Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Ludzie dzielą się na  tych, którzy kochają niespodzianki i chaos oraz tych, którzy lubią mieć porządek nie tylko w szufladzie, ale i w całym życiu. Tym drugim potrzebne są rytuały, powtarzalne czynności i zdarzenia, żeby mogli normalnie funkcjonować. Warszawskie gwiazdy nie rozpoczną lata bez imprezy w ogrodach pałacu w Wilanowie. Początek lata z Raffaello to już tradycja i choć pogoda potrafi tego dnia płatać figle, impreza odbywa się od sześciu lat pod gołym niebem – tam, gdzie kiedyś król Jan III Sobieski spacerował z zakochaną w nim Marysieńką. Któregoś razu trzeba było całe wydarzenie przesunąć o tydzień, bo oberwanie chmury zalało teren i zniszczyło scenę.

 

Innym razem gości dosłownie żarły komary i rok później organizatorzy mieli już dla wszystkich środki odstraszające te krwiożercze owady. Tym razem istniało również poważne niebezpieczeństwo, że żadnego witania się z latem nie będzie, bo natura postanowiła dać o sobie znać, grożąc burzami i ulewnym deszczem.

Na szczęście dla wszystkich skończyło się jedynie na niegroźnych pomrukach i paru kroplach z nieba, przed którymi udało się ukryć imprezowiczów pod niewielkim namiotem. Jak zawsze była to też jedna z pierwszych okazji, by pokazać ciała w letnich kreacjach, czyli odsłonić więcej niż zwykle.

Skorzystała z tego skwapliwie Anna Wendzikowska (36 l.), która dzięki głębokiemu dekoltowi pokazała krągły biust, teraz jeszcze jakby krąglejszy niż zwykle.

Jedno spojrzenie nieco niżej wyjaśniało wszystko: również brzuch dziennikarki „Dzień Dobry” TVN wyraźnie się zaokrąglił. To był najlepszy dowód na to, że coś jest na rzeczy w krążących po mieście plotkach, że spodziewa się drugiego dziecka.

Żeby nie było wątpliwości, dzień później Wendzikowska, która ma już trzyletnią córkę Kornelię, potwierdziła jeszcze kolejną ciążę w mediach społecznościowych: „Będzie nas więcej. Jestem naprawdę szczęśliwa”.

Podobno to kolejna dziewczynka. Tamara Arciuch (43 l.) i Bartek Kasprzykowski (41 l.) jak co roku na imprezie Raffaello zjawili się razem. Widać, że to aktorskie małżeństwo tworzy zgrany duet.

Co ciekawe, wraz z rozpoczęciem mundialu na swoich kontach na Instagramie zaczęli pokazywać krótkie, zabawne filmiki komentujące małżeńskie perypetie związane z piłkarskimi mistrzostwami.

Te miniprodukcje cieszą się coraz większym powodzeniem i trzeba przyznać, że są zdecydowanie lepsze niż to, co kazali nam oglądać ostatnio polscy piłkarze. A skoro o mundialu mowa, to warto w tym miejscu wspomnieć świeżo wydaną książkę Kingi Lityńskiej pt. „Rosja poza Rosją”.

To spojrzenie na odległe byłe republiki ZSRR: Kazachstan i Kirgistan, w których nawet po rozstaniu ze Związkiem Radzieckim wciąż widoczna jest radziecka mentalność. Kto uwielbia podróże, choćby tylko na papierze, będzie tą wyprawą w stu procentach usatysfakcjonowany.

Ale my wróćmy już do naszego wieczoru Raffaello, bo oto nadciągają kolejni bywalcy warszawskich salonów.

Imprezę poprowadzili Agnieszka Cegielska (38 l.) i Olivier Janiak (44 l.): znani prezenterzy nie tracą uroku nawet poza sceną, a to nie zawsze się zdarza.

Tych dwoje nigdy nie gwiazdorzy i nie zadziera nosa, a ich sympatyczne uśmiechy nie pojawiają się wyłącznie na potrzeby obowiązków zawodowych. Taka impreza, gdzie tłoczy się człowiek na człowieku, to naprawdę doskonała okazja, by zobaczyć gwiazdy z bardzo bliska.

Nie tylko posłuchać, co mówią i popatrzeć, jak się zachowują, gdy w pobliżu nie ma już kamer, ale też zobaczyć, jak naprawdę wyglądają i co mają na sobie.

Przy bliskim kontakcie wychodzą na jaw wszystkie skrzętnie ukrywane zmarszczki na twarzy, cellulit na udach i nawet, co już nie do przyjęcia, zaniedbane pięty niefrasobliwie odsłonięte w letnich sandałkach.

Wierzcie mi, zdarza się to największym gwiazdom. Karolina Ferenstein-Kraśko (41 l.) – żeby nie było wątpliwości: zadbana od stóp do głów – miała na sobie efektowną białą sukienkę do ziemi.

Biały to latem jeden z najchętniej wybieranych kolorów, ale w tym sezonie bije autentyczne rekordy powodzenia. Długa kreacja jest całkiem fotogeniczna, ale uwierzcie mi na słowo – z bliska wyglądała jak kawałek na szybko zszytego prześcieradła.

Może kosztowała tysiące, a może i nie, ale jedno jest pewne: na takie coś stać każdą dziewczynę i nie musi się do tego być żoną wziętego dziennikarza. Wystarczy zdolna krawcowa.

Za to, żeby cieszyć się torebką autorstwa Sabriny Pilewicz (32 l.), potrzebna jest niezła karta kredytowa. Najnowsza kolekcja jest rewelacyjna, ale nie ma co o niej marzyć ze średnią krajową na koncie.

Tym razem młoda i zdolna polska projektantka nawiązała oficjalną współpracę z marką Powerpuff Girls znaną w Polsce jako Atomówki. Jej najnowsze torebki mają więc kształt superbohaterek z popularnej – zwłaszcza wśród dziewczynek – kreskówki o Bajce, Bójce i Brawurce.

Torebki są jak kolorowe cacuszka, a kiedy ma się taką, to niepotrzebne już żadne krzykliwe kreacje ani nawet efektowna biżuteria. W sumie jak się puści kasę na takie cudo, to i tak na resztę już nie wystarczy, ale to nic – kolorowa torebka skutecznie poprawia humor i przyciąga wzrok zazdrosnych kobiet albo zachwyconych facetów (jak kto woli).

Z pożądaniem patrzyły więc na efektowny gadżet licznie zaproszone celebrytki, wśród nich najpogodniejsza pogodynka Milena Rostkowska-Galant (37 l.), Karolina Malinowska (35 l.) i Rozalia Mancewicz (31 l.) z siostrami.

Wszystkie na widok zwariowanych atomówek zamieniły się w małe beztroskie dziewczynki. Każda okazja jest dobra, żeby choć na chwilę wrócić do piaskownicy i nie martwić się o nic.

PLOTKARA "Angora" nr 27/2018 

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: