Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Tenisowy świat pędzi do przodu i nie ma co spoglądać w przeszłość. Wypadli z czołówki światowych rankingów Jerzy Janowicz (na skutek kontuzji nie gra od listopada ubiegłego roku i spadł na 192. miejsce); po raz pierwszy od dwunastu lat zabrakło w turnieju wielkoszlemowym Agnieszki Radwańskiej (29. obecnie w rankingu). Ich polskim następcom sporo brakuje do wyników, jakie oboje osiągnęli, ale na pewno są na właściwej drodze. Gwiazdą polskiego tenisa stał się ostatnio 21-letni wrocławianin Hubert Hurkacz. Poprzez eliminacje, w których wygrał trzy mecze, zakwalifikował się do głównego turnieju Rolanda Garrosa, a w nim doszedł do drugiej rundy.

 

Przegrał z czwartym obecnie na świecie Marinem Ciliciem z Chorwacji, ale wynik 2:6, 2:6, 7:6, 5:7 jest znacznie lepszy niż różnica miejsc w klasyfikacji.

Hurkacz gra w turniejach rangi ATP od czterech lat, a największym jego sukcesem był do  tej pory finał gry podwójnej juniorów Australian Open w  2015 roku. Ostatnio jego kariera nabrała przyspieszenia.

Jeszcze jesienią był w okolicach 400. miejsca w rankingu, ale po zimowych przygotowaniach w Dubaju, dokąd zaprosił go w charakterze sparringpartnera mieszkający tam jego przyjaciel z kortów Francuz Lucas Pouille (18. na świecie przed paryskim turniejem) Hurkacz zdobywał punkty w chińskich wiosennych turniejach i grał nawet w Nowej Kaledonii.

W takich podróżach pomogło mu stypendium Międzynarodowej Federacji Tenisowej dla utalentowanych zawodników. 25 tysięcy dolarów to dla graczy czołówki „drobne”, ale dla tenisisty, który do tej pory zarobił na korcie 110 tysięcy dolarów, to cenny kapitał.

Dobrze, jak się okazuje, zainwestowany, bo w Paryżu Hurkacz zarobił właśnie około 90 tysięcy dolarów, a więc prawie tyle, co w całej swojej dotychczasowej karierze.

Po turnieju awansuje do pierwszej połowy drugiej setki klasyfikacji, co w wielu innych dyscyplinach przeszłoby niezauważone (kto zna 150. kolarza, pływaka lub narciarza?), ale w  tenisie oznacza nobilitację sportową i finansową.

Fachowcy przewidują, że Hurkacz zagra na koniec tego sezonu w turnieju najlepszych „młodzieżowców” NextGenATP w Mediolanie (przed Paryżem był trzynasty w  rankingu do 21 lat), a w klasyfikacji ogólnej znajdzie się w  pierwszej setce.

„Chcę być jeszcze w tym roku w pierwszej pięćdziesiątce” – mówi odważnie. Ma zaufanie do swojego trenera Pawła Stadniczenki, który umiejętnie kieruje jego karierą. „Pracuję z nim od niedawna i już widzę, jak bardzo mi  pomógł, zwłaszcza mentalnie.

Wierzę, że mogę wygrywać z każdym i nikogo się nie boję” – zapewnia buńczucznie.

Hurkacz nie jest jeszcze gwiazdą, ale fachowcy już go zauważyli, zwłaszcza że jego mecz z Ciliciem rozgrywany był na głównym korcie kompleksu tenisowego imienia Rolanda Garrosa, legendarnego we Francji lotnika pionierskiej ery awiacji.

Po dwóch gładko przegranych setach Polak wygrał trzeciego po tie-breaku, a w czwartym do końca zaciekle się bronił. Wcześniej, Hurkacz wyeliminował też wyżej klasyfikowanego (50. miejsce) Tennysa Sandgrena z USA.

Nadzieje polskiego tenisa to  także 22-letni Kamil Majchrzak z Piotrkowa i 20-letnia łodzianka Magdalena Fręch. Majchrzakowi w Paryżu się nie powiodło, bo nie przebrnął przez eliminacje, ale na liście światowej jest na 189. miejscu (jedna lokata za Hurkaczem).

Magda Fręch z kolei może zmienić nazwisko na Magda French, bo też awansowała do turnieju głównego i  przeszła w  nim jedną rundę.

Na liście rankingowej była 135., po paryskim turnieju oczywiście awansuje).

Na liście płac jest w tym samym miejscu co Hurkacz, bo w tenisie już od dawna kobiety zarabiają tyle samo, co mężczyźni; awans do drugiej rundy to 79 tysięcy euro.

Z innych wydarzeń na paryskich kortach warto zwrócić uwagę na powrót do  gry 36-letniej Sereny Williams po urlopie macierzyńskim.

W styczniu 2017 roku wygrała Australian Open, będąc już w ósmym tygodniu ciąży, 1 września urodziła córeczkę, półtora miesiąca później wzięła ślub z ojcem dziecka Alexisem Ohanianem, amerykańskim biznesmenem.

Córeczka Alexis Olympia ma dopiero dziewięć miesięcy, a mama już dostała w Paryżu dziką kartę, bo na skutek przerwy w grze wypadła z rankingu i nawet nie jest rozstawiona.

Przyjechała z zamiarem osiągnięcia jak najlepszego wyniku w grze pojedynczej i w deblu z siostrą Venus – tu nawet z nadzieją na finał.

(WF)  "Angora" nr 23/2018 Na podst.: www.atpworldtour.com, www.wtatennis.com, www.rolandgarros.com, „World Tennis

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: