Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Dzięki internetowym portalom muzycznym melomani mają nieograniczony dostęp do nagrań. Zarówno odpłatnie, jak i darmowo, choć w tym drugim przypadku z  nieznacznym uszczerbkiem dla jakości przekazu i z reklamami. Czasami nie wszystkie utwory z nowych płyt są od razu do  odsłuchu. Wydawcy próbują w ten sposób zachęcić melomanów do  zakupu premierowych nagrań na nośnikach fizycznych. Zwykle jednak po pewnym czasie te początkowo brakujące też udostępniają. Ponieważ wielu melomanom wystarczają bezpłatne odsłuchy, promotorzy szukają innych form sprzedaży oferty muzycznej. Najpopularniejszą są  koncerty. O  ile dawniej trudno było trafić na występ ulubionego wykonawcy, o tyle teraz niektórzy tak często koncertują, że niełatwo zdecydować się na termin.

 

W natłoku koncertowej oferty zaczynają liczyć się głównie występy, które zdecydowanie wyróżniają się na tle estradowej sztampy. Ostatnio głośno jest o takich dwóch.

Pierwszy spektakl odbył się 1 kwietnia i niemal wszystko było w nim wyjątkowe –  od  terminu wydarzenia, poprzez jego niezwykłe miejsce, a na treści i gwiazdorskiej obsadzie kończąc. Drugi natomiast zadebiutuje 12 czerwca.

W  wielkanocną niedzielę słynna XIX -wieczna zbrojownia na nowojorskim Brooklynie tętniła rockową energią. Ten zabytkowy obiekt od paru lat służy za studio filmowe. Kręcono tam  m.in. sceny do obrazów „Noe: Wybrany przez Boga” (z Russellem Crowe’em w roli tytułowej) oraz „Spider-Man 2”.

Czy nie kuszące miejsce na rockowy koncert? Tym bardziej taki, w którego programie zamiast wiązanki przebojów jest owiana legendą opera rockowa. Chodzi o  muzyczny spektakl „Jesus Christ Superstar” stworzony przez Tima Rice’a (libretto) i Andrew Lloyd Webbera (muzyka).

Piosenki tego autorskiego duetu, traktujące o ostatnich dniach życia Jezusa Chrystusa, zadebiutowały w 1970 roku na podwójnym winylowym albumie. Partie wiodące śpiewał wówczas Ian Gillan, wokalista grupy Deep Purple, zaś w postać Judasza Iskarioty wcielił się inny popularny artysta, Murray Head, któ- ry był świeżo po sukcesach w musicalu „Hair”.

Rockowym gwiazdom towarzyszyli instrumentaliści z zespołu Joe Cockera. W  1971 roku musical zadebiutował na Broadwayu, a dwa lata później został sfilmowany.

Do Polski trafił w 1987 roku, na  deski Teatru Muzycznego w  Gdyni, za sprawą Jerzego Gruzy, który spektakl wyreżyserował, powierzając główną rolę Markowi Piekarczykowi znanemu z grupy TSA.

Członkowie tego zespołu zapewnili oprawę instrumentalną. Marię Magdalenę zagrała Małgorzata Ostrowska z Lombardu, a libretto przetłumaczył na język polski Wojciech Młynarski.

Tegoroczna wielkanocna edycja, transmitowana „na  żywo” przez telewizyjną stację NBC, zgromadziła na  estradzie światowe gwiazdy. Rolę tytułową zagrał John Legend – ciemnoskóry amerykański piosenkarz znany z nagrań w stylu soul i  R&B.

Artysta zdobył dziesięć nagród Grammy oraz jest laureatem Oscara za piosenkę „Glory” z filmu „Selma”, opowiadającego o akcjach na rzecz równouprawnienia mniejszości rasowych.

Afroamerykanin w roli Chrystusa? Dlaczego nie! „Muzyka przedstawienia jest różnorodna – twierdzi wykonawca. – Składają się na nią zarówno rock, jak i soul oraz gospel.

Dla kogoś, kto – tak jak ja – kocha muzykę i lubi występować, nie ma stylistycznych granic. Poza tym zaproponowano mi rolę Jezusa Chrystusa, więc jak mogłem odmówić?!”. Króla Heroda zagrał Alice Cooper. Nie pierwszy raz, bo już słyszeliśmy go w tej roli na wydanej w 1996 roku płycie dokumentującej londyńską inscenizację.

„Nie chcą, żebym grał Chrystusa – żalił się, nie do końca na poważnie, autor estradowych horrorów, podczas których torturuje lalki, ujarzmia węże i podstawia kark pod gilotynę. – Jestem zwykle złoczyńcą.

Ale lubię wcielać się w czarne charaktery, więc jako Herod czuję się świetnie”. Rola Marii Magdaleny przypadła w udziale Sarze Bareilles, która w 2007 roku podbiła serca melomanów singlowym przebojem „Love Song”, a później ugruntowała swoją pozycję na  scenie albumem pop „Little Voice”.

Artystka trzy lata temu napisała utwory do teatralnego musicalu „Kelnerka”, opartego na filmie z 2007 r. pod takim samym tytułem, którego reżyserka i zarazem jedna z aktorek, Adrienne Shelly, została zamordowana trzy miesiące przed premierą.

„Te melodie to najwspanialsza muzyka, jaką kiedykolwiek słyszałam – mówi Bareilles o  „Jesus Christ Superstar”. Słynny hit „I Don’t Know How to Love Him” artystka zaśpiewała przeuroczo.

Występy innych gwiazd też zachwycały. W wysokich partiach Legend nie zawsze dorównywał Gillanowi, ale na  ogół mu nie ustępował, emanując przy tym swoistym ciepłem.

Brandon Victor Dixon w roli Judasza też miał mocne momenty. Oprawa widowiska, niemal rodem z przygód Mad Maxa, robiła wrażenie. Czy równie dobrze wypadnie owiany tajemnicą „The Cher Show”?

Publiczność, która wybierze się na grany od 12 czerwca do 15 lipca na scenie Oriental Theatre w Chicago (a od jesieni na Broadwayu) spektakl, pozna bliżej Cherilyn Sarkisian La Piere Bono Allman, znaną bardziej jako Cher.

Od jej dzieciństwa, poprzez występy w duecie z pierwszym mężem Sonnym Bono (drugim był Gregg Allman, współzałożyciel grupy The Allman Brothers), aż po sukcesy solowe.

Wśród tych ostatnich są popisowe role filmowe. Za występ w dramacie „Wpływ księżyca” Cher odebrała Oscara. O  ile znany był dawno temat widowiska, o  tyle nazwisko aktorki, która zagra wokalistkę z czasów, kiedy dostała się na szczyt drabiny sławy, ujawniono dopiero pod koniec marca.

Będzie nią broadwayowska gwiazda Stephanie J. Block. Nadal jednak nie wiadomo, kto wcieli się w  piosenkarkę z  lat jej młodości. Również niejasna jest kwestia udziału w  przedstawieniu prawdziwej Cher

. Mimo swoich 71 lat gwiazda nie zrywa z estradą. W maju planuje serię koncertów w Monte Carlo, natomiast w sierpniu pojawi się kilkanaście razy w sali widowiskowej MGM National Harbor w Oxon Hill. Czy zatem czerwiec i  lipiec artystka rezerwuje na występy w chicagowskiej odsłonie „The Cher Show”?

To nurtujące wszystkich jej fanów pytanie czeka na odpowiedź.

GRZEGORZ WALENDA  "Angora" nr 15/2018

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Uprawnienie do komentowania tylko dla zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: