Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Niemiecka minister gospodarki dokonała niedawno ciekawego odkrycia. Stwierdziła, że chiński kapitał, który przejmuje firmy w Niemczech, koncentruje się głównie na przedsiębiorstwach "strategicznie kluczowych" oraz "o wysokiej technice i zaawansowaniu technologicznym". Kilka dni temu, kiedy Chińczycy stali się największym udziałowcem Daimlera, dodała, że "Niemcy mają otwartą gospodarkę, ale otwartość ta nie może być wykorzystywana przez inne kraje do realizacji ich interesów". To ciekawe, bo nam wmawiali, że kapitał nie ma narodowości. 

 

 Fakt jest taki, że Niemcy panicznie boją się chińskiego kapitału. Według firmy doradczej E&Y chińscy inwestorzy w 2016 roku przejęli 68 niemieckich firm, płacąc za nie rekordową kwotę 12,6 mld dolarów. Danych za 2017 roku jeszcze nie ma, ale można się spodziewać podobnych wartości.

 Powyższe wzbudza gigantyczny niepokój u niemieckiego establishmentu politycznego. Niemcy zdają sobie doskonale sprawę z tego, że kapitał ma narodowość, a przejmowanie przedsiębiorstw "strategicznie kluczowych" lub "o wysokiej technice i zaawansowaniu technologicznym" będzie korzystne pod względem interesów przejmującego, a nie interesów przejmowanych podmiotów. Niemcy wiedzą, że Chińczycy mają gigantyczne zasoby finansowe i stopniowo, krok po kroku, mogą przejmować ich przedsiębiorstwa. Przykład z ostatnich tygodni to chińska spółka Geely Holding, która zwiększyła swój udział w niemieckim koncernie Daimler AG do 9,7 procent, stając się jednocześnie największym udziałowcem w tej firmie (która, przypomnijmy, jest właścicielem marki Mercedes Benz).

  W efekcie powyższych niepokojów w lipcu ubiegłego roku nasi zachodni sąsiedzi zaostrzyli własne przepisy o przejmowaniu rodzimych firm przez podmioty zagraniczne. Chodziło głównie o przedsiębiorstwa świadczące usługi w obszarze wysokich technologii, bezpieczeństwa energetycznego czy obronności. Dodatkowo Berlin chce, aby przepisy zaostrzające możliwość przejmowania firm przez podmioty z poza UE zostały uchwalone odgórnie z poziomu Brukseli, tak aby nie doszło do sytuacji, że np. Chińczycy przejmują najpierw jakąś firmę na Węgrzech czy w Polsce, dokapitalizują ją istotnie, a następnie za jej pomocą dokonują kolejnych przejęć wewnątrz UE. 

Cwaniacy. A nam wmawiali, że kapitał nie ma narodowości.

http://niewygodne.info.pl

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: