Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Kiedyś to było nie do pomyślenia. Gdy odchodził artysta, zostawały po nim jedynie stare nagrania. Można było je  odtworzyć i  żałować, że  nie nagra już nic więcej. Aż wreszcie komuś przyszło do głowy, by dzięki współczesnym technologiom najwięksi muzycy wrócili z zaświatów i stanęli na scenie jeszcze raz. Były już wirtualne występy Michaela Jacksona, Prince’a, jako awatar wystąpił też na koncercie Nat King Cole. Dzięki komputerowym sztuczkom w jednym teledysku i na jednym nagraniu można dziś stworzyć duet żyjącego wykonawcy z takim, który odszedł już do lepszego ze światów. W  pierwszą rocznicę śmierci Zbigniewa Wodeckiego ukazała się płyta zatytułowana „Dobrze, że  jesteś”. Słyszymy na  niej charakterystyczny głos artysty w towarzystwie innych znanych wykonawców.

 

Niezwykły krążek promuje piosenka „Chwytaj dzień”, a  śpiewa ją oprócz Wodeckiego również Kayah (50 l.). Co ciekawe, część piosenek na nowej płycie, w tym także i tę, uwielbiany przez publiczność muzyk zdążył nagrać jedynie w wersji staccato, czyli nie z pełnym tekstem, a skracając, wymyślając nowe słowa.

Taka wersja ma ułatwić pracę nagrywającym kompozycję muzykom. Po śmierci Artysty postanowiono ją jednak wykorzystać na płycie i  teraz tym wymyślonym językiem pan Zbigniew przekazuje nam swoje ostatnie przesłanie:

Chwytaj chwilę, ciesz się życiem takim, jakie jest, bo drugiego nie będzie. Piosenkę promuje też piękny teledysk, w którym Kayah spogląda w stronę Wodeckiego z archiwalnych nagrań – to piękny, sentymentalny prezent dla wszystkich, którzy kochali utalentowanego Skrzypka i muzykę, którą tworzył.

Czas z wiekiem biegnie coraz szybciej. Jak ma się naście lat, to od września do wakacji mija cała wieczność. Gdy człowieka dopada dorosłość, zegary niebezpiecznie zaczynają pędzić.

Ani się człowiek obejrzy, a trzeba się żegnać z tym łez padołem. Niektórzy twierdzą, że szczęśliwi czasu nie liczą. Ja myślę, że mierzą pędzące minuty i  godziny tak samo jak wszyscy inni śmiertelnicy, tylko że mają to szczęście, że robią to przy użyciu eleganckich i nierzadko bardzo drogich zegarków.

Dla ludzi bogatych i  na  stanowiskach zegarek jest symbolem ich statusu i wysokiej pozycji na drabinie społecznej. Prezesi korporacji rozpoznają się po markowych czasomierzach.

Politycy – i są na to różne przykłady, powinni być bardziej ostrożni. Sławomir Nowak (43 l.) stracił twarz, gdy okazało się, że nie wpisał do deklaracji podatkowej drogich zegarków. Gdyby tylko mógł, pewnie by cofnął czas i podjął dziś inną decyzję.

Nicolas Sarkozy (63 l.) tak podpadł Francuzom noszeniem drogich zegarków, że idąc do urn, by zagłosować na prezydenta, uznali, iż czas tego pana już się skończył i nie wybrali go na drugą kadencję.

Rosyjski patriarcha Cyryl (71 l.) kazał wyretuszować luksusowy czasomierz na swojej ręce, wszak nie przystoi taki luksus duchownemu. Zdradziło go odbicie zegarka w błyszczącym blacie stołu, czego nie zauważył grafik komputerowy.

Władimir Putin (65  l.) kocha się w  drogich markach, ale że  zna się na  socjotechnicznych sztuczkach, to parę razy zdejmował z ręki bardzo drogi zegarek i podczas spotkań z wyborcami wręczał go jakiemuś ubogiemu Rosjaninowi.

Nieliczni pozwalają sobie na  komfort noszenia bardzo zwyczajnych – często plastikowych – zegarków, bo  są  tak bogaci, że  nikomu nie muszą już niczego udowadniać.

Tak robił na przykład nieżyjący już Steve Jobs, jego japoński zegarek był wart marne 180 dolarów przy majątku biznesmena wycenianym wtedy na ponad dziesięć miliardów dolarów.

Marka Swatch podbiła już dawno serca młodych zwariowanych klientów, którzy kochają wszystko co nietypowe i nieoczekiwane. Teraz wdziera się do serc nieco starszych osób – takich co to już „praca, dom, dzieci” – ale którzy nadal nie chcą być nudni i zwyczajni.

W Oranżerii w Łazienkach Królewskich wśród starych rzeźb przedstawiających pięknych starożytnych młodzieńców, gołych jak ich Zeus stworzył, dziennikarze i gwiazdy oglądali najnowszą kolekcję czasomierzy Swatch Skin Irony.

Cienkie, tak by nie przeszkadzały w noszeniu garniturów i eleganckich garsonek, w kilkunastu kolorach i wzorach stanowiły niezłą konkurencję dla eksponatów Galerii Rzeźby.

Właściwie trudno było się zdecydować, na co patrzeć: na  śmiałe eksponaty, które dziś zyskałyby pewnie miano pornografii, czy na świetne połączenie tego co modne z klasycznym.

Agnieszka Włodarczyk (37 l.), która w długiej sukni sama wyglądała jak smukły starożytny posąg, przymierzała po kolei wszystkie dostępne wzory. Nowe swatche oglądała też z zainteresowaniem Milena Rostkowska- -Galant (37 l.), najbardziej promiennie uśmiechnięta pogodynka Polsatu.

A skoro o przemijającym czasie dziś mowa, to warto jeszcze przypomnieć słowa rosyjskiego pisarza Iwana Turgieniewa: „Należy tak zorganizować życie, aby każda chwila była ważna”.

PLOTKARA  "Angora" nr 22/2018

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: