Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Przez 29 lat Polska i Izrael mozolnie odbudowywały dobre relacje, stając się bliskimi sojusznikami. Teraz wszystko rozsypało się jak domek z kart. „Art. 55a. 1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w  Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r.

 

(Dz.U. z 1947 r. poz. 367), lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w  inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w  ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności.

3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.

To  najważniejsze przepisy znowelizowanej ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Zdarzało się, że oskarżano Polskę i Polaków o zorganizowaną współpracę z Niemcami podczas Holocaustu i wszystkie polskie rządy bezskutecznie próbowały z tym walczyć.

Włodzimierz Cimoszewicz, gdy był ministrem spraw zagranicznych (2001 – 2005) utworzył specjalny zespół mający śledzić i prostować w zagranicznych mediach kłamstwa o polskich obozach śmierci.

Jego następca Daniel Rotfeld w swoim exposé powiedział: – Zwracam się z tego miejsca, kilka dni przed uroczystościami, które skupią uwagę całego świata, do  reprezentantów organizacji dziennikarskich, do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i innych organizacji reprezentujących polskie media, aby – niezależnie od  apeli, sprostowań i  dyplomatycznych zabiegów polskiego MSZ – wystosowały do swoich kolegów i partnerskich organizacji dziennikarskich świata list zwracający uwagę, że  bezmyślne lub intencjonalne używanie nazwy „polskie obozy śmierci” jest obraźliwe i haniebne.

22 listopada 2016 roku premier Izraela podczas spotkania z premier Beatą Szydło stwierdził:

– Trzy miliony polskich Żydów zostało zamordowanych przez niemieckich nazistów, była to ogromna tragedia. Polska również przeżyła ogrom cierpienia podczas drugiej wojny światowej.

Mimo to wszystkie te apele i deklaracje okazały się nieskuteczne.

Dlatego wielu politykom uchwalenie ustawy broniącej dobrego imienia Polski wydawało się jedynym wyjściem (podczas głosowania w Sejmie przeciw było 5 posłów).

Jak przyznali to zgodnie ambasador Izraela Anna Azari i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, strona izraelska od półtora roku znała treść projektu ustawy, zaproponowała kilka poprawek, które zostały uwzględnione, i nie zgłaszała nowych.

Wszystko zmieniło się podczas uroczystości z okazji 73. rocznicy oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau. Nie uprzedzając nikogo z  polskiej strony, Anna Azari weszła na mównicę i zaskoczonym zebranym oświadczyła:

–  W  Izraelu ta  nowelizacja została potraktowana jako możliwość kary dla świadectw ocalałych z  Zagłady. Wywołała dużo emocji. Rząd Izraela odrzuca tę nowelizację.

Mamy nadzieję, że możemy znaleźć wspólną drogę, by zmienić tę nowelizację. Izrael rozumie, kto zbudował KL Auschwitz i inne obozy. Wszyscy wiedzą, że to nie byli Polacy. Ale u  nas to  traktuje się jako brak możliwości mówienia prawdy o Zagładzie. Wszyscy są tym oburzeni.

Mam nadzieję, że jak zawsze jak dobrzy przyjaciele Polska i Izrael znajdą wspólny język, by razem pamiętać o historii.

Mimo tak kategorycznych słów Senat przyjął ustawę bez poprawek, która  czekała na podpis prezydenta. W  Izraelu rozpętała się antypolska histeria, a  Departament Stanu USA wydał miażdżące dla Polski oświadczenie:

–  Historia Holocaustu jest bolesna i  złożona. Rozumiemy, że  wyrażenia takie jak „polskie obozy śmierci” są niewłaściwe, błędne i sprawiają ból”. Jednakże jesteśmy zaniepokojeni tym, że jeśliby projekt tej ustawy wszedł w życie,  mógłby podważyć wolność wypowiedzi i badań naukowych (...).

Wierzymy, że tylko nieskrępowana dyskusja, badania naukowe i działalność edukacyjna są najlepszym sposobem, by przeciwdziałać niewłaściwym i  krzywdzącym wypowiedziom (...).

Jesteśmy zaniepokojeni konsekwencjami projektu tej ustawy; jeśli weszłaby ona w  życie, mogłoby to  wpłynąć na  strategiczne interesy Polski i jej stosunki – ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Podziały, które mogą powstać między naszymi sojusznikami, przynoszą korzyści tylko naszym przeciwnikom.

Takiej reakcji w Polsce nie spodziewał się nikt.

Ustawa jest dalece nieprecyzyjna, ogólna i źle skonstruowana. A przede wszystkim, na co zwróciły uwagę zarówno senator PiS-u Anna Maria Anders, jak i ambasador Izraela, została uchwalona w fatalnym terminie.

Wielkim błędem było przegłosowanie jej w przededniu Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu i zbliżającej się 50. rocznicy Marca ’68, a także w okresie trwającej w Izraelu kampanii wyborczej.

Czekaliśmy z jej uchwaleniem niemal trzy dekady, mogliśmy poczekać jeszcze kilka miesięcy, wyjaśniając w spokoju wszelkie sporne kwestie być może już z nowym rządem Izraela.

Teraz Mateusz Morawiecki próbuje się ratować. Prowadzi rozmowy z premierem Netanjahu, powołał zespół ds. dialogu prawnohistorycznego z  Izraelem, na czele którego stanął wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki, a  jednym z  członków jest Bronisław Wildstein. Ale mleko już się rozlało.

W  jednostkach Waffen SS służyło: 50 tys. Holendrów, 39 tys. Łotyszy, 39 tys. Belgów, 30 tys. Chorwatów, 25 tys. Ukraińców (i prócz tego 40  tys. innych obywateli ZSRR), 20  tys. Estończyków i  Włochów, 15 tys. Węgrów i Serbów, 8 tys. Francuzów, a nawet 3,5 tys. Hindusów i tylko pojedynczy Polacy.

Nie pamiętamy o  wielkiej obławie 9 tys. francuskich policjantów na francuskich Żydów (16 i 17 lipca 1942 roku), w której wyniku w Paryżu zatrzymano i wywieziono do obozów 13 tys. ludzi.

Słusznie piętnuje się polskich szmalcowników. Byli wśród nich działający na własną rękę „amatorzy” i członkowie zorganizowanych gangów takich jak grupa zbrodniarza Tadeusza Łozińskiego.

Choć szmalcownicy w dużej mierze rekrutowali się z przedwojennego marginesu, to przez pokolenia powinniśmy pamiętać o ich haniebnym procederze, tak jak powinniśmy pamiętać, że największym szmalcownikiem w dziejach była Stella Kübler z domu Goldschlag (jej mąż zginął w Auschwitz), piękna, wykształcona i  inteligentna berlińska Żydówka, która – jak podają źródła – wydała od 600 do 3 tys. swoich rodaków. Przeżyła wojnę i w 1994 roku odebrała sobie życie.

To się nie wróci

Spór o znowelizowaną ustawę przyniósł Polsce niepowetowane straty. Na marne poszło ostatnie 29 lat budowania polsko-żydowskich stosunków.

Ale ten konflikt bez wątpienia przyniesie straty także drugiej stronie. Dziś trudno sobie wyobrazić, aby – tak jak przed 10 laty – Polacy z zaciekawieniem, ale i sympatią przyjęli akcję performera Rafała Betlejewskiego „Tęsknię za tobą, Żydzie”.

Trudno będzie także liczyć na bezwarunkowe poparcie Polaków dla polityki Izraela na Bliskim Wschodzie. Przed kilku laty na  wypadek ataku nuklearnego na Izrael rozważano przesiedlenie nad Wisłę miliona Żydów. Teraz brzmi to jak mrzonka.

A to zapewne nie koniec pogarszania naszych wzajemnych relacji. Amerykańscy Żydzi od lat domagają się od naszego kraju zwrotu lub rekompensaty za mienie, jakie pozostawili polscy Żydzi zamordowani w Holocauście, określając swoje roszczenia na 65 mld dolarów.

Nie ma żadnej wątpliwości, że każdą parcelę, każdą kamienicę, która należała do obywatela Rzeczypospolitej, nie tylko żydowskiego pochodzenia, powinno się oddać jego potomkom. Tak nakazuje nie tylko prawo, ale i sumienie.

Jeżeli jednak zamordowany nie ma spadkobierców, nieruchomość przechodzi na Skarb Państwa. Tak jest na całym świecie i nie ma od tego wyjątków.

Tym bardziej że w latach 1948  – 1971 rząd Polski zawarł szereg układów z rządami kilku państw, na mocy któ- rych Polska wypłaciła tym krajom odszkodowanie za mienie pozostawione lub znacjonalizowane po drugiej wojnie światowej. Jednym z  nich był układ zawarty ze Stanami Zjednoczonymi dnia 16 lipca 1960 r.

Oznacza to, że teraz mielibyśmy zapłacić za to samo drugi raz. Nie ma  wątpliwości, że  każdy polski rząd, który teraz ugiąłby się przed takimi żądaniami, przegrałby najbliższe wybory.

Czy obecny konflikt można rozwiązać z uwzględnieniem interesów i godności obu stron? Można, ale... Prezydent Andrzej Duda nie zawetował ustawy, gdyż straciłby na tej decyzji poparcie milionów Polaków.

Rozwiązaniem jest skierowanie noweli o IPN-ie do Trybunału Konstytucyjnego, który za rok lub dwa może wydać wyrok nakazujący doprecyzowanie spornych przepisów.

K.R.

Komentarze   

0 # Kimer 2018-02-10 11:21
Żyd zbudował kamienicę. Niemiec tę kamienicę zburzył, Żyda zabił. Potem Rusek przegonił Niemca, a Polak tę kamienicę odbudował. Następnie Żyd z USA mieszkający teraz w Izraelu wziął odszkodowanie od Niemca, teraz chce odszkodowania od Polaka.

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: