Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Napisać, że dwudniowe podniecanie się słowami rockandrollowej gwiazdy w wieku biblijnym, to głęboko wryte kompleksy lewicowego zaścianka z Polski, to znaczy nic nie napisać. Mamy do czynienia ze zjawiskiem znacznie bardziej żenującym, coś pomiędzy nastolatkami tapetującymi ściany plakatami swoich idoli, a wystawianiem telewizora na parapet, jak to uczynił Kazimierz Pawlak, żeby cała Ameryka zobaczyła, jaki w Polsce mamy postęp cywilizacyjny. Pisanie o tym zjawisku też nie należy do rzeczy specjalnie roztropnych i dałbym sobie spokój, gdyby nie jeden arcyciekawy i poważny aspekt sprawy.

Taki biznes jak Rolling Stones ma wokół się sztab profesjonalistów do wszelkich zadań i ten sztab dba, aby z biznesu nie odpłynął jeden cent. Nic się nie dzieje przypadkiem od projektów okładek płyt, przez styl ubierania się, a od dłuższego czasu również dieta i ekologia robią furorę, aż po trasy koncertowe, wszystko jest biznesem i wokół biznesu się kręci. Zanim taki Jagger wypowie jedno słowo publicznie,

 

czy zje hot doga, otrzyma setki instrukcji w jaki sposób należy to zrobić. Rzecz jasna nie oznacza to, że każde zdanie i zachowanie gwiazd rocka, czy innych celebrytów, należy uznać za wyreżyserowaną scenkę, ci ludzie z reguły nie są do końca sterowalni, ale tak zwanych „ustawek” znajdziemy setki i to jest od początku do końca profesjonalna produkcja.

Zjawisko nie powstało wczoraj, tylko u zarania tak zwanego show-biznesu. Słynne zdanie wypowiedziane przez amerykańskiego kosmonautę miało tyle wspólnego ze spontanicznością, co moja nieskromna osoba z dietą bezglutenową. Neil Armstrong wykuł na blachę i powtórzył frazę: „jest to mały krok człowieka i wielki krok ludzkości”, żeby wszystko serdecznie wyglądało.

Mick Jagger nie miał tak trudnego zadania, on dostał od menadżera jedno zdanie do powiedzenia po polsku i na polskiej ziemi, nie w kosmosie.

Takich wypowiedzi Jagger i jemu podobni, szczególnie niejaki Bono, mają na swoim koncie setki. Gdziekolwiek pojawią się na koncertach odnoszą się do tematów polityczno-społecznych, bo to jest... biznes.

Nigdy jednak nie dzieje się tak, że słowa gwiazd rocka antagonizują grupy społeczne, które są klientami kupującymi płyty i bilety. Nawet jeśli padają ostre słowa wobec jakichś polityków, towarzyszy temu osłona „tolerancji”, czyli pakiet miłości, muzyki i tak dalej.

Nie zdarza się też, aby gwiazdy na tym poziomie popularności powiedziały wprost, że popierają tę czy tamtą partię polityczną, a jeśli do tego dochodzi to na własnym podwórku. Prosta logika podpowiada, że na takim koncercie w Polsce mamy reprezentację wszelkich możliwych poglądów politycznych wśród publiczności i chyba największą grupę stanowiły osoby, które w ogóle politykę olewają.

Dokładnie pod takie potrzeby i do tak zbudowanej „reprezentacji społecznej” zwrócił się Jagger.

 

Dwa dni prawa i lewa strona siedzi niczym w szkolnej ławie i odgaduje, co poeta miał na myśli. Dla lewej strony Jagger potępił reformę sądowniczą, dla prawej zakpił z sądów.

Strasznie to żałosne interpretacje i oderwane od rzeczywistości, Jagger nie zrobił nic z tych rzeczy, ale powiedział niemal wprost, że ma to wszystko w dupie: „jestem za stary, żeby być sędzią, ale wystarczająco młody, żeby śpiewać”. Okrągłe dyplomatyczne zdanie dla wszystkich i dla nikogo.

Każdy czyta jak chce tę krótką wypowiedź i na tym polega genialność przekazu przygotowanego przez fachowców. Nikt tu się nie może czuć zwycięzcą, czy przegranym, bo gwiazda zrobiła swoje i nie miała zamiaru robić czegokolwiek innego.

Zadaniem Rolling Stones w Polsce było utrzymanie lub powiększenie zasięgu sprzedaży swoich produktów i skoro ktoś tam od nich odczekiwał „zajęcia stanowiska w sprawie”, to takiej okazji nie można przepuścić.

Menadżer nie tylko wiedział, jakich słów użyć, ale wiedział też, że te słowa będę jedną wielką damarową reklamą dla Rolling Stones.

Jak wspomniałem na wstępie, szkoda strzępić języka i klawiatury na opisywanie politycznych i medialnych zachowań oraz sztampowych interpretacji podszytych kompleksami nastolatek, ale aspekt genialnej komunikacji społecznej i skuteczności, polscy politycy powinni sobie wziąć do serca.

Gdyby w PiS był zatrudniony menadżer Rollig Stones to słynny elektorat środka waliłby oknami i drzwiami. Mick Jagger zachował się jak idealny dyplomata i biznesmen, odegrał perfekcyjnie przygotowaną kwestię i cała reszta to podnieta smarkatych.

Matka Kurka  http://kontrowersje.net

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: