Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Ramówka, premiera, show, konferencja. Słowa klucze odmieniane w każdej stacji przez wszystkie przypadki dwa razy w roku: gdy zbliża się wiosna i pół roku później, w okolicach jesieni, prezentacja oferty programowej Wielkiej Trójki to ważne wydarzenia towarzyskie, ale czy widzowie cokolwiek są w stanie zapamiętać poza tym, kto przyszedł i jak się ubrał? Kinga Rusin (46  l.) tym razem postanowiła zagrać va banque – nieważne dobrze czy źle, byle mówili. Na konferencję prasową w samo południe przyszła więc w czarnym toczku z woalką, który pewnie dobrze sprawdziłby się na pogrzebie, ale raczej „nie zagrał” na spotkaniu ramówkowym.

 

Wszak to nie „ostatnie pożegnanie”, ale raczej – jeśli brnąć w porównania – huczne urodziny nowych, wyłącznie fantastycznych programów. Pogrzebowe skojarzenia pogłębiała, niestety, ciotkowata czarna sukienka w groszki. Gdzieś wyparował seksapil prezenterki, a pod niekształtnym fasonem zginęła jej wysportowana sylwetka.

Ale skoro o nowych programach tu mowa, to wcale nie „Wszystko na sprzedaż”, a „Iron Majdan” będzie nazywać się show, w którym Małgorzata Rozenek (39 l.) i Radek Majdan (45 l.) wyruszą w podróż w nieznane, w każdym odcinku stając przed wyzwaniami, które mają być testem dla ich małżeństwa.

Oczywiście chodzi o to, żeby się pokłócili, poobrażali i nie chcieli więcej na siebie patrzeć. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości albo dał się nabrać na składane w wywiadach deklaracje – nowy program to najlepszy dowód na to, jak chronią prywatność najbardziej rozchwytywani celebryci.

Prawda jest taka: stacje płacą im grubą kasę za to, że wpuszczą kamery do swojego życia. Perfekcyjna Lady Małgorzata to trzecia już żona Radka. Przed nią były piłkarz miał przez parę lat u swego boku Dodę (33 l.), o której można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że trudno ją zauważyć.

Dorota od lat starannie pielęgnuje swój wizerunek nie tylko prywatny, ale i sceniczny – to, w tych coraz rzadszych momentach swojego życia, gdy śpiewa. Właśnie okazało się, że może liczyć na nagłe zastępstwo, jeśli tylko zamiast koncertu będzie mieć inne plany.

Bo oto podczas prezentowania TVN-owskiej ramówki państwo Majdanowie postanowili wystąpić razem, to znaczy Radosław grał na gitarze, a Małgosia udawała, że śpiewa. Długowłose blondynki coraz trudniej rozróżnić.

Czy dla chwilowej sławy i wielkich pieniędzy każda obecna żona jest w stanie wystawić się na tak ewidentne porównania z byłą? To musi być pytanie do księgowego z TVN albo może do psychologa.

A skoro o pieniądzach mowa – Anita Werner (39 l.) i Ula Chincz (40 l.) powinny zażądać zwrotu kasy od kogoś, kto boleśnie spartolił im makijaż. Jak można było tak skrzywdzić obie dziennikarki nadmiarem pudru i szminki, których było dużo za dużo nawet jak na wymogi transmisji telewizyjnej.

Zamiast dwóch atrakcyjnych kobiet zobaczyliśmy twarz Jokera z Batmana, w którego brawurowo wcielił się kiedyś Jack Nicholson (80 l.).

Marka odzieżowa Patrizia Aryton już drugi raz zaprosiła do współpracy polskiego projektanta mieszkającego i pracującego w Berlinie. Dawid Tomaszewski (37 l.) zaprojektował na wiosnę i lato ubrania z najszlachetniejszych materiałów: miękkich wełen, delikatnych jedwabi, intrygujących żakardów.

Klasyczne fasony, wyraziste kolory i wzory sprawdzą się na różnych sylwetkach, więc na warszawską premierę przyszły spragnione modowych nowości aktorki. Wśród nich Marzena Rogalska – i nie, to nie pomyłka.

Dziennikarka, kiedyś znana z RMF FM, a teraz z telewizyjnego „Pytania na śniadanie”, występuje również na deskach Teatru Capitol. Kilkakrotnie zagrała też w filmach, zwykle wcielając się wtedy w role dociekliwych reporterek. Co ciekawe, można uznać, że jest też pisarką, bo właśnie trafiła do ksiegarń jej kolejna książka.

Za „Grę w kolory” Nobla Literackiego na pewno nie dostanie, ale i nie o niego tu chodzi. To na pewno zgrabnie napisana historia trzydziestopię- ciolatki Agaty.

Perypetie współczesnej dziewczyny wciągają i trudno przestać czytać, bo chce się wiedzieć „co dalej”. Ja wciąż jeszcze nie wiem, ale mam wrażenie, że bohaterka wybrnie ze wszystkich swoich kłopotów, byle tylko miała gotowy plan B. To także tytuł najnowszego filmu w reżyserii Kingi Dębskiej (48 l.), który właśnie wszedł na nasze ekrany.

Nie dajcie się zwieść hasłu reklamowemu: „Prawdziwa miłość przychodzi, gdy się jej nie spodziewasz”. To nie jest kolejna komedia romantyczna, to nie jest nawet film o miłości.

A już na pewno nie tylko o niej, choć akcja zawiązuje się tuż przed walentynkami. Jest tu jeszcze miejsce na przyjaźń, na smutek, rozczarowanie, rozpacz i wreszcie – co najważniejsze – na nadzieję. Reżyserka jest przekonana, że kryzysy, które nam się w życiu przytrafiają, z reguły przynoszą coś dobrego.

I to właśnie stara się też opowiedzieć w „Planie B”, kreśląc losy swoich bohaterów. Widownia wychodząca z premierowego pokazu nie mogła nachwalić się Marcina Dorocińskiego (44 l.), który znów objawił wszystkie swoje aktorskie talenty. Nie zawiodła jak zwykle Kinga Preis (46 l.).

Z przyjemnością ogląda się także debiutującą na dużym ekranie Małgorzatę Gorol (31 l.). Warta zauważenia jest ścieżka dźwiękowa filmu, w tym wyśpiewana na nowo przez Darię Zawiałow (25 l.) piosenka autorstwa Wojciecha Młynarskiego „Jeszcze w zielone gramy”.

Szczególnym bohaterem warszawskiej premiery był przeuroczy pies o smakowitym imieniu Kotlet, który (czworonóg, nie kotlet) też gra ważną rolę w tej mimo wszystko optymistycznej filmowej opowieści. W kuluarach błyszczała – dosłownie i w przenośni – Edyta Olszówka (46 l.).

W błyszczącej dopasowanej sukience wyglądała jak studentka. Nie dało się nie zauważyć, że bardzo schudła i wygląda znakomicie. Może ta sympatyczna aktorka odkryła właśnie swój prywatny, życiowy plan B?

PLOTKARA  "Angora" nr 6/2018

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: