Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Choć wakacje dopiero się rozpoczęły, to statystyki policyjne odnotowały już prawie 150 przypadków utonięć, ale ta liczba może być wyższa, jeśli weźmie się pod uwagę także tzw. wtórne utonięcia. Polska od  lat plasuje się wysoko w  niechlubnym rankingu państw europejskich pod względem liczby osób tracących życie w  wyniku utonięcia. W  2016 roku zanotowano 504 takie przypadki, w 2017 – 449, a od początku kwietnia tego roku do 23 czerwca było ich już 149. Strach pomyśleć, co mogą przynieść lipiec i sierpień. Najwięcej osób tonie w rzekach i jeziorach, a  najmniej w  morzu. Ludzie tracą życie najczęściej na niestrzeżonych kąpieliskach i po spożyciu alkoholu. Statystyki nie pokazują natomiast tych, którzy toną... czasem wiele godzin po wyjściu z wody.

 

Problem ten stał się głośny, gdy przed kilkoma laty amerykańska dziennikarka opisała przypadek walki o życie syna. Dziecko podczas zabawy w przydomowym basenie znalazło się na kilka sekund pod wodą.

Gdy zostało wyciągnięte, trochę pokasłało i wydawało się, że wszystko wraca do normy. Wkrótce jednak chłopiec stał się osowiały i sprawiał wrażenie zmęczonego.

Po konsultacji telefonicznej z lekarką matka zdecydowała się pojechać z nim do szpitala, gdzie ze zdziwieniem dowiedziała się, że doszło do wtórnego utonięcia spowodowanego przedostaniem się niewielkiej ilości wody do płuc.

Bez interwencji lekarzy dziecko by się udusiło. Opisany przykład powinien stać się ostrzeżeniem dla innych, tym bardziej że do wtórnego utonięcia może dojść w  wyniku połknięcia nawet niewielkiej ilości wody. Objawy z tym związane mogą pojawić się nie od razu, ale po kilku lub kilkunastu godzinach.

Kiedy woda dostanie się do układu oddechowego, drażni płuca i utrudnia oddychanie, co prowadzi do obrzęku płuc. Może do niego dojść nawet 72 godziny po  podtopieniu.

Ryzyko wystąpienia powikłań jest większe, jeśli zdarzenie miało miejsce w morzu lub basenie z chlorowaną wodą.

Słona woda w pęcherzykach płucnych powoduje zjawisko osmozy, czyli przenikania wody ze środowiska mniej stężonego do wyżej stężonego. W efekcie woda z komórek jest „wysysana”, co  zaburza wymianę tlenu w  płucach, prowadzi do obrzęku płuc i może spowodować zatrzymanie krążenia w wyniku zaburzeń wodno-elektrolitowych.

Mniej niebezpieczna jest słodka woda, która zazwyczaj jest wchłaniana do krwiobiegu przez pęcherzyki płucne.

Lekarze zwracają uwagę, że po obrzęku płuc może rozwinąć się zachłystowe zapalenie płuc, które wymaga leczenia antybiotykami w warunkach szpitalnych. Problem w tym, że choroba rozwija się błyskawicznie, a objawy mogą być mylące.

Wszystko to sprawia, że powinniśmy zwracać szczególną uwagę na kąpiące się dziecko, nawet w domowej wannie czy ogrodowym baseniku.

W przypadku zachłyśnięcia się specjaliści radzą podnieść dziecko do góry nogami, a następnie ułożyć je z głową nieco niżej pozycji ciała, co pozwoli usunąć resztki wody z oskrzeli.

Jeśli jednak w ciągu kilku godzin dziecko będzie intensywnie kasłać, oddychać z trudem, sprawiać wrażenie ospałego bądź będzie wymiotować, koniecznie trzeba pojechać do szpitala.

Opisany wcześniej przykład amerykańskiej dziennikarki pokazuje, że w takiej sytuacji może liczyć się każda godzina. Pamiętajmy też, że ratując osobę tonącą, nie jesteśmy w stanie usunąć całej wody z jej ciała.

Potrzebna jest specjalistyczna opieka. Jeśli doszło do zatrzymania krążenia i konieczna była reanimacja, to przez kolejne trzy doby mogą wystąpić groźne powikłania.

Wtórne utonięcia nie są, na szczęście, zbyt częste. Nie ma wprawdzie dokładnych danych na ten temat, ale przyjmuje się, że stanowią one 1 – 2 proc. wszystkich przypadków utonięć. Są jednak i tacy, którzy uważają, że może to być nawet 10 proc. I co ważne, nie dotyczy to wyłącznie dzieci.

Zdarza się, że osoba dorosła doznała podtopienia i kiedy wydawało się, że wszystko wróciło do normy, umiera po kilku godzinach we własnym łóżku.

Lekarze przyznają, że nazwa wtórne utonięcie jest kalką językową z angielskiego (secondary drowning) i nie jest w Polsce zbyt często używana. Najczęściej wspomniane zdarzenie opisuje się jako powikłania po tonięciu lub podtopieniu.

: ANDRZEJ MARCINIAK  "Angora" nr 27/2018

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: