Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Pierwsze razy bardzo często bywają bolesne... Najlepszym na to dowodem są historie przytoczone poniżej!

#1.

Pierwszy raz całowałam się mając 18 lat. Aż do tego momentu widziałam to tylko na scenach seksu w serialach/filmach. Kiedy więc zaczęliśmy się całować (w miejscu publicznym... w szkole), zaczęłam wydawać z siebie jęki, bo myślałam, że tak trzeba! Boże, nienawidzę się! Nie potrafię już nawet na niego spojrzeć!

#2.

Napisałem do dziewczyny, która mi się podobała, czy nie chciałaby się ze mną umówić. Zgodziła się, więc odpowiedziałem: "Gratulacje! Właśnie aktywowałaś pakiet chłopaka"! Nadal budzę się w środku nocy, zlany zimnym potem, wspominając to.

#3.

Przykrywaliśmy się kocykiem i wygłupialiśmy się... podczas gdy inni ludzie byli w tym samym pomieszczeniu. Dźwięki, które stamtąd dochodziły, mój Boże.

#4.

Na pierwszą randkę założyłem skórzany płaszcz do ziemi, bo "Matrix" był wtedy na topie. Miałem 15 lat. Mama kupiła mi go w sklepie z artykułami skórzanymi w Glasgow (co czyni tę historię albo lepszą, albo gorszą - wedle wyboru). Nie było drugiej randki.
#5.
Myślę, że najlepszy był ten raz, gdy poszliśmy do kina na gównianą komedię romantyczną. Mama jednak nie chciała puścić nas samych. Zajęła więc miejsce za nami i robiła "tsk" za każdym razem, gdy próbował mnie objąć.

#6.

Któregoś razu dziewczyna, w której kochałem się od przedszkola, napisała mi w zeszycie "kocham cię". Miałem wtedy 14 lat. Przeraziłem się i powiedziałem jej najlepszej przyjaciółce, że mam zaaranżowane małżeństwo gdzieś za oceanem.

#7.

Jeśli nie odpisał mi na SMS-a przez pięć do siedmiu minut, wciskałam "wyślij ponownie". W kółko. To było jakoś w 2007 i oferty nie były tak atrakcyjne jak teraz. Biedny koleś i biedni rodzice i ich rachunki.
#8.
Nie byliśmy jeszcze oficjalnie razem, więc kiedy chwytał mnie za rękę w miejscu publicznym, mówiłam, że możemy to robić tylko przez pięć sekund. Dosłownie odliczałam te sekundy. Na głos. Nadal sobie z tego żartujemy i nadal czuję się zażenowana.

#9.

Zauroczyłem się w dziewczynie po latach niewinnego flirtowania. Nie wiedziałem, jak zrobić kolejny krok, więc któregoś dnia napisałem, że "uwielbiam te jej duże cycuszki". Nigdy więcej się do mnie nie odezwała. Ciągle czuję dreszcze na plecach, kiedy o tym pomyślę. Napisałem to zupełnie z dupy. Utknąłem w trybie flirtowania tak mocno, że nie wiedząc jak zrobić kolejny krok, postanowiłem zrobić skok zaufania.
I spadłem na ryj. 

#10.

Studniówka. Pierwszy pocałunek w tym związku. Chciałam zrobić ten numer z filmów, gdzie namiętnie chwytasz kogoś oburącz za twarz i przyciągasz, po czym następuje spektakularny pocałunek. W efekcie walnęłam go tak, że wyglądał jakby zjadł cytrynę, a potem uderzył w szklane drzwi. Ale był miły. Druga próba była o wiele spokojniejsza i słodsza.
#11.
Dużo ze sobą pisaliśmy i doszliśmy do tego momentu, że jeśli ktoś użył niewłaściwej emotki albo kropki, od razu zakładaliśmy, że druga osoba ma kiepski humor. Szybko dochodziło do kłótni. Przez emoji i interpunkcję. Chciałbym mieć możliwość walnięcia dawnemu sobie z liścia.

#12.

We wczesnym etapie mojego związku żadne z nas nie chciało powiedzieć "kocham cię". Aby tego uniknąć, powiedziałem raz: "lubię cię wszystkimi polubieniami świata".

#13.

Dzwoniłam do mojego pierwszego chłopaka co wieczór. Jeśli nie było go w domu, dzwoniłam jeszcze raz - do skutku. To były czasy, gdy komórki nie były jeszcze tak popularne, co było jeszcze bardziej żenujące, bo z telefonu korzystała cała rodzina. Kiedy w końcu odebrał, gadałam o wszystkim i niczym. Rzadko się odzywał, przez co mówiłam jeszcze więcej, aby wypełnić jakoś ciszę. Teraz sądzę, że odkładał słuchawkę na bok i grał w jakieś gierki, gdy ja tak sobie gadałam w powietrze przez godzinę czy dwie. Albo trzy.
https://joemonster.org  

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: