Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

 Lekka atletyka zaczęła rozdawać tytuły mistrzów Europy. Unikam łatwych prognoz, ale tej, że za kilkanaście godzin wzbogacimy się o medale chować nie myślę. Muszą być! A że śni się kolor złota… Jasne! Mocno nasi zaczęli.Silni ludzie – młot, kula i szybko wywalczone miejsca w finałach. To upewnia, że apogeum tzw. szczytu formy w dniach pierwszej imprezy sezonu zapewne zostało osiągnięte.

Czekam na transmisje. Także na to, jakie będą: „stylowo”. Eurosport podczas Tour de France zaostrzył apetyty w tej mierze. Kelnerskie – w stronę kuchni: „ Kotlet rraz!” – już tak łatwo w ucho nie wpada. Relacjonowanie przez głośne zagadanie głównych aktorów – też raczej przestało być cnotą…

 

Czesiek Lang znów jedzie przez Kraj swoim wyścigiem. Ma powodzenie – lista startowa dobra, rywalizacja ciekawa. I ramy imprezy jakby za każdym razem bardziej złote. Czesław dobrze podpatrzył kolarski wielki świat, a że kontaktowość zawsze była jedną z jego cech, więc… i złota na ramkach przybywa…

Wciąż mi się pałęta po głowie myśl, jak bardzo dziś hasło „Sport to zdrowie” przylega do rzeczywistości. Zwłaszcza od chwil, gdy sport oficjalnie pożegnał się z obłudnym paragrafem 26 Karty Olimpijskiej i z udawania amatorstwa otwarcie stał się zawodem. Sposobem na życie i zarabianie.

I coraz wyraźniej jawi mi się potrzeba jasnego wytyczenia w sloganie linii granicznej – między tym, co –powszechnie i rekreacyjnie uprawiane – żeby być zdrowym i sprawnym, a tym, co obejmuje kandydatów na mistrzów oraz mistrzów. Gdzie trzeba, jak mi kiedyś w komentarzu napisał świetny drzewiej płotkarz – Mirek Wodzyński, dać z siebie więcej niż wszystko. Zapamiętałem coś z takiego opisu treningu – zasuwasz na maksa; tak, że doprowadzasz siebie do wymiotów w skutek wysiłku, i… zaczynasz od nowa…

I zaraz myślę sobie – ile setek ton żelastwa musiała przerzucić Aleksandra Mierzejewska, nim została najsilniejszą sztangistką kontynentu? Czy to wydanie sportu to też SAMO ZDROWIE? 

Nie krytykuję, rozumiem, że sport, jako zawód linię oczywistego ryzyka bardzo przesunął, i jednego sportu już z dawna nie ma. I nie będzie, więc i ładnym hasełkiem nie ma co szermować. A skąd ów impuls podjęcia akademickiej przecież dyskusji? Z lektury. Z tego, co powiedziano dziennikarzowi.

„Za metą nie było ani ulgi, ani radości. Nie byłem w stanie zrobić ani jednego kroku. Od razu położyłem się na nosze. Szybko dostałem kroplówkę. Pierwszy raz w życiu miałem stan zapalny organizmu. Wszystko od wysokiej temperatury. Nie byłem w stanie zbić gorączki, a do tego byłem cały opuchnięty.

Moje ścięgna Achillesa i kolana stały się naprawdę ogromne. Byłem okładany ręcznikami z lodem, ale byłem tak rozpalony, że po minucie był on gorący – powiedział Robert Karaś, mistrz i rekordzista świata w potrójnym triathlonie, w rozmowie z Onet Sport”.

Nie dzielę zjawiska na pasję „z sensem” i „bez sensu” – bo każdy dział ma swój sens. Po prostu czas przyjąć do wiadomości, że jednym sloganem zjawiska się dziś nie opisze…

Piłkarz Łukasz Piszczek pożegnał się z reprezentacją. Na Facebooku napisał:

W życiu czasami trzeba podejmować ciężkie, ale racjonalne decyzje.

Po długich przemyśleniach ja taką podjąłem. Moja przygoda z reprezentacją dobiegła końca.

11 lat zawsze z dumą reprezentowałem Polskę w seniorskiej reprezentacji.

Był to wyjątkowy czas. Będę go zawsze bardzo miło wspominał…

Jak na dżentelmena przystało – podziękował – z nazwisk – wszystkim trenerom – selekcjonerom i tak sfinalizował:

Dziękuję wszystkim osobom związanym z każdym sztabem szkoleniowym i moim kolegom z boiska, z którymi wspólnie miałem zaszczyt reprezentować Polskę w tych 65 meczach z orłem na piersi.

Zostawię w swojej pamięci mecze, w których swoją grą dawaliśmy wszystkim Kibicom wiele radości.

Ładnie, choć… na swój sposób zaskakująco, bo latka – latkami, ale klasa sportowa wciąż taka, że w klubie niemieckim swój zawód będzie nadal uprawiał. Jestem pewien, że nadal na boisku, jako as gry obronnej, a nie na tzw. ławie…

A że z innych wypowiedzi oraz wywiadów – wszystko też po dżentelmeńsku – z czytania między wierszami wywiodłem też wniosek, że motywem był również nastrój podczas mistrzostw świata. Wewnątrz zespołu, na boisku i wokół niego. W pomyśle, wykonaniu, w łatwym zawierzeniu, że skopiowanie szablonu EURO da równie pomyślny wynik.

Dopowiem – że zgodnie z zasadą, iż futbol to gra błędów, nadmiar drugich – a nie tylko rywale – sprawił, że było nam w mistrzostwach… jak było…Czyli – marnie.

Dzięki Panie Łukaszu – za owo 65-meczowe granie!

Andrzej Lewandowski   http://studioopinii.pl 

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: