Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Rozmowa z WŁODZIMIERZEM LUBAŃSKIM (przeprowadzona w południe 27 czerwca)

– Jesteśmy tak słabi piłkarsko jak pokazał to turniej w Rosji?

– Nasza reprezentacja to dobry średniak europejski. Teoretycznie jesteśmy w gronie ośmiu  czołowych zespołów naszego kontynentu, ale czołówki światowej nawet nie dotykamy. Porażka z teoretycznie słabszym Senegalem to  potwierdza.

Nie mieliśmy argumentów, by pokazać nasze umiejętności także w spotkaniu z Kolumbią. Moim zdaniem coś w naszym zespole szwankowało, jeśli chodzi o przygotowanie do turnieju, sposób gry, szybkość, dynamikę, agresywność. Zupełnie nie wiem, co się stało, mam nadzieję, że zostanie to wyjaśnione.

 

–  Z  oficjalnych wypowiedzi trenera Adama Nawałki i  jego współpracowników wynikało, że zespół był dobrze przygotowany pod względem fizycznym.

– Jeśli wyniki badań są tak fantastyczne jak publicznie twierdzono, jeśli markery wykazywały, że chłopcy byli świetnie przygotowani, to gdzie był błąd, który spowodował, że oni tak źle grali?

Mogę się pogodzić z tym, że zwłaszcza na mundialu można przegrać mecz z drużyną lepszą, ale po  walce, zaangażowaniu, po  stworzeniu wrażenia na boisku, że zrobiliśmy wszystko, co  było możliwe. Ja takiego odczucia nie miałem.

Długo pozostanie w mojej głowie obrazek ze spotkania z Kolumbią –  dwóch naszych obrońców było wolniejszych od prowadzącego piłkę rywala. To mi nie pasuje, coś się musiało wydarzyć, bo zawodnicy nie byli w pełni formy, to było widać po ich sposobie poruszania się na boisku.

Przykro było patrzeć. Jeśli nie ma zdecydowania w grze, to znaczy, że jest się w słabej formie. Unika się wtedy bezpośrednich pojedynków, krótkiego krycia, wyjścia bez piłki na wolną pozycję. To było widać w pojedynkach z Senegalem i Kolumbią.

– Zbigniew Boniek na podstawie obserwacji piłkarzy na treningu był przekonany, że „rozjedziemy” drużynę Senegalu.

– Trening to jednak zupełnie co innego niż mecz. Porównywanie zaangażowania jest bardzo wątpliwe. Senegalczycy byli solidniejsi, jeśli chodzi o posiadanie i odbiór piłki. Ponadto mieli więcej szczęścia, ale ono sprzyja przecież lepszym.

–  Trener Adam Nawałka zmieniał skład.

– Adam rzeczywiście podjął takie ryzyko. Łatwo po meczach mieć pretensje, ale można jednak zapytać, dlaczego na głęboką mundialową wodę rzucił nagle Dawida Kownackiego. Dla mnie jest on oczywiście perspektywicznym piłkarzem, ale jeszcze niegotowym, by walczyć w niezwykle ważnym meczu mistrzostw świata.

Nie poradził sobie, bo w pojedynku z Kolumbią bardziej od młodości i powiewu świeżości potrzebne było doświadczenie. Ale cały zespół, bez wyjątku, nie poradził sobie. Zagrał poniżej oczekiwań i swoich możliwości. Mogliśmy powalczyć zdecydowanie lepiej.

– Jeśli nie jest się dobrze przygotowanym pod względem fizycznym, to nie pomoże najlepszy plan taktyczny.

– Taktykę można perfekcyjnie przygotować, ale trzeba mieć odpowiednich wykonawców. Można na odprawach szczegółowo omawiać, jak ma wyglądać nasza gra. Jestem przekonany, że  taktyka była nakreślona bardzo dobrze. Niestety, jej wykonanie było bardzo słabe. Było wyraźnie widać, że plan gry nie był realizowany, bo zawodnikom brakowało sił. Nie dostrzegałem też zrozumienia między naszymi reprezentantami.

– Większość zawiodła.

– Nawet na pozycji bramkarza, gdzie było bogactwo wyboru. Bramkarz od czasu do czasu może „sam” wygrać mecz. Jest potrzebny w  chwilach zagrożenia, wtedy musi pomóc, obronić strzał w wyjątkowy sposób, w niezwykle trudnej sytuacji.

Po świetnych interwencjach przechodzi się wtedy do historii. Niestety, nie można tego powiedzieć o  Wojciechu Szczęsnym. Nie pomógł zespołowi w pierwszych spotkaniach grupowych. W meczu z Senegalem popełnił dotkliwy błąd, mógł lepiej ocenić sytuację.

– Rozczarował Grzegorz Krychowiak.

– Po jego poruszaniu się, zaangażowaniu widać, że nie był w dobrej formie. Grał przeciętnie. Dwa lata temu na Euro we Francji ciągnął reprezentację właśnie przez swoje zaangażowanie. W Rosji tego zabrakło.

– Znowu nieudana impreza Roberta Lewandowskiego.

– To osobna sprawa. Jeśli jest się liderem, kapitanem, to w trudnej sytuacji trzeba szczególnie pomóc reprezentacji. Robert nie był w Rosji zawodnikiem, który poderwał zespół. Rozegrał przeciętne spotkania.

Kolejny nieudany turniej, bo bezbarwny był i  na  mistrzostwach Europy. Zastanawiam się, co  jest przyczyną, że  w  najważniejszym momencie dla polskiego piłkarstwa, wtedy, kiedy trzeba grać na najwyższym poziomie, on nie dysponuje siłą i dynamiką, która go charakteryzuje. Byłem zaskoczony wypowiedzią Roberta po fatalnym meczu z Kolumbią.

Dał wyraźnie do zrozumienia, że ma pretensje do kolegów, iż nie podają mu odpowiednich piłek. To nie na miejscu. Kapitan reprezentacji musi pamiętać, że wszyscy grają o zwycięstwo, ale razem odpowiadają i za porażkę.

Może się oczywiście zdarzyć słabsza dyspozycja kolegów, którzy nie zagrywają w odpowiednim momencie, i dlatego trudno dojść do sytuacji bramkowej, ale przez swoją klasę szukasz sposobów, by zrobić coś niezwykłego.

Tego u Roberta Lewandowskiego nie widziałem. Jest zapewne zawiedziony, że w kolejnym ważnym turnieju nie zaistniał. Sposób poruszania się i  gry tak dobrego zawodnika powinien być inspiracją dla pozostałych reprezentantów. Okazało się, że koledzy byli w słabszej dyspozycji, ale i on był słaby. Nadal należy do czołowych napastników świata, ale są jednak zdecydowanie lepsi od niego.

– W reprezentacji jest gwiazdą.

–  Dlatego musi zdać sobie sprawę, że powinien tę drużynę pociągnąć. Nie mową, a postawą na boisku. Musi dać przykład, że wszyscy wspólnie stają do walki. Nie wierzę, że nie może dogadać się z kolegami.

Jeden z zawodników może grać lepiej, drugi gorzej, ale to musi być zespół! Jeden piłkarz nie wygra meczu. Zawodnik większej klasy musi dołożyć coś wyjątkowego. Takim piłkarzem jest Robert Lewandowski i  dlatego od  niego oczekuje się więcej niż od innych. Wolałbym także, by po przegranym meczu był od razu z kolegami, a nie szedł ucałować żonę.

– Żal, wstyd – to słowa piłkarzy o występie na mundialu.

– Za bardzo rozdmuchano pogląd, że ten zespół jest gotowy do wielkich rzeczy. Nie było podstaw do  takich stwierdzeń. Już we wrześniu mocno ostrzegli nas Duńczycy. Po naszym fatalnym meczu pokazali, że nie jesteśmy czołówką europejską.

Nie mamy lepszych zawodników od tych, którzy grają obecnie. Taka jest prawda, taka jest siła naszej reprezentacji. Dwa lata temu dobry występ na Euro, potem pomyślne eliminacje, ale już konfrontacja na mistrzostwach świata okazała się wpadką.

Bardzo zmartwiła mnie wypowiedź Kamila Glika, że Polska była najsłabszym zespołem turnieju. To znaczy, że zawodnicy sami nie wierzyli, że mogą coś osiągnąć. Współczuję Adamowi Nawałce, bo polecą na niego gromy. Po takiej imprezie rozlicza się jednak selekcjonera, to normalne.

– Przez blisko pięć lat był w komfortowej sytuacji...

– ...ale obecnie znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Przez kilka lat stopniowo zyskiwał zaufanie nie tylko zawodników, ale i społeczeństwa. Na Euro reprezentacja walczyła. Piłkarze pokazali wtedy, że są silną grupą.

W tym roku tego nie widziałem.

– Mistrzostwa świata przerosły obecną reprezentację?

– Wydaje mi się, że piłkarze nie zdawali sobie sprawy, z jak trudnym zadaniem muszą się zmierzyć. Można oczywiście przegrywać, ale nie w takim stylu jak w Rosji. Adam Nawałka ma  sporo do  przemyślenia.

Krytyka musi być, ale trzeba poszukać odpowiedzi na  pytanie, dlaczego występ był tak bezbarwny? Dlaczego zawodnicy nie mieli siły, gazu, by w prawdziwej walce skonfrontować się z Kolumbią? Trzeba też przeanalizować, czy wybrano odpowiednią bazę pobytu w czasie mistrzostw? Do Soczi jedzie się na urlop.

Kiedy byłem zawodnikiem, w żadnym innym miejscu nie czułem się przed meczem tak źle jak właśnie w Soczi. Koniecznie trzeba znaleźć przyczynę słabej dyspozycji graczy. Jeśli były dodatkowo niesnaski, to uważam, że trzeba załatwić ten problem w szatni. Zdaję sobie sprawę, że mogą pojawiać się w zespole elementy zazdrości.

Na domach w całej Polsce widoczny jest głównie reklamujący wiele towarów Robert Lewandowski. Ale to  zespół go stworzył. Mogą pojawić się w  związku z  tym pewne niedomówienia, wtedy trzeba wykazać się olbrzymią mądrością, by skonsolidować grupę. Reprezentacja musi być kolektywem na dobre i na złe.

Ale najbardziej martwi mnie, że wielu piłkarzy mówi, że zrobili wszystko, co w ich mocy. Jeśli rzeczywiście tak było, to niestety umiejętnościami nie dorastali do większości drużyn grających w mistrzostwach świata.

TOMASZ ZIMOCH  "Angora" nr 27/2018

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: