Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Anna H. była szefem Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. To ona nadzorowała tworzenie aktu oskarżenia przeciwko byłemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu. To jej podlegała prokuratura, która wymyśliła, że skuteczna prowokacja korupcyjna wobec przekupnych urzędników nosi znamiona przestępstwa. To ona w 2010 roku z dumą stwierdziła dla Gazety Wyborczej: "Skierujemy akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu". Kto by się wówczas spodziewał, iż wkrótce sama zostanie oskarżona o wzięcie 170 tys. zł łapówek, a sąd dyscyplinarny usunie ją z zawodu prokuratora...

 

 Jeszcze we wrześniu 2010 roku Anna H., która była wówczas szefem Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, w wypowiedzi dla Gazety Wyborczej potwierdzała: "Skierujemy akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu i innym osobom. Taki jest plan rzeszowskiej prokuratury okręgowej".

       Plan ten został zrealizowany. Prokuratorzy z nadzorowanej przez Annę H. prokuratury okręgowej w Radomiu oskarżyli go, że jako szef CBA zgodził się na przeprowadzenie skutecznej prowokacji korupcyjnej wobec przekupnych urzędników(którzy później zostali skazani za branie łapówek). 

Co ciekawe - Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście - do którego akt oskarżenia trafił - uznał pierwotnie, że zarzuty stawiane Kamińskiemu są bzdurne i pozbawione sensu. 20 czerwca 2012 r. wydał wyrok całkowicie uniewinniający byłego szefa CBA. Prokuratorzy nie złożyli jednak broni i wnieśli apelację do sądu okręgowego w Warszawie. 

A tam orzekał słynny z tweetowania z fikcyjnym kontem Tomasza Lisa, sędzia Wojciech Łączewski. Tak się złożyło, że sprawa Kamińskiego trafiła akurat na jego wokandę. Łączewski nie miał wątpliwości, że prowokacja korupcyjna wobec przekupnych urzędników była jednak przestępstwem i skazał go na 3 lata bezwzględnego więzienia.

Wróćmy jednak do prokurator Anny H. Czy to przypadek, że do walki z Mariuszem Kamiński, słynącym z bezwzględności wobec korupcji i innych patologii zżerających od środka III RP, zaciągnięto osobę, która sama miała brać łapówki, w zamian za obietnice pomocy w sprawach skarbowych czy prokuratorskich? 

Przypomnijmy, że zarzuty jakie usłyszała Anna H. dotyczą popełnienia sześciu przestępstw o charakterze korupcyjnym, przekroczenia uprawnień oraz oszustwa.

Od Mariana D., głównego bohatera afery podkarpackiej (skazanego już na 4 lata bezwzględnego więzienia), Anna H. miała wziąć 170 tys. zł łapówki. Zdaniem prokuratury była szefowa rzeszowskiej apelacji miała również używać swoich wpływów na przebieg prokuratorskich śledztw.

Inne zarzuty dotyczą tego, że dwóm osobom załatwiła pracę w Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie, sfałszowała dokumenty, by dostać 350 tys. zł pożyczki z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak również obiecywała awans prokuratorowi, jeżeli ten uchyli grzywnę nałożoną na biegłego.

  Powstaje pytanie - czy nie był to zbyt daleko idący konflikt interesów, gdy śledztwo w/s szefa CBA nadzorowała osoba, która miała się dopuścić czynów przez CBA ściganych? Proces sądowy trwa i niebawem powinno się okazać, czy usunięcie Anny H. przez sąd dyscyplinarny z zawodu prokuratora było zasadne. 

http://niewygodne.info.pl

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: