyobrazić, że  odsiedzi zasądzone 2,5  roku pozbawienia wolności, a następnie złoży wniosek i wystąpi o odszkodowanie za bezprawne osadzenie. Ale wydaje mi się to całkowicie nielogiczne.

– Po złożeniu wniosku sąd będzie musiał uchylić skazujący wyrok?

– Z dotychczasowego orzecznictwa i poglądów nauki jednoznacznie wynika, że tak się stanie.

–  To  bardzo dziwne, że  Amerykanie zgodzili się na  ekstradycję dopiero po tylu latach. Mówiąc pół żartem, pół serio, wygląda na  to, że  wysłali Przywieczerskiego do Polski po pieniądze za odszkodowanie, o  jakie będzie mógł się upomnieć w  związku z  bezprawnym skazaniem.

– Nie ulega wątpliwości, że po uchyleniu wyroku wszyscy skazani w procesie FOZZ będą mogli dochodzić od państwa polskiego odszkodowania i  zadośćuczynienia (reszta już odbyła karę i jest na wolności).

W wypadku Przywieczerskiego nie będzie trudno udowodnić, że  to  skazanie miało bezpośredni wpływ na  prowadzoną przez niego działalność gospodarczą i wykazać, że poniósł określone straty (w 1994 roku tygodnik „Wprost” umieścił go na 32. miejscu listy najbogatszych Polaków – przyp. autora).

– To zapewne będą wielkie pieniądze. Czy jednak sąd przyzna odszkodowanie człowiekowi, który bez wątpienia dopuścił się czynów niezgodnych z prawem?

–  Nie będzie innego wyjścia. Ale to  nie koniec całej sprawy.

Uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z  2014 roku mówi, że  po  takim wyroku Trybunału w  Strasburgu, jak ten w sprawie FOZZ, trzeba wznowić wszystkie sprawy, w  których dochodziło do  takiego samego naruszenia prawa, czyli jeśli niezgodnie z prawem wyznaczono skład sędziowski.

– Jeżeli więc na karę pozbawienia wolności został skazany włamywacz lub sprawca rozboju i skazał go sędzia wyznaczony niezgodnie z ustawą, to tym przestępcom po złożeniu przez nich wniosku te wyroki zostaną uchylone?

– Tak. I chociaż dopuścili się przestępstw, będą mogli dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia.

Od kwietnia, gdy w  ANGORZE ukazał się wywiad ze mną na temat wyroku Trybunału w sprawie: Chim i Przywieczerski przeciwko Polsce, właściwie codziennie dostaję telefon od osób odbywających karę pozbawienia wolności, które twierdzą, że zostały skazane przez sędziego wyznaczonego do ich sprawy niezgodnie z ustawą.

Wadliwe wyznaczenie sędziego Sąd Najwyższy uznał za  tzw. względną przesłankę odwoławczą, którą sąd może, ale nie musi uwzględnić.

Tymczasem Trybunał w Strasburgu jednogłośnie stwierdził, że tego typu naruszenie należy traktować jako przesłankę bezwzględną. Najgorsze jest to, że pogląd reprezentowany przez Sąd Najwyższy znalazł się w  podręcznikach akademickich, na których wykształciło się całe pokolenie sędziów, którzy są przekonani, że można naruszać wspomniane przepisy.

Powiem nieskromnie, że  przed laty tylko prof. Lech Paprzycki, ówczesny prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Karną, i ja twierdziliśmy inaczej, co ostatecznie potwierdził teraz Trybunał w Strasburgu.

Już kilkanaście lat temu apelowałem do I Prezesa Sądu Najwyższego, pisałem artykuły do „Rzeczpospolitej”, wypowiadałem się w  ANGORZE, żeby powstrzymać to  szaleństwo. Nikt nie chciał słuchać.

Ciągle słyszałem: „Mylisz się”. Mam teraz wątpliwą satysfakcję, bo  za  te wszystkie błędy, konkretnych sędziów Sądu Najwyższego, polski podatnik będzie musiał płacić z własnej kieszeni, a wzruszenie wyroku w sprawie FOZZ i w wielu innych drobniejszych sprawach z  pewnością nie przyczyni się do wzmocnienia autorytetu polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Ile władzy, także władzy sędziowskiej, tyle odpowiedzialności. Bez wprowadzenia w życie tej zasady reforma sądów, w tym Sądu Najwyższego, będzie głosem wołającego na puszczy.

KRZYSZTOF RÓŻYCKI  "Angora" nr 37/2018

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: