Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Dla Brazylii to  wielka narodowa tragedia. Ogromny pożar strawił Muzeum Narodowe w Rio de Janei ro. 90 procent bezcennych eksponatów uległo zniszczeniu.

Płomienie unicestwiły andyjskie mumie, rzymskie freski, skamieniałe kości dinozaurów i sarkofagi ze starożytnego Egiptu. Płonące fragmenty starodawnych dokumentów, często pokryte kolorowymi ilustracjami, spadały w odległości kilku kilometrów niczym ognisty deszcz. „To  smutny dzień dla wszystkich Brazylijczyków.

Dwieście lat pracy, badań, wiedzy zostało utraconych” – napisał na Twitterze prezydent kraju Michel Temer. „To prawdziwa zagłada. Nie ma  możliwości odtworzenia utraconej przeszłości. To koniec, to koniec” – żaliła się przewodnicząca Narodowego Instytutu Historii i Dziedzictwa Artystycznego Kátia Bogéa.

 

Muzeum Narodowe (Museu Nacional), najważniejsza instytucja muzealna i naukowa Brazylii, sławne było ze swych zbiorów historii naturalnej, największych w  Ameryce Południowej.

Placówka założona w 1818 roku przez króla Portugalii Jana VI obchodziła w czerwcu 200. rocznicę istnienia.

W  1892 roku muzeum przeniesione zostało do  Pałacu Świętego Krzysztofa, zbudowanego w stylu neoklasycystycznym, który wcześniej był rezydencją portugalskiej rodziny królewskiej oraz brazylijskich cesarzy.

Wizyta w Museu Nacional była obowiązkowym etapem edukacji każdego młodego mieszkańca Rio. Ogień pojawił się w  niedzielę 2 września około godziny 19.30.

Przyczyna pożaru nie jest znana, aczkolwiek minister kultury Sérgio Leitão powiedział, że  katastrofę spowodowało zapewne zwarcie w  instalacji elektrycznej albo też papierowy lampion na gorące powietrze, który opadł na dach budynku.

Płomienie rozprzestrzeniły się błyskawicznie. Środki ochrony przeciwpożarowej placówki składały się tylko z gaśnic oraz kilku wykrywaczy dymu, które zresztą nie zadziałały.

Na szczęście w budynku nie było już zwiedzających. Czterech strażników zdołało uciec przed pożogą.

Nikt nie odniósł obrażeń. Na miejsce przybyło około 80 strażaków. Niestety, gaszenie ognia okazało się trudnym przedsięwzięciem, ponieważ w najbliższych hydrantach nie było wody.

Trzeba było ją  czerpać z  pobliskiego jeziora i  dowozić beczkowozami. Strażacy musieli też interweniować u władz miejskich, aby w hydrantach pojawiła się woda.

– To był jeden z najsmutniejszych dni w całej mojej karierze – przyznał szef straży pożarnej Roberto Robaday. Mimo rozpaczliwych wysiłków ratowników sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Budynek muzeum zmienił się w gigantyczną pochodnię. Wielkie słupy ognia strzelały ku ciemnemu niebu. Z hukiem wśród snopów iskier runęły drewniane stropy. Zawaliły się dachy i niektóre ściany działowe.

Do pożaru zbiegli się ludzie, w tym wielu pracowników muzeum. Był wśród nich bibliotekarz Edson Vargas da Silva, zatrudniony w  Museu Nacional od 43 lat.

Mówił wstrząśnięty: –  W  budynku jest wiele papieru i innych łatwopalnych rzeczy, podłogi są z drewna. Tam było całe moje życie. Pracownica muzeum załamywała ręce: –  Wszystko się spaliło, wszystko stracone.

Prawnik Marcos Antônio Pereira opowiadał dziennikarzom: – Mieszkam blisko, przybyłem tu, gdy tylko zobaczyłem, co się dzieje. Myślę, że  nic tu  nie zostanie.

Strażacy walczyli z ogniem przez ponad sześć godzin. W końcu udało im się stłumić ogniska pożarów, ale  z zabytkowego gmachu pozostały tylko zewnętrzne ściany, które schładzano wodą, aby nie runęły. Wspaniałe muzeum, duma kraju, zmieniło się w popioły i zgliszcza.

W  poniedziałek nad ranem przed wejściem do  parku, w  którym znajdowało się Museu Nacional, zgromadzili się pracownicy placówki ubrani na czarno oraz gniewni obywatele.

Usiłowali przedostać się przez bramę, ale policja powstrzymała ich granatami z gazem łzawiącym. Wielu ludzi obciąża władze odpowiedzialnością za narodową katastrofę.

Rządy miały pieniądze na urządzenie igrzysk olimpijskich w Rio w 2016 roku i wzniesienie stadionów i innych budowli, ale systematycznie redukowały środki na oświatę i kulturę.

Dyrektorzy Museu Nacional musieli urządzać zbiórki pieniędzy, aby opłacać personel.

Inspekcja państwowa stwierdziła w  2004 roku, że  stan bezpieczeństwa budynków jest opłakany i  może dojść do  katastrofalnego pożaru. Nie zmieniło to  jednak niczego.

W 2015 roku najważniejszą naukową placówkę ogromnego kraju z  powodu braku środków trzeba było tymczasowo zamknąć. Dopiero w czerwcu 2018 r. muzeum podpisało umowę z państwowym bankiem inwestycyjnym BNDES, opiewającą na kwotę 5,3 miliona dolarów.

Za te pieniądze miał zostać zrealizowany gruntowny program modernizacyjny obejmujący instalację nowoczesnego systemu ochrony przeciwpożarowej. Prac jeszcze nie rozpoczęto, gdy pożar zmienił muzeum w dymiące pogorzelisko.

Wstępny bilans katastrofy przeraża. Wiadomo, że ocalało trochę ceramiki, biblioteka, część kolekcji zoologicznej oraz wspaniały żelazny meteoryt Bendegó o  masie 5260  kg, odkryty w 1784 roku w brazylijskim stanie Bahía.

Ale 90 procent spośród ponad 20 milionów bezcennych eksponatów obróciło się w proch i pył. Antropolog Mércio Gomes porównał tragedię w Rio do pożaru Biblioteki Aleksandryjskiej w 48 roku p.n.e.

– My, Brazylijczycy, mamy tylko 500 lat historii. Nasze Muzeum Narodowe miało 200 lat. Nasza pamięć jest krótka, ale to  wszystko, co  mieliśmy. I  właśnie to zostało bezpowrotnie stracone.

Najcenniejszym może eksponatem, który uległ zniszczeniu, jest szkielet kobiety, która żyła 12 tysięcy lat temu. Naukowcy nadali jej imię Luzia. To najstarsze ludzkie szczątki odkryte na półkuli zachodniej.

Luzia znaleziona została w 1975 roku w jaskini Vermelha w  stanie Minas Gerais. Na podstawie czaszki badacze odtworzyli twarz kobiety, ale stworzona w ten sposób głowa również została strawiona przez ogień.

Pożar unicestwił także szkielet gigantycznego gada – maksakalizaura (Maxakalisaurus topai). Ten roślinożerny dinozaur pasł się wśród lasów obecnej Brazylii jakieś 80 milionów lat temu.

Miał  13 metrów długości i masę około 9 ton. Jego skamieniałe szczątki odnalezione zostały w 1998 roku w Minas Gerais.

Muzeum przejęło bogate zbiory brazylijskich cesarzy, którzy kolekcjonowali starożytne zabytki egipskie, greckie i rzymskie. Fresk z  Pompejów, który przetrwał wybuch Wezuwiusza w  79 roku naszej ery, przestał istnieć w płonącym muzeum w Rio.

Zdaniem licznych ekspertów może najbardziej bolesna jest strata około 10 tysięcy bezcennych artefaktów z czasów prekolumbijskich, świadectw historii ludów zamieszkujących Amerykę Południową i  Środkową przed przybyciem białych.

Spłonęły tkaniny kultur andyjskich, a klejnoty Inków stopiły się w ogniu. Unicestwione zostały dokumenty i  nagrania magnetofonowe indiańskich języków, także takich, które dawno wymarły.

Katastrofa muzeum wzbudziła więc gniew wielu rdzennych mieszkańców kraju. José Urutau Guajajara, który w Museu Nacional poznawał dzieje swego ludu, powiedział rozżalony:

– To największa strata rodzimego piśmiennictwa Ameryki Łacińskiej. Nasza pamięć została unicestwiona. Zagłada znakomitego ośrodka nauki i  kultury w  Rio de Janeiro wywołała współczucie na całym świecie.

Paryski Luwr, jak oznajmił na Twitterze, przyjął wiadomość o pożarze „z głębokim smutkiem”. Biblioteka Brytyjska stwierdziła, że tragedia w Brazylii przypomina o kruchości i ogromnej wartości wspólnego światowego dziedzictwa.

Prezydent Michel Temer zapowiedział, że  Museu Nacional zostanie odbudowane. Rząd zwrócił się już do przedsiębiorstw i banków o środki finansowe na ten cel. Podjęte zostaną też zabiegi o pomoc międzynarodową.

Gmach może zostać wzniesiony ponownie. Jak jednak odzyskać wspaniałe artefakty, ogromne archiwum, kolekcje, które zniszczył ogień? – pytają komentatorzy.

Dla wielu Brazylijczyków tragedia muzeum stała się symbolem plag i klęsk nękających ich kraj. Podczas olimpiady w Rio wydawało się, że  wszystko idzie ku  lepszemu. Ale potem przyszła recesja –  12 milionów ludzi nie ma pracy.

Wśród polityków szerzy się KORUPCJA. W wielkim mieście pod Głową Cukru szaleje przestępczość i ludzie tracą nadzieję na poprawę swego losu.

Wybitny dziennikarz Bernardo Mello Franco napisał na łamach dziennika „O Globo”: „Tragedia, która wydarzyła się w  niedzielę, to  rodzaj narodowego samobójstwa. To zbrodnia przeciwko naszej przeszłości, a  także przeciw przyszłym pokoleniom”.

(KK) "Angora" nr 37/2018  Na podst.: O Globo, O Estado de São Paulo, The Guardian, BBC

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

 

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: