Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A
Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, niestety pan Mateusz Morawiecki miał otrzymać w bieżącym tygodniu list z podpisami 59 amerykańskich Senatorów, w tym pana Mario Rubio, pana Teda Cruz i pana Johna McCaina. Dotyczy on zwrotu majątków ofiar Holokaustu, sprawy inicjowanej i pilotowanej przez Światową Organizację Restytucji Mienia Żydowskiego (World Jewish Restitution Organisation). Ze stosownym opisem sytuacji z punku widzenia tej organizacji można się zapoznać [tutaj]. A list w j. angielskim można zobaczyć na stronach amerykańskiego Senatu [PDF tutaj].\
 

Sprawa jest bardziej, niż poważna, sprawa jest bardziej, niż śmiertelnie poważna, sprawa jest bardziej, niż dramatyczna. Przede wszystkim, skandalem jest że tego nie załatwiono do tej pory. Przy czym wcale nie mówimy i oddawaniu czegokolwiek – komukolwiek. Polska była tak zniszczona, a późniejszy okres PRL rządził się swoją specyfiką i miał swoje konsekwencje.

Domaganie się po tym okresie jakichkolwiek świadczeń, dla kogokolwiek, kto żył tutaj lub umarł. Alternatywnie powinniśmy dokonać rekompensat, od razu na samym początku, ale z uwzględnieniem mienia poniemieckiego. Tak, żeby chronić stosunki społeczne i ekonomiczne ukształtowane po wojnie w Polsce.

Z jednym wyjątkiem, majątki przejęte niezgodnie z prawem należy bezwzględnie zwrócić lub zadośćuczynić, ponieważ nie można popierać złodziejstwa. Takie zachowanie bowiem nazywa się paserstwo. 

Powstaje jednak pytanie, jeżeli zwracamy – zadościuczyniamy określonej grupie desygnatów osób uprawnionych lub ich prawnych następców, czy też substytutów, to co z innymi? Sprawa majątków pożydowskich jest przypadkiem szczególnym, ze względu na skalę dramatu cierpienia i męczeństwa, jednak z punktu widzenia prawa wszyscy są równi. To znaczy ziemianie, organizacje społeczne, Związki wyznaniowe, Kościoły, dodajmy, że Niemcy i Ukraińcy także!

Proszę mieć świadomość, że mówimy o różnych grupach ludzi, którzy zostali pozbawieni własności lub w inny sposób stracili nad nią kontrolę i władanie w różnych okresach czasu.

Przykładowo w takim Wrocławiu, bardzo dużym wyzwaniem prawnym jest kwestia szeregu przypadków własności należącej do obywateli III Rzeszy Niemieckiej, pochodzenia żydowskiego, których pozbawiono własności na różne sposoby od roku 1933 do końca wojny, a stroną dopuszczającą się czynów wywłaszczających było państwo niemieckie. Polska, które potem nastała na tym terenie przejęła mienie wcześniej znacjonalizowane przez niemieckie państwo na podstawie ustaw norymberskich i zwykłego bezprawia.

Mówimy o mieniu samorządów, Rzeszy i osób fizycznych i prawnych. Przejętym przez te podmioty w wyniku prowadzonej polityki. Polska to przejęła prawem silniejszego, na podstawie decyzji tak na prawdę Józefa Stalina w Poczdamie. Co z tymi majątkami? Do kogo mają się zgłaszać potomkowie tych ludzi? Wielu z nich żyje, udało się im wyjechać do USA (o ile nie mieli pecha być na statku, który zawrócono) lub do Argentyny, czy do Izraela. 

Czy oddamy majątki Niemcom? Mówimy o osobach fizycznych, które opuściły dawne terytorium Rzeszy Niemieckiej, które po 1945 roku dostało się pod polską administrację i weszło w skład naszego państwa? Ci ludzie uciekli przed nadchodzącą zwycięską Armią Czerwoną lub odeszli chwile później, w tym wielu było wypędzonych.

Księgi katastralne miast, miasteczek, gmin – są do dzisiaj w niemieckich archiwach, zadbali o to, żeby mieć ciągłość archiwalną. W Niemczech istnieją samorządy Wolnego Miasta Gdańska i inne organizacje odwołujące się do dziedzictwa Rzeszy właściwej. Przez lata wiele z tych podmiotów liczyło na to, że wymusi jakieś odszkodowanie od rządu federalnego, jednak ten nie chciał nigdy słyszeć o wypłacaniu tego typu odszkodowań.

Co z Ukraińcami? Nie ma znaczenia jak oceniamy tzw. Akcję Wisła, ale fakt wywłaszczenia pod przymusem był faktem. Podobnie przed wojną w sposób na w pół zorganizowany zniszczono wiele Cerkwi w Bieszczadach. Czy za to wszystko także zapłacimy? 

Jeżeli ktoś się zapyta – dlaczego – proszę pamiętać, o równości wobec prawa. To przerażające, że rozmowy o restytucji mienia w ogóle są podejmowane na takim szczeblu jak amerykański Senat. Zarazem to pokazuje jak niesłychanie słabym krajem jesteśmy. Nie mamy żadnej możliwości zablokowania tak niesłychanie krzywdzącej i skandalicznej inicjatywy w kraju, gdzie jest ponad 10 mln osób pochodzenia polskiego. 

Co więcej jeszcze bardziej dziwne jest to, że politycznie nasza dyplomacja nie znaczy zupełnie nic, a przynajmniej tak mało, że w ogóle taka inicjatywa była możliwa. Polska nie jest w relacji do USA nawet klientem, Polska jest co najwyżej przedmiotem, więcej nie można napisać ze względów prawnych.

Żadnej w ogóle interakcji, co więcej żadnych obaw ze strony amerykańskiej o relacje pomiędzy naszymi krajami, ponieważ oni doskonale wiedzą, że całą swoją nieudolną politykę od 28 lat opieramy na fikcji istnienia specjalnych relacji. Do tego dochodzi problem rozkładu NATO i obecności wojsk USA w Polsce. 

Jeżeli okaże się, że będziemy musieli zapłacić amerykańskim organizacjom żydowskim, za przywilej posiadania na swoim terenie bezużytecznych, słabo uzbrojonych i nielicznych oddziałów amerykańskich. To trzeba się zapytać na czym się opiera polityka naszego kraju i na co jest zorientowana?

Nie bez znaczenia dla ukształtowania korzystnego klimatu dla sytuacji jest to, co wydarzyło się wokoło poronionej, niepotrzebnej, złej, błędnej, nieudolnej i po prostu głupiej w wymiarze ideowym i bezskutecznej w sferze faktycznej nowelizacji ustawy o IPN. To tył ten wyzwalacz, który po odpowiednim nadmuchaniu przez media pozwolił, na stworzenie klimatu i atmosfery nagonki na Polskę. W niej zdobycie 59 podpisów w amerykańskim Senacie okazało się formalnością.

Sytuacja jest bez precedensu, za miraże zachodnich sojuszy i fikcję przynależności, do zachodniej wspólnoty wartości, światopoglądów i kultury – zapłacimy grube dziesiątki miliardów.

Osobiście protestuje przeciwko oddawaniu czegokolwiek, komukolwiek z moich podatków lub z mienia naszego biednego państwa. Nie chodzi o to, że staniemy się paserami. Chodzi o to, że w naszym kraju właśnie czeka się np. na wizytę do lekarza o specjalności naczyniowej półtorej roku lub dłużej.

W przypadku innych specjalizacji nie jest lepiej. Uginamy się pod ciężarami podatków, w tym zabójczego podatku VAT, który jest podatkiem ludobójczym. Koszty kredytów i pożyczek są tak skandalicznie wysokie, że nawet nie chcę o tym pisać, bo bez bardzo mocnych słów się nie da! Do tego generalny poziom cen mamy taki jak mniej więcej 70% cen w Niemczech. Nieruchomości w niektórych przypadkach są nawet droższe, niż tam – biorąc pod uwagę siłę nabywczą ludności.

Natomiast pensje, mamy nadal bardziej zbliżone do Ukrainy, niż do Niemiec. NIE MA MOWY, ŻEBYŚMY ODDAWALI KOMUKOLWIEK COKOLWIEK BO PYTANIE – Z CZEGO? 

Znowu nie będzie świadczeń dla polskich dzieci? Emeryci mają dalej wegetować na głodowych emeryturach? Ludzie bez nóg mają słyszeć na komisjach ZUS-u, że są zdolni do pracy? Ci wszyscy wynędzniali i biedni ludzie, żyjący od pokoleń w biedzie i ledwo wiążący koniec z końcem, mają teraz płacić za to, że Niemcy, ZSRR i Słowacja napadły na Polskę i zlikwidowały ten kraj? MOWY NIE MA. 

Właśnie dlatego powinniśmy mieć prawo do broni osobistej, jak również właśnie dlatego nasz kraj powinien mieć broń masowego rażenia, żebyśmy nie pozwalali sobie na wciskanie takich roszczeń i to w sposób tak cynicznie bezczelny.

Tylko siła może spowodować, że będziemy krajem niezależnym z wolnym społeczeństwem. Historia powinna nas nauczyć, że nie ma co liczyć na sojusze lub sprawiedliwe potraktowanie przez kogokolwiek. Świat to atawizm, wzajemne przegryzanie sobie gardeł. Właśnie dostaniemy rachunek, za politykę imigracyjną Kazimierza Wielkiego, przyjdzie z Waszyngtonu…

Proszę zwrócić uwagę na jeden drobiazg, na który jako niewolnicy przeważnie już nie zwracamy uwagi. Otóż, list do Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej jest napisany… po angielsku.

Elementarna kultura nakazuje, że jak pisze się list oficjalny, jako reprezentanci jednego kraju, do szefa rządu innego kraju, to po prostu wypada się wysilić, żeby napisać w jego języku. Chodzi o elementarny szacunek do adresata. Tymczasem, my dostajemy po prosty rachunek za cudze winy, w języku angielskim… Jakie to jest żałosne!

Źródło: Obserwator Polityczny

Uprawnienie do komentowania tylko dla zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: