Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Migawki archiwum losowo - najnowsze poniżej

Słuszna procedura

Zdjęcie użytkownika Centrum im. Adama Smitha.

Więcej…
KSIĄDZ W CYWILU. Łapówka dla Pana Boga

Łapówka (pot.) – korzyść, najczęściej finansowa, wręczana osobie lub grupie osób dla osiągnięcia określonego celu, z pominięciem standardowych procedur. Tyle definicja określająca proceder, z którym – pomimo że powszechnie piętnowany – spotykamy się w naszym życiu nader często. „Jak nie posmarujesz, to nie pojedziesz” – zwykli powtarzać nasi starsi, gdy stawali kiedyś przed koniecznością załatwienia czegokolwiek.

 

Więcej…
Porzućcie wszelką nadzieję

Polska ma jeden z najbardziej niewydolnych systemów emerytalnych wśród krajów rozwiniętych, a będzie jeszcze gorzej. Średnia stopa zastąpienia, czyli stosunek ostatniego wynagrodzenia do pierwszego świadczenia emerytalnego, należy w Polsce do najgorszych w Unii. W pierwszym kwartale 2018 r. przeciętne wynagrodzenie w naszym kraju wyniosło 4623 zł brutto. Tymczasem wysokość przeciętnej emerytury w przypadku mężczyzny to 2570 złotych brutto i kobiet 1550 zł, czyli zaledwie około 33 proc. średniej pensji.

Do tego w świadczeniach następuje coraz większe rozwarstwienie. Najniższa emerytura to 10 gr, a najwyższa – 20 890  zł (otrzymuje je  mężczyzna, który przepracował ponad 60 lat). Mamy niskie świadczenia, a do tego niewielkie zasoby. Przeciętne polskie gospodarstwo domowe dysponuje majątkiem netto przeszło siedem razy mniejszym niż rodzina w Luksemburgu oraz 3,5 razy mniejszym niż w Belgii.

Na papierze nie wygląda to nawet najgorzej, ale ogromna większość dobytku Polaków to mieszkania. Nie są to jednak aktywa, gdyż generują koszty i trudno je sprzedać, bo przecież gdzieś trzeba mieszkać. Większość ekspertów nie ma złudzeń, że w kolejnych dekadach sytuacja naszych emerytów może być jeszcze gorsza.

 

Więcej…
Kiedy Niemcy i UE zostawią Polskę w spokoju? Za pół roku!

Kocham banały, frazesy, truizmy i prawdy objawione. Nigdy nie wstydziłem się sięgania po takie argumenty, bo banały to nic innego jak po wielekroć potwierdzone fakty. Banałem jest, że pieniądze szczęścia nie dają, ale bez nich żyć się nie da i to dobry wstęp do dzisiejszych felietonowych rozważań. Każdy biznes kiedyś się kończy. Banalne? Jak najbardziej, ale kto mi udowodni, że nieprawdziwe? Niemcy mieli w Polsce raj „inwestycyjny”, zresztą podobnie jak pozostałe kraje, które za łapówki i polityczne konszachty potrafiły za grosze kupić polskie firmy warte miliardy.

Więcej…
Życie

Życie –

Więcej…
A A A

Rezygnacja z ubiegania się o ponowny wybór na stanowisko prezydenta miasta jest elementem znacznie większego planu politycznego. Było i jest o nim głośno; o budowie nowego stowarzyszenia/partii politycznej, o zamiarze startowania w wyborach prezydenckich (niezłe, trzecie miejsce w wielu rankingach), aż po plan zostania premierem po wygraniu najbliższych wyborów parlamentarnych.

Wielkie plany, wielkie ambicje tego młodego polityka.

 

Ogłaszając swoje zamierzenia Robert Biedroń nie przedstawił programu partii politycznej, którą będzie musiał stworzyć, tym bardziej nie przedstawił swojej drużyny – ludzi, z którymi będzie ten projekt realizował. Robert Biedroń zapowiedział, że rusza w Polskę, że ma zamiar odwiedzić 40 miast, że chce spotkać się z mieszkańcami, pytając o ich zdanie, o ich marzenia dotyczące tego, w jakim kraju chcieliby żyć.

To nowa jakość w polskiej polityce. Polityk, który nie mówi wyborcom co dla nich przygotował. Polityk, który jest ciekawy – co wyborcy chcieliby, aby było  w jego programie. Tak, jak dotąd, nikt nie budował partii politycznej ani nawet stowarzyszenia.

Ciekawe!

Z zapowiadanej podróży po polskich miastach, dużych ale i małych, znanych ale i nieznanych, bogatych ale i biednych – przygoda Roberta Biedronia rozpoczęła się w Gdańsku. To nie był przypadek. Gdańsk jako miasto i Europejskie Centrum Solidarności jako miejsce znakomicie się nadaje aby zacząć tę podróż.

Tydzień po tym, gdy w największej sali Europejskiego Centrum Solidarności na zaproszenie ECS i władz miasta Gdańska wystąpił kardynał Reinhard Marx – przewodniczący episkopatu Niemiec, w tej samej sali Robert Biedroń odbył pierwsze, inaugurujące spotkanie zapowiedziane jako burza mózgów.

Zacznijmy od prostej konstatacji – kardynał Marx miał dużą widownię, sala wypełniona była prawie w całości. Widownia na spotkaniu z Robertem Biedroniem była znacznie większa. Sala (duża sala) była pełna po brzegi, w przejściach stało kilkadziesiąt osób, na scenie zasiedli wszyscy, którzy nie mieścili się w przejściach, organizatorzy martwili się o bezpieczeństwo.

Poza salą, mając podgląd na ekranach, uczestniczyło jeszcze kilkaset osób, których, prowadzący spotkanie Robert Biedroń prosił pozdrowić brawami. Burza braw, jaką zebrani pozdrawiali uczestników spotkania którzy nie zmieścili się na sali była bardzo głośna.

To prosty, policzalny wskaźnik świadczący o… no właśnie, o czym? Wrócimy do tego…

Siedziałem na sali, rozglądałem się pilnie wokół, rejestrując podstawowe wskaźniki charakteryzujące uczestników. Zdecydowanie przeważała młodzież – ludzi takich, jak ja – było nie więcej niż 10 – 15 %.

To drugi, ważny, jak sądzę, wskaźnik zjawiska, jakim staje się Robert Biedroń. 

Sala ma pełne wyposażenie, duży ekran, sterowanie nagłośnieniem, zmienne oświetlenie, full wypasjak mówi młodzież.

I te wszystkie rekwizyty zostały wykorzystane. Na wielkim ekranie wyświetlane były zapowiedzi tego, co się wydarzy, burza mózgów z Robertem Biedroniem, #policzmysię, słowa – wartości; takie jak solidarność, praworządność.

Na dziesięć minut przed godziną określaną w zaproszeniach jako początek głos z ekranu stopniował napięcie : już za parę minut się zacznie, już za chwilę pojawi się bohater spotkania.

Światło zgasło i zza kulis wyszedł Robert Biedroń, z mikrofonem i słuchawką telewizyjną w uchu, z książką w ręku. Była to jego autorstwa książka – „Pod prąd”, której fragment autor przeczytał dla określenia głównego celu tego spotkania.

A potem się zaczęło. Robert Biedroń poprosił, aby zebrani zamknęli oczy i pomyśleli o swoim marzeniu, marzeniu o Polsce w jakiej chcieliby żyć.

Marzenia wypowiadali ci, którzy się zgłosili. A zgłaszało się bardzo wiele osób. Robert Biedroń osobiście udostępniał mikrofon i wchodził w krótkie dialogi z osobami zabierającymi głos – głównie po to, aby doprowadzić do puenty, do wniosku, który natychmiast ukazywał się na wielkim ekranie.

Było swobodnie i miło, prowadzący ma niewątpliwy talent i łatwość nawiązywania kontaktów. Wykazał się przy tym znajomością podstawowych zasad, koniecznych w prowadzeniu takich dużych zebrań.

Jako przykład niech posłuży trafne wykorzystanie do ilustracji tezy, że jeden człowiek jest słaby, że można łatwo go złamać, ale społeczność, grupa ludzi, to siła.

Biedroń, w stosownym momencie, wręczył jednej z rozmówczyń patyczek, prosząc by go złamała. Gdy to zrobiła, a było to łatwe, wręczył jej całą wiązkę takich samych patyczków prosząc o to samo – o złamanie ich wszystkich w wiązce.

To dobra, prosta ilustracja znanego hasła – w jedności siła.

Głos zabrało kilkadziesiąt osób – uczestników spotkania. W ogromnej większości byli to młodzi ludzie, 20-30 letni.

Zgłaszali różne sprawy, od zwiększenia opieki nad niepełnosprawnymi, przez różne problemy związane z nietolerancją osób LGBT, narastających zjawisk nietolerancji na tle rasowym, zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, zmianę modelu kształcenia – tak aby szkoła uczyła myślenia, odejścia od gospodarki energetycznej opartej na węglu, do przestrzegania prawa i niełamania konstytucji czy konieczności obsadzania stanowisk rządowych w oparciu o kryterium kompetencji.

Technika „burzy mózgów” – jedna z technik odroczonego wartościowania jest znaną i dobrą metodą rozwiązywania problemów.

Jej metodologia jest ścisła, wymaga jasnego zdefiniowania problemu, celowego doboru ludzi i pracy w zespole według ścisłych reguł. Technikę burzy mózgów prowadzi się w zespołach nie większych niż 12-15 osób, w klasycznych małych grupach.

Po etapie zgłaszania pomysłów, dowolnych pomysłów, następuje faza druga – krytycznej analizy, twórczego przetwarzania najdzikszych nawet pomysłów zgłoszonych w pierwszej fazie – tak, aby uzyskać niekiedy zaskakujące, a zawsze dobre rozwiązanie problemu.

Burza mózgów z Robertem Biedroniem to nie była taka burza. To było spotkanie ludzi z charyzmatycznym liderem. Celem było wytworzenie poczucia więzi. To się udało.

Nie wiem, jak potoczą się dalsze losy Roberta Biedronia w polskiej polityce. Wiem jedno – to, co zaprezentował to nowa jakość. Tak dotąd nie było, tak nie powstawała żadna partia czy stowarzyszenie.

Łatwo – korzystając z doświadczenia – powiedzieć, że schody się zaczną, gdy etap spontaniczności się skończy i nastanie czas strukturalizacji, budowania zespołów i rozwiązywania zadań.

Gdy nastanie czas decyzji, które zawsze opierają się na konieczności ustalenia priorytetów. Decyzje podejmowane w warunkach obfitości zasobów to nie decyzje, to zabawa.

Robert Biedroń jest na początku drogi. W mojej ocenie zaczął dobrze, jak skończy – nie wiem, ale życzę mu jak najlepiej.

 
 

Zbigniew Szczypiński   http://studioopinii.pl  

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: