Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Ponad 1400 przestępstw o charakterze antysemickim popełniono w 2017 roku u naszych zachodnich sąsiadów.  Większość z nich jest dziełem członków lub sympatyków grup ekstremistycznej prawicy.

 Informację podał portal  „Deutsche Welle”, powołując się na dane uzyskane przez wiceprzewodniczącą Bundestagu Petry Pau. Deputowana Die Linke złożyła interpelacje, która poskutkowała udostępnieniem danych przez niemiecką policję.

 

Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że przestępstwa motywowane nienawiścią przeciwko Żydom bądź osobom oskarżanym o mojżeszowe pochodzenie nie zostały jeszcze wyplenione w Republice Federalnej. W ubiegłym roku policja zarejestrowała 32 akty przemocy, 160 przypadków uszkodzenia mienia oraz 898 przypadków podżegania.

Zdaniem berlińskiego dziennika „Tagesspiegel” liczby te nie są ostateczne i mogą jeszcze wzrosnąć, ponieważ nie zostały jeszcze przeanalizowane dane ze wszystkich landów. Deputowana Petra Pau dodała natomiast, że sytuacja jest poważnie niepokojąca, a także trzeba wziąć pod uwagę „liczbę niezgłoszonych spraw”, która „może być znacznie wyższa”.
 
W przeciwieństwie do polskich parlamentarzystów, którzy walkę z antysemityzmem albo wyśmiewają, twierdząc, że taki problem w naszym kraju nie istnieje, albo też ograniczają się, jak Jarosław Kaczyński, do pustych słów na demonstracjach, o czym pisaliśmy na naszym portalu, niemiecka klasa polityczna podjęła już odpowiednie kroki. W styczniu Bundestag uchwalił rezolucję regulującą sposoby zwalczania wszelkich form antysemickiej nienawiści, a także zapowiedział utworzenie urzędu pełnomocnika do spraw walki z antysemityzmem.
 
W treści rezolucji znalazło się również stwierdzenie, że „Niemcy są winne zagłady 6 milionów europejskich Żydów” dlatego też „ponoszą szczególną odpowiedzialność w walce z antysemityzmem”.
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: