Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Byki uczestniczące w corridzie od małego poddawane są wyczerpującym „ćwiczeniom”, pobudzającym ich agresję. Zwierzęta są bite, mają obciążaną ciężarami szyję i wbijane kołki w górny odcinek ogona podczas pościgu.

Przed corridą tłumi się siłę byka. Na początku wprowadza się go do przyczepy, której podłoga pochylona jest do przodu.

Powoduje to dodatkowe wycieńczenie byka w trakcie transportu oraz wywołuje skurcze w jego kończynach. W takich warunkach byk przewożony jest przez setki kilometrów na areny w całym kraju, na których czeka go śmierć.

Dodatkowo podcina mu się racice i nogi, oraz naciera je rozpuszczalnikiem. Ból ma wycieńczyć zwierzę.

Piłuje mu się rogi. Smaruje oczy wazeliną, aby osłabić wzrok. Jego uszy wypełnia się mokrymi gazetami, by zaburzyć zmysł równowagi i orientację.

W celu zmniejszenia wierzgania bije się zwierzę po nerkach workami wypełnionymi piaskiem. Do jego nozdrzy i gardła wpycha się szmaty lub watę, aby utrudnić oddychanie.

Byk jest głodzony i trzymany bez wody przez parę dni poprzedzających corridę. Otrzymuje środki pobudzające lub uspokajające, podaje mu się również leki przeczyszczające mające spowodować odwodnienie.

Przed wejściem na arenę zwierzęta oznakowywane są za pomocą gorącego żelazka i mają przebite blachą ucho.

Jeżeli jest zanadto wycieńczony, nakłuwa mu się jądra szpilkami, aby szalał z bólu. Przed „walką” zamyka się go w ciemności i podcina struny głosowe.

W momencie wyjścia na arenę oszałamia go światło i wrzeszcząca publiczność, a on nie potrafi wydobyć z siebie dźwięku. Aby wyszedł na arenę efektownie, z impetem, tuż przed wyjściem wbija mu się w plecy niewielki sztylet.

 Straszną kreaturą jest człowiek.

* * *

Pamiętają Państwo wypadek samochodu prezydenta Dudy, kiedy pękła opona i samochód wylądował w rowie? Myśmy prawie zapomnieli, a prokuratura wciąż to bada.
Ogłoszono już dawno, że opona była stara i że nie jechano tak jak należy, ale przecież to trywialne wyjaśnienie, jak w przypadku katastrofy smoleńskiej, i trzeba to wnikliwie zbadać.

 

Niedawno przeprowadzono eksperyment z udziałem identycznej limuzyny. Śledczy chcieli zbadać wytrzymałość opon. Ale eksperyment przeprowadzono na płycie lotniska, która jest nierówna, a prezydencki samochód nie jest przystosowany do jazdy po nierównym.

Wynik eksperymentu: samochód BMW wart 2 mln zł „zdarł” opony i uszkodził zawieszenie.

Dlaczego jeszcze nie powołano komisji sejmowej ds. tego wypadku?

* * *

Partia Nowoczesna powstała m.in. jako sprzeciw w stosunku do PO. Podkreślali to nieraz politycy tej partii i krytykowali PO za różne rzeczy dawne i obecne. Tymczasem ostatnio czworo posłów Nowoczesnej przeszło do PO.

 

Co to za scena polityczna, gdzie niemal każdy poseł może przejść do każdej partii? Czy nie był trafnymój pomysł aby losować ludzi do poszczególnych partii, a oni świetnie dopasują się do miejsca gdzie los ich rzucił?

* * *

Alberto Stebelski-Orlowski, konsul honorowy w Meksyku, odmówił przyjęcia z rąk Andrzeja Dudy Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.  W piśmie do prezydenta konsul uzasadnił swoją decyzję:

Śledzę ze smutkiem, w paru ostatnich latach, malejący prestiż Polski na arenie międzynarodowej, skutkiem posunięć obecnego rządu polskiego takich jak: – naruszanie niezawisłości sądów, na pierwszym miejscu Trybunału Konstytucyjnego; – osłabianie niezależności mediów, przez propagowanie ‚sprzecznych wiadomości’ jak i przez obstawianie stanowisk ‚swoimi’ ludźmi; – podważanie tymi sposobami nie tylko praworządności w Polsce, ale i budzenie w obywatelach strachu przed ‚narażaniem się władzy’ jak za czasów PRL; – osłabianie reputacji Polski jako odpowiedzialnego partnera europejskiego i światowego, np. przez niedawne wystąpienia w Brukseli wysokich przedstawicieli Polski, sprzeciwiających się kandydaturze byłego premiera D. Tuska na przewodniczącego Rady Unii Europejskiej.

Przyjęcia tytułu Kawalera Orderu Zasługi RP odmówiła Annette Laborey, wspierająca w latach 70. i 80. intelektualistów Europy Środkowo-Wschodniej. Napisała m.in.:

Niezliczone gwałty na wolności i zasadach demokracji, których obecna Polska jest teatrem, nietolerancja i nienawiść podniesione do rangi cnót, podeptana zasada rozdziału państwa od Kościoła, zniesienie prawa do aborcji, rozpasany nacjonalizm, legalizacja ruchów parafaszystowskich, ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej, kategoryczna odmowa przyjęcia ofiar wojny syryjskiej – listę można by ciągnąć – splugawiły naszą walkę.

Polska wpadła w ręce partii, którą mogłabym tylko zwalczać. Odznaczenie nadane takimi rękami zamienia się w zniewagę. Nie przyjmuję go.

* * *

Bilbord przy wylotówce z Warszawy:

 

I słupy ogłoszeniowe w Kielcach:

* * *

Pisałem parokrotnie o możliwościach inwigilacji przez policję i służby posiadaczy telefonów komórkowych.
Ostrzegałem też uczestników marszów KOD, aby w czasie marszu wyłączali funkcję Wi-Fi, powołując się na film dokumentalny, gdzie pokazano jak za pomocą drona i jakiegoś urządzenia ściągnięto dane wszystkich telefonów zgromadzonych ludzi.

 

Biorąc dane od operatora można zidentyfikować właścicieli telefonów komórkowych, którzy np. zgromadzili się na demonstracji.

Ewa SiedleckaPolityce pisze, że policja nie musi już nawet informować o tym że ściąga dane jakiegoś obywatela (zwykle po fakcie, jeśli nie było przestępstwa, był obowiązek informowania).

Wszelkie dane, także poczta mailowa, informacje o odwiedzanych stronach internetowych i ściąganych plikach, mogą być pobierane przez policję nawet bez specjalnych podejrzeń wobec obywatela i nie ma obowiązku ani informowania go o tym, ani o tym jakie dane są przechowywane (a powinny być wymazywane).

Ewa Siedlecka pisze:

Rok temu wystąpiłam do policji i służb mających prawo do inwigilowania o informację, czy byłam poddana inwigilacji telefonicznej lub przez pobieranie danych teleinformatycznych.

Uzasadniłam to nie tylko moim prawem do prywatności i tajemnicy komunikowania się, ale też warunkami koniecznymi do wykonywania zawodu dziennikarza: powinnam wiedzieć, czy jestem w stanie zapewnić moim informatorom prawo do ochrony źródła.

Dostałam odpowiedź, że nie mam prawa pytać.

Zwróciłam się więc do operatora telekomunikacyjnego, czy udostępniał policji i służbom moje dane  – powołując się na ustawę o ochronie danych osobowych i konstytucję.

Odpowiedział, że ma obowiązek przekazać mi tylko informacje o udostępnianiu moich danych „odbiorcom”, a z pojęcia odbiorcy prawo telekomunikacyjne wyłącza organy publiczne, które dane pobierają w ramach prowadzonego postępowania.

Podobnie odpowiedział GIODO.

Mam formalne potwierdzenie, że nie ma prawnej możliwości dowiedzenia się, czy było się inwigilowanym. Polskie prawo jest zatem sprzeczne z Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Teraz musi to stwierdzić Trybunał Sprawiedliwości UE. Nie mogę się tam poskarżyć sama, więc wniosę do sądu cywilnego sprawę o ochronę dóbr osobistych w postaci prawa o wiedzy o naruszaniu mojej prywatności i do swobody wykonywania zawodu dziennikarza.

I spróbuję namówić polski sąd do zadania Trybunałowi w Luksemburgu pytania prawnego.

Odpowiedź Trybunału byłaby wiążąca dla wszystkich sądów w Polsce. A więc nawet jeśli władza nie wprowadzi prawa do informowania o inwigilacji, sądy będą nakazywać policji i służbom udzielanie takich informacji, bo prawo unijne jest ponad polskimi ustawami.

* * *

Polska spadła w Światowym Rankingu Wolności Prasy na 54 miejsce. Przed nami m.in. Namibia, Ghana, Burkina Faso, Tajwan, Botswana.

 Czekamy na komentarz pani premier. Na pewno znowu będzie o tym, że ci obcokrajowcy źle rozumieją co się u nas dzieje. Polski to trudny język.

* * *

Jan Pietrzak świętował 80 urodziny. Na jubileuszu obecna była wierchuszka PiS. Pani premier wręczyła kwiaty jubilatowi i powiedziała:

 

To wyróżnienie i zaszczyt, że mogę stać na scenie obok mistrza. To, że jak raczył mistrz jubilat powiedzieć, jest dzisiaj rząd Prawa i Sprawiedliwości, rząd który zmienia Polskę, to jest przede wszystkim również zasługa takich ludzi jak Jan Pietrzak i tego, że te poplątane kierunki potrafili prostować, żeby Polska była Polską. 

Pominę liczne obrzydliwe wypowiedzi Pietrzaka, które on uważa za satyryczne (np. o Niesiołowskim:Niesiołowski jest z pierwszego zawodu entomologiem, jest profesorem owadologii.

Jego naturalne środowisko ekologiczne to wszy, mendy, gnidy, pluskwy, muchy plujki, żuki gnojniki. I to jest również jego elektorat!).

Ciekawe jest jak się zmienia wymowa tekstów. Jerzy Urban w „Alfabecie Urbana” pisze:

W latach siedemdziesiątych pisywałem teksty do kabaretu Pietrzaka, co zaprowadziło mnie na jedną z przedpremierowych prób.

Zjadliwy spektakl kończył się ustawieniem zespołu w coś w rodzaju monumentalnego pomnika obrońców Leningradu i ta upozowana grupa śpiewała jako finał podniosłą pieśń patriotyczną „Żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską”. Żeby masło, żeby masło, żeby masło było maślane.

Skrzywiłem się i zdziwiłem. To dla cenzury – tłumaczył się Pietrzak – taki konstruktywny, patriotyczny akcent na koniec.

Po wprowadzeniu stanu wojennego amerykańskie władze urządziły międzynarodowe widowisko telewizyjne z udziałem premierów różnych rządów, prezydenta USA i innych atrakcji.

Był to show przeciw Jaruzelskiemu, nadawany przez telewizje krajów NATO, w którym nawet dyktator Turcji, poddanej ustawicznemu wtedy stanowi wyjątkowemu, uczył nas z namaszczeniem demokracji.

Ku mojemu rozbawieniu właśnie pieśń masowa Pietrzaka „Żeby Polska była Polską” stanowiła melodię przewodnią amerykańskiego programu propagandowego.

Pieśń stworzona z motywów przypochlebczych wobec KC stała się od razu hymnem „Solidarności”.

* * *

Wielu moich znajomych denerwuje się tym co się dzieje w Polsce – rządami „dobrej zmiany”. Zatruwa im to spokój, mówią, że mają wrażenie, że zrobiło się jakoś ciaśniej na ciele i umyśle.

 

Przez chwilę miałem podobne wrażenie – męczyło mnie czytanie i słuchanie o kolejnych wyczynach władzy.

To uczucie jakiejś ciasnoty umysłowej płynącej z PiS zdawało się działać na mnie wręcz fizycznie. Miałem wrażenie, że koszule zrobiły się jakieś węższe, również spodnie, a także kurtka.

Nawet się zastanawiałem, czy to jest może  skutek jakiegoś lokalnego kurczenia wszechświata, któremu tylko ja się nie poddaję. Potem rozważałem, czy nie piorę rzeczy w zbyt gorącej wodzie.

Aż wreszcie okazało się, że to może być skutek łakomstwa połączonego z mniejszą ilością ruchu. Poczułem ulgę.

Postanowiłem wobec tego co się dzieje przyjąć metodę pewnego rabina, którą polecam wszystkim.

W pewnej gminie żydowskiej (przed wojną) mieszkańcy bardzo źle się prowadzili. Było to powodem wielkiej zgryzoty tamtejszego rabina, który w końcu ze zmartwienia umarł.

Poszukiwano jego następcy i w końcu jeden zgodził się przyjechać. Cała starszyzna kahału wyszła witać go na dworzec. Rabin wysiadł z pociągu i od razu zarządził: – Prowadźcie mnie do największego gniazda rozpusty!

Zaprowadzono go do pewnego wesołego lokalu i wszyscy oczekiwali, jak rabin rozprawi się z grzesznikami. Rabin rozejrzał się, wybrał najładniejszą dziewoję i zaczął z nią tańczyć.

Towarzyszący mu Żydzi byli wstrząśnięci i zawołali: – Co ty rebe wyprawiasz?!

– Ja mam umierać przez was? – odpowiedział rabin. – Umierajcie wy przeze mnie!

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: