Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Belarusian Bulgarian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Galician Georgian German Greek Hungarian Irish Italian Lithuanian Norwegian Portuguese Russian Slovak Slovenian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

             Strona statutowa Fundacji >>> www.fundacjarokor1.pl

 

migawki

Supereksfakty

Piotr Ikonowicz (58 l.), który często jest ostatnią deską ratunku dla biednych i potrzebujących, sam potrzebuje pomocy! Bez wsparcia nie będzie mógł dalej pomagać pokrzywdzonym. Elektrownia odłączyła prądw Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. To blokuje dalsze pomaganie komukolwiek – napisał na jednym z portali społecznościowych działacz społeczny (...).  – Bez prądu nie możemy odbierać choćby telefonów, umawiać się na spotkania z potrzebującymi, bronić biednych przed eksmisjami etc. Apeluję o pomoc – mówi Super Expressowi Ikonowicz.

Więcej …
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Czyta sie 130 sek.

Fortuna warta 40 milionów dolarów czeka na Polaka, który udowodni, że jest spokrewniony z amerykańskim przedsiębiorcą Roman Blum zmarł w wieku 97 lat. Jego ciało leżało w kostnicy przez cztery dni, zanim odnaleziono człowieka, który miał prawo zadecydowaćo pochówku. Tą osobąokazał się

adwokat bogacza, bo Blum nie miał w Ameryce nikogo bliskiego.

Na pogrzebie zjawiło się tylko kilkoro starszych ludzi, znajomych z dawnych czasów. – To był bardzo inteligentny człowiek, ale umarł jakidiota – powiedział Paul Skurka, który przyjaźnił się z milionerem od ponad 30 lat. Blum nie zostawił żadnego testamentu. – Rozmawiałem z Romanem wiele razy i on wiedział, co zrobić, kogo uczynić beneficjentem – opowiada jego księgowy. – Dwa tygodnie przed śmiercią chciał wreszcie do tego usiąść. Widział, że nadchodzi koniec. Umówiliśmy się, ale musiałem wyjechać. Powiedział: OK, zrobimy to po twoim powrocie. Niestety, było już za późno.

Blum był deweloperem. Wybudował setki domów na Staten Island, wyspie leżącej w pobliżu Nowego Jorku, inwestował też w wydobycie ropy na Alasce. Likwidator sprzedał jego dom o wartości ponad 700 tysięcy dolarów, ośmiohektarową działkę za 4,5 miliona, przejął 4 miliony z jego osobistego konta bankowego, spieniężył złoto, biżuterię, kolekcję monet. Odkrył również sejf z 70 tysiącami w papierach wartościowych. Wielkość całej fortuny to 40 milionów dolarów. Osobiste rzeczy Romana Bluma, albumy z fotografiami i książki o Holocauście likwidator spakował do pudełka, które będzie leżało w piwnicy, czekając aż zgłoszą się po nie jacyś krewni.

Poszukiwania rodziny Bluma trwają od roku w Stanach Zjednoczonych i w Izraelu. Niestety, jak dotąd nie przyniosły rezultatu. Postanowiono więc szukać w Polsce, bo Blum był polskim Żydem. Jego życie w naszym kraju owiane jest nutką tajemnicy. Opowiadał, że przyszedł na świat w Warszawie, lecz jego znajomi twierdzą, że faktycznie pochodził z Chełma. Podobno przed wojną miał tutaj żonę i dziecko, z którymi stracił kontakt, gdy uciekł do Rosji. Co robił podczas wojny, nie wiadomo. Po wojnie w obozie dla przesiedleńców koło Frankfurtu poznał Ewę, Żydówkę ocalałą z obozu w Auschwitz. Znajomi mówią, że nie było to małżeństwo z miłości, raczej z rozpaczy. Gdy Roman spotkał Ewę, był przekonany, że to jedyna młoda Żydówka, która przeżyła Holocaust.

W Niemczech zarabiał na życie przemytem. Szmuglował papierosy z Belgii i czekał na wizę do Stanów. W 1949 roku przybył do USA. Zaczął kupować ziemię, wówczas bardzo tanią, i budować swoje deweloperskie imperium. Z Ewą rozstał się dość szybko. Prowadził wesołe życie kawalera. Zamieszkał w dzielnicy Queens w Nowym Jorku obok takich jak on żydowskich ofiar drugiej wojny światowej. Żyli, jakby miało nie być jutra. – W każdy weekend było party – opowiada sąsiad Bluma.

– Przeżyli Hitlera, więc myśleli, że będą żyć wiecznie. Pili, grali w pokera o wysokie stawki i zapraszali kobiety.

Blum był nieodpowiedzialnym, niefrasobliwym i niepoważnym facetem. Paul Skurka opowiada, jak pewnego dnia wszedł do fryzjera i kazał się ogolić. Kiedy fryzjer skończył, Roman powiedział, że nie ma pieniędzy, uśmiechnął się rozbrajająco, wzruszył ramionami i wyszedł. – To był właśnie taki człowiek. Kiedyś próbował założyć rodzinę, ale Ewa, która była podobno ofiarą eksperymentów doktora Mengele, nie mogła mieć dzieci. Chciał adoptować syna, ale żona wciąż wierzyła, że wyzdrowieje i zajdzie w ciążę. To się nigdy nie stało.

Umarła samotnie w 1992 roku. Blum kupił grób obok niej.Zmarł dziesięć lat później i zgodnie z jego wolą pochowano go u boku byłej żony. Żaden z przyjaciół Romana nie wie, czemu nie zostawił testamentu. Chyba nigdy nie chciał zaakceptować faktu, że jest śmiertelny. Jeden z przyjaciół milionera jest przekonany, że dokument musi gdzieś być, tylko go nie znaleziono.

– On poczynił ustalenia, by wykorzystać pieniądze na budowę domu dziecka i przeznaczyć część z nich dla jego dziecka sprzed wojny. Jestem tego pewien.

EWA WESOŁOWSKA Na podst. New York Timesa

 

Komentarze 

 
0 ~ Iwona (16-05-2013 10:43)
Witam , a więcej szczegółów nie ma ? np. jak miał na imię ojciec tego Romana . Mąż mojej babci nazywał się Edward Blum jego ojciec Gustaw Blum . Może Edward miał brata czy coś ?
Odpowiedz
 
 
0 ~ Arrek (16-05-2013 17:06)
Jak bym na Twoim miejscu odżałował kilka minut rozmowy na telefon do ambasady amerykańskiej, a nawet poprosił o namiar na tego adwokata w US i też próbował. Obiecaj dolę sekretarzowi ambasady to sie przyłoży, zreszta są specjalne seksje do tych spraw. Jak załatwisz, pochwal się, powodzenia:)
Odpowiedz
 
 
0 ~ Luks (17-05-2013 00:50)
"... miał brata czy coś?" to "coś" to w znaczeniu że cos innego niż brat, czyli siostra? ładnie tak kawlifikować??? :lol:
Odpowiedz
 

Dodaj swoją opinię

Kod antyspamowy
Odśwież

Jakby Szanowni Czytelnicy przekazali 1% na prowadzenie tej strony to moglibyśmy zapłacić twórcom, bo jak widać wolontariacko to dosyć cienko to wyglada :)

.............................................................................................................................................................................................................................................................

Fundacja "Rokor1" zleci pozyskiwanie 1% - umowa o dzieło, wynagrodzenie 20% od pozyskanej kwoty na ustalone hasło. Umowna prowizja zostanie wypłacona z wypracowanych dochodów z działalności gospodarczej, nie z pozyskanego odpisu 1%. Ponadto nawiążemy kontakt z organizacją nie mającą uprawnień do pozyskiwania 1%, dla której możemy zebrać fundusze. Propozycja dotyczy również osoby, lub grupy osób które potrzebują sfinansowania działalności zgodnej z prawem i naszym statutem - w zamian za zaangażowanie w pozyskiwaniu odpisu 1%. Szczegóły do uzgodnienia na rokorgdynia@wp.pl

Ostatnie komentarze

Copyright © 2014 Intergazeta. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.